Oceny piłkarzy Legii za mecz z Wisłą Płock - rozpad drużyny

Redakcja

Źródło: Legia.Net

20-12-2017 / 21:49

(akt. 21-12-2018 / 14:39)

W sobotę Legia nieoczekiwanie przegrała u siebie na zakończenie roku z Wisłą Płock 0:2. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz na samym dole w kolejności od najwyższej do najniższej. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 3 (2,98 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Na koniec roku niepokonana przez wiele miesięcy na własnym boisku Legia sprawiła kibicom przykrą niespodziankę. Szybko stracone dwa gole po kardynalnych błędach środkowych obrońców były niczym powtórka z meczu z Sandecją, ale tym razem skończyło się bez zdobycia choćby punktu. Co ciekawe, strzał z rzutu karnego był jedynym oddanym przez piłkarzy Wisły w ogóle, co pokazuje, jak rzadko płocczanie w ogóle przedostawali się pod bramkę mistrzów Polski. Legioniści mieli sporo sytuacji podbramkowych, ale tym razem nie potrafili zdobyć nawet jednego gola. Mniej więcej po godzinie gry chęć walki i wiara w odmienienie losów meczu upadły, a mniej więcej połowa drużyny nie wykazała się odpowiednim charakterem i po prostu pogodziła się z porażką. Zespół rozpadł się w trakcie meczu, a część piłkarzy w drugiej połowie była już najwyraźniej myślami przy świątecznym stale. Nie pomógł tym razem trener Romeo Jozak, bo praktycznie każda zmiana obniżała jeszcze poziom gry zespołu. Dobrze i dla nas i dla piłkarzy, że ta runda już się kończy, bo może zimą uda się przygotować drużynę należycie, odpowiednio ją przemeblować, a co najważniejsze, wpoić na nowo chęć walki i wygrywania. W sobotę u znacznej części piłkarzy nie było bowiem widać należytej motywacji, która powinna cechować profesjonalnych zawodników niezależnie od wyniku i okoliczności.

 

Arkadiusz Malarz 6 (3,86 - ocena Czytelników). Trudno mieć jakiekolwiek pretensje do Malarza za stracone bramki, bo jedna padła po rzucie karnym, a samobój Czerwińskiego był nie do obrony. W zasadzie popełnił tylko jeden błąd, gdy wyszedł z bramki przy strzale Stilicia, ale Bośniak na szczęście przestrzelił. Do obrony miał poza karnym tylko jeden łatwy strzał. Z pewnością nie ponosi od odpowiedzialności za porażkę, bo trudno, by poszedł do ataku i strzelał gole za piłkarzy z pola. Ocena wyjściowa.


Łukasz Broź 3 (2,59). Do gry w defensywie Brozia można mieć zastrzeżenie tylko za nieudaną próbę wślizgu „na raz” przy pierwszym golu, ale to było jeszcze na połowie przeciwnika, więc trudno go obarczać winą za utratę gola. Do gry z przodu mamy natomiast bardzo duże zastrzeżenia. Choć był zdecydowanie aktywniejszym z pary bocznych obrońców, bardzo dużo piłek tracił. Jedno bardzo dobre podanie wzdłuż linii i jedno przyzwoite dośrodkowanie na czterdzieści pięć minut przy tylu kontaktach z piłką, to o wiele za mało. Właśnie słaba gra ofensywna Brozia była zapewne przyczyną zmienienia go przez trenera już w przerwie - po prostu nie było już czego bronić.

 

Inaki Astiz 2 (1,95). Rzut karny był ewidentny i dziwne, że Tomasz Musiał potrzebował do niego VAR-u, Hiszpan po prostu dał się minąć i nieprzepisowo wszedł ciałem w Merebaszwilego. Po przerwie raz jeszcze pogubił się wraz z całą obroną w 58. minucie, a po jego nieudanym dryblingu w 66. minucie poszła groźna kontra. Bardzo słaby mecz Hiszpana, a przecież obrońcy tego dnia nie mieli aż tak dużo pracy, bo płocczanie atakowali niezwykle rzadko i poziom ich rozegrania w ataku był naprawdę bardzo niski.

 

Jakub Czerwiński 2 (1,88). Spektakularny samobój, trudno zrozumieć jak może tak wybijać piłkę zawodnik grający na poziomie Ekstraklasy. Niewiele interwencji poza wygranymi pojedynkami powietrznymi, za to błędów tyle samo co Astiz. Tak niepewnego środka obrony jak w sobotę Legia nie miała chyba od czasu meczów z Borussią Dortmund, ale można było się tego spodziewać, skoro dwóch podstawowych stoperów pauzowało za kartki.

 

Adam Hlousek 3 (3,48). Nie zagrał wcale lepiej od Brozia, popełnił nawet więcej błędów w defensywie. W pierwszej połowie bardzo rzadko atakował lewą stroną,przez co ta flanka Legii praktycznie nie istniała, częściej włączał się po przerwie, ale podobnie jak Broź raził stratami. Nieudany mecz Czecha.

 

Michał Kopczyński 2 (1,84). Niestety dwadzieścia minut aktywności w meczu z Piastem było wyjątkowe u Kopczyńskiego, bo w sobotę znów wrócił do tego, co zwykle prezentuje. A cechą charakterystyczną jest u niego unikanie gry. Nie po raz pierwszy „Kopa”  zarówno w ataku, jak i w obronie niemal zawsze znajduje się w tej strefie boiska, gdzie nie ma piłki i nie toczy się akcja. A gdy już tą piłkę dostał na początku meczu, to ją stracił i potem wracał w tak powolnym tempie, że stało się tematem artykułów i wpisów na portalach społecznościowych. Dominik Furman biegł bowiem z piłką szybciej niż Kopczyński bez niej. Niestety takie powroty też są często obserwowalne u „Kopy”, ten konkretny skończył się utratą gola Jedyne co w sobotę dawał drużynie, to wygrywane pojedynki powietrzne w środku pola. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla niskiego poziomu gry i braku waleczności, jaki zaprezentował w sobotę. Naprawdę dziwimy się, że Romeo Jozak trzymał go na boisku przez całe spotkanie.

 

Thibault Moulin 3 (3,65). Przez pierwszą połowę grał poprawnie, co nie znaczy, że dobrze - przynajmniej nie tracił piłek poza sytuacją przy pierwszym golu i do tego kilka odebrał, na początku spotkania zagrał jedno świetne prostopadłe podanie. Niestety im dłużej trwał mecz, tym Francuz częściej się „gotował”, dawał się wyprowadzać z równowagi, tracił energię na dyskusje z sędzią, machanie rękami i faule, w tym jeden bez piłki, za który odstał żółtą kartkę, a w ostatnich trzydziestu minutach wszystko najwyraźniej, mówiąc kolokwialnie, zaczęło mu zwisać, bo podawał niechlujnie, a bronił niechętnie. Przyda mu się potężny reset głowy w zimowej przerwie, o ile rzecz jasna w ogóle w Legii na przyszłą rundę zostanie.

 

Michał Kucharczyk 4 (2,23). Przyzwyczajono się do „jeżdżenia” po Kucharczyka, a tymczasem w sobotę był jednym z nielicznych piłkarzy, który do końca chciał walczyć o jak najkorzystniejszy wynik. Zmarnował jedna sytuację podbramkową sam na sam po podaniu Niezgody, ale też to właśnie „Kuchy” zdecydowanie najwięcej tych okazji stworzył. Strzał głową po rzucie rożnym w 11. minucie, który Kante wybił z linii bramkowej, dośrodkowanie do Hamalainena, po którym Fin trafił w poprzeczkę i znakomite dośrodkowanie do Sadiku, które Albańczyk bezwzględnie powinien zamienić na gola to wszystko efekt gry Kucharczyka Można się czepiać „Kuchego” za straty i nieudane dryblingi, ale w meczu z Wisłą był akurat najefektywniejszym piłkarzem Legii w ofensywie i przez InStat został uznany najlepszym zawodnikiem w polu z obu drużyn. Inna sprawa, że przy słabej postawie piłkarzy obu zespołów nie miał za dużej konkurencji. Nie wydaje się też celowe pozostawianie go na dłuższy okres na prawej obronie - owszem Legia zyskuje wtedy w ofensywie, ale w obronie mocno traci, co było widać w 58. i 90. minucie. Kucharczyk obrońcą nie jest i raczej nie zanosi się na to, by nim został.

 

Guilherme Costa Marques 3 (3,42). Poprawna i aktywna gra przed przerwą, choć ograniczona głównie do wywalczania kolejnych rzutów wolnych, z czego zresztą Brazylijczyk słynie i z czego zapamiętamy chyba najbardziej przy Łazienkowskiej. Efektywności gry w tym wielkiej nie było. Po zmianie stron miał już na koncie wyłącznie same straty i kiksy. Mimo wszystko nie rozumiemy trenera Jozaka, że zdjął Guilherme z boiska tak wcześnie zamiast na przykład Kopczyńskiego. Jeśli miała to być okazja do pożegnania się z kibicami, to takie żegnanie się nie powinno być ważniejsze od wyniku meczu, bo przecież przez ostatnie pół godziny można było spokojnie odmienić losy spotkania. Z pewnością pomogła by w tym większa liczba zawodników ofensywnych na boisku i pozostawienie na nim „Gui” do końca spotkania.

 

Kasper Hamalainen 4 (4,04). Fin nie schodzi pomimo pewnego poziomu gry nawet jeśli koledzy grają źle lub beznadziejnie. Tak było w Poznaniu, tak też było i w zeszłą sobotę. Dobre podanie w pole karne do Niezgody, strzał w poprzeczkę, jeden świetny przerzut, jeden odbiór na połowie rywala i bardzo mało strat. Niestety Hamalainen opuścił boisko jeszcze przed przerwą, co z pewnością nie tylko osłabiło zespół czysto piłkarsko, ale i psychicznie, przez co do końca meczu brak było piłkarza, który wziąłby na siebie rolę lidera.

 

Jarosław Niezgoda 4 (3,28). Drugi obok Kucharczyka piłkarz tego dnia, któremu naprawdę się chciało  walczyć od początku do końca meczu o zmianę wyniku. Tym razem nie tworzono mu stuprocentowych sytuacji, więc starał się wyciskać maksimum z tego, co dostawał. Strzał po kapitalnym obrocie w polu karnym w pierwszej połowie, uderzenie głową z trudnej pozycji w drugiej, jeszcze jeden celny strzał, niezłe dryblingi, wywalczony rzut wolny i dużo udanej gry tyłem do bramki, choć to ostatnie głównie w pierwszej połowie, a do tego odbiór na połowie rywala i wypracowana „setka” Kucharczykowi. Brakowało mu niestety skuteczności, ale też pozycje z jakich oddawał uderzenia nie były najczęściej czyste. Jeden z niewielu piłkarzy, któremu w tym meczu nie sposób odmówić pełni zaangażowania i chęci walki o zmianę niekorzystnego wyniku.

 

Sebastian Szymański 3 (3,02).  Jedna znakomita akcja tuż po przerwie zakończona dośrodkowaniem i jedno dobre wyprowadzenie piłki.  Bardzo mało jak na ponad czterdzieści pięć minut gry. Sporo za to strat, a przede wszystkim niecelnych dośrodkowań. Nie wiemy, dlaczego akurat osiemnastolatek został uznany przez trenera Jozaka za najlepszy wybór do pociągnięcia drużyny w drugiej połowie, ale był to wybór po prostu nietrafiony.

 

Cristian Pasquato 4 (3,84). Zaczął ładnie, od dwóch odbiorów jeszcze przed przerwą, do końca meczu zresztą w grze defensywnej prezentował się nieźle. Ale nie po to przecież wszedł na boisko, tylko by tworzyć sytuacje podbramkowe. Przez ponad 50. minut zaliczył dwa dobre dośrodkowania i jeden niezbyt groźny strzał z dystansu. Niezbyt wiele, ale więcej okazji wypracował kolegom w tym meczu tylko Kucharczyk. Widać było w grze Włocha pewną jakość w odróżnieniu od większości kolegów, jednak na płocczan przy biernej postawie części legionistów było to zdecydowanie za mało.

 

Armando Sadiku 2 (2,59). Napastnik wchodzi na boisko, by strzelać gole. A jak się nie trafia w takiej sytuacji, jaką mu Kucharczyk wypracował w 70. minucie, to nie można trafić z żadnej. W całym swoim półgodzinnym występie Albańczyk dwa razy dobrze przyjął piłkę pod kryciem, raz podał do przeciwnika i zmarnował dwie dobre piłki w pole karne. Nie wyglądało na to, by jego priorytetem w tym meczu było odmienienie losów spotkania.

 

Najlepszym legionistą meczu sobotniego meczu został przez nas wybrany Arkadiusz Malarz, Czytelnicy natomiast najwyżej ocenili Kaspra Hamalainena.

Oceny Czytelników:

 

Kasper Hamalainen 4,04

Arkadiusz Malarz 3,86

Cristian Pasquato 3,84

Thibault Moulin 3,65

Adam Hlousek 3,48

Guilherme Costa Marques 3,42

Jarosław Niezgoda 3,28

Sebastian Szymański 3,02

Łukasz Broź 2,59

Armando Sadiku 2,59

Michał Kucharczyk 2,23

Inaki Astiz 1,95

Jakub Czerwiński 1,88

Michał Kopczyński 1,84

Komentarze (5)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Skacząc po kanałach w TV, zobaczyłem dziś kawałek skrótu WBA - MUN. Akcja była identyczna jak przy karnym dla Płocka. Starli się w polu karnym barkami i napastnik WBA fiknął na ziemię. Sędzia nawet nie mrugnął.

Do dzisiaj nie rozumiem czemu - mimo pomocy VAR - sędzia ukarał Legię karnym. Z trybuny Deyny dobrze było to starcie widać. Zero faulu, w mojej ocenie.
~okioki
  • 0 / 0
Kopczyński gorsza nota niż 2 obrońcy którzy zawalili po bramce. To wszystko nr tego zawodnika. A przebiegł najwięcej km podczas meczu. Co z tego skoro po jego stracie padł gol a on nie potrafił dogonić zawodnika biegnącego z piłką. Ba .. nawet go odsadził
Porucznik
  • 0 / 2
O, z tekstu dowiaduje się że Kucharczyk byl najlepszy w polu, że tylko on coś robił, że gdyby nie reszta to by nastrzelal bramek.. I Blabla tak dalej

Szkoda że jednak oglądałem ten mecz i ocena w okolicach 2 jest bardziej wiarygodna niż to co redakcja próbuje sprzedać. Zresztą nie pierwszy raz.

Kucharczyk bohater, co się dało to spierdolil ale przciez się stara!
Kuchy to ulubiony piłkarz Redaktora Szymczyka więc nie ma co się dziwić.
Oby to był ostatni mecz w tym sezonie z takimi nędznymi ocenami.