Dariusz Banasik: Tomasiewicz i Bartczak - brylanciki - cz.II

Marcin Szymczyk, Piotr Kamieniecki, Paweł Korzeniowski

Źródło: Legia.Net

23-12-2013 / 16:14

(akt. 04-01-2019 / 12:21)

Dla drużyny rezerw jesień była bardzo trudnym okresem. Młodzi legioniści grali pierwszy raz na tym poziomie po likwidacji Młodej Ekstraklasy. Początkowo nie mogli się odnaleźć w nowej rzeczywistości, ale rozgrywki zakończyli jako lider w tabeli. Zachęcamy do naszej długiej i szczegółowej rozmowy z trenerem Dariuszem Banasikiem będącej analizą tego co wydarzyło się przez ostatnie pól roku. Dziś część druga rozmowy, w niedzielę zaprezentowaliśmy pierwszą. Miłej lektury.

Przejdźmy do linii pomocy. Według nas najjaśniejszymi punktami byli: Bartek Kalinkowski, który na początku rozpoczynał, jako rezerwowy, Grzesiek Tomasiewicz i Robert Bartczak.


- Zdecydowanie tak, zgadzam się. W pewnym momencie zdecydowałem się postawić na Bartka i odpłaciło się. Rozegrał chyba najwięcej meczów. Miał bardzo dobrą rundę, zrobił ogromny postęp i w pewnym momencie wziął ciężar całej drużyny na siebie. Był motorem napędowym. Musi popracować jedynie nad wykończeniem akcji i strzałami z dystansu, bo zdobył chyba tylko jedną bramkę.


Można powiedzieć, że to następca Kopczyńskiego?


- Tak się kreuje, ciężko powiedzieć czy będzie jego następcą. Kiedyś miał problem z pokazywaniem umiejętności w meczu. Teraz już więcej pokazuje nie tylko w treningu, ale i w lidze. Jest bardzo inteligentnym piłkarzem.


Pozostali? Tomasiewicz? Bartczak?


- Tomasiewicz to brylancik, jestem nim zachwycony. Jakbym miał szukać negatywnych cech, to są nimi jedynie warunki fizyczne, ale na tej pozycji nie są one konieczne. Jako zawodnik i jako człowiek, wszystko ma na dobrym poziomie. Czy gra, czy wchodzi z ławki – zawsze daje z siebie wszystko. Przed rundą zastanawiałem się czy dla chłopaków z rocznika 96' nie jest jeszcze za wcześnie. Życie pokazało, że nie. Pamiętajmy, że mieli przeskok o dwa szczeble – de facto z juniorów młodszych do III ligi. Świetny piłkarz. Bartczak to też brylancik, niesamowite możliwości. Podobnie jak Kalinkowski musi pracować nad wykończeniem. Uważam, że będą kiedyś grali w pierwszej drużynie. Z Roberta również jesteśmy bardzo zadowoleni.


Dużą swobodę w grze ma też Peu, który jednak wykazuje braki w taktyce.


- Zgadza się, ale nie zawsze potrafi przełożyć umiejętności techniczne na boisko. Początek miał świetny, strzelił trzy gole. Zaczął z wysokiego pułapu, ale potem była już tylko równia pochyła. Ma predyspozycje do gry jeden na jednego, ale musi też pracować nad innymi cechami – chodzi o defensywę i taktykę. Jeśli chodzi o styl gry, to dużo mu brakowało, nie zawsze na niego stawiałem. Najwięcej pretensji miałem do sytuacji, kiedy tracił piłkę i już się za nią nie wracał. Powtarzam jednak – gra jeden na jednego to jego wielki atut.


Nie jest tak, ze niektórzy przesadzają z grą jeden na jednego?


- To jest problem. W juniorach można było z łatwością minąć kilku rywali. Tutaj niestety nie ma tak łatwo. Chcemy, żeby grali indywidualnie, ale to musi odbywać się w granicach rozsądku. Ojamaa w pierwszym zespole wyciąga już wnioski. Są strefy, kiedy trzeba grać indywidualnie, ale są, kiedy nie można w ogóle.


Łukasz Moneta.


