Wojciech Zep: Piłkarze poprawiają wiedzę o nawykach żywieniowych

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

11-04-2016 / 18:29

(akt. 07-12-2018 / 16:17)

- Jeśli chodzi o nawyki żywieniowe, to świadomość zawodników jest już zdecydowanie wyższa niż kiedyś, choć oczywiście zdarzają się im bardziej grzeszne dni, pewne niedociągnięcia. Teraz przeczytałem w gazecie, że piłkarz Jagiellonii został zesłany do rezerw, ponieważ po wprowadzeniu diety bezglutenowej wyglądał gorzej na treningach. Nie wiem, czy to prawda, ale jeżeli ktoś źle dobiera sobie dietę i nie dostarcza sobie odpowiedniej liczby kalorii, to automatycznie nie będzie miał wystarczająco dużo energii do trenowania - opowiada dla serwisu gol24.pl dietetyk Legii Warszawa, Wojciech Zep.
No właśnie, dieta bezglutenowa. Czasami zawodnicy nie podążają zbytnio za modą?

- Nie zabraniam im tego. Czasami muszę im po prostu wytłumaczyć niektóre kwestie i pokazać zamienniki dla produktu, który ma zostać wyeliminowany z diety. Zresztą, przeprowadzaliśmy testy nietolerancji pokarmowej. Ich wyniki odpowiedziały nam na pytanie, czy ktoś rzeczywiście powinien przechodzić na dietę bezglutenową, bezlaktozową, czy z wykluczeniem innych składników. Takie testy są naprawdę dobrym narzędziem, dzięki któremu możemy przekazać zawodnikom odpowiednie rekomendacje żywieniowe. Możemy im powiedzieć „Słuchaj, musisz zmienić to, to i to” albo „słuchaj, nie masz nietolerancji na gluten i nie potrzebujesz diety, która go wyeliminuje”.

Dochodzimy do tego, że to kwestia indywidualna, a czasami można usłyszeć plotki, jakoby dieta bezglutenowa, czy jakakolwiek inna, była dobra i wskazana dla wszystkich.

- Wydaje mi się, że m.in. właśnie dlatego zostałem zatrudniony w Legii, żeby rozwiewać tego typu wątpliwości. Moim celem jest wiedząc, jak zawodnicy pracują na co dzień, kierować ich w kontekście żywienia.

Praca dietetyka w polskich klubach była przez długi czas marginalizowana?

- Zawsze wszystko zależy od podejścia trenera oraz samych zawodników. Jeżeli oni stosując się do pewnych zasad, czują się lepiej, osiągają lepsze wyniki, a ich sylwetka ulega poprawie, to widzą też sens takiej współpracy. Nie wydaje mi się jednak, żeby rola dietetyków była kiedykolwiek marginalizowana. Po prostu wcześniej nie zwracano na te kwestie aż tak wielkiej uwagi. Brakowało również odpowiednich narzędzi, dzięki którym można było zmierzyć efekty, czy rekomendacji. Wcześniej większą rolę odgrywały plotki, czy przekonania trenera, który był osobą od wszystkiego. To on mówił, jak piłkarze mają biegać, jak postępować taktycznie, a do tego jeszcze, co mają jeść. Wszystko zależało od jego podejścia.

Co do decyzji trenerów – w Legii Henning Berg zabronił kiedyś podawać naleśników.

- To rzeczywiście miało miejsce. W jego przekonaniu naleśniki to sam cukier, a po pewnym czasie jego spora dawka może spowodować hipoglikemię, czyli obniżenie poziomu cukru we krwi. A w takim stanie człowiek nie ma siły i ochoty trenować. Nie pomogły tłumaczenia, że do wyrobu naleśników były używane mąki ryżowa lub gryczana, które mają niższy indeks glikemiczny. W menu miało nie być naleśników i już.

Teraz już wróciły?

- Zdarzają się. Jestem zdania, że zdrowe węglowodany – o niskim lub średnim indeksie glikemicznym – mogą pojawić się na stole w dni, kiedy intensywność treningów jest wysoka.

Z nutellą pewnie byś ich nie podał?

- Obecnie nutella również wypadła z jadłospisu.

Zapis całej rozmowy z Wojciechem Zepem można przeczytać w serwisie gol24.pl

Komentarze (0)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094