+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Trudno o haka na Cierzniaka

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

01-05-2018 / 22:41

(akt. 02-12-2018 / 11:28)

Radosław Cierzniak rozegra w środę najważniejsze spotkanie odkąd trafił do Legii Warszawa. Golkiper od początku sezonu broni we wszystkich meczach Pucharu Polski. 35-latek od momentu podpisania kontraktu z klubem z Łazienkowskiej jest rezerwowym. Można by rzec, że dla stołecznej ekipy to zmiennik idealny, który zapewnia rywalizację na treningu, nie buntuje się, a przede wszystkim żyje sytuacją w zespole. Trudno o haka na Cierzniaka. - To człowiek, dla którego dobro zespołu jest znacznie ważniejsze od jego własnego interesu. Radek zawsze rzetelnie pracuje poza światłem kamer i angażuje się we wszystko, co może pomóc jego drużynie - opisuje Cierzniaka były kolega z zespołu, Jarosław Fojut.

Kiedy w 2006 roku Łukasz Fabiański odchodził z Legii do Arsenalu Londyn, trwały poszukiwania jego następcy. Jednym z kandydatów był 23-letni wówczas Radosław Cierzniak. - Legia jest bardzo kuszącym kąskiem i jestem pewien, że poradziłbym sobie w Warszawie - mówił wtedy zawodnik Amiki Wronki. Golkiper przyznawał również, że oficjalnego kontaktu ze strony "Wojskowych" brakowało. Ten potem się pojawił, choć zanim do tego doszło, golkiper zwiedził sześć klubów, a w sumie poczekał dziesięć lat. 

 

Droga Cierzniaka do poważnej piłki była kręta. Golkiper początkowo trenował w Sokole Szamocin, ale furtką w kierunku futbolu była szkółka w Szamotułach. Tam młody bramkarz trenował m.in. z Jakubem Szmatułą, Łukaszem Załuską czy Krzysztofem Tymą, który zapowiadał się na wielki talent, w 2003 roku testowany był w Legii, a potem wyjechał do Belgii. Kariery ostatecznie nie zrobił, w przeciwieństwie do wcześniej wymienionych czy też samego Cierzniaka przebijającego się przez niższe ligi. Szansą dla gracza urodzonego w Szamocinie wydawać się mogło wypożyczenie do ukraińskiego Wołynia Łuck. Skończyło się na tym, że niespełna dwudziestoletni golkiper przez kilka miesięcy potrenował w - delikatnie mówiąc - niezbyt imponujących warunkach. Zanim Cierzniak wrócił do Polski, zaliczył jeszcze kilkutygodniowy pobyt w Karpatach Lwów, gdzie nie mógł liczyć na pomoc innego rodaka, Macieja Nalepy. Po powrocie z terenów wschodniego sąsiada Polski, zaczęła się lepsza koniunktura dla obecnego bramkarza Legii. 

 

Cierzniak przebijał się na wyższy poziom poprzez występy w klubach drugoligowych: Stomilu Olsztyn i Aluminium Konin. W 2004 roku bramkarz trafił do ekstraklasowej Amiki Wronki, gdze debiutował w Pucharze Polski. Tam Cierzniak po raz pierwszy spotkał też Arkadiusza Malarza. W swoim czwartym meczu, młody golkiper z przymusu musiał wejść na boisko w spotkaniu Pucharu UEFA. Klub z Wielkopolski mierzył się wtedy z AJ Auxerre, a w 38. minucie "Malowany" doznał kontuzji. Cierzniak ostatecznie spędził na murawie niecałe 10 minut, gdyż tuż po przerwie został ukarany czerwoną kartką. Konfrontację między słupkami kończył Marcin Burkhardt, a gracze z Wronek przegrali 1:5. 

