Z obozu rywala - Wisła Płock

Patryk Tylak

Źródło: Legia.Net

09-05-2018 / 07:43

(akt. 02-12-2018 / 11:28)

Walka o czołowe lokaty w lidze weszła w decydującą fazę. Legioniści dopiero co w niedzielę podejmowali bezpośredniego rywala w walce o tytuł, Jagiellonię Białystok, a już w środę zmierzą się z kolejnym wymagającym przeciwnikiem. Na drodze „Wojskowych” stanie Wisła Płock, która pozostaje w grze o 4. miejsce, dające przepustkę do europejskich pucharów.

Środowy rywal legionistów radzi sobie nadspodziewanie dobrze w bieżącym sezonie. Jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek w szeregach płockiej Wisły wdarło się sporo zamieszania, ponieważ z funkcji trenera odszedł Marcin Kaczmarek. Przyczyną rozstania szkoleniowca z „Nafciarzami” był konflikt z szatnią. Na jego miejsce zatrudniono Jerzego Brzęczka, wcześniej pracującego m. in. w Lechii Gdańsk czy GKS-ie Katowice. Wujek znanego reprezentanta Polski, Jakuba Błaszczykowskiego, dostał trudne zadanie, ponieważ z płocczanami związał się na cztery dni przed inauguracją ligi, a miał spory pożar do ugaszenia, ze względu na atmosferę panującą w zespole.


Brzęczek dość szybko poradził sobie z ułożeniem drużyny po swojemu, a już w 2. kolejce płocczanie potrafili sprawić niemałą niespodziankę, pokonując na własnym obiekcie Lecha Poznań 1:0. Kolejne mecze układały się różnie dla „Nafciarzy”, ale zdecydowanie więcej było tych lepszych momentów. Zdarzały się również wpadki, jak porażka 0:4 w 7. kolejce z Górnikiem Zabrze, ale na ogół piłkarze prowadzeni przez Brzęczka z boiska mogli schodzić z zadowolonymi minami. Rundę jesienną wiślacy kończyli na 8. pozycji, co, jak na możliwości tej ekipy, można było uznać za dobry wynik. Jak się miało okazać, to nie był szczyt możliwości w wykonaniu płocczan. Po przerwie zimowej było jeszcze lepiej. W rundzie wiosennej Wisła zdobyła do tej pory 24. punkty na 36. możliwych, dzięki czemu niespodziewanie liczy się w walce o europejskie puchary. W trwającym sezonie najwięcej mówiło się o rewelacyjnej postawie Górnika Zabrze, ale płocczanie, jak widać, w tym czasie nie próżnowali, i pozostając nieco w medialnym cieniu zabrzan, zdobywali kolejne skalpy. W efekcie „Nafciarze” wciąż mogą liczyć na zajęcie 4. pozycji, o którą rywalizują właśnie ze śląskim klubem.


W poprzedniej kolejce podopieczni Brzęczka zanotowali bezbramkowy remis z Lechem, przez co spadli na 5. lokatę, dając się wyprzedzić o dwa punkty Górnikowi. O ile przy remisie z zespołem aspirującym do mistrzostwa kraju płocczanie mogą zanotować delikatny plusik, to zdecydowanie nie mogą być zadowoleni ze swojej postawy w jeszcze wcześniejszej serii gier, kiedy przegrali z walczącym praktycznie o nic Zagłębiem Lubin. Porażka z lubinianami była tym bardziej dołująca, że „Nafciarze” stracili decydującego gola z rzutu karnego w ostatnich minutach. Jeden punkt w ostatnich dwóch starciach może mieć decydujący wpływ na końcowe losy walki o 4. pozycję, szczególnie patrząc na zbliżający się terminarz Wisły. Przed piłkarzami z Płocka jeszcze rywalizacja z Legią i Jagiellonią Białystok, oraz konfrontacja z potrafiącą namieszać Koroną Kielce.


Ostatnia forma płocczan nie jest jedynym zmartwieniem trenera Brzęczka przed starciem w Warszawie. Szkoleniowiec będzie miał spory ból głowy przy obstawianiu skrzydeł swojego zespołu. Do tej pory funkcję skrzydłowych pełnili, zazwyczaj z dobrym skutkiem, Nico Varela (najlepszy strzelec drużyny), Konrad Michalak i Giorgi Merebaszwili, ale dwaj ostatni przeciwko Legii nie wystąpią. Michalak nie będzie mógł zagrać z powodów formalnych, natomiast Merebaszwilego z gry wykluczyła kontuzja. Być może Brzęczek postawi na Jakuba Łukowskiego, możliwy jest także wariant z przesunięciem wyżej Arkadiusza Recy, pełniącego ostatnio rolę lewego obrońcy. Jednakże gdyby trener płocczan przesunął Recę na skrzydło, musiałby się zmierzyć z problemem obsady lewej strony defensywy. W kadrze znajduje się dwóch graczy mogących pełnić tę funkcję – Kamil Sylwestrzak i Patryk Stępiński – ale obaj w trwającej rundzie jeszcze nie wystąpili z powodów zdrowotnych. Wszystko wskazuje na to, że nie znajdą się także w autokarze do Warszawy. 


