Boks: Odsłonięto pomnik Feliksa Stamma w Warszawie

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net

24-05-2019 / 11:00

(akt. 24-05-2019 / 12:16)

Sekcja bokserska Legii oficjalnie została powołana do życia w 1931 roku. W okresie przedwojennym trenerem sekcji był Feliks "Papa" Stamm, a do wyróżniających się zawodników należeli wtedy Kazimierz Doroba, Maciej Mizerski, Edward Łaukedrey czy Tadeusz "Teddy" Pietrzykowski. Stamm zmarł w 1976 roku w Warszawie, w maju 2019 roku doczekał się pomnika.

We wtorek 21 maja niedaleko Hali Gwardii odsłonięto pomnik jednej z największych legend polskiego boksu. Na upamiętnieniu legendy bardzo zależało jego prawnuczce Pauli, która prowadzi Fundację im. Feliksa Stamma. Dopiero po trzech latach władze Warszawy wyraziły zgodę na postawienie pomnika w pobliżu Hali Gwardii. Stamm zmarł w 1976 roku. Jako trener wychował wielu mistrzów świata, Europy oraz złotych medalistów igrzysk olimpijskich. Szkolił m.in. Jerzego Kuleja, Mariana Kasprzyka, Zbigniewa Pietrzykowskiego, czy Leszka Drogosza.

Wspomnienie (księga na 100-lecie Legii Warszawa)

Trenerem w sekcji bokserskiej Legii został młody wykładowca Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego Feliks Stamm, który w przyszłości miał się stać twórcą wielkich sukcesów polskiego boksu. Praca szkoleniowca szybko zaczęła przynosić efekty. Przełomowy z wielu względów był rok 1935. Najpierw w mistrzostwach Warszawy pierwszy prymat dla klubu wywalczył Kazimierz Doroba, a wicemistrzami zostali Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski i pozyskany przed sezonem Piotr Mizerski, który oprócz startów w zawodach jednocześnie jako instruktor wychowania fizycznego trenował grupy
juniorskie Legii.

Potem był premierowy występ dwóch legionistów w krajowym czempionacie. Doroba, który kilka tygodni wcześniej w międzynarodowych zawodach pokonał mistrza Europy Austriaka Hansa Zewhetmeyera, w Poznaniu przegrał już pierwszą (w 1/4 finału) walkę z Franciszkiem Szymurą. Przetrenowany, zatracił wszystkie zdobycze ostatnich miesięcy. Bił niecelnie, powoli, nudnym, nieskutecznym szematem. Na nic się nie zdało dyktando Stamma – pisał „Przegląd Sportowy” (30/1935), surowo oceniając postawę legionisty. Trzeba jednak dodać, że jego rywal to późniejszy dwukrotny wicemistrz Europy, a ich pojedynek został określony mianem przedwczesnego finału. Co ciekawe, jedną z rund sędziowie zakończyli o 40 sekund za wcześnie!

Lepiej powiodło się Mizerskiemu, który awansował do półfinału. W nim musiał uznać wyższość Stanisława Piłata (nokaut w II rundzie), ale jako pierwszy legionista zajął 3. miejsce. Nie piszemy, że zdobył medal, bo wtedy przegranych w półfinale nie nagradzało się w ten sposób.

Huśtawkę nastrojów przyniósł rok 1936. W mistrzostwach stolicy aż czterech zawodników trenera Stamma, który niedługo wcześniej został trenerem kadry, sięgnęło po tytuły. W rozgrywanym w Łodzi krajowym czempionacie Doroba i Jan Węgrowski, nowy zawodnik sekcji, awansowali do półfinałów (ten drugi bez walki, w 1/4 finału bowiem trafił mu się wolny los). Do boju o finał jednak nie stanęli. Zawodnicy reprezentacji okręgu warszawskiego zostali wycofani w proteście przeciwko stronniczemu sędziowaniu. Nie wytrzymali. Przepełniła się miara. Znieśli jeszcze dwa fałszywe rozstrzygnięcia z piątku, znieśli trzecie z soboty, nie znieśli widma czwartej krzywdy.  Gdy p. Suszczyński odmówił zmiany kompletu sędziowskiego na mecz Doroba – Szymura Warszawa wycofała się z mistrzostw. Powitała to z entuzjazmem widownia, nie bacząc na to, że jest to jednoczesne ze zubożeniem programu finałów; tak wielkie było rozgoryczenie na sędziów, tak wielka nienawiść do Poznania – pisał „Przegląd Sportowy” (36/1936). Relację z walk finałowych gazeta rozpoczęła natomiast od opisania przemówienia prezesa PZB, który decyzję Warszawy nazwał skandalem. „Wasza świątynia sportu – mówił  p. Kupczyk – została zbeszczeszczona”. „Przez sędziów” – odpowiedział mu chóralny ryk galerji.

Mimo porażek walkowerem obaj legioniści znaleźli się wśród zawodników przewidzianych do występu w IO w Berlinie. Niestety, w lipcu w krajowych eliminacjach przegrali swoje walki – Doroba na punkty ze swym niedoszłym rywalem z MP, Szymurą, a nie brak było takich, którzy kwestionowali ten werdykt, natomiast Węgrowski przez poddanie w pojedynku ze Stanisławem Piłatem (ostatecznie tylko ten ostatni pojechał do Berlina).

Komentarze (9)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
Wstyd żeby taka osoba czekała ponad 40 lat na upamietnienie.
~Fred
  • 0 / 1
Kiedyś byłem kilka razy w tej prawniczce...
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
na wizualizacjach pomnik lepiej się przedstawiał niż na zdjęciach - jakiś jaśniejszy był - trzeba ocenic na zywo w takim razie :-)
Akurat Papa Stamm zasłużył na pomnik jak mało kto. Moje najstarsze wspomnienia sportowe dotyczą walk bokserskich na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Stamm stworzył polską szkołę boksu. Pamiętam Kuleja, Grudnia, potem byli Szczepański, Rutkowski, Rybicki i wielu innych. To był prawdziwy boks.
Generał
  • 1 / 0
Jest taka anegdotka. Pytali kiedys boksera po pojedynku - "jakie wskazówki dawał ci Papa Stamm w przerwach?"
"Zawsze te same - podskocz, przypie4dol, odskocz".
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Zawsze można byłoby zmienić kolejność tych kroków, ale też byłyby skuteczne.
Dlatego dodając jeszcze bardziej serio - Papa Stamm był wybitny w swoim fachu.
Patrzę na miniaturkę, a tu jakaś stara baba z obwisłym biustem.
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 0
Słaby ten twoj komentarz...
Starszy kapral
  • 1 / 0
W takim razie chyba zamiast na miniaturkę to spojrzałeś na swoją starą.