Domyślne zdjęcie Legia.Net

Lech - Legia: Oto pięć przyczyn remisu

Mariusz Ostrowski

Źródło: Przegląd Sportowy

06.10.2008 12:29

(akt. 18.12.2018 21:50)

Dwa uwielbiające grę ofensywną, skuteczne zespoły nie potrafiły strzelić bramki. Dlaczego? W jakim elemencie zawiodły? Po pierwsze nieskuteczność. W takich meczach, jak ten Legii z Lechem czasem decyduje jedna sytuacja, jedno niekonwencjonalne zagranie, jeden zawodnik, który indywidualnymi umiejętnościami pozwoli zdobyć gola. W obu zespołach takich zawodników nie brakuje, jednak wczoraj tego nie pokazali. Miał taką sytuację <b>Maciej Rybus</b>, mieli <b>Takesure Chinyama</b> i <b>Hernan Rengifo</b>, jednak zabrakło koncentracji i zimnej krwi pod bramką przeciwnika.
Po drugie taktyka Oba zespoły odpowiednio zanalizowały grę rywali. Lech wiedział, że po morderczej walce w czwartek, z Austrią Wiedeń, może mieć problemy fizyczne, dlatego nie zaatakował z taką pasją, jak nas do tego przyzwyczaił. Legia zdawała sobie sprawę z tego, iż sposób na podopiecznych Franciszka Smudy jest jeden - pressing. Jako, że zawodnicy dostosowali się do założeń taktycznych, goli niestety nie zobaczyliśmy. Co więcej, zabrakło także klarownych okazji do zdobycia bramek, gdzie w jakiś nieprawdopodobny sposób broniliby bramkarze, albo pudłowali napastnicy. Widzieliśmy za to bardzo twarde starcia Takesure Chinyamy z Manuelem Arboledą i Hernana Rengifo z Dicksonem Choto, które były ozdobą tego spotkania. Po trzecie mentalność Można było odnieść wrażenie, jakby Legia przestraszyła się tego, że z początku zdobyła taką przewagą i może to spotkanie wygrać. Legioniści w pewnym okresie gry zupełnie zdominowali boiskowe wydarzenia, raz po raz konstruowali ataki, grając z pierwszej piłki. Te jednak kończyły się na obrońcach. Widząc, że na niewiele się to zdaje, po przerwie nieco odpuścili, wmyśl zasady, że jak nie potrafisz wygrać spotkania, umiej je chociaż zremisować. Po czwarte zmęczenie Nie będzie przesadą stwierdzenie, że Lechowi w odpowiednim przygotowaniu się do tego meczu przeszkodziło zmęczenie bojem z Austrią Wiedeń. Przecież na to, żeby odpocząć, mieli zaledwie dwa dni, a i pocieszyć się z kibicami trochę musieli. Widać to było na murawie, gdzie grali niedokładnie, tracili piłkę w sposób, w jaki im się jeszcze nie zdarzało. Przeciętnie wypadł Semir Stilić, który należał do najsłabszych na murawie. Nie oznacza to jednak, że gdyby poznaniacy, tak, jak Legia, mogli odpocząć tydzień, zgarnęliby całą pulę. Legia była odrobinę lepsza, ale wcale nie dlatego, że Lech był słaby. Po piąte tradycja Rzadko kiedy spotkania, którymi żyje cały kraj spełniają oczekiwania kibiców. Są raczej pożywką dla futbolowych analityków i strategów, którzy mogą zachwycać się techniką danego piłkarza, umiejętnością budowania ataku pozycyjnego czy przesuwania się poszczególnych formacji. Z niedzielnego starcia wiele akcji nadawałoby się właśnie do podręcznika dla młodych adeptów futbolu. Zarówno tych obrazujących, jak się zachować, jak i tych pokazujących, czego absolutnie nie można robić.

Polecamy

Komentarze (0)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.