Domyślne zdjęcie Legia.Net

Leszek Miklas ocenia letnie transfery

Marcin Szymczyk

Źródło: dziennik.pl, PAP

25.11.2010 10:44

(akt. 15.12.2018 05:53)

Dyrektor generalny i wiceprezes Legii Warszawa Leszek Miklas ocenił transfery sześciu zagranicznych piłkarzach, którzy latem dołączyli do stołecznej drużyny - Marijana Antolovicia, Srdję Kneżevicia, Ivicę Vrdoljaka, Alejandro Cabrala, Manu i Bruno Mezengę.
Ivica Vrdoljak - od dłuższego czasu szukaliśmy środkowego pomocnika, który kreuje grę całego zespołu, ale ma także predyspozycje defensywne. Z pomocnikami ofensywnymi nie mieliśmy problemu, bo jest u nas chociażby Maciej Iwański. W poprzednim oknie transferowym nie udało nam się go kupić, ponieważ Dynamo Zagrzeb nie chciało się zgodzić na naszą propozycję finansową. Dali się przekonać dopiero pół roku później. Chyba nikt nie może powiedzieć, że jest to nieudany transfer.

Manu - w tym przypadku również była długa obserwacja zawodnika, bo ponad rok. Wcześniej wyceniano go na grubo ponad milion euro, więc poczekaliśmy aż jego kontrakt będzie zmierzał do końca i pozyskaliśmy go za stosunkowo niewielkie pieniądze. Sam fakt, że grał w niemal wszystkich meczach przez 90 minut pokazuje, że jest bardzo przydatnym zawodnikiem.

Srda Kneżević - kolejnym piłkarzem, którego szukaliśmy był obrońca. Mając w zespole Inakiego Astiza i Dicksona Choto, którego niestety często brakuje na boisku, musieliśmy mieć jego dublera i sięgnęliśmy po jednego z dwóch najlepszych wówczas obrońców Partizana Belgrad. Srdja grał tam przez pełne dwa sezony, a w każdym z nich po sześć meczów w Lidze Europejskiej. Niestety na samym początku przygotowań przytrafiła mu się kontuzja pachwiny, która nie jest trudna do leczenia, ale jest bardzo bolesna. - Srdja długo nie chciał się pogodzić z koniecznością operacji. Obecnie jest już w trakcie rehabilitacji. Nawet dołączył już do trenujących zawodników. Być może mógłby nawet zagrać w ostatnim meczu w tym roku, ale to wiązałoby się z ryzykiem odnowienia kontuzji. Jestem przekonany, że dobrze przygotowany, wiosną będzie pełnowartościowym zawodnikiem. Dlatego na jego ocenę musimy poczekać.

Marijan Antolović - chociaż wiedzieliśmy wcześniej, że Jan Mucha nas opuszcza, to szukaliśmy go w trybie awaryjnym. Co prawda mieliśmy do dyspozycji Wojciecha Skabę i Kostię Machnowskiego, ale w momencie kiedy Mucha odchodził z klubu, obydwaj nie gwarantowali takiej jakości na tej pozycji, jaką mieliśmy w przypadku Słowaka. Antolović w poprzednim sezonie był najlepszym bramkarzem ligi chorwackiej, która jest trochę silniejsza od polskiej. W tym czasie przyglądaliśmy się 10 bramkarzom z Europy, na których było nas stać. Tylko 21-letni Marijan spełniał nasze warunki. Wydaje mi się, że nie wytrzymał presji, z którą się tutaj spotkał. Wcześniej grał w małym klubie w Cibalii i tam nie było takiego ciśnienia. Jeśli popełnił błąd na sparingu, to nikt mu tego nie wypominał. W Legii natomiast nawet niepewność jest natychmiast piętnowana, bo na meczach kontrolnych jest po kilkuset kibiców. Znalazł się w zupełnie innej sytuacji i postanowiliśmy dać mu odpocząć. Nie chcemy żeby spalił się psychicznie, bo nie tylko my wiemy o jego wysokich umiejętnościach. W momencie transferu musieliśmy stoczyć o niego bój z klubem francuskim. Wiem, że oni nawet teraz chętnie by go wzięli do siebie, mimo że u nas nie gra. Uważamy jednak, że to jest bardzo wartościowy transfer, chociaż wydawało się, że będzie łatwiej wprowadzić go do zespołu. Od razu wrzuciliśmy go na bardzo głęboką wodę i przeplatał genialne interwencje z bardzo niepewnymi, po których traciliśmy bramki

Bruno Mezenga i Alejandro Cabral - w obydwu przypadkach od samego początku wiedzieliśmy, że podejmujemy duże ryzyko, ale nie finansowe, bo tylko ich wypożyczyliśmy. Założyliśmy, że sięgniemy po młodych zawodników z bardzo dobrych zespołów. Mezengę widzieliśmy kilkukrotnie w barwach brazylijskiego CR Flamengo Rio de Janeiro. Potrzebujemy zawodnika o takich parametrach, który niekoniecznie dobrze zachowuje się przy kontrataku, ale przy ataku pozycyjnym potrafi przytrzymać piłkę, zgrać ją głową i odnaleźć się pod bramką rywali. Jednak on jeszcze nie przyzwyczaił się do tego, że w polskiej lidze najpierw kopie się po nogach, a dopiero potem gra się w piłkę. W Brazylii jest zupełnie inaczej. Tam gra się bardzo czysto. Wydaje mi się, że z czasem ocena Mezengi będzie lepsza, choć początkowo oczekiwano, że będzie błyszczał na naszych boiskach. W przypadku Cabrala chcieliśmy przyjrzeć mu się przez ten sezon, aby zobaczyć jak się zaaklimatyzuje w naszej lidze i ocenić postępy w grze. Cabral w lidze argentyńskiej wyglądał fantastycznie i nadal potrafi zrobić wszystko z piłką. Jednak ma podobny problem jak Mezenga. Wierzę, że do czerwca pokaże, że potrafi grać w polskiej lidze nie tylko ładnie, ale również skutecznie.

Polecamy

Komentarze (44)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.