Cezary Miszta: Chcę wycisnąć z tego sezonu jak najwięcej

Maciej Ziółkowski

Źródło: legia.com, Legia Warszawa

21-02-2021 / 08:00

(akt. 20-02-2021 / 20:16)

- Gdybym miał wymarzyć sobie debiut w Legii Warszawa, to chyba nie mógłbym wymyślić lepszego scenariusza. Zmieniłem Artura Boruca. Wow. To bardzo symboliczne, w pewnym sensie zmiana pokoleniowa. Artur zagrał wtedy pierwszą połowę, zgłosił po niej uraz i to była akurat przykra strona tej historii. Ja cieszyłem się jednak bardzo, że dostałem szansę – mówił dla legia.com bramkarz "Wojskowych", Cezary Miszta.

- Artur zagrał wtedy (w meczu z Wartą Poznań) pierwszą połowę, zgłosił po niej uraz i to była akurat przykra strona tej historii. Ja cieszyłem się jednak bardzo, że dostałem wtedy szansę.  

Odczuwasz wsparcie ze strony Artura Boruca na co dzień?

- Oczywiście. Bardzo dużo rozmawiamy, Artur wiele rzeczy mi podpowiada. Przekazuje mi swoje doświadczenie z pracy z trenerem Dowhaniem, ale i wiedzę zdobytą z innych klubów i pracy z innymi szkoleniowcami. Kiedy tylko może, stara się mnie konstruktywnie korygować. Znam swoją wartość, ale taka postać jak Artur jest bezcenna dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją karierę.

W czym ta pomoc najbardziej się objawia?

- Podam przykład z ostatniego treningu. Przy pozycji bramkarskiej za nisko trzymałem ręce i przy strzałach pod poprzeczkę musiałem wybijać piłkę, bo traciłem ułamki sekund i już nie mogłem jej złapać. Artur od razu zwrócił mi na to uwagę. To są często niuanse niewidoczne dla kibiców, które mogą jednak potem zdecydować o wyniku spotkania. Podczas meczu mógłbym popełnić taki błąd, wybić piłkę na rzut rożny, a po nim rywale mogliby strzelić gola. Po meczu z Jagiellonią rozmawialiśmy z kolei o sytuacji z pierwszych minut. Artur powiedział mi, że powinienem inaczej ustawić zawodników w polu karnym przy tym dograniu z boku boiska, a wtedy mógłbym uniknąć sytuacji stykowej, po której sędzia odgwizdał rzut karny. Wiele jest takich sytuacyjnych momentów, które Artur ocenia inaczej ode mnie i dzieli się wtedy swoim doświadczeniem.

Masz od kogo się uczyć w szatni Legii Warszawa. Jest jeszcze doświadczony Radek Cierzniak, Jan Mucha, trener Dowhań. W czym tkwi fenomen tego ostatniego? 

- Trener Dowhań ma w sobie coś wyjątkowego. Bramkarze to często trudne charaktery, a on potrafi do każdego podejść indywidualnie. Sposób, w jaki szkoleniowiec przekazuje swoją wiedzę ma wielki wpływ na rozwój bramkarza. Można powiedzieć “zrób to tak i tak”, a gdy nie będzie wychodziło, rzucić “próbuj, aż się uda”. Natomiast trener Dowhań wszystko cierpliwie tłumaczy indywidualnie. Podchodzi do zawodnika, pokazuje na spokojnie. Podejście trenera jest niesamowite i robi wrażenie na każdym, czy to na dwudziestolatku zaczynającym przygodę, czy na tak doświadczonym zawodniku jak Artur Boruc. Trener Dowhań przecież wychowywał Artura, i Artur w jego oczach pozostał dzieckiem, jakim ja jestem teraz. To jest super, że lata mijają, a spod skrzydeł trenera wychodzą tacy bramkarze jak Artur Boruc, Łukasz Fabiański, Radek Majecki. Trener też nam często mówi, że uwielbia oglądać mecze swoich byłych podopiecznych. Czuje wtedy dumę.

Na Twitterze masz wpisane w opisie konta bardzo ładne zdanie - “Kandydat na bramkarza Legii Warszawa”...

- Już zapomniałem, że mam tak wpisane (śmiech).

Jesteś jeszcze kandydatem czy już bramkarzem?