 

Pobyt we Wronkach był jednak małym przełomem dla Cierzniaka, który w rundzie wiosennej rozgrywek 04/05 i w kolejnym sezonie bronił regularnie. Potem doszło do fuzji Amiki z Lechem, a trener Franciszek Smuda między słupkami widział Krzysztofa Kotorowskiego. Cierzniakowi proponowano wypożyczenie. Skończyło się na tym, że zimą piłkarz z Szamocina trafił do Korony Kielce, w której pozostał przez trzy lata. - To bardzo pozytywna postać. Bardzo pozytywnie wspominam go jako człowieka - był akceptowany przez wszystkich. Wiedział czego chce, był poukładany, a przede wszystkim w pełni profesjonalny. Z optymizmem patrzył na życie. Świetnie funkcjonował w grupie, w której było duże zapotrzebowanie na taką osobę. Był dobrym piłkarzem, profesjonalistą i po prostu dobrym człowiekiem. Został z nami także w trudnym okresie, gdy Koronę karnie zdegradowano na zaplecze Ekstraklasy. Pomógł klubowi będąc z nim na dobre i na złe - wspomina Włodzimierz Gąsior, trener Cierzniaka w Koronie prowadzący obecnie Siarkę Tarnobrzeg. 


Po związaniu się z kielczanami zimą, Cierzniak wygryzł Macieja Mielcarza w kwietniu. W kolejnym sezonie górą był bramkarz kojarzony z Widzewem Łódź. Na zapleczu ekstraklasy, wychowanek Sokoła Szamocin nie miał konkurencji. Po powrocie na najwyższy poziom, Cierzniak grał tylko jesienią - wiosną przyszedł czas Zbigniewa Małkowskiego. Rok 2011 golkiper rozpoczął od zmiany klubu i odejścia do cypryjskiego AS Alki. Tam o składzie decydował głównie prezes, pojawiły się również zaległości finansowe. Po chwilowym postoju w Cracovii, golkiper sezon 2012/2013 rozpoczął w Dundee, gdzie najpierw musiał przejść testy.

 

Nowe życie

 

Dundee dało Cierzniakowi nowe życie. To w Szkocji golkiper zdobył renomę i ustabilizował swoją pozycję. Trzy sezonu obfitujące w regularną grę, zainteresowanie Celtiku Glasgow, finał krajowego pucharu. Cierzniak rozegrał w barwach "Mandarynek" 135 spotkań i 33 razy zachował czyste konto. Żegnano go owacją na stojąco. - Czas spędzony w Dundee, u boku Radka, był bardzo dobry. Cierzniak to doskonały człowiek, który zawsze chciał dobra zespołu Pomagał drużynie swoimi radami, ale i profesjonalizmem. Ma świetny charakter do futbolu. Często można go było spotkać na siłowni, gdzie wykonywał dodatkowe ćwiczenia. Był pierwszy do pracy. Trudno zliczyć sytuacje, w których podpowiadał drużynie. Był prawdziwym liderem, który zarażał innych swoją osobowością. Miał naprawdę pozytywny wpływ na zespół - opowiada nam Estończyk Henri Anier, który wspólnie z Cierzniakiem występował w Dundee. 


Kiedyś Cierzniak usłyszał od grającego już wtedy na Wyspach Brytyjskich Załuski, znajomego z Szamotuł, że Szkocja będzie dobrym miejscem również dla niego. Między innymi dlatego trafił do Dundee. Podobnie było w przyszłości z Jarosław Fojutem będącym obecnie graczem Pogoni Szczecin. - Zdecydowałem się podpisać kontrakt z Dundee między innymi z powodu Radka, wiedziałem, że będzie dużym wsparciem. Są czasem takie sytuacje w życiu, że kogoś się spotka i od razu można poczuć, że nadaje się na tych samych falach. Tak było z nim. W Szkocji poznaliśmy się jeszcze lepiej, bo już wcześniej mieliśmy ze sobą styczność w czasach juniorskich. To człowiek mający serce na dłoni, przekazujący wiele pozytywnej energii drużynie - wspomina defensor. 