- Chciałem żeby Moneta do nas przyszedł. Ten chłopak ma super lewą nogę – dośrodkowanie, strzał. Ma propozycje z wyższych lig, ale myślę, że powinien u nas jeszcze zostać i się szkolić. Zaskoczył z formą, kiedy zaczęliśmy na niego stawiać. Brakowało mi typowego skrzydłowego z lewą nogą, który grałby na Kubę Araka i w osobie Łukasza go znalazłem. Oceniam go bardzo dobrze. Miał trochę problemów z kontuzjami, ale początek i końcówka bardzo dobra.


Norbert Misiak z biegiem czasu grywał coraz więcej po kontuzji.


- Uważam, że miał straconą rundę przez kontuzje. Na początku grał, jako podstawowy piłkarz, później uraz i długo dochodził do siebie. Końcówkę znowu grał, ale wiadomo, że takie coś nie służy zawodnikowi. To dobry piłkarz, ale zawsze coś mu się przyplącze. Wcześniej miał jeszcze poważniejsze urazy. Kłopoty zdrowotne nie pozwalają pokazać mu, na co go stać. A jest to zawodnik perspektywiczny.


Gródek, Dębiec.


- Jako trener muszę na kogoś postawić i powiem szczerze, że nie przekonywali mnie ci zawodnicy. Podobnie Janusiewicz, który późno do nas trafił. Stwierdziłem, że przegrywają rywalizacje z innymi, nie było podstaw żeby rotować składem, chciałem ogrywać tych, którzy grali bardzo dobrze. Może mieliby szasnę w Młodej Ekstraklasie, gdzie piłka była techniczna. W III lidze jest im dużo ciężej.


Trochę niesłusznie pominęliśmy Rafała Parobczyka.


- Tak. Bardzo chciałem go tutaj w drużynie, bo wcześniej prowadziłem go i dostrzegałem w nim potencjał. Ma duże możliwości, ale borykał się z kontuzjami. W sparingach przed sezonem czy na obozie kandydował do pierwszej jedenastki, potem coś się zacięło i tę rywalizację przegrał, a końcówkę grał w juniorach. Chciałem go z powrotem w rezerwach, ale juniorzy też potrzebowali wzmocnień.


Co z Patrykiem Sokołowskim?


- Patryk podobna historia – długa przerwa. To zawodnik bardzo dobry technicznie, brakuje mu jednak dynamiki. Mało grał, stawiałem na innych, bo w tej chwili więcej dają i mają perspektywy na grę w pierwszej drużynie. Zabrakło dla niego miejsca, ale to solidny piłkarz i nieźle go oceniam.


Można powiedzieć, że z szerokiej kadry pierwszego zespołu aż trzech pomocników było trwale w rezerwach – Augusto, Kopczyński i Mizgała.


- Tak, chyba najwięcej grał Kopa, bo Migała złapał kontuzje. Kopczyński miał parę meczów gdzie był najlepszy, ale też kilka, kiedy nie dawał tyle, co potrzeba. Końcówki już z nami nie grał. Wydawał się trochę podmęczony.


Kopczyński dużo od siebie wymagał, co z Augusto?


- Tak. Miał momenty, że grał super, ale im dalej, tym gorzej. Podobnie z Mizgałą. W meczach, kiedy przegrywaliśmy oczekiwałem od nich więcej. Może myśleli, że ligę da się wygrać na stojąco. Okazało się, że trzeba się trochę przepychać.


Raphael Augusto.


Rafael Augusto był problemem, bo świetnie grał Tomasiewicz był, ale to Augusto musiał grać, bo zawodnicy z pierwszego zespołu mają pierwszeństwo. Mając w składzie, kogoś takiego jak Tomasiewicz wypada się zastanowić czy aby nie lepiej, by ten młody chłopak się ogrywał. Rafael mógł dać więcej. Czasami nie dawał rady fizycznie, później miał parę lepszych występów, ale ogólnie mogło być lepiej.


Essam – jesteśmy zdziwieni, że podpisano z nim trzyletni kontrakt, bo poza szybkością za wiele nie pokazał.


- Nie chcę zrzucać z siebie odpowiedzialności za ten transfer, bo obserwowałem go na testach i podobało mi się w nim kilka rzeczy. Później, kiedy miałem go już u siebie... było tylko gorzej. Nie wiem, jaką ma długość kontraktu. Już nie chodzi tylko o postawę na boisku, ale w życiu codziennym. To jest typowy indywidualistą. Słyszałem, że czasami nie wita się z chłopakami, takie zachowania są niedopuszczalne. On jest odizolowany, na boisku to samo, grał czasami na trzech, czterech zawodników. To było frustrujące. Apogeum było w Bełchatowie – dałem mu „wędkę”. Nie realizował tego, co chcieliśmy. Nie dostosował się do naszych wymogów i nie przekonał nas. Nie wiem jak dalej potoczy się jego los.


