Dariusz Mioduski o planowanych zmianach w polskiej piłce

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: Przegląd Sportowy, przegladsportowy.pl

27-01-2020 / 08:35

(akt. 27-01-2020 / 08:38)

W ostatnich dniach w mediach i w polskim środowisku piłkarskim rozgorzała dyskusja dotycząca reformy rozgrywek Ekstraklasy, a dokładnie powiększenia ligi do 18 zespołów. Głos w tej sprawie na łamach "Przeglądu Sportowego" zabrał właściciel i prezes Legii Warszawa, Dariusz Mioduski.

Zmiany są konieczne, ale samo powiększanie ligi, i to przy ignorowaniu opinii spółki Ekstraklasa oraz klubów, które reprezentuje, nie tylko niczego trwale nie poprawi, ale dodatkowo pogłębi wewnętrzne spory. Boniek chce „naprawiać” ekstraklasę dopiero na finiszu kadencji. Wkrótce odejdzie ze stanowiska, powstały bałagan będzie komentował na Twitterze bez żadnej odpowiedzialności, a środowisko, w tym głównie kluby, zostanie z tym problemem samo, jeszcze bardziej podzielone.

Od 2024 roku, gdy skończą się porozumienia między ECA, UEFA i FIFA, świat klubowej piłki w Europie i na świecie może wyglądać zupełnie inaczej. Dla nas najważniejszym pytaniem powinno być, czy polskie drużyny będą się w nim liczyć, a zadaniem – stworzenie warunków, aby tak się stało. Od lat twierdzę, że będzie to możliwe tylko wtedy, gdy uda nam się sprawić, że w ekstraklasie wykształci się grupa 3–4 klubów, które będą zdecydowanymi liderami i staną się na tyle mocne, żeby regularnie grać w fazie grupowej europejskich pucharów. Od sezonu 2021/22 powinno się to stać trochę łatwiejsze ze względu na wprowadzenie trzeciego pucharu, do czego miałem okazję przyłożyć rękę. Osoby nierozumiejące zmian zachodzących w europejskiej piłce czasem z góry dyskredytują ten format, nazywając go pucharem pocieszenia. W rzeczywistości dla takich klubów jak polskie będą to rozgrywki szansy. Szansy na pozostanie w Europie, na dostęp do większych pieniędzy i w końcu szansy na grę w Lidze Europy i Lidze Mistrzów.

Pomysły na poprawę sytuacji:

- Mniej pieniędzy za samo bycie w ekstraklasie, a dużo więcej na premie za granie Polakami i młodymi piłkarzami.

- Dofinansowanie infrastruktury szkoleniowej. Duże kluby zaczynają sobie z tym radzić, ale wszystkie z ekstraklasy i 1. ligi powinny mieć wymogi dotyczące szkolenia i posiadania akademii wsparte odpowiednimi środkami z Ekstraklasy SA i PZPN. Nie chodzi tylko o infrastrukturę, ale także o fundusze na podnoszenie umiejętności trenerów.

- Podział pieniędzy mocniej promujący górną trójkę - czwórkę klubów.

- Rozważenie zmniejszenia liczby spadkowiczów nawet do jednego (ewentualnie z przedostatnią drużyną grającą baraż z wicemistrzem 1. ligi), żeby w ten sposób obniżyć presję spadku. Skłoniłoby to kluby do podejmowania większego ryzyka grania młodzieżą, a nie wydawania pieniędzy na doświadczonych, ale przeciętnych piłkarzy z zagranicy.

- Stworzenie koncepcji połączenia praw telewizyjnych pierwszej ligi oraz ekstraklasy i sprzedawania ich wspólnie jako jednego, bardziej ciekawego do sformatowania, produktu. Środki uzyskane w ten sposób będą sporo większe i będzie można podzielić je w sposób korzystniejszy dla klubów z 1. ligi, ale również tych, które wnoszą najwięcej wartości medialnej i są najlepsze w szkoleniu młodzieży oraz graniu młodzieżowcami, niezależnie od tego, czy występują w ekstraklasie, czy w 1. lidze.

- Zniesienie bezsensownego przepisu o niemożliwości posiadania zespołu rezerw w niższej (poprzedzającej) klasie rozgrywkowej. Wiadomo, że nie wszystkie kluby będą wprost beneficjentami takiego rozwiązania, ale z punktu widzenia szkolenia i wprowadzania młodych zawodników, również do tych klubów, które walczą o mistrzostwo Polski i grają w pucharach, może to być bardzo ważne w przyszłości. W innych krajach, np. w Holandii i Portugalii, takie zasady obowiązują i nikt tam nie narzeka.

Więcej w poniedziałkowym wydaniu "Przeglądu Sportowego".

Komentarze (93)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Porucznik
  • 1 / 0
Weszlaki oczywiście szczekają z podwórka rudego.
Nawet PS dostał joby za wydrukowanie 'tego czegoś'.
W innych mediach cisza, bo nie wiadomo czy ekipa Bońka nie zostanie przy korycie a pieniążki z reklamy z PZPNu, newsy i kontakty - po co się odcinać od koryta.
Coraz trudniej o rzetelne dziennikarstwo.
Wszędzie koterie i lizanie się po jajkach. Przyzwoitość, uczciwość, honor czy szczerość to jakieś relikty.
Po tym jak Boniek publicznie przepraszał tych z wybrzeża za decyzję sędziego w pewnym meczu Legią, przestałem wierzyć że chce coś naprawić polska piłkę. Teraz tylko to potwierdza. Trochę to smutne. Czekam na kogoś innego w jego miejsce.
Mioduski ma duża racji, a Boniek miał tyle lat na polepszenie ekstraklasy, i co teraz... w ostatniej chwili chce wywracać wszystko do góry nogami, zaczyna straszyć Raków Odebraniem licencji, gdzie był przez ostanie lata ? wszyscy dostawali licencje, czy się nadawał czy nie.
Nagle mu się włączyła lampka, oświeciło go, teraz będzie zmieniał.
Według mnie ten system który teraz mamy, czyli ESA 37 bez dzielenia punktów to strzał w 10, najbardziej atrakcyjne i sprawiedliwe.
~ja
  • 0 / 0
A dla mnie kiedyś było idealnie jak 16 zespołów najpierw podzielono na 2 grupy po 8 (wedle systemu uwzględniającego miejsca z poprzedniego sezonu), potem pierwsze 4 tworzyły górną 8, a kolejne drużyny dolną grupę.
Meczyków było w sumie 28, niektórzy grali ze soba 4 razy, a niektórzy w ogóle, ale nie zmienia to faktu, że było ciekawie.
Nawet gdzieś dziennikarze narzekali, że nie wiedzieć czemu zrezygnowano z tego.
~esaenoka
  • 1 / 0
Znow moga byc podejrzane mecze i moze dosjc do takiej syruacji ze ten "bezpieczny srodek" bedzie decydował kto zostanie mistrzem
To będzie bankowo nawet więcej niż tylko środek będzie robił szopki bo nie każda drużyna nawet z 8 nie będzie zainteresowana europejskimi pucharami
Mioduski ma mnóstwo racji. 18 klubów w ekstraklasie to powrót do patologii, tylko na jeszcze większą skalę. Dlaczego wprowadzono ESA37? Żeby nie było tzw. bezpiecznego środka tabeli. Żeby jak najwięcej meczów było o stawkę. Powinniśmy pójść w drugą stronę. Zmniejszyć ligę do 10 klubów. Grać 4 rundy po 9 kolejek.
Generał
  • 0 / 0
A doczytałeś do tego fragmentu?
"Rozważenie zmniejszenia liczby spadkowiczów nawet do jednego (ewentualnie z przedostatnią drużyną grającą baraż z wicemistrzem 1. ligi), żeby w ten sposób obniżyć presję spadku."

