Nie żyje legendarny Jan Kowalczyk

Logo Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

24-02-2020 / 18:55

(akt. 24-02-2020 / 19:35)

Nie żyje Jan Kowalczyk, dwukrotny medalista olimpijski w jeździectwie, jedyny polski mistrz olimpijski w tej dyscyplinie, przez 37 lat zawodnik Legii Warszawa. Miał 78 lat. Zmagał się z chorobą.

Jan Kowalczyk urodził się 18 grudnia 1941 roku. W trakcie swojej kariery był uważany za jednego z najlepszych jeźdźców w historii Polski. Największymi sukcesami zawodnika były medale olimpijskie. Kowalczyk na Igrzyskach w 1980 roku wywalczył indywidualne złoto za skoki przez przeszkody, a drużynowo cieszył się ze srebra w tej samej konkurencji.

Kowalczyk triumfował na Igrzyskach Olimpijskich w Moskwie jako zawodnik Legii Warszawa. Jeździec reprezentował stołeczny klub od 1962 roku aż przez kolejne 29 lat. Wcześniej był też zawodnikiem LZS-u Drogomyśl oraz Cwału Poznań.

"Pożegnanie z bronią" w kraju zorganizowano mu podczas mistrzostw Polski (skoki) w Łącku (26 maja 1991), gdzie po raz ostatni przed własną publicznością wystąpił na siwym angloarabie Festynie. Kończyła się kariera najwybitniejszego polskiego jeźdźca, która pod każdym względem była rekordowa. Ponad 500 zwycięstw na krajowych i zagranicznych konkursach na ponad 100 koniach (poza już wymienionymi były to jeszcze min. Blekot, Argus, Derkacz, Darlet - zdobył na nim 3 tytuły MP, Balsam, Brzeszczot, Brest, Brzask, Orbis, Murzynek, Frygijczyk, Harlem, Fagot, Radar, Zapach i Via Vittae), 17 tytułów mistrza Polski, 15 w skokach przez przeszkody (1965-1967, 1969, 1970, 1973-1975, 1977-1980, 1982, 1984, 1986) i 2 w WKKW (1958, 1966) oraz 2 tytuły I wicemistrza w skokach (1972, 1981). W latach 1964-1986 uczestniczył aż w 46 konkursach o Puchar Narodów, co jest kolejnym absolutnym polskim rekordem (odnosząc 5 zwycięstw). Rekordowy jest także jego udział w ogólnym dorobku polskich jeźdźców, np. spośród 126 indywidualnych zwycięstw w konkursach CHIO-CSIO (1956-1979) - 44 odniósł sam Kowalczyk. Zasłużony mistrz odznaczony m.in. trzykrotnie złotym medalem za Wybitne Osiągnięcia Sportowe, Krzyżem Kawalerskim OOP oraz Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi".

Tak Jan Kowalczyk został przedstawiony w Księdze 100-lecia Legii Warszawa

Do historii przeszedł jako mistrz i wicemistrz olimpijski z Moskwy, ale gdyby nie Legia, tych sukcesów prawdopodobnie nigdy by nie osiągnął. Przygodę z jeździectwem zaczynał w rodzinnym Drogomyślu na Śląsku, został nawet mistrzem Polski w WKKW (1958), ale potem oburzony złym traktowaniem, rzucił sport i zaczął pracować w kopalni. Po 10 miesiącach musiał stawić się przed komisją poborową w Cie-szynie. Zapytano go, czy chce odbyć służbę jako górnik, czy żołnierz. Wybrał to drugie. Przeszedł szkolenie  unitarne, ale w jednostce długo miejsca nie zagrzał. Kazano mu zdać broń i stawić się w Legii. W  Warszawie ciągle ktoś pamiętał o utalentowanym chłopaku. Kowalczyk przybył więc na ul. Kozielską i został w Legii... 37 lat. W tym czasie wywalczył dla stołecznego klubu 16 tytułów mistrza Polski (15 w skokach i jeden w WKKW). Był najlepszym polskim jeźdźcem w historii. 

Wygrał 44 zawody CHIO-CSIO, co stanowiło trzecią część wszystkich triumfów biało-czerwonych, był tuż za podium ME 1967. Rok później po kilku prestiżowych zwycięstwach miał szanse na medal w IO w Meksyku. Niestety, jego koń, świetna Drobnica, nagle zaczął odmawiać skoków nawet na niskich przeszkodach. 