- Dobre pytanie. Wydaje mi się, że wciąż kandydatem. Nie chodzi o moją pewność siebie, ale za mało meczów rozegrałem, żeby mówić o sobie, że jestem pełną gębą bramkarzem Legii Warszawa.

Mówi się, że każdy bramkarz ma w sobie coś z wariata. A więc, w czym objawia się twoje szaleństwo?

- Uważam, że jest dwóch Czarków. Ten na boisku i drugi poza boiskiem. Podczas meczu naprawdę potrafię krzyknąć. Poza boiskiem jestem bardzo spokojny.

Masz osobisty cel, w ilu meczach chciałbyś w tym sezonie jeszcze wystąpić?

- Nie, składa się na to wiele elementów i nie na wszystkie mam wpływ. Wiadomo - Artur Boruc jest pierwszym bramkarzem. Chciałbym grać co tydzień, ale zdaję sobie sprawę, że to niemożliwe. Chcę wycisnąć z tego sezonu jak najwięcej, korzystać z każdej okazji. Czy to będzie pięć meczów czy piętnaście? Nie wiem, ale wiadomo, że wybrałbym piętnaście.

Całą rozmowę z Cezarym Misztą można przeczytać w serwisie legia.com.

QUIZ Co wiesz o bramkarzach w historii Legii

Komentarze (68)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał dywizji
  • 1 / 0
Jeszcze wiele przed nim. Ale dobrze rokuje.
Porucznik
  • 0 / 0
Dla mnie pozytywny gość. Będą z niego ludzie.
Tytuł wywiadu:
Czarek czaruje :-)
Spoko gość, poprawi chwyt, komunikację z obrońcami, złapie więcej pewności i za pół roku będzie pewniakiem do bramki Legii.
Podpułkownik
  • 2 / 1
Narazie to wyciągnij wnioski ze swojej gry bo co mecz sądzisz buraki. Ja wiem, że jesteś jeszcze młody ale drażnienie się z przeciwnikami może źle się skończyć. Masz piłkę bierz ja w ręce A nie czekaj aż rywal podbiegnie. Za młody jesteś na takie gierki A przepuszczasz szmaty.
Podporucznik
  • 0 / 0
Wystarczy mistrzostwo i puchar zdobyć wtedy będziesz mógł powiedzieć że zdobyłeś wszystko,
Podpułkownik
  • 0 / 0
Nie da się wszystkiego wygrać.
Nie mozna od chlopaka oczekiwac rewelayjnej gry. Na pewno mu jeszce wiele brakuje do Boruca ale z czasem sie wyrobi. Za rok bedzie juz w zupelnie innym miejscu.
Początki Miszty są takie sobie, ale poczekajmy z ocenami na koniec rundy. Artur również popełniał błędy na początku przygody z Legią.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Początek Miszty wcale nie jest zły. Oczywiście zdążyły się błędy wynikające zapewne z braku doświadczenia bądź braku minut na boisku ale ogólne wrażenie pozostawił pozytywne.
Będzie z niego Bramkarz.
Dla porównania - Muzyk zostawił trochę gorsze wrażenie.
Generał dywizji
  • 0 / 0
To fakt, Muzyk to troszkę inny poziom na dziś. Życzę mu dobrze ale jednak Miszta daje większy spokój.
Mi podoba się jego gra na przedpolu, gra nogami, podania piłki do strefy ofensywnej.
W meczu z Płockiem nie zawalił gola.
Podpułkownik
  • 0 / 0
Zawalił pierwszego gola. Przy drugim strzał w krótki róg. Młody wysporotwany bramkarz powinien takie strzały wybraniać. Nie była to bomba rozrywająca siatkę.
Oko,
Według mnie nie widział dobrze tego, strzelający był trochę zasłonięty przez Jędrzejczyka i Miszta się wygiął mocno intuicyjnie, nie sięgnął.
*Olo - przepraszam
Młodszy chorąży
  • 2 / 2
Miszta nie popełnił błędu przy pierwszym golu bo był dosłownie blokowany przez Wieteskę. Przy drugiej bramce musiałby być Buffonem czy Neuerem żeby to obronić. Ogólnie za ten mecz nie powinno się mieć do niego większych zastrzeżeń...
Młodszy chorąży
  • 0 / 0
Jeszcze tu kur*a wrócimy z Olem!
Generał brygady
  • 0 / 0
Jak na razie popełnia dużo błędów w każdym spotkaniu, błędy są różnego rodzaju, w meczu z Wisłą złe wyprowadzenie piłki, efekt żółta kartka Jędzy, w meczu w Białymstoku błąd na przedpolu, karny a z ŁKSem wyplucie piłki przy próbie chwytu. Gdyby to był jeden element, np gra na przedpolu to wiadomo nad czym pracować.
Nie wiadomo z czego te błędy wynikają stres, brak doświadczenia, słaba koncentracja, na dzień dzisiejszy to błędy bez konsekwencji dla dalszej kariery ale to może się zmienić, np błędy w finale PP, porażka i krytyka kibiców może skutecznie złamać karierę.

Przed nim dużo pracy i na razie nie ma co marzyć o klubach z lig TOP 5 bo w Ekstraklasie gra na kredyt
Podpułkownik
  • 0 / 1
Dobrze, że chłopak chce "wycisnąć z tego sezonu jak najwięcej", a nie " wyciągnąć w tym sezonie jak najwięcej"

Niech łapie. Sukcesu

Pzdr
On wie ile wyciągnie, bo ma to w kontrakcie. Więcej może tylko wycisnąć. ;-)
Równie dwuznacznie byłoby gdyby powiedział "wyjąć"
Będzie na niego gruba kasa
Marszałek Polski
  • 1 / 1
Lepiej, jakby razem z Legią zdobył parę trofeów.
Mac masz rację... ale trofea i gruba kasa za niego nie idą w parze ;)
Najpierw trofea a potem gruba kasa :)
I doświadczenie w europejskich pucharach.
To też ma znaczenie.
Dobrze życzę chłopakowi ale na tę chwilę Boruc gra dużo pewniej.
Lap lap a w kolejnym sezonie nakryj lige czapka
Bramkarz aby złapać doświadczenie musi grać.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
A obrońca albo skrzydłowy nie musi
Trenuj młody trenuj. Jesteś naszą przyszłością.
Generał brygady
  • 1 / 0
Sodówka mu chyba nie grozi.
Czaruś musisz popracować nad koncentracją, bo za bardzo elektryczny jesteś
Generał
  • 1 / 6
Młody pracuj pracuj, a wszyscy będziemy zadowoleni i kto wie może pobijesz rekord Radka tylko NIGDY nie wybieraj Francji bo to anty polski kraj.
Generał broni
  • 4 / 1
Nie licząc chyba tych wielu razy w historii, gdy pomagał Polakom.
Generał
  • 2 / 3
No w 1939r pomogli, że HOHO. Jednak spójrzmy na ostatnie lata i historie polskich piłkarzy we Francji. Powiem śmiało tak, że gdyby Majecki poszedł do Italii, gdzie polscy GK mają dobra renomę to miałby o wiele więcej rozgranych minut.
Generał broni
  • 5 / 1
Długo nie musiałem czekać na wpis o 1939 roku - nietrudno było go przewidzieć - ale na tym jednym historia się nie zaczyna, ani nie kończy. Nie zamierzam tu nikogo edukować, więc nie będę pisał elaboratu o relacjach polsko-francuskich w historii. Dość wspomnieć, że i króla stamtąd mieliśmy, i królową, i wsparcie w czasie zaborów, Wielką Emigrację, Hotel Lambert, Komitet Polski w Paryżu, wojsko mogliśmy tam zawiązać ("Błękitną Armię"), sztab Francuzów obecny był w Warszawie w trakcie wojny Polski z Rosją bolszewicką... O kulturze i nauce chyba nie trzeba pisać (Mickiewicz, którego niecenzurowane dzieła przemycano do zaboru rosyjskiego z Francji, czy Curie-Skłodowska to wystarczające, mam nadzieję, przykłady)? O pomniku de Gaulle’a w Warszawie ktoś słyszał (powojenna konstytucja Francji, gdy rządził w niej właśnie de Gaulle, wzorowana była na polskiej - kwietniowej)? Zresztą, naprawdę ta wspólna przeszłość jest bardzo bogata i w większości bardzo pozytywna - od renesansu do czasów Maisons-Laffitte.