Przecież Mioduski właśnie mówi, żeby była stabilizacja i bezpieczny środek tabeli.
Podpułkownik
  • 1 / 1
W piłce ważne są pieniądze a nasza liga jest jest jak Dziad.
Podpułkownik
  • 1 / 1
Bida nie piszczy a się drze.
~Mkl
  • 0 / 4
Mioduski jeszcze niczego wielkiego w piłce nie dokonał, a już atakuje Bońka. To strategia otwartej konfrontacji, którą sam w tekście krytykuje. Boniek wyśmieje go w mediach i Mioduski tylko straci. Prezesura Legii to więcej niż funkcja. Patrzy na niego cała Polska, a gość kompromituj siebie i nas. Niech zrobi jakiś sukces sportowy, odbuduje pozycję klubu w Europie, wtedy pójdą za nim inne kluby i kibice. Teraz może mieć nawet rację tylko co z tego.
Podpułkownik
  • 1 / 0
i trzeba przyznać DM, że ma rację. Jakoś jego fanem nie jestem ale ten wywiad ma sens. Osobiście zmniejszył bym liczbę drużyn w 1 lidze
~Lorenzo
  • 0 / 1
18 klubów to taki problem? Gdzie widzicie problem? Chyba w tym że trzeba będzie się podzielić z kasą ???? moim zdaniem było by interesująco....
Teraz masz 16 i nie każda ma swój stadion.
~Lorenzo
  • 0 / 0
Ale to wyjątki... Większość aspirujących do gry w nowym sezonie albo ma albo budują się .. Serio wam odpowiada liga 16 zespołowa? Jak jest okazja to trzeba powiększyć widzę same korzyści .. Wejdzie Tychy Widzew Radomiak Mielec Jastrzębie to są ekipy które albo kasę mają albo nie było by problemów z pieniędzmi jak by była ekstraklasa A do bram pukają Widzew motor... Zawodników było by więcej a tak to korona bierze cacericia Legia holewiaka i taka wymiana wewnątrz ligową ha w naszej lidze jest nudno a fajnie było by zobaczyć walczący o utrzymanie Widzew w meczu z legią albo Śląsk z. Motorem i takie tam.... Co wam da 16 klubów nic więcej poza tym ze będzie 16 klubów i bardzo mi nie odpowiada podział na grupy jeden punkt przez cały sezon ma zaważyć o tym że mogę z ligi spaść chory system..... 18 klubów i każdy walczy na maksa
~hdv
  • 1 / 0
Po pierwsze, kim jesteś błaźnie żeby pisać do innych "18 drużyn i koniec tematu". Znaczy nie możemy już dyskutować bo jakiś błazen uważa że skończył temat. Owszem, ja wolę więcej emocji i walkę o pierwszą 8, a potem kolejne i walkę o mistrzostwo. Po drugie wolę 3 mecze z Lechem, Lechią lub inną drużyną która jest na fali niż kolejne drużynami słabszymi niż Raków czy ŁKS które dodatkowo dołączą do ligi bo jest 18 miejsc. Widać nie tylko ja tak myślę skoro jest tak ogromna różnica frekwencji na trybunach na meczach z Lechem i drużynami z dołu ligi. Żaden biznes nie zapłaci tyle samo za prawa TV i reklamy za 34 kolejki i za 37 kolejek, w dodatku ze znacznie mniejszą liczbą meczów pomiędzy najlepszymi drużynami, a to mniej pieniędzy dla klubów. Sportowo liga nie rozwinie się jeśli mocniejsze drużyny zamiast grać więcej między sobą będą grały więcej ze słabymi. Zanim więc będziesz "prezesie" pisał bezmyślne teksty "koniec tematu", użyj rozumu czym skutkuje E34 i E37, zamiast pustych frazesów
Podporucznik
  • 2 / 3
Pięknie pan mówi panie prezesie, jak zawsze tylko dlaczego w Legii taka beznadzieja w ostatnich latach? Gdzie puchary?
Generał
  • 0 / 0
W fabryce pucharów.
~Dami
  • 2 / 0
Nie za bardzo przepadam za Mioduskim ale facet ma jakiś plan mówi dość logicznie i opiera swoje analizy na faktach. Niestety to co proponuje Boniek pozbawione jest uzasadnienia ekonomicznego, sportowego i jest wbrew obiektywnych faktów. Działania Boska wyglądają na próbę przyciągnięcie głosów w wyborach na prezesa dla swojego pupila. Obym się mylił ale pytam gdzie tu dobro polskiej piłki. Pomysły Mioduski ego oczywiście wymagają konsultacji, analizy dyskusji ale są ciekawym początkiem. Boniek natomiast nie proponuje nic co daje nadzieję wręcz przeciwnie to droga do dalszej degradacji. Śmieszą mnie argumenty typu w 40 milionów narodzie... Pytam czy my faktycznie mamy piłkarzy na dobrym poziomie na 18klubow ekstraklasy? Nie. Czy mamy 18 klubów spełniające nowoczesne kryteria infrastruktury technicznej szkolenia młodzieży, równowagi budżetowej? Nie. Ilu w tej chwili mamy dobrych piłkarzy w skali Europy w każdym klubie? Po 3 w lepszych klubach w tych słabszych po 1. To pytam ilu ich będzie w 18 klubach więcej czy raczej mniej?! Jakie to rozdrabniania graczy dobrych da w pucharach?!
Sierżant
  • 0 / 0
Infrastruktura gra w piłkę czy drużyny?Slask czy Lechia mają hoper stadiony, ktore są puste a długów masę.
~Dami
  • 0 / 0
Piszę o infrastrukturze w szerokim pojęciu stadion to tylko szczyt piramidy ja mówię o tym jakie zaplecze ma akademia ile boisk, jak wygląda opieka medyczna gdzie się odbywa. Jaki sprzęt i warunki maja drużyny juniorskie czy system szkolenia pokrywa się z potencjałem infrastrukturalnych. Tzn czy np w tym samym czasie mogą trenować na wysokim poziomie wszystkie drużyny od Orlika do seniora jak trenują te zespoły podczas okresu zimowego i gdzie trenują?!
~Lorenzo
  • 1 / 10
18 klubów i koniec tematu! Mioduski boi się że w lidze może sobie nie poradzić Legia walcząc o mistrza może się przejechać na jakimś klubiku walczącego o pozostanie w Ekstraklasie.... Boi się.... 18 klubu to normalna sprawa.. Kiedy ma wejść Widzew. GKS Katowice. Motor Lublin... GKS Tych i GKS Jastrzębie? Większą liga i większe emocje..... ESA37 Jest porąbanym pomysłem jestem za 18 osobową liga... Chcę oglądać różne kluby a nie ciągle jedne i te same.. Czy tego nikt nie rozumie że zostawiając to co jest to jest nudne i przewidywalne..... Kibic potrzebuje emocji a one nam zagwarantuja nowe ekipy. Takie jest moje zdanie.
Czyli jak teraz gra 16 klubów, to oglądasz wciąż te same ale jak będzie 18 klubów to będziesz oglądał różne? Ciekawe :)
~Sylwek Wawa
  • 1 / 0
Lorenzo, to tak po szczerości, powiedz nam komu kibicujesz? GKS Tychy, Widzewowi czy może Żyrardowiance? Jak chcesz oglądać ciągle nowe kluby, to zgłoś wniosek żeby ekstraklasa była rotacyjna. Co pół roku zmieniamy 50% składu, bez względu na wyniki. Wszyscy Lorenzo będą szczęśliwi.
~Lorenzo
  • 0 / 3
Wiesz jeśli jesteś fanem Polskiej ligi i oglądasz ją często to takie dokoptowanie 2 ekip było by na + dla widowiska i atrakcyjności nowi zawodnicy itp itd trzeba dać szansę ekipa z I ligi na wyjście z cienia.... Jak tak wam się nie podoba liga z 18 klubami to może zamknijmy ligę brak spadku i awansu i grajmy tylko województwami hehe liga to nie tylko te aktualne 16 miast..
Lorenzo, nasz liga jest tak słaba, ma tak mało dobrych piłkarzy, że powinna składać się z 10 klubów. 4 rundy po 9 kolejek = 36 meczów. Spadają 2 kluby. Nie meczów o nic. Nie ma "bezpiecznego środka".
~Lorenzo
  • 0 / 0