Podobno menadżer szuka mu klubów w Polsce.


- Życzę mu jak najlepiej, ale trudno się z nim pracuje. W jednym meczu może być najlepszy, a w kolejnych dziesięciu nic nie grać. Całkowicie nie potrafił się przestawić na naszą mentalność.


Nie przekonywał pan trenera Urbana, by w momencie braków na ławce rezerwowych w pierwszej drużynie, wziąć kogoś z rezerw?


- To były decyzje trenera Urbana. Kiedy ze sobą rozmawialiśmy, to zawsze wygłaszałem swoją opinie o piłkarzach, ale ostateczna decyzja należała do niego. Myślę, że on wiedział co robi, miał dobre rozeznanie, co do młodszych zawodników.Wiedział, którzy piłkarze mogą mu się przydać. Może stwierdził, że dla nich za wcześnie. Też uważam, że dla Bartczaka i Tomasiewicza pierwsza drużyna to jeszcze to za wcześnie...


Chodzą słuchy, że Bartczak i Tomasiewicz spodobali się ze skautom Sportingu Lizbona.


- Z tym wiąże się śmieszna sytuacja – przed meczem w Bełchatowie mówiłem, że Bartczak z Tomasiewiczem wejdą około 60. minuty i załatwią sprawę. Tak było. Przy stanie 1:1, Tomasiewicz w pierwszej akcji gol, później dołożył Bartczak. Oni pytali: skąd to wiedziałeś?  Dobrze ich znam!


Mateusz Zawal


- Zawal to zawodnik, którego ściągałem do Legii. Nie wiem jak się potoczy jego kariera. Miał kontuzje w tym sezonie. Ma bardzo duże możliwości – technikę, uderzenie, grę głową, zmysł. Gość, który może grać na bardzo wysokim poziomie. Kwestia tego, jak będzie się rozwijał. Zawodnik niekonwencjonalny, gdziekolwiek się go postawi, to sobie radzi – i w ofensywie i w defensywie. Strzela fantastyczne bramki. Slaby punkt to jedynie nastawienie mentalne, ale to też się zmienia.


No to przejdźmy do ataku, w zasadzie byli tylko Arak i Anczewski.


- I obaj strzelili za mało goli – razem siedem. Trudno im się gra, liga jest dość specyficzna, dużo zespołów gra defensywnie, nie mają dużo miejsca. Oni są przeze mnie rozliczani z bramek i dlatego oceniam ich średnio. To młodzi piłkarze. Anczewski miał problemy zdrowotne, ale to bardzo fajny zawodnik z potencjałem na przyszłość. Podobnie Arak - w juniorach strzelał jak na zawołanie, ale jak sam mówi III liga jest trochę trudniejsza. Jeśli chcą kandydować do gry w pierwszym zespole, to muszą dawać z siebie więcej.


Tradycyjne pytanie. TOP3.


- Hmmm, trudna kwestia. Bartczak numer jeden, Tomasiewicz numer 2, exequo Kali, Bogusz i Turzyk. Mam nadzieje, że nikogo nie pominąłem