Brzęczek ma więc powody do niepokoju przed środowym meczem, ale jednocześnie nie musi martwić się o obsadę bramki. Wiemy, jakie problemy płocczanie mieli w bieżącym sezonie z golkiperami. W rundzie jesiennej kilka błędów zaliczył Seweryn Kiełpin, a sprowadzony zimą Thomas Dahne wiele w tym aspekcie nie pomógł. Wręcz przeciwnie, na początku wiosny spisywał się chyba jeszcze gorzej od Kiełpina. Niemiecki bramkarz słabsze występy ma już jednak za sobą, a za ostatni mecz przeciwko Lechowi dostał wyróżnienie w postaci wyboru do jedenastki 34. kolejki. To głównie jemu koledzy z pola mogą zawdzięczać wywalczenie jednego „oczka” z „Kolejorzem”.


Jeżeli Brzęczek nie będzie chciał wiele zmieniać w porównaniu do poprzednich spotkań, na środku obrony obejrzymy dwójkę Adam Dźwigała Alan Uryga. Jeszcze w pierwszej części sezonu pewne miejsce na stoperze miał wypożyczony z Napoli Igor Łasicki, ale pod koniec marca doznał kontuzji, przez którą teraz z powrotem musi walczyć o miejsce w składzie. Możliwe, że trener płocczan, chcąc ustawić zespół w środę nieco defensywnej, może na środku obrony wystawić Damiana Byrtka, ustawiając Urygę na pozycji defensywnego pomocnika. Jednakże w centralnej strefie boiska dobrze radzą sobie Dominik Furman i Damian Szymański, więc Brzęczek nie ma powodów, aby sadzać na ławce któregoś z tej dwójki. Teoretycznie szkoleniowiec może także zdecydować się na przesunięcie wyżej Urygi kosztem Semira Stilicia, pełniącego rolę ofensywnego pomocnika. Na pozycji napastnika zobaczymy najpewniej Jose Kante, autora sześciu goli, choć w ostatnim meczu najbardziej wysuniętym piłkarzem Wisły był Kamil Biliński. Były król strzelców ligi litewskiej nie spisał się jednak na tyle dobrze, aby na dłużej wygryźć ze składu atakującego urodzonego w Hiszpanii. W obwodzie trenera pozostaje jeszcze Oskar Zawada.


Płocczanie dobrze wspominają swój poprzedni występ przy Łazienkowskiej, ponieważ w ostatniej serii gier przed przerwą zimową pokonali w stolicy Legię 2:0. „Nafciarze” i tym razem mogą sprawić legionistom sporo trudności, tym bardziej, że piłkarze z Płocka wciąż mają o co walczyć. Udowodnili także, że nie straszny im zespół z pierwszej trójki. O ich wynikach przeciwko Lechowi w bieżącym sezonie już napisaliśmy, ale warto również wspomnieć, iż Wisła w 30. kolejce potrafiła ograć Jagiellonię Białystok. Fani płockiego klubu liczą na ponowną niespodziankę ze strony swoich pupili. „Nafciarze”, mimo, iż spotkanie odbędzie się w Warszawie, będą mogli liczyć na doping ze strony swoich kibiców, ponieważ fanatycy Wisły specjalnie mobilizują się na wyjazd do stolicy.


Początek środowego meczu o 18. Rozjemcą spotkania będzie Jarosław Przybył z Kluczborka. My tradycyjnie zapraszamy na stadion, a kibiców nie mogących pojawić się przy Łazienkowskiej, na śledzenie naszej relacji tekstowej na żywo. Po meczu na Legia.Net ukażą się wypowiedzi trenera, zawodników oraz fotoreportaż.

Komentarze (10)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Owszem Legia w meczu z Jagielonią wyglądała przeciętnie. Ludzie przyczyny były dwie że uszło z zawodników powietrze. Pierwsza to mieli jeszcze w nogach finałowy mecz PP. Druga to chyba fetowanie sukcesu nie było tak delikatne jak nas zapewniano. Mam nadzieje że dzisiaj wszyscy będą mieli siłe do biegania. Legio tylko zwycięstwo.
''Dzis trzeba wygrac... niewazne jak, wazne zeby wygrac...''
Powinniśmy to wygrać z palcem w d....Wisła to co pokazała z Lechem to przeciętniaki podobnie zresztą jak w obecnej chwili Amica.Jeśli tego nie wygramy to znaczy że nie zasługujemy na mistrza(zresztą kto zasługuje).Bardziej powinniśmy obawiać się meczu z Górnikiem,który ma ostatnio zwyżkę formy.
Starszy kapral
  • 2 / 0
A co pokazała Legia w meczu z Jagą?
Gó#no, wyglądała jeszcze gorzej niż ten Płock z Lechem..
Zluzuj zelig bo na zawał zejdziesz
Sierżant
  • 0 / 0
Pełne trybuny i pełne zaangażowanie na boisku w dwóch następnych meczach będą kluczowe. Już naprawdę nie można pozwolić sobie na przejście obok meczu. Nie ważne ile sił będzie to kosztowało, trzeba walczyć o najmniejszy kawałek boiska, jakby jutra miało nie być. Atakować, bronić, dopadać przeciwnika w sekundzie po przyjęciu piłki.
Zwycięstwo z Płockiem ma kluczowe znaczenie w walce o Mistrzostwo Polski.
~Żrdw
  • 0 / 0
Ameryki to Ty nie odkryłeś :D
~Adz
  • 2 / 0
Trzeba tak zrobić żeby w Poznaniu to nas promował remis - w najgorszym przypadku
Każdy mecz od dawna ma takie znaczenie...