Liga Francuska to osobny temat. Ale czy nad Sekwaną nie poradzili sobie Szarmach, Janas, Matysik, Kosecki, Wieszczycki, Jeleń, Bąk, Świerczewski, Obraniak, Ziober, Krychowiak, Młynarczyk, Tarasiewicz, albo Lewczuk nawet? Żewłakow już raczej słabiej, Piekarski, Saganowski, Furman... O każdym można tu rozmawiać. O Grosickim w Stade Rennes czy Gliku w Monaco. Ale jaki jest sens pisania autorytarnie, że to liga nie dla Polaków?
Szeregowy
  • 0 / 0
Adriano, pięknie napisane. Dodałbym jeszcze pomoc przy budowie od zera portu w Gdyni, gdy młodemu państwu groziło uzależnienie od łaski i niełaski Wolnego Miasta Gdańska
Podpułkownik
  • 1 / 0
Adriano

Jeszcze taki akcent sportowo-emigracyjny

Raymond Kopa (Kopaczewski) gwiazda reprezentacji Francji i, o ile pamiętam również MŚ 1958 roku. Uznany, wielki piłkarz polskiego pochodzenia.

6 mają 1961 roku w Warszawie szal. Przyjechało Stade Remis w składzie z Kopaczewski. Mecz z Legią w ramach turnieju 40 lecia Przeglądu Sportowego.

Pierwszy mecz, który pamiętam. Jako zdarzenie oczywiście. Ojciec wniósł mnie "na barana", przepychając się w dzikim tłumie szturmujących wejścia.

Niedługo minie 60 lat.

Pzdr
Chorąży
  • 1 / 2
Nie musi być 1939 od razu.

Wiek XVII i XVIII. Francuscy agenci manipulują polskimi władcami, żeby toczyli krwawe wojny z Osmanami i odpuszczali rosyjskim przyjaciołom. Dzięki francuskim pieniądzom magnaci niszczą władzę królewską, a wybory króla stają się farsą. Początek XVIII wieku, Rzeczpospolita z francuskim błogosławieństwem staje się rosyjskim protektoratem. W Polsce - panuje frankofilia, zastój w rozwoju gospodarczym i kulturowym. Końcówka XVIII wieku. Sponsorowane przez Francuzów konfederacje niszczą kraj, a francuski wpływowy ideolog Wolter pisze, że Rzeczpospolitą należy przekazać mądrzejszym krajom. W 1794, kiedy rosyjska armia rusza zniszczyć rewolucję we Francji, wybucha - co za przypadek! - insurekcja kościuszkowska. Giną od rosyjskiej ręki tysiące ludzi w Warszawie, by tylko kochanym Francuzom nic się nie stało. Nadchodzą czasy Napoleona. Dobrotliwy cesarz nakłada na Księstwo Warszawskie tak zwane "sumy bajońskie". Polskie majątki odpływają nad Sekwanę, a polski naród się wykrwawia za Mariannę i kończy znowu pod rosyjskim butem.
Podpułkownik
  • 1 / 0
Skoro historycznie to taki motyw.

Podobno na początku lat 30 Piłsudski próbował dogadać się z Francją w kwestii prewencyjnego uderzenia na Niemcy i spotkał się z odmową.p
We Francji najlepiej poradził sobie Heniek Kasperczak - na boisku i na ławce trenerskiej. Wieszczycki to słabo.
Astutus - niezle to opisales. Voltaire byl rzeczywiscie oplacany prze Rosje. Francuzi niezle namieszali ale byly w Poslce rozne frakcje, nie tylko Francuzi tu mieszali. Habsburgowie mieli od danwa chrapke na tron RP, Czartoryscy swoje nadzieje pokladali w przymierzu z Rosja. Nie wiem dokladnie co sie stalo z ukladem RP, ktory funkcjonowal przez 400 lat. Mysle ze wszyscy zawinili, nie tylko magnaci. Istnieje wiele innych powodow do nieszczescia. Przeniesienie stolicy do Warszawy nie bylo do konca przemyslan ze wzgledu na to ze po przeniesieniu biedna czesc szlachty nagle mogla uczestniczyc. Ta czescia bylo rowniez latwiej manipulowac a za manipulacja stali rpzede wszystkim magnaci w WXL. Zlozona sprawa...
Generał broni
  • 0 / 0
astutus,
bardzo ciekawe tezy, ale jednak sensowniej jest nie żonglować w historii faktami.

Jacy agenci francuscy wpływali na wojny Rzeczpospolitej z Turcją i prowokowali Polaków do tych walk? Wszczynaliśmy z Turkami jakieś konflikty i lekceważyliśmy batalie z Moskwą? Interesujące, bo historia o tym milczy. Na Kresach Pd.-Wsch. Rzeczpospolita wielokrotnie odpierała NAJAZDY Imperium Osmańskiego, a gdy Sobieski pokonał Turków pod Wiedniem wojny z nimi się dla nas praktycznie skończyły. W XVIII w., wbrew temu co piszesz, był już z nimi święty spokój (a propos, vide Liga Święta).

Wolna elekcja była farsą przez Francuzów? Doprawdy? Magnaci reprezentowali tak różne frakcje, a szlachta wystarczające kołtuństwo, że naprawdę wystarczyliby sami Polacy (że o Litwinach nie wspomnę). Ale innych czynników i tak było bez liku. Francuskie pieniądze nic nie mogłyby bez nich znaczyć.

Początek XVIII w. to epoka saska i pierwsze mocne symptomy zbliżającego się upadku RP (Wettinowie sami w sobie byli już nieszczęściem dla Polski, a doszły jeszcze klęska ze Szwecją, czy Traktat Trzech Czarnych Orłów), ale Ty znów lokujesz przyczyny we Francji. Bo Polacy stali się frankofilami? Tak, byli nimi, podobnie jak większość ówczesnej Europy, w której zapanował moda na francuską kulturę czy sztukę (tak jak kiedyś na włoską).

Końcówka XVIII w. A więc to nie II rozbiór Polski, lecz trwająca od pięciu już lat rewolucja francuska była powodem dla insurekcji z 1794 roku? Ciekawe. Owszem, Kościuszko był w Paryżu z ofertą wzniecenia powstania, został do tego częściowo zachęcony, ale jakobini pozostawali jednak sceptyczni co do samej idei walk o hasła wolnościowe sformułowane w "szlacheckiej" Konstytucji 3 Maja - przecież to byli radykaliści, którym ideowo nie pod drodze było z Kościuszką! Poza tym nie reprezentowali całej Francji - pół roku po wybuchu insurekcji zostali obaleni. Jeśli chcieli walk w Polsce to dlatego, że ogólnie trzej zaborcy Rzeczpospolitej byli też związani traktatem przeciw Francji!

Sumy bajońskie? Te nigdy całościowo nie ściągnięte z biedoty w zaborze pruskim, z którego wydzielono Księstwo Warszawskie? Może nie należy tu pomijać skąd się wzięły i napisać, że z drenowania kieszeni Polaków przez Prusy - ale Ty o tym się nawet nie zająknąłeś. Akurat w Bayonne Napoleon poszedł na sporo ustępstw względem finansów Księstwa: niektóre były polityczną grą, inne realnym odstąpieniem od płatności (zmniejszenie sum za kopalnie soli, za artylerię) - przede wszystkim jednak cesarz - który realizował przecież swoją politykę, a nie polską - te bajońskie sumy "odziedziczył" po prusakach, i tu trzeba lokować przyczyny. Nie bardzo już wtedy zresztą miało co odpływać nad Sekwanę.

A że ponownie Polacy skończyli "pod rosyjskim butem"? W XIX w. nigdy się spod niego nie uwolnili. A jeśli trafili tam nieco głębiej po okresie istnienia Księstwa, to przecież nie wskutek decyzji Napoleona (odwrotnie, wobec jego klęski pod Moskwą!), lecz po decyzjach kongresu wiedeńskiego, który obradował po wojnach napoleońskich i zabetonował na kolejne 100 lat nowy porządek Europy, dzieląc ją i świat na strefy wpływów pomiędzy najsilniejszych.
Generał dywizji
  • 5 / 0
Wprowadzić, wypromować, sprzedać. Tak to widzę.
Nie ma co co tu zrzucać na babolarzy w obronie, bo w innych zespołach bramkarze raczej lepszych obrońców nie mają. Gość ostanio w kolejnych meczach coś odstawia i kończy się to golami.
Nadal będę się upierał, że w takim klubie jak Legia na tej pozycji eksperymentowanie to kryminał. My potrzebujemy bramkarzy, którzy w ostatniej fazie eliminacji europejskich pucharów będą dokonywać cudów w bramce i dzięki temu wreszcie awansujemy. Takich błędów jak ostatnio w starciu z ekipami z Belgii, Szkocji, Szwajcarii, Austrii, Czech etc. będzie niestety o wiele więcej.
Na dziś tylko Artur i długo, długo nic.
Mamy pana Dowhania, jeżeli on mówi, że z tego chłopaka coś będzie, to po prostu trzeba słuchać. Lepszego fachowca od tego trenera w klubie nie ma,nie było i długo nie będzie. To jest idealny układ, na trudne mecze doswiadczony i klasowy Boruc, na resztę młody, wart po kilkunastu meczach parę mln. W tworze takim jak eklapa można sobie na to pozwolić, kiedyś pewnie będzie 2 dobrych w idealnym wieku, ale obawiam się, że ja już tego nie dożyję.
Nikt nie podważa słow p. Dowhania, ale w bramce Legii powinien stać bramkarz, a nie ktoś kto się nim kiedyś stanie. Przypomnij sobie jak grała obrona, kiedy w bramce stał Kuciak, a jak gra teraz. Powiem więcej... Nawet Artur nie gwarantuje tego spokoju, mimo swoich osiągnięć, doświadczenia i umiejętności.Ten swój najlepszy czas ma dawno za sobą. W skrócie...w bramce mamy kogoś, kto będzie bramkarzem, albo kogoś kto nim był. Nie ma kogoś, kto nim jest. W tym problem
Na razie to zbiera doświadczenie, a koledzy z defensywy dbają o to żeby zebrał go jak najwięcej i to w krótkim czasie. Chciałbym zobaczyć jak gra na przedpolu bo skrzętnie to ukrywa.
Trzeba go zapisać na kurs tańca irlandzkiego. Zdecydowanie musi poprawić grę nogami.
Porucznik
  • 3 / 0
Przy golu nr 2 mógł więcej, piłka w zasięgu była, ale na starcie był już spóźniony.
To wszystko wymaga doświadczenia. Ekstraklapa to więcej niż dwójka, czy clj.
Pułkownik
  • 6 / 0
Czarek na chwile obecną troche elektyczny jest ale dwaj panowie babolarze w obronie sprzyjają niepewności młodego zawodnika.
Mając przed sobą na boisku kapitana drużyny i wielokrotnego reprezentanta Polski powinien czuć większy komfort psychiczny a tu niestety jest odwrotnie
Major
  • 1 / 0
kibiccc Nie panowie babolarze tylko pan Babolarz i pan Zapaśnik ewentualnie bukmacher;)
Porucznik
  • 6 / 0
Każdy mecz dla niego to bardzo cenne doświadczenie. Będzie tylko lepiej. Trzymam kciuki za chłopaka.
Generał brygady
  • 6 / 0
Chlopak musi nabrać pewnosci siebie.
Jego błędy wynikają z paniki w jaką wpada w groźniejszych sytuacjach pod bramką.
Przed nim jeszcze masa pracy.
Plutonowy
  • 5 / 0
Póki te babole nie kosztują nas punktów to zbieraj doświadczenie! Jeżeli wyciągniesz wnioski wszyscy będziemy mieli z tego pociechę! Powodzenia Czarku!
Chorąży
  • 2 / 0
Ja mam nadzieję, że te błędy to jedynie spowodowane przez stresik, bo musi zastępować Boruca. Oby w następnych meczach nabrał trochę pewności
Marszałek Polski
  • 4 / 1
Dużo pracy a i Wieteska z Jędzą nie pomagają
Marszałek Polski
  • 1 / 0
Dokładnie
Generał
  • 1 / 0
Oczywiście, że nie pomagają. Oni Borucowi potrafili zrobić problemy to co dopiero młodemu.
Major
  • 4 / 0
Majeckiego przewyższa refleksem i koordynacją, ale sporo pracy przed nim.
Tak ale Majecki byl od poczatku jednak solidniejszy, pewniejszy. Tylko od niego zalezy czy bedzie drugim Skaba czy pojdzie droga Fabiana, Boruca, Majeckiego.
Poki co, co mecz to babol...
Major
  • 1 / 0
Dwa strzały i dwie wtopy. Z drugiej strony paralita Wieteska swoim debilnym wybijaniem mu piłki z rąk też nie pomógł. Współczuje mu mieć takiego obrońce przed sobą ale z drugiej strony Boruc sobie z tym radzi.
Pewnie można by odwrócić hierarchię . Czarek pierwszy a Artur mentor i zastępca.