Osiem lat później w przeddzień igrzysk w Montrealu padł na serce jego inny koń – Chandżar, a transport rezerwowego rumaka oka-zał się zbyt drogi i jeździec musiał zrezygnować z występu. Los odwrócił się  dopiero w Moskwie w 1980 r.,  choć i wówczas początkowo zapowiadało się na kontynuację pechowej serii. Kilka tygodni przed igrzyskami Kowalczyk spadł z konia i złamał obojczyk. Nie pierwszy raz. Kiedyś po wywrotce padł jego koń, a on został ciężko poturbowany. 
Wszystko działo się w... Moskwie, na zawodach Grand Prix. Jeździec wygrał z czasem, wykurował się, ale wtedy coś się stało jego wierzchowcowi Artemorowi – nagle zaczął odmawiać  posłuszeństwa. Na domiar złego przyszło zarządzenie, że wszyscy jeźdźcy mają występować w czerwonych frakach i białych spodniach. Wyjeżdżając, zostawił więc mundur, w którym lubił jeździć, w domu. W tej kwestii spotkał się jednak ze zrozumieniem gospodarzy.  Kto jak kto, ale Rosjanie rozumieli, że żołnierz woli ubierać się w mundur niż frak. Uniform dosłano mu więc samolotem. 

Reszta była już jak sen. Pierwszy przejazd, tylko jedna zrzutka, na ostatniej, 13 przeszkodzie. W drugim nie udało się czysto pokonać tylko rowu z wodą. Inni byli gorsi. Potem była scena, którą wszyscy polscy kibice jeździectwa pamiętają do dziś. Murawa stadionu na Łużnikach, na niej dwóch zawodników w czerwonych frakach, a po środku jeden w mundurze chorążego WP ze złotym medalem.
 
Sukces obrósł legendą, ale był też przedmiotem pewnych sporów. Z jednej strony przypominano, że z powodu bojkotu igrzysk ze strony sportowców państw zachodnich w wielu dyscyplinach konkurencja nie oddawała prawdziwego układu sił, a jeździectwo należało do tych, których dotyczyło to szczególnie. Z drugiej zaś podnoszono argument, że Kowalczyk w 1980 r. osiągnął wysoką formę, a przed igrzyskami wygrał kilka dobrze obsadzonych konkursów,  nie był więc mistrzem z przypadku.

Komentarze (28)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Odeszła Prawdziwa Legenda Legii Warszawa i polskiego jeździectwa. Spoczywaj w spokoju Panie Janie.
Oglądałem w TV ten konkurs i niespodziewany triumf Jana Kowalczyka.
O tej smutnej wiadomości przeczytałem w Onecie. Przecierałem oczy ze zdumienia, bo w notce jako kluby pana Kowalczyka wymieniono LZS Drogomyśl i Cwał Poznań. Wspomniano, że potem odbył zasadniczą służbę wojskową. Ani słowa o Legii, ani słowa o tym, ze był zawodowym żołnierzem. Jakiś słoik pisał tę notkę, nawet nie chcę wymieniać jego nazwiska. Ale pominąć 29 lat kariery w jednym klubie?
Porucznik
  • 0 / 0
Byłeś naprawdę bardzo dobry.
Pamiętam Twoje występy... Ten wojskowy mundur dodający blasku Twojemu wizerunków kawalerzysty.
RIP...
Sierżant
  • 0 / 0
Bardzo szanuję pana Jana Kowalczyka i jego osiągnięcia sportowe ale z szacunku dla kawalerzystów i pana Jana bardzo proszę o umiar, bo był dla niektórych tylko, dla innych aż, ale żołnierzem LWP, mistrzem olimpijskim w hippice ale na pewno nigdy nie był kawalerzystą. Nikt nie odmawia zasług mistrzowi Janowi ale nie mieszajmy pojęć.
~Vaclavik
  • 0 / 0
to tak jak z pewnym profesorem - którym w ogóle nim nie był ale był tytułowany
Porucznik
  • 0 / 0
Oj Kolo
Nie masz chyba pojęcia co to byly za czasy.
Każdy zawodnik Legii musial być zawodowym zolnierzem LWP. Z tego oni żyli i za osiągnięcia otrzymywali awanse na wyższy stopień.
Tak samo było z Kziem Deyna czy panem Brychczym.
Oni byli po prostu sportowcami w wojskowych mundurach.
Nie można mieć im tego za zle.
Nie wiedziałeś że Legia to klub o wojskowym rodowodzie?
I to głównie za czasów LWP.
~73
  • 0 / 0
Żegnaj Mistrzu.
Generał brygady
  • 0 / 0
Nie przypadkowy mistrz. Niech spoczywa w spokoju.
Pułkownik
  • 0 / 0
Spoczywaj w pokoju
Marszałek Polski
  • 1 / 0
Szkoda....
Pamiętam ten medal, bo był poniekąd zaskoczeniem i zdobyty został chyba ostatniego lub przedostatniego dnia Igrzysk w Moskwie. Cieszyłem sie, choć za bardzo nie miałem pojęcia "co to za sport".
Bywaj Panie Janie...
Mimo że byłem wtedy dzieciakiem też to pamiętam, gdzieś było uczucie że każdy medal dla Polski to kop w tyłek dla ZSRR. O tej dyscyplinie też ma blade pojęcie, ale kilka razy widziałem takie zawody na żywo i jest na co popatrzyć.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Pamiętamy...
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Moskwę oglądałem z dziadkiem i tatą. Miałem wtedy 17 lat. Pamiętam jak Kozak pokazał wała to moi "starsi panowie dwaj" rechotali jak sztubaki i stwierdzili że "muszą napić się flaszkę". "A ty wypijesz z nami za cztery lata_ powiedział dziadek >niestety - za cztery lata przyszło goownodoopa i Los Angeles, a dziadek 4 lipca 84 się z nami pożegnał....
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Po powrocie z dziennej wycieczki w górach ludzie na miejscu rozentuzjazmowani kazali zgadywać: — Ile złotych medali zdobyliśmy? — Jak to ile? Dwa: Bronisław Malinowski i Władysław Kozakiewicz.
Była to bardzo miła niespodzianka...
Marszałek Polski
  • 0 / 0
tym bardzie że nadymaliśmy srebrnych i złotych chyba po 15 a jako ekipa z liczbą medali w ogóle bylismy bodaj na 5 miejscu. Chyba pięć finałów w róznych kategoriach wagowych w zapasach i wszystkie przegrane. Do tego Sandurski, mój absolutny pupil tylko z brązem (" z Ruskiem nie wyszło..." - taka miał refleksję)
Podpułkownik
  • 2 / 0
Kolejne Legijne światełko zgasło :(
Jan Kowalczyk oto jest właśnie Legenda i Ikona Legii a nie jakiś tam Kubuś. Cześć Jego Pamięci !!!
Mój sąsiad z ul. Magistrackiej 24, pamiętam jak wracał do domu z hipodromu Legii przez Lasek na Kole. Cześć jego pamięci.
Oglądałem , bodajże ostatni dzień IO, niedziela, trzeci złoty medal dla Polski.
To druga dzisiaj tak smutna informacja.
Niech spoczywa w spokoju.
tez byłem wtedy przed tv:)
i ten jego koń taki nie wysoki stosunkowo ale skoczny jak diabli :))
w sumie to nawet można powiedzieć , że mały koń
Chorąży
  • 0 / 0
Piękny medal, bo niespodziewany. I ten koń Artemor. A wcześniej był bieg i medal Malinowskiego i oczywiście Kozakiewicz.
Pamiętasz finisz śp. Malinowskiego, gdy zdobywał złoto?
Pamiętam jeszcze jak nikomu nieznany Niemiec z dederowa pokonał Jacka w skoku wzwyż i tak szybko zniknął z lekkoatletycznej sceny, jak się na niej pojawìł! To było apogeum dopingu w DDR - Wszoła o tym wspominał.
@Parsifal
mało kto sie spodziewał , że jak ten murzynek miał pół okrażenia przewagi to jeszcze będzie złoto
niesamowicie rozegrany bieg, a Malinowski przed Olimpiadą biegał po lasach po 40 kilometrów dziennie --taki miał trening:))
Rywal Malinowskiego prowadził od samego dtsrtu i w pewnym momencie miał bardzo dużą przewagę nad śp.Bronkiem i w decydujåcym momencie spuchł. Malinowski fantastycznie rozegrał bieg pod względem taktycznym - nie panikował, robił swoje do końca.
startu
sorry, ale mam wątpliwości czy można poruszać inne tematy w tym miejscu.
Chorąży
  • 0 / 0
Możesz. Oni obaj już na inne olimpiadzie...