- Od takiego bramkarza jakim jest Cierzniak, nie sposób się nie uczyć. Mam własny styl i idoli, ale wiele podpatrywałem od Radka w trakcie treningów. Regularnie udowadniał, że jest wielkim profesjonalistą, gdy zaczynał dzień od zajęć na siłowni i posiłku w klubie. Jego podejście było warte naśladowywania. Stanowił pewnego rodzaju wzór i wiele wniósł do mojego piłkarskiego życia. Fajne było to, że często podpowiadał, starał się dyskutować o interwencjach swoich i innych - wspomina pracę z Cierzniakiem Michał Szromnik, który był rezerwowym golkiperem Dundee w czasach, gdy obecny legionista występował w szkockim klubie. - Mogę o nim mówić w samych superlatywach. Nie współpracowaliśmy długo, ale z bliska widziałem, jak wielki wpływ na dobrą grę Dundee miał Cierzniak - dodaje obecny golkiper Bytovii Bytów.

 

Słowa byłych graczy Dundee potwierdza Arkadiusz Malarz. Lubimy i szanujemy się z Radkiem, choć jest między nami rywalizacja. To ważne, że w naszej grupy, każdy każdego wspiera. Nie mamy najmniejszego problemy, chcemy sobie pomagać. Zawsze miałem szczęście, że bramkarze ze sobą kooperowali i tak samo jest teraz. Rzadko słyszę i widzę to, co dzieje się na ławce rezerwowych przez to, że koncentruję się na meczu, ale fakt, że Radek tak żyje i wspiera zespół w trakcie spotkań jest bardzo pozytywny. To tylko pokazuje, że wszyscy jedziemy na jednym wózku, nikt się nie obraża i wspólnie staramy się osiągnąć cel - opowiada etatowy golkiper mistrzów Polski. 


Od dawna Cierzniak zwraca na siebie uwagę tym, jak żyje w trakcie meczów i mimo pełnionej funkcji rezerwowego, często podpowiada z ławki kolegom i motywuje ich do dalszego wysiłku. Kolejni szkoleniowcy Legii wielokrotnie chwalili bramkarza za bycie ważną częścią drużyny. - Radek całym sobą daje zespołowi wiele doświadczenia i spokoju. W Szkocji nie ograniczał się jedynie do wyjścia na boisko, ale zawsze angażował się na sto procent. Każda porażka mocno go dotykała. Próbował podpowiadać, a gdy w zespole pojawiały się problemy, można było liczyć na to, że postara się znaleźć rozwiązanie. To typ osoby, która na pierwszym miejscu stawia dobro drużyny, a swoje widzi na samym końcu - tłumaczy Fojut.


Cierzniak z Polakami w Dundee utrzymywał doskonałe relacje. Znajomość z Fojutem trwa do dziś, a kontakty obu panów są więcej niż dobre. - To ułożony człowiek, o którym nikt nigdy nie napisze książek takich, jak o Wojciechu Kowalczyku. Trudno nawet wymyślić coś złego na jego temat. Radek ma tę cechę, że robi wiele małych rzeczy nie dla poklasku czy blasku reflektorów, a ludzi, jakich ma wokół. To osoba rzetelnie pracująca na drużynę - charakteryzuje bramkarza stoper z Legionowa. - Radek i Jarek mieli rodziny, ja byłem najmłodszy, ale spotykaliśmy się poza klubem. Regularnie wspólnie piliśmy kawę czy chodziliśmy na spacery, bo mieszkaliśmy w naprawdę ładnej okolicy - dodaje Szromnik.


Mecz życia?


We wszystkich rozgrywkach w barwach klubów występujących w najwyższych klasach rozgrywkowych, Cierzniak rozegrał w trakcie kariery 260 meczów. 73 razy golkiper zachował czyste konto. Środowe spotkanie finału Pucharu Polski będzie dla 35-letniego bramkarza konfrontacją o poważną stawkę. Trudno wyrokować czy to mecz, który w przyszłości będzie generował największy ładunek emocjonalny dla wychowanka Sokoła Szamociny. Można się zastanawiać czy na to miano zasługuje występ w finale Pucharu Szkocji czy może występ w Lidze Mistrzów na obiekcie Borussii Dortmund. 


Pewny jest fakt, że na PGE Narodowym doświadczony bramkarz będzie grał o trofeum, o które walczy od początku do końca rozgrywek. Cierzniak zagrał we wszystkich meczach Legii w obecnej edycji Pucharu Polski. Do bramki za każdym razem wchodził z pozycji trudnej, gdyż pozbawionej rytmu meczowego. - Trochę go znam i jestem przekonany, że zrobi wszystko, by drużyna mogła po meczu unieść do góry Puchar Polski. Nie gra w lidze tyle, ile mógłby chcieć przez świetną formę Arka Malarza. Radek nie kopie pod nikim dołków, za to wykazuje się wielką cierpliwością. Dla niego ważne jest każde spotkanie - mówi Fojut.


Choć ktoś mógłby szukać na Cierzniaka haka, to zadanie wydaje się wręcz niemożliwe. Każdy pytany o 35-latka, również nieoficjalnie, wtóruje Gęsiorowi, Szromnikowi czy Fojutowi. W środę doświadczony bramkarz rozegra piętnaste spotkanie w barwach Legii. Spotkanie, które zadecyduje o tym, kto w sezonie 2017/2018 zdobędzie Puchar Polski.

Komentarze (33)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Domyślny awatar Kapral
  • 1 / 0
Malarz to jest finał popieram poprzewnika
Ja osobiście jestem Cierzniaka bardzo niepewny

Praktycznie w każdym meczu jaki gra popełnia jeden bardzo głupi błąd - nawet z Bytovią miał fatalne interwencje. Nigdy, gdy gra nie mam poczucia by był solidnym bramkarzem

Uważam, że rezerwowym bramkarzem powinien być ktoś młody, kto może w przyszłości grać w pierwszym składzie, a z Cierzniakiem powinniśmy po sezonie się pożegnać
Domyślny awatar Starszy kapral
  • 2 / 0
Ale ten tytuł jest zabawny. Naprawdę nie staram się hejtować naszych piłkarzy na sile. Rozumiem, że nie jestesmy najbogatszym klubem na swiecie i kazdy nasz pilkarz ma jakies braki ale Cierzniak jest turbo slaby.

Nie rozumiem jak grajac w finale mozemy wystawiac sklad gdzie podstawowym kryterium nie jest wartosc sportowa zawodnika.
Facet pewnie pokazał by klasę jsk by grał regularnie. Malowany też na początku delikatnie mówiąc irytował, ale wyrobił się i stanowi teraz naszą siłę.
Z tą fuzją to przesadziliscie:) Amica przejęła Lecha i gra sobie teraz pod ich marką, jak VW kupił Skodę i klepie teraz VW pod marką Skoda to to była fuzja czy przejęcie?
Po tych wszystkich babolach jeszcze w finale chcą "dawać szansę"? Uważam, że kompletnie na nią nie zasłużył. 35 lat a błędy jak nastolatek... Nie ma najmniejszego sensu wgl trzymać go w klubie...
Domyślny awatar Kapitan
  • 1 / 0
U mnie po dwumeczu z Górnikiem ma 2 haki...oby jego występ dziś nie zaważył negatywnie...
~cde
  • 0 / 0
Babol murowany...
"Potem doszło do fuzji Amiki z Lechem"... do czego doszło? Do fuzji to doszło gdy Warszawianka połączyła się z Legią. Warszawianka przestała istnieć. A w tej kwestii to doszło do przewałki bo amica dalej funkcjonuje i ta z Poznania i ta z Wronek!!! Także - TO JUŻ 12 LAT Z AMIKĄ ZA PAN BRAT!!! Ciekaw jestem kiedy ryży weźmie się za porządki i spuści do dziadostwo do morza (no dobra, do czwartej ligi) i odda nam bezprawnie zabrany tytuł.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 2
Niezły rym "Trudno o haka na Cierzniaka", ja dodam "Oby nie wpadka przez Radka"
Domyślny awatar Major
  • 0 / 0
Radek poradzi sobie , boję się tylko ewentualnej ostrej gry Arki i kontuzji naszych zawodników .
Domyślny awatar Kapitan
  • 4 / 0
Są od niego lepsi, w Legii to solidny rezerwowy. Jednak mając na uwadze, że jest doświadczony Malarz, wróci szykowany na nr 1 Majecki, jako trzeci powinien być broniący w rezerwach Kudrjavcevs, dla Cierzniaka po prostu nie będzie miejsca w Legii. Radek spokojnie poradzi sobie jako nr 1 w większości klubów z Ekstraklasy i powinniśmy mu podziękować po tym sezonie. W trójce bramkarzy- 2 młodych chłopaków i doświadczony Malarz. Doświadczenie Malarza, talent i ciągły rozwój Majeckiego powinny w lidze i pucharach dać dobry efekt. Kudrjavcevs też jest zdolny i regularna gra w rezerwach pozwoli mu się rozwijać. Będzie dobrze, bramka Legii zazwyczaj jest solidnie obsadzona i z Legii wyszło sporo dobrych bramkarzy.
Generał broni
  • 0 / 0
W 2013r zdobyliśmy PP ze Skabą w bramce, to teraz trzeba pokazać, że umiemy z Cierżniakiem.
Wolałbym Malarza, bo PP trzeba zdobyć, żeby nie zostać z niczym jakbyśmy nie zostali MP, ale jeśli wygramy z Radkiem w bramce to też będzie dodatkowy zastrzyk pewności siebie i wszyscy będą docenieni.
Radek to solidny rezerwowy,malo kto pamięta, że zanim przyszedł do nas był jednym z najlepszych bramkarzy w lidze. Jest poza tym dobrym duchem zespołu. I tak mi się wydaje, że porównanie ze słabiutkim Skabą jest trochę nie fair.
Generał broni
  • 0 / 0
Skaba to też był solidny rezerwowy. Wygrał z nami 2 PP.
Jak do nas przychodził był jednym z lepszych w lidze, więc porównanie jak najbardziej uzasadnione.
Obaj przez siedzenie na ławce zaczęli popełniać błędy.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 3
Promowanie na siłę Cierzniaka to proszenie się o kłopoty. Zbyt często Cierzniakowi zdarzają się klopsy i co wtedy trzeba będzie się wypruwać żeby zdobyć PP. Następny mecz z Jagiellonią już w niedzielę, trzeba o tym pamiętać.
Domyślny awatar Kapitan
  • 1 / 0
Cierzniak bardzo dobrze wprowadza piłkę do gry, bardzo dobrze gra w sytuacjach sam na sam. Szczerze pisząc jest kolejnym bardzo przyzwoitym produktem teamu bramkarzy w Legii o czym warto pamiętać

Niestety zdarzają mu się klopsy co jest mu pamiętane jako podstawa charakterystyki. Wypominanie meczu z Dortmundem to kolejna bzdura.
Dla przykładu ostatni mecz Liverpool - Roma i pięć bramek Liverpoolu. Bramkarz Romu w perspektywie jednego sezonu odnajdzie się w bardzo mocnym klubie.
~Rasputin69
  • 0 / 0
a co zrobił wczoraj bramkarz bayernu?
No, ale w LM w meczu z BvB to trochę są dużo goli straciła Legia i Radek po części za to odpowiada.
~KWL
  • 0 / 4
Może i na Cierzniaka nie ma haka ale on musi mieć za to haki na Legię skoro zdecydowali się go wystawić w tej chwili w najważniejszym meczu sezonu !

Już raz taki "prezent" Legii zrobił Jacuś M w Dortmundzie
~u(L)u
  • 0 / 1
Z artykułu wychodzi ze Cierzniak przyszedł do nas ze Szkocji…nie profesjonalne
Generał dywizji
  • 0 / 8
Najgłupsza rzecz o jakiej słyszałem klub ma dobrego bramkarza a le w ważnym meczu broni słabszy bo tak się umówili. Poproszę szybko przywieźć kaftan bezpieczeństwa dla trenera czy kto tam w tym klubie decyduje. Może wystawmy drużynę z CLJ chłopaki sobie pozwiedzają Narodowy i zdjęcia porobią, też będzie miło.
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 4 / 0
Widziane oczami kuchenkorza z pyrlandii, amen
Domyślny awatar Chorąży
  • 1 / 0
zenek zwykle plecie trzy po trzy i nawet nie czytam jego komentarzy, ale tutaj w pelni sie zgadzam z wypowiedzia. po wystepach z polfinalu on nie powinien zgrac w dzisiejszym meczu.
~Sobieryba
  • 0 / 1
Jutro powinien być spacerek Arka nic nie gra ale tych dwóch ludzi budzi niepokój
Zarandia _ dzisiaj nie ma Legii piłkarza o takich umiejętnościach i Cierzniak nie wierzę żeby jakiegoś numeru nie wyciął ...
Chyba zapominasz że to jest jeden mecz i co było z nimi rok temu przed amiką?
Nie dość, że bronili się przed spadkiem to w lidze mieli passę - 3 remisy i 5 porażek.
A do tego fuksem weszli do finału, bo u siebie mało brakowało, a roztrwoniliby 3-0 z 1 meczu w Suwałkach bo przegrali szczęśliwie 2-4.
Już mieliśmy mieć z nimi spacerek w SP czy ostatnio w Gdynii...
ale Amica to nie Legia, a to był finał więc patrząc logicznie, Amica w finale musiała zabrać piach, bo takie już ma DNA :D
~Gaco
  • 0 / 0
Kierownik, amicowcy zamówili od razu baner "do 4 razy sztuka", dlatego przegrali - żeby się nie zmarnowal :-)
Podpułkownik
  • 0 / 0
To absurd.
Nie gra sie przeciez za mily charakter czy za zaslugi, decydowac powinna forma sportowa.
Chyba ze robimy z finalu Pucharu Polski impreze charytatywna dowartosciowujaca rezerwowych w zespole, jesli tak to konsekwentnie tez w miare posiadanych mozliwosci na innych pozycjach. Przynajmniej wiadomo o co chodzi nie bedzie sie czlowiek denerwowal.
Poza tym to robienie krzywdy samemu zainteresowanemu, wystarczy ze znow szmate pusci jak chociazby ostatnio w polfinale, jesli nie udaloby sie tego odrobic to nie byloby tak wesolo.
Starszy kapral
  • 4 / 0
Dawaj Radek pokaż klasę i zamknij gęby hejterom! Ja w Ciebie wierzę! Puchar jest nasz!
Pułkownik
  • 4 / 0
Nie mamy wyjścia, musimy wierzyć, że sobie poradzi...

Osobiście jednak wolałbym w bramce zobaczyć jutro Arka Malarza!
~dyrektor
  • 2 / 0
Hejterom?To teraz jak sie wyraża swoje zdanie,które ma przecież poparcie w faktach,źe Cierzniak jest przeciętnym bramkarzem, to jest sie hejterem?Dzieciaku daj spokój.
Starszy kapral
  • 0 / 0
O tym czy jest słaby, przeciętny czy świetny podyskutuję z Tobą jak go z nami nie będzie, a póki co trzymam za niego kciuki i życzę mu żeby grał jak najlepiej i wierzę w niego... dzieciaku.