Ustawą w sport
29.10.2009 08:46
Tymczasem branża bukma-herska jest znana z tego, że inwestuje w sport na całym świecie, a od jakiegoś czasu coraz chętniej także w Polsce, w piłkę nożną, siatkówkę czy koszykówkę. W piłkarskiej ekstraklasie umowy z firmami bukmacherskimi mają m.in. dwa czołowe kluby: Lech Poznań (BetClick) i Wisła Kraków (Bet-at-home). Wpływy od tych firm stanowią ok. 7-10 procent budżetu obu klubów. Firma bukmacherska Unibet jest sponsorem tytularnym rozgrywek I ligi. Za dwuletnią umowę zapłaciła 15 mln zł. Kwota ta dzielona jest po równo między wszystkie 18 zespołów. Nawet piłkarska reprezentacja korzysta ze wsparcia bukmacherów otrzymując 2 mln zł rocznie od firmy Expect. Z kolei bwin sponsorowała rozgrywane niedawno w Polsce mistrzostwa Europy w koszykówce. - Jeśli ustawa przejdzie w takiej formie, polski sport straci ok. 40-50 mln zł rocznie - ostrzega mecenas Jacek Masiota, członek zarządu PZPN, prawnik Lecha Poznań.
W większości krajów Unii Europejskiej wpływy z zakładów sportowych i umów z "bukami" są jednym z trzech - obok dochodów ze sprzedaży praw telewizyjnych i marketingowych - podstawowych źródeł finansowania sportu. W Anglii niemal w 100 procentach w ten sposób finansowany jest sport olimpijski. Z logo bukmacherów grają czołowe klubu Europy, z Realem Madryt, czy Milanem na czele. - Liczyłem, że w ciągu 2-3 lat podobnie jak w Unii będzie też u nas. Branża bukmacherska rozwija się bardzo szybko i jako jedyna ten sport chce wspierać - mówi Masiota. Przedstawiciele klubów poważnie zaniepokoili się pomysłami Tuska, ale na razie nie panikują. Nie chcą jednak siedzieć z założonymi rękami i wysyłają wyraźny sygnał, że ustawa w takiej formie byłaby dla nich bardzo niekorzystna.
- Chcemy zwołać z przedstawicielami bukmacherów wspólną konferencję prasową, by pokazać, jak ogromne kwoty są przez nich inwestowane w sponsoring. Oni chcą płacić podatki, chcą pełnej legalizacji i przejrzystości - dodaje. Przejrzystość i odpowiednie uregulowania prawne tych kwestii są jednak solą w oku kolejnych polskich rządów. Z szacunkowych danych wynika, że firmy bukmacherskie zainwestują w tym roku tylko w polski futbol ok. 20-25 mln. - Prawdopodobnie byłoby tych pieniędzy więcej, gdyby prawo w Polsce było uregulowane zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej. Dlatego firmy inwestują tam, gdzie takie regulacje są - twierdzi Michał Roliński z firmy bwin, która do niedawna reklamowała się na spodenkach piłkarzy Legii.
Podstawowy błąd założeń projektu rządu, na który wskazują przedstawiciele środowiska sportowego i firm bukmacherskich, jest taki, że do jednego worka wrzucane są gry hazardowe i zakłady sportowe.
- Rynek maszyn typu jednoręki bandyta, będących w podziemiu i nie płacących podatków, a internetowe gry i zakłady wzajemne, to dwie różne kwestie - zaznacza Michał Lipczyński, dyrektor Lecha ds. marketingu.
Podobną wojnę z hazardem jakiś czas temu próbował wypowiedzieć rząd włoski. Ustawę zaskarżono do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, a ten stwierdził, że jest ona sprzeczna z unijnym prawem, które jest nadrzędne względem praw w poszczególnych krajach. Co więcej, wszelkie ustawy dotyczące działalności internetowej, czy to zawieranie zakładów, czy przepływu informacji, muszą być zgłaszane do Komisji Europejskiej. Dotychczas wszelkie takie inicjatywy były opiniowane negatywnie.
Autor: Piotr Wierzbicki
Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.