Pierwszą część wywiadu z trenerem Dariuszem Banasikiem można przeczytać tutaj

Komentarze (18)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~gcw
  • 0 / 0
Przeraża mnie, ze trener nie wie jakie jego podopieczni maja po podpisywane kontrakty... to ja sledzac od czasu do czasu newsy lepiej sie orientuje
~radik
  • 0 / 0
Przeraża mnie, ze czytasz ten tekst dosłownie. To tak jakby odebrać dosłownie tekst Leśnego, że nie stawia przed Bergiem celów szkoleniowych.
To jest dyplomacja.
~Moja opinia
  • 0 / 0
Na mnie osobiście nikt nie wywarł takiego wrażenia jak Tomasiewicz. Biorąc pod uwagę jego wiek i jeszcze chłopiency wygląd to mimo wszystko jego podania, przegląd pola, szybkość decyzji bardzo mi się podobają. Jak dla mnie jak na razie to największy talent jaki przewinął się przez akademię. Jeśli fizycznie się jest w stanie wzmocnić to będzie to poziom międzynarodowy.
~edi
  • 0 / 0
W Polsce nie potrafią się obchodzić z indywidualnościami jak Essam. Jak ktoś jest lepszy technicznie i szybkościowo od innych to trzeba mu pozwolić żeby grał swoje, a nie wymagać realizowania jakiś pojebanych założeń taktycznych, które i tak do niczego nie prowadzą.
~fan44
  • 0 / 0
Jak widać problemem w naszych drużynach młodzieżowych są kontuzje.
Ten miał długą przerwe i gra słabiej, tamten sie leczy itd.
~Mis
  • 0 / 0
Trener wypowiada sie na temat swoich podopiecznych bardzo swobodnie i wydaje sie ze szczerze. Albo ma bardzo mocna pozycje w tej druzynie, albo wie juz ze tej druzyny dalej prowadzil nie bedzie.
~d
  • 0 / 0
w hercie berlin 18 latek gra od chyba 3 sezonow, a my tu czekamy na kopczynskiego a niektorzy fantasci licza na zurka, ktory ma siano w glowie.
~janusz10200
  • 0 / 0
Dam sobie noge uciąć, że przyjdzie Berg, weźmie Bartczaka i Tomasiewicza do pierwszego składu. Dzisiejszy rynek taki jest, im chłopak młodszy tym więcej idzie na nim zarobić. Chyba nikt się nie łudzi że coś będzie z Kopczyńskiego czy choćby Żurka, goście mają już ponad 20 lat a na zachodzie w tym wieku piłkarz ma być już ukształtowany.
~123
  • 0 / 0
Masz racje niestety u nas nawet 22 letni facet jest uznawany za młody talent, gdzie na zach. w tym wieku są to ukształtowani piłkarze, którzy już coś tam grają. U nas powoli robi się coraz lepiej ale nadal odstajemy. Mam nadzieje, że Berg wniesie nowe standardy do naszego klubu ale także weźmie za twarze te nasze gwiazdki i czegoś ich nauczy
~chirurg
  • 0 / 0
Już możesz się pożegnać z nogą i starać się o rentę.
~aBcD.
  • 0 / 0
Dla przykładu z Europejskiego TOP'u - Neymar Jr ma 21lat i jest podstawowym zawodnikiem w Barcelonie. W Santosie, gdzie ogrywał się w 1 zespole od ok. 17 roku życia, od razu wskoczył do wyjściowej 11.
U nas np. taki Furman debiutuje w wieku 20lat i nie od razu się przebija. Skoro mamy talenty to testujmy i ogrywajmy je jak najwyżej, a nie czekajmy z jedynką aż zostanie im 10lat do emerytury...
~123
  • 0 / 0
Umiejętności piłkarskie to nie wszystko uważam, że trochę słabszy technicznie ale silny i zadziora mógłby sobie lepiej poradzić już nieraz zresztą sie przekonaliśmy, że bieganem i ambicja można było znami wygrać ( niestety :( )
~Teraz ja
  • 0 / 0
Mikita - kosmita
Tomasiewicz - brylancik
A mnie się marzą w Legii piłkarze. Dobrzy piłkarze.
Podporucznik
  • 0 / 0
Aha,czyli Banasik też uważa,że dla gości z 2ki za wcześnie na pierwszy zespół,czyli co,jednak Urban miał rację?Co na to eksperci?
~123
  • 0 / 0
@GaD23

Mówi, że zawszczesnie na chłopaków z rocznika 96' nigdzie nie wspomina o innych chłopakach z 2-ki
~neyl
  • 0 / 0
Skoro za wcześnie na najlepszych piłkarzy rezerw to czemu mieliby w 1 drużynie znaleźć się gorsi od nich?
~...............
  • 0 / 0
spokojnie... wywiad jest przeprowadzony gdy pierwszym byl Urban
~edi
  • 0 / 0
Może i za wcześnie, ale jaki był problem wziąć ich na ławkę rezerowwych, żeby chociaz zaznajomili się z większym futbolem od środka? Na pewnoi by to nikomu nie zaszkodziło jakby posadził ich na ławkę, zobaczyliby jak to wszystko wygląda od środka, na przyszlość tylko profity by były z czegoś takiego.
Ale nie, lepiej zgłaszać kadrę 16 osobową...