hehe to może niech inne kluby sportowe.. zamkną interes bo tylko 10 klubów powinno grac w ekstraklasie a chłopaki z innych miast musza zmienic dyscypline sportu hehe bo u nich klubów piłkarskich nie bedzie ........kolego im wiecej klubów tym wieksza szansa na złowienie jakiegos dobrego gracza ...a tak bedziesz sie z lechem jaga i piastem wymieniał piłkarzami co sezon ale uciecha nie róbcie z nas estonii my jesteśmy dużym krajem liga na 18 klubów jest idealna ! zaniedługo I liga bedzie ciekawsza niż ekstraklasa tak to widze jeśli nie dojdzie do zmiany na 18 klubów ..
~Jan007
  • 5 / 1
To jest różnica między Miodkiem a Leśnym. Pierwszy potrafi zaplanować i przewidzieć konsekwencje daleko w przód, a drugi jest mistrzem improwizacji i tu i teraz
Sierżant
  • 3 / 5
Mistrzostwo Piasta i kompromitacje w letnich eliminacjach do pucharów to takie sprytne planowanie obecnego prezesa...długi , ktore obecnie sa to też sprytnie zaplanowane?
~Lorenzo
  • 0 / 2
Nie no zostawmy tym tchórzą 16 kubów hehehe zryjcie się nawzajem boli was że tort było by trzeba podzielic pomiędzy dwa kluby więcej hehe co osiągnęliśmy mając esa 37? Kluby takie jak Legia Lech Jagiellonia cracovia Pogoń Piast wszyscy sprzedają co mogą to czego wy się boicie jak by dwie ekipy były więcej trze będą sprzedawali swoich najlepszych .. Będą ciekawe wyjazdy i walka na całego a tak emocje się kończą po 30 kolejce w formacie esa37..... Ludzie tylko 18 klubów pojmijcie to mi tylko o to chodzi a reszta jaka była taka będzie do póki nie przyjdzie ktoś z workiem pieniędzy i ostro wypompuje w klub... Więc morał taki nic się nie zmieni a piłkarze będą kiełki czas na odpoczynek po sezonie bo teraz z tym krucho. Kto się ze. Mną zgadza?
Nie. To konsekwencje działań obliczonych na tu i teraz (między innymi rzecz jasna).
Starszy sierżant
  • 2 / 1
Bardzo ciekawy głos rozsądku z postrzeganiem eKlapy jako projektu który powinien realizować długofalowe interesy klubów. Myślę że niestety jest to obcy tryb dla tzw dzialaczy, nastawionych na wlasne interesy i to tu i teraz. Dla nich długi horyzont to następny sezon a nie 5 czy 10 lat. Dlatego jakkolwiek bardzo mi się podoba tryb rozumowania Naszego Prezesa, myślę że będzie to raczej Głos wołającego na Puszczy
pomijając kwestie najwązniejsze, to jak by spełniły się oczekiwania Miodka i rezerwy Legii grały by w 1 lidze a mecze były by dostępne w pakiecie z eklapą, to ja takie rezerwy bym oglądał z podobną regularnością, jak pierwszy zespół.
Z drugiej strony nic nie stoi na przeszkodzie, aby rezerwy grały w II lidze i jakoś od lat nie mogą się tam przebić...
Starszy sierżant
  • 5 / 0
Podoba mi się stanowisko DM. Mówi otwartym tekstem o zagrożeniach. Boniek ma wiedzę i zasłużony autorytet, ale argumenty za powiększeniem ligi ma słabe. Nie chciał albo nie umiał tego sensownie uzasadnić (tylko to zmniejszenie liczby kolejek jest racjonalne). Dobrze, że dyskusja nad formatem ligi jeszcze się nie skończyła. A zmiany, które postuluje DM są możliwe pod warunkiem, że ten który będzie płacił za prawa TV w przyszłości zacznie wymagać i postawi warunki (i że nie będzie to C+).
Mozna przeczytac komentarze ze Boniek forsuje na swojego nastepce Kozminskiego, swojego zaufanego czlowieka. Pomysl z ESA34 ma sluzyc tylko zrobieniu zamieszania i wytraceniu kontrkandydatom ewentualnych pomyslow z reformami. Poza tym to dodatkowe glosy dzialaczy z tych regionow skad moglyby potencjalnie pochodzic te 2 dodatkowe kluby. Tak ze to tylko polityka bez zadnego zwiazku z dobrem polskiej pilki.
Będzie ciekawie, Mioduski jako pierwszy głośno skrytykował Bońka.
Jakoś specjalnie nigdy nie mieli po drodze
Z ciekawością czekam czy ten artykuł wywoła jakąś dyskusję w piłkarskim establishmencie czy też zostanie umyślnie przemilczany. A jeśli to drugie, to może chociaż w kuluarach coś się zacznie dziać. Ciekawy jest ten pomysł z połączeniem sprzedaży praw telewizyjnych ESA i 1-ligi oraz zmniejszenia spadkowiczów, bo to może faktycznie przełożyć się na więcej chętnych do pracy organicznej niż do myślenia tu i teraz - jak się utrzymać żeby nie zbankrutować. Ale to też betonuje układ, a wielu to nie jest na rękę. Do tej pory Mioduski wypowiadał się bardzo dyplomatycznie, a teraz mamy lekki atak w kierunku Bońka i PZPN. Jeśli się na niego zdecydował, to nie sądzę że tylko w ramach powiedzenia własnego zdania. Na razie wszystko wskazuje że Boniek namaścił Koźmińskiego na swojego następce i ten pomysł ESA34 to takie odwracanie uwagi i wytrącanie kandydatom opozycyjnym szabli z rąk. Nie ma się co łudzić że ktokolwiek w PZPN teraz myśli o polskiej piłce, teraz jest tylko akcja "walka o stołek prezesa".
Generał dywizji
  • 3 / 0
Nie spodziewam się merytorycznej dyskusji, bo Mioduski odstaje sposobem myślenia od obowiązujących trendów. Pamiętam jak Mioduski zorganizował konferencję i panel dyskusyjny na temat rozwoju polskiej piłki i zaprosił do niego szefa Double Pass, która to firma zrobiła analizę polskiego szkolenia. Zaprosił przedstawiciela EY który zajmuje się finansami w sporcie, przedstawiciela Zagłebia Lubin które już wtedy miało działającą akademię, Jacka Bednarza jako dyr.sportowego który próbował uzdrowić sytuację w Wiśle i jeszcze kogoś z Polski.
Merytorycznie i na temat wypowiadali sie tylko ludzie z zagranicy, wskazując konkretne problemy i sposoby ich rozwiązania. Wszyscy polscy prelegenci mówili obok tematu, twierdząc że u na jest wszystko ok i mamy duże osiągnięcia. A media w ogóle się nie zainteresowały sprawą.
Rozmowa o polskiej piłce przypomina mi żart pewnego satyryka radzieckiego, który parodiując wywody o sytuacji w ZSRR mówił, że "u nas jest wszystko w porządku, wszystko działa jak należy. No może w filharmonii są potrzebne jakieś zmiany, bo tam nie dzieje się najlepiej"
U nas też wolimy wskazywać na problemy w "filharmonii" niż rzetelnie się zastanowić nad sytuacją w piłce.
Zaczynam myśleć, że dopiero kolejny spadek w rankingu UEFA, poniżej Luksemburga, Liechtensteinu może spowodować jakieś otrzeźwienie. Ale to potrwa lata a w tym czasie z polskiej piłki odejdą ludzie myślący i z kasą, bo ile się można zmagać z tą magmą umysłową.
U nas zaczyna się myśleć dopiero jak lont koło d.py się dopala, albo nawet po tym jak się już dopalił i walnęło. Wtedy jesteśmy w swoim żywiole, mamy narodowy smutek, pochody ze świecami i poszukiwanie winnych wśród zagranicznych spiskowców. Nic się nie zmienia od stuleci.
Niestety tak to wygląda. Zajrzałem na twittera. Na razie cisza, tylko dyskusje paru kibiców. Tak że raczej będą to chcieli przemilczeć.
~Lorenzo
  • 0 / 2
18 klubów i to jest sens a nie jakieś grupy i granie co chwilę z tym samym klubem....
~PAW
  • 0 / 0
Co by nie kombinować to w piłce gra pieniądz, jeśli nie podniesie się poziomu ligi, to nie będzie kasy, jeśli nie będzie kasy nie będzie poziomu. Kwadratura koła, zacznijmy chodzić na mecze, kupować karnety to wtedy podniesiemy wartość medialną swojego klubu, zacznijmy od siebie.

PS Najlepszy tekst o przepłacanych dziadkach z zagranicy.... w ustach Miodka bezcenne.
Generał dywizji
  • 1 / 3
Podsumowując moje przemyślenia jestem pesymistą. W Polsce nie ma nawyku myślenia szerszego, przekraczającego zasięgiem konie własnego nosa. Jeśli jest, to jest marginalizowane i zakrzykiwane populistycznymi hasłami.
Prof. Kulczyk chciał to zmienić i doszedł do słusznego wniosku, że polski sport należy ożywić od dołu (dosłownie i w przenośni), czyli ożywić małe kluby. Panuje tam zastój, bo zarządzają nimi ludzie bez ambicji, bez wizji, bez możliwości. Doszedł do słusznego wniosku, że najlepszym rozwiązaniem jest PPP (partnerstwo publiczno prywatne), bo stwarza możliwości ludziom chcącym "robić sport" na działanie. Ziemia i obiekty sportowe są własnością samorządów a więc kapitał prywatny nie zainwestuje w nie ani grosza. Obecne przepisy są takie że samorządy mogą wynajmować, ale na wynajmowanym obiekcie nikt nie wybuduje lepszego boiska, nikt nie postawi balonu za swoje pieniądze. Więc stworzenie rozsądnych ram w postaci przepisów PPP będzie bezpieczne i dla urzędników i dla chcących robić sport.
Obecna struktura szkolenia dzieci wyklucza tych z najbiedniejszych rodzin. Większość szkółek jest komercyjna. Co jest robione dla tych najbiedniejszych? Czy stwarza się im możliwości samorealizacji? Nie, pozostawia się ich samym sobie w sensie edukacyjnym. Sportu nie mogą uprawiać, do dobrych szkół nie trafią, wyższe uczelnie też są płatne. Ale za to wszyscy sobie wycierają gębę "troską o dzieci". W polską piłkę/sport najwięcej inwestują rodzice, którzy płacą, mobilizują i wożą na treningi, bo nie ma dostępności sportu w najbliższej okolicy. Mieszkam w Wilanowie i na przestrzeni wielu lat przybyło tu kilkadziesiat tys mieszkańców, czy powstał choćby JEDEN klub sportowy? Nie, nie powstał. Ale oczekuje się jakichś wyników przemalowując fasadę sportu.
Prawie wszystkie polskie związki sportowe tkwią w marazmie, korupcji i niekompetencji i to jest zasada od której zdarzają się wyjątki. To świadczy o jakości ludzi związanych ze sportem i nawet boję się myśleć czy w innych dziedzinach życia może być inaczej.
Pan Kulczyk to był Mistrz w dyscyplinie Partnerstwo Publiczno Prywatne do perfekcji opanował zagranie Prywatyzacja Zysków Nacjonalizacja Strat i Kosztów. Jeżeli chcesz budować sport metodą PPP to jest to mrzonka. Szanuję Cię za Twoje bardzo inteligentne teksty ale Twoja myśl o inwestowaniu prywatnych pieniędzy w sport osiedlowy to utopia (samego eseju More'a nie czytałem). Od usportowienia dzieci i młodzieży jest PAŃSTWO bo między innymi na to płacimy podatki. Przy czym mam na myśli Państwo OBYWATELI z możliwością obywatelskiej kontroli władzy (np. odwołanie posła, a taka możliwość była w Sejmie z 1989 roku) a nie condominium najpierw ZSRR a dziś wspólnie USA i Watykanu.
Generał dywizji
  • 2 / 4
Jako wielki problem polskiej piłki jest przede wszystkim wymieniany brak kasy. Jest w tym dużo prawdy, ale czy w najbliższych latach widać jakieś źródło skokowego przyrostu tej kasy? Wszyscy chcą żeby TV płaciła jeszcze więcej a jednocześnie zewsząd słychać głosy, że nasza liga to dno. Gdzie logika?
Po drugie, nawet jak dopływ kasy do eklasy wzrośnie, ale się ją rozsmaruje cienką warstwą, to ona cos zmieni? Niczego nie zmieni, bo za ta kasę kluby kupią kolejnych zawodników z zagranicy, bo w Polsce ich nie ma w liczbie która może wpłynąć na poziom sportowy. A więc gdzie ta kasa pójdzie? Zagranicę.
Ile kosztuje wybudowanie akademii? Kilkadziesiąt milionów a nawet jak ją wybudują, to skąd brać piłkarzy do nich jeśli nie będzie szkolenia w małych ośrodkach, skąd najczęściej pochodzą piłkarze?
Kiedyś trafiłem na źródło w którym były podane liczby piłkarzy i trenerów w innych krajach. Przeliczyłem to na liczbę piłkarzy na liczbę obywateli, a liczbę trenerów na liczbę piłkarzy. Pierwszy parametr pokazuje upowszechnienie piłki wśród dzieci a drugi pośrednio pokazuje jakość szkolenia, bo im mniej piłkarzy na jednego trenera, tym szkolenie powinno być efektywniejsze.
Jesteśmy na szarym końcu, wliczając w to ligi z którymi chcemy konkurować. Nie pamiętam wszystkich liczb, ale zapamiętałem parametry polskie i niemieckie. W Polsce jeden piłkarz (wliczając oczywiście dzieci) przypada na 100 mieszkańców, w Niemczech na 11. W Polsce jeden trener przypada na 30 zawodników a w Niemczech na 10. Nie trzeba być geniuszem żeby stwierdzić gdzie są większe szanse na odkrycie i wyszkolenie zawodników wybitnych i bardzo dobrych. U nas się na ten temat prawie wcale nie rozmawia. Mamy gorsze parametry od Czechów, Austryjaków i wszystkich krajów skandynawskich. A warto dodać że w tych krajach są inne dyscypliny sportu, które "odbierają" dzieci sportowo uzdolnione piłce. Hokej, sporty zimowe są wielkimi konkurentami.
Wszyscy płaczą nad poziomem zarządzania klubami, ale czy coś w tym kierunku się robi? W Belgii, ichni związek piłkarski zainicjował uruchomienie kierunku na uczelni ekonomicznej, kształcącego menadżerów sportu, którzy mają trafić w pierwszej kolejności do małych klubów i tam w sposób profesjonalny pomagać w ich rozwoju. Jak się sprawdzą, pewnie trafią do lepszych klubów. W ten sposób zwiększa się potencjał umysłowy i organizacyjny. Szkolenie o którym pisałem w sposób oczywisty będzie wynikać ze sposobu zarządzania klubami, bo jest OCZYWISTĄ odpowiedzią na pytanie jak najefektywniej zarabiać pieniądze i jak jest społeczna rola małych klubów. Bo sport to nie tylko rozrywka dla widzów, to również narzędzie do wychowania zdrowego społeczeństwa.
Pułkownik
  • 0 / 0
Wśród sześciu przytoczonych wyżej pomysłów w aż pięciu mowa jest przede wszystkim lub tylko o pieniądzach (te słowo nie pojawia się jedynie w ostatnim akapicie, w pozostałych to albo środki, albo fundusze, albo wprost - pieniądze). Pytanie czy naprawdę tylko do tego sprowadzać się mają zmiany w polskiej piłce? Osobiście mam wrażenie, że skupione głównie na finansach środowisko rodzimego futbolu nie jest zdolne wypracować koncepcji kompleksowej reformy, a nawet rzeczowo o piłce i kształcie Ekstraklasy rozmawiać. Już za zmianami, które poskutkowały wprowadzeniem ESA37 nie stała żadna poważna merytoryka i teraz zapowiada się podobnie, bo efektem toczących się sporów wśród tzw. działaczy prawdopodobnie nie będzie przemyślana reorganizacja piłki nożnej w Polsce, lecz zgniły i zgubny kompromis.
Generał dywizji
  • 1 / 0
Adriano
Skala potrzebnych zmian jest tak ogromna, że wymienianie ich jest wołaniem na puszczy i co najwyżej spowoduje że ktos taki będzie traktowany jako wariat. Mioduski z pewnością zredukował to do pieniędzy, bo ten język jest zrozumiały dla "elektoratu". Kluby chcą swoje "500+" i to ludzie rozumieją. Ale to o czym mówi Mioduski, czyli wykreowanie liderów jest bez szans, bo to się kłóci z ludowym pojmowaniem sprawiedliwości. U nas od zawsze ważniejsze było żeby wszyscy żyli w jednakowej biedzie, niż żeby jednemu się powiodło i on pociągnie za sobą resztę.
To co proponuje Mioduski jest niezgodne z polską tradycją i nie ma szans na realizację.
~xaa121
  • 0 / 0
bez pieniedzy nie ma nic dzisiaj w futbolu. Bosik, stadionow, kasy w budżecie, marketingu, odpowednich trenerwo i sztabu, szkolki pilkarskiej, scoutingu, transferow do klubu, wysokich kontraktow dla gwiazd, dlugofalowej strategii rozwoju klubu nie tylko wlaczajac sekcje pilkarska. Kilka z nich mozna zalatwić, nie oszukujmy się przy tym niedofinansowaniu tylko czesc z nich uda się dobrze wdrożyć. REszta nistety będzie kulała więc trzeba iść na kompromisy np wysokie kontrakty pilkarzy i kupowanie graczy powyzej 1,5 mln juro.
Pułkownik
  • 0 / 0
Boras,
myślę że Mioduski wymienił głównie te sprawy, które z jego perspektywy są priorytetowe. Mnie natomiast zastanawia, jak ukształtowały się siły poszczególnych lig na Zachodzie, jak wykrystalizowała się czołówka drużyn w Belgii, Francji, czy Portugalii? Czy było to rezultatem sztucznie zaordynowanych mechanizmów, czy raczej jednak odbyło się w sposób naturalny, bo mam wrażenie, że Mioduski obecnie dąży do tego pierwszego modelu wg koncepcji odpowiedniego podziału finansów, co zresztą budzi sprzeciw większości innych klubów.
Generał dywizji
  • 0 / 2
Adriano
Myślę że sprawa kreowania liderów ma różne historie i w każdym kraju trochę inne. Np. rywalizacja między Realem i Barceloną ma silne podłoże polityczne. Real miał być symbolem zjednoczonej i wielkiej Hiszpanii i dlatego został pieszczochem władzy centralnej a Barcelona miała udowadniać że Katalończycy nie muszą się oglądać na resztę Hiszpanii. Podobnie jest z Bilbao. Ale najczęściej rozwój klubów był związany z mądrym i konsekwentnym sposobem zarządzania. Ajax wypłynął dzięki ludziom którzy rewolucjonizowali piłkę nożną. Pierwszym bodźcem był Rinus Michels, który rozwinął koncepcję futbolu totalnego i tym samym wprowadził Ajax na salony a drugim był Cruyff który przewrócił koncepcję tępej siły i wybiegania na korzyść kreatywności i techniki. Warte zauważenia jest, że władze klubu potrafiły do dostrzec i poszły za tymi koncepcjami.
Ja mam ogólną teorię, że tam gdzie społeczeństwa mają bardziej otwarte umysły, tam rodzi się przewaga nad tymi zasklepionymi umysłowo i odwołującymi się wyłącznie do tradycji.
W Polsce nawet próba wprowadzenia gry 3 obrońców wywołała ogólną histerię.
Czy jesteśmy trwale niezdolni do otwartości myślenia? Wydaje mi się że nie, gdzie indziej nie mieli takiej dziury historycznej jak u nas w postaci PRL i rozwijali się podczas gdy my konserwowaliśmy stereotypy. Słusznie zauważył pewien pisarz/politolog że sytuacja we wszystkich postsowieckich krajach wygląda podobnie. Sposób myślenia społeczeństw został "zamrożony" w momencie nastania władzy sowieckiej a kiedy zniknęła to został "odmrożony" ale w tej samej postaci co przed zamrożeniem. Wszystkie te kraje w podobny sposób zmagają się ze zrozumieniem demokracji i podczas gdy kraje wolne mają już przepracowanych większość tych problemów i dzisiaj się zmagają z innymi, które są dla "nas" trudne do zrozumienia.
myślę że podobnie jest z piłką. Myśmy się zatrzymali w myśleniu o sporcie w PRL gdzie władza miała dawać pieniądze. Dzisiaj resorty czy zakłady pracy chcemy zastępować samorządami, ale kompletnie mylimy ich rolę. W PRL sport miał być narzędziem propagandowym i chwilą wytchnienia oraz odwrócenia uwagi od trudności codziennego życia. Dzisiaj powinien być narzędziem rozwoju zdrowego społeczeństwa i w tym powinny brać udział samorządy a sport wyczynowy korzystać z efektów tej dbałości w postaci sportowców.
Problem polega na tym, że nikt nie będzie czekał aż w końcu dojdziemy do właściwych wniosków. W tej chwili walczy się o miejsca przy piłkarskim stole i jeśli będziemy się długo zastanawiać w co się ubrać, to miejsca już będą zajęte a my się załapiemy w roli lokaja, który będzie donosił na ten stół jakieś potrawy, czyli zawodników.
Pułkownik
  • 0 / 0
Oczywiście, racja, problem sięga głębiej. PRL przeorał mentalnie dwa, trzy pokolenia i ukształtował pewien sposób myślenia oraz działania, który przekłada się na bodaj wszystkie dziedziny życia Polaków do dziś. Historiozofii nie będziemy tu wprawdzie uprawiać, ale warto podkreślić - ktoś już podniósł tę sprawę pod niniejszym newsem - że pokutuje u nas niezdolność wypracowania długofalowej koncepcji, bo nie umiemy wyobrazić sobie konsekwentnego działania na zasadzie pewnej sztafety osób odpowiedzialnych za jej realizację i wierzyć jednocześnie, że to przyniesie na końcu efekt. Bo nie wierzymy, że ktoś tej koncepcji po drodze nie zmieni (ponieważ będzie wiedział lepiej), że jej nie zarzuci (bo ma inną wizję lub priorytety), albo że ktoś po drodze nie oszuka lub nie podpisze się na końcu jako autor sukcesu, pomijając wcześniejszych realizatorów. Liczy się tu i teraz, a raczej: "Teraz, k..., my". To jest właśnie wyniesione z PRL - państwo było wrogiem naczelnym i należało w różnych sferach poszukać szansy, by je oszukać, wymanewrować, zakombinować tak, żeby szybko zagarnąć coś dla siebie. Sport nie był od tego wolny, gdy idzie o funkcjonowanie poszczególnych podmiotów (czy klubów, czy np. okręgowych związków, ba, centrali nawet, a może przede wszystkim).

Oszukać, czy raczej wymanewrować opresyjne państwo próbowano już przez pokolenia w trakcie zaborów, ale to co stało się po nich - ten wybuch stowarzyszeń, organizacji, zaangażowania społecznego w wolnej od 1918 roku Polsce - było fenomenem. Praca u podstaw, jaką Boras postulujesz, w II RP przybrała największe w skali polskiej historii rozmiary, ale też warto podkreślić, że realizowali ją pasjonaci, ludzie świadomi celów, inteligentni, pewni że ich poczynania mają sens, choćby cele przyjść miały po latach. Tymczasem przyszła II wojna i okazało się, że wszystkie dłuższe perspektywy wzięły w łeb. A potem, w PRL-u, już z innych przyczyn, ludzie doszli do tego samego wniosku, tylko to już było podyktowane nie jednorazowym wydarzeniem, jak w 1939, lecz systemem w jakim tkwili. Dziś strategii nie ma już więc nie tylko PZPN, ale nawet całe polskie państwo - każda nowa ekipa u sterów oznacza nową koncepcję i radykalne zmiany bez oglądania się na to, co wypracowali poprzednicy. "Teraz, k..., my" pozostaje na sztandarach. Naturalnie, generalizuję. Na szczęście pozostało jeszcze wiele przytomnych jednostek.

Czy Mioduski ma szansę zmienić cokolwiek choćby w środowisku piłkarskim? Nie wiem. Dobrze byłoby, aby montował koalicję, lobbował i przekonywał, ponieważ samo podanie recepty vel koncepcji zawsze spotka się z niezrozumieniem totalnym, z niezrozumieniem częściowym, z krytyką (już pomijam słuszność propozycji zmian). Na pytanie czego bardziej potrzebuje klub X z miasta X: życia czy rozwoju, odpowiedź dostaniesz bowiem tylko jedną - życia. Cóż bowiem z iluzorycznego rozwoju (klubu, czy szerzej całej dyscypliny), skoro klub zdycha. Aby żyć, potrzebuje zaś pieniędzy, a zatem liczy się tu i teraz. Tak myślą działacze. Ale znów generalizuję...

Może to wszystko tylko kwestia warunków ogólnych? Jeśli kluby miałyby zapewniony byt, mogłyby myśleć o rozwoju. Wcale nie dziwi mnie sarkastyczne twierdzenie: działacze klubów Ekstraklasy najchętniej zrezygnowaliby z miejsc spadkowych z ligi, tzn. głosowaliby, żeby z Ekstraklasy nie spadał nikt, bo to i kasa pewna, i spokój. Wtedy okazałoby się, kto jest zdolny choćby zastanawiać się nad rozwojem. Wtedy, może, uruchomiłby się ten naturalny proces krystalizacji czołówki ligowej, który Zachód ma za sobą (aczkolwiek bez mechanicznej ingerencji w format rozgrywek, bez patologii). Może wtedy drgnęłoby coś w ośrodkach z potencjałem. Bo czołówka ligi to zazwyczaj przynajmniej jeden klub stołeczny oraz dwa, trzy innych dużych miast (w Polsce: Kraków, Gdańsk, Poznań, Wrocław). No ale to już z lekka osobny temat.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Adriano
W największym skrócie, naszym największym problemem, nie tylko w sporcie, jest brak kultury organizacyjnej, umiejętności dążenia do celów rozumianych jako dobro wspólne, niska świadomość czym jest to dobro wspólne. Dzisiaj w Polsce przeżywamy te paroksyzmy starego myślenia, podsycane demagogicznym bełkotem. Na takiej glebie trudno jest "wyhodować" coś wartościowego.
Być może sukcesy klubów, którym mimo wszystko uda się zbudować jakiś logiczny sposób działania, spowodują chęć naśladowania. Ale to będzie trudne, bo jeśli całe otoczenie twierdzi, że nie tak trzeba robić a tych nielicznych traktuje jak dziwolągi i niejasnych intencjach, to można się zniechęcić i rzucić to wszystko w cholerę. Mam nadzieję, że Mioduski wytrwa, ale on nie zmieni całego systemu, będzie dobrze jak natchnie innym myśleniem chociaz nasze warszawskie czy mazowieckie podwórko. Ale też będzie ciężko. Jestem pesymistą, ale nie tracącym nadziei, że jednak ludzie myślący będą potrafili dotrzeć do głów większej liczby "elektoratu".
Pułkownik
  • 0 / 0
Też jestem pesymistą pod tym względem, ale wiem, że 100 lat temu to wszystko o czym piszesz - kultura organizacyjna, dążność do wspólnych celów - było i rozwijało się kapitalnie. Po prostu w II RP funkcjonowało społeczeństwo obywatelskie na nieprawdopodobną skalę i zrodził się pewien etos - mnóstwo osób, poza swoją podstawową pracą, należało do jakiegoś stowarzyszenia, związku, klubu, czy innej organizacji, a wiele z nich było organizacjami, klubami, stowarzyszeniami, związkami sportowymi. Wojna wszystko przerwała, społeczeństwo się zmieniło, dawne wartości uległy degradacji... Po prostu kiedyś potrafiliśmy to, do czego dziś ogółem nie jesteśmy chyba zdolni.

Pamiętasz niedawną wizytę Holendrów przy Łazienkowskiej? Opowiadali o modelu tworzenia futbolu w swoim kraju, podkreślając, że tam ludzie są zaangażowani w oddolne działania, bo taką mają mentalność i tak zostali wychowani. Np. dawni piłkarze przyprowadzając do lokalnych małych klubów swoich synów, podejmują się tam często trenowania, by niejako spłacić swój dług za niegdysiejsze wyszkolenie. To bardzo dobre podejście, na wykształcenie się którego zapewne zapracowały pokolenia. U nas też wszystko dobrze się rozpoczęło, właśnie po I wojnie, ale jest już inaczej, bo nic trwałego nie zdążyliśmy przez 100 lat wypracować. Tylko że nie możemy w nieskończoność tłumaczyć się okolicznościami, czy historią.

I na koniec: praca organiczna to proces. Długi proces. Mam wrażenie, że i sam Mioduski próbuje pójść na skróty. Środowisko piłkarskie widzi, że prezes Legii stara się raczej coś narzucić (działania, sposób myślenia, rozwiązania na przyszłość), niż wypracować i może również dlatego reaguje na jego pomysły tak alergicznie.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Zrobiłem sobie prasówkę i natrafiłem na taki kwiatek.
"Warmińsko-mazurskie wydało niemal 200 mln zł na modernizację linii kolejowej, ale na uruchomienie na niej ruchu już nie ma pieniędzy."
No i tak to się plecie. Można sparafrazować i powiedzieć "wydali 200 mln na stadion, ale na piłkarzy już nie ma".
a moze wystarczy sprawdzic jak to dziala w innych krajach europy o zblizonej luczbie mieszkancow do nas, dzienym przypadkiem wszystkie te kraje sa w top 10 lig, a nasza liga jest juz chyba 28, sami domorosli reformatorzy.
Nie będą nam tutaj w obcych językach mówili jak mamy grać w piłkę. ;)
Generał dywizji
  • 3 / 3
Ta wieczna dyskusja o kształcie eklasy jest dyskusją zastępczą, bo niczego nie rozwiązuje, oprócz jakichś interesików działaczy.
Wystarczy zadać sobie jedno pytanie z ewidentną odpowiedzią. Co decyduje o poziomie piłki w jakimś kraju? Odpowiedź jest oczywista, posiadanie dużej liczby dobrych piłkarzy. Czy powiększenie ligi spowoduje gwałtowny dopływ takich zawodników? Nie spowoduje, bo jest zbyt mało ośrodków w Polsce, które szkolą na dobrym poziomie. A więc co jest najważniejszym działaniem? Spowodowanie żeby zaczęto szkolić. I nie chodzi tu tylko o akademie dużych klubów, których i tak jest mało, ale o kluby z niższych lig i szkółki zajmujące się sportem dla dzieci.
Boniek zachowuje się jak pewien kolejarz, który biegunkę chciał leczyć swoją latarką kolejarską. Jak go zapytano jak to się uda, to odpowiedział, że ja tą latarką zatrzymuję cały skład towarowy, to co, byle g.wna nie zatrzymam?
Poziom piłki zależy przede wszystkim od tego jak liczne i jak szkolone są podstawy piramid w tych krajach. Jeśli piłka jest uprawiana w szkołach, w lokalnych klubach, to tam są wyławiane talenty które potem mogą się piąć w hierarchii sportowej powodując dopływ najlepszych do eklasy. Jeśli ten dopływ jest w liczbie kliku zawodników na całą ligę, to o czym my mówimy.
Kilku zawodników na całą eklasę którzy potrafią grać w piłkę powoduje, że ich ceny są zaporowe i prędzej wyjadą zagranicę niż przejdą do polskiego klubu. Rynek piłkarski podlega tym samym prawom co inne a więc podaż zmniejsza cenę a brak podaży zwiększa do rozmiarów nieuzasadnionych.
Polska piłka jest zepsuta i panują w niej fatalne obyczaje. Ważniejsze są wojenki plemienne niż wspólne działanie dla poprawy sytuacji. Nasi "mejweni" lubią się powoływać na mocne ligi, ale to pasuje do naszej sytuacji jak pięść do nosa, bo oni mają zbudowane mocne podstawy. Szkolenie w Anglii, Niemczech, Hiszpanii, Francji, Portugalii, Belgii, Holandii, Szwajcarii a nawet Czechach i Austrii jest na dużo lepszym poziomie niż w Polsce.
My powinniśmy spoglądać na Czechów, bo oni startując z podobnego poziomu finansowego i cywilizacyjnego, zdołali przebić się do szeroko rozumianej elity i nie mieli takich śrdodków finansowych jak my. Tylko oni rozsądnie nimi gospodarowali i nie zaczęli od masowej budowy stadionów, tylko od szkolenia. Dzisiaj ich kluby grając w większości Czechami grają regularnie w pucharach i zaczęli budować stadiony. A my działamy odwrotnie, najpierw kasa poszła na stadiony a teraz zaczynamy się zastanawiać jak je wypełnić atrakcyjną treścią a miliardy już zostały zalane betonem.
Boniek twierdzi, że jak powiększymy ligę i zmusimy kluby (samorządy) do budowy stadionów, to wzrośnie poziom.
A może lepiej te stadiony zostawić w spokoju, nie inwestować w obrazek, tylko w treść piłki czyli zawodników i wpisać do podręcznika licencyjnego OBOWIĄZEK POSIADANIA AKADEMII? Ale podobno klubów na to nie stać. To ja się zapytam a na stadiony stać?
Pułkownik
  • 0 / 0
Oglądając pierwszy raz "Pulp fiction" zastanawiałem się, po co właściwie pojawia się tam postać Winstona Wolfe'a, który za niemałe pieniądze dwóm zawodowym gangsterom musi po kolei tłumaczyć, co zrobić z trupem i jego rozbryzganym w samochodzie mózgiem. Minęło już wiele lat, a okazuje się, że takich ekspertów(?) współczesny świat bardzo ceni i to w bardzo wielu dziedzinach. Ceni się bowiem ludzi, którzy potrafią uporządkować jakąś dyskusję, zacząć analizę tematu od początku, a nie od środka, zwrócić uwagę na to, co jest dla danego zagadnienia fundamentalne, a co powinno być rozważane w drugiej kolejności... A jednak nieustannie mnie dziwi, że ludzie z tymi prostymi sprawami sobie w większości nie radzą i sądzę, że prawie u każdego z nas w pracy można poczynić podobne spostrzeżenia. A co to ma wspólnego z polską piłką?

Otóż Boras napisał parę truizmów, które dotykają rzeczy o jakich w wypowiedziach działaczy futbolowych faktycznie się nie słyszy. A powinno, skoro mowa generalnie o reformie systemowej. Tymczasem na plan pierwszy w wielogłosowym dialogu działaczy wybijają się pieniądze, na drugi - też pieniądze, na trzecim z pewnością też są pieniądze. Na czwartym spadki i awanse, które wiążą się z pieniędzmi. A gdzie sama sprawa naprawy polskiej piłki i metodycznego zwiększania jej poziomu? Rozmów o tym brakuje. Przydałby się ktoś taki jak Wolfe, ktoś kto powiedziałby w środowisku autorytarnie: "Owszem, porozmawiamy o podziale środków, ale najpierw odpowiedzcie, co decyduje o poziomie piłki w jakimś kraju?". A następnie: "A więc, co jest najważniejszym działaniem?". Tymczasem takie pytania zadaje się nie w gremiach decydentów, lecz tu - na forum Legia.Net. I chociaż nie ze wszystkim, co napisał wyżej Boras się zgadzam, to przynajmniej widzę, że ten jego post stanowi próbę uporządkowania dyskusji i zwrócenia uwagi na właściwą kolejność spraw do rozstrzygnięcia, przy czym niekoniecznie w gronie kibiców.
Generał dywizji
  • 1 / 1
Adriano
Celnie przytoczyłeś postać Wolfe, ale zacznę od pewnego zdania którego autora nie pamiętam, ale wciąż jest aktualne. SPRAWY OCZYWISTE, SĄ OCZYWISTE DLA NIELICZNