Domyślne zdjęcie Legia.Net

Wawrzyniak: Spłacam kredyt zaufania

Mariusz Ostrowski

Źródło: Przegląd Sportowy, futbol.pl

28.04.2010 09:03

(akt. 16.12.2018 05:32)

<span><span style="font-weight: bold">Jakub Wawrzyniak przeżywa ostatnimi czasy wielką huśtawkę nastrojów. Dyskwalifikacja, powrót do łask, odsunięcie od składu, aż w końcu powrót do ekstraklasy i decydujący gol w Kielcach. - Myślę, że występem w meczu z Koroną spłaciłem przynajmniej część kredytu zaufania, jakim zostałem teraz obdarzony - przyznaje piłkarz Legii.</span> </span>

Po meczu w Kielcach dawno nie miał pan takich powodów do zadowolenia.

- Rzeczywiście. Występ w podstawowym składzie, zdobyta bramka, na dodatek ta jedyna, która dała drużynie zwycięstwo. To raz, a dwa, że trener Stefan Białas zdecydował się na wystawienie mnie do gry od pierwszej minuty. Przecież przez ostatnie tygodnie tylko trenowałem z pierwszym zespołem, a grałem w meczach Młodej Ekstraklasy.

Niech pan się przyzna, czym zdobył gola w Kielcach?

- Żeby się tego dowiedzieć, musiałem obejrzeć powtórki. Piłka ześlizgnęła mi się po głowie, odbiła od barku i wpadła do siatki. Zresztą, jakie ma to teraz znaczenie? Tylko się śmieję, że coraz dziwniejsze te bramki strzelam. W poprzedni poniedziałek w Białymstoku grałem w Młodej Legii i też zdobyłem gola po rzucie rożnym. Wtedy trafiłem brzuchem.

Wrócił pan do gry w zasadzie po roku przerwy spowodowanej dyskwalifikacją. Na początku była euforia, potem porażki aż w końcu występy w drugiej drużynie.

- Wszyscy ten okres mojej przerwy wydłużają do roku, a prawda jest taka, że straciłem tylko rundę jesienną. Na wiosnę zakończyły się sprawy sądowe, mogłem wrócić i wszystko było dobrze, ale szybko przyszły dwa ciosy: od Odry Wodzisław i Polonii Bytom. W konsekwencji zmiana trenera, utrata miejsca w składzie. Wydawało mi się, że zupełnie zostałem odstawiony na bok, a tu proszę, rzeczywistość okazała się inna, duża lepsza, niż się spodziewałem. Myślę, że występem w meczu z Koroną spłaciłem przynajmniej część kredytu zaufania, jakim zostałem teraz obdarzony.

Trener Stefan Białas mówił, że w końcu zaczął pan się starać na treningach zrozumiał błędy. Co to oznacza?

- To, że w pewnym momencie znalazłem się w drugiej drużynie, jest poza dyskusją. Jeśli tak się stało, to oznacza, że były powody, aby taką decyzję podjąć. Teraz to już nieaktualny temat. Beze mnie dwa mecze Legia wygrała, a więc na mojej absencji zespół nie tylko nie stracił, ale i zyskał. I co mnie cieszy, jak wróciłem, to dobra karta się nie odwróciła. O innych sprawach nie ma już sensu dyskutować.

 

więcej w Przeglądzie Sportowym

 
 
 

Polecamy

Komentarze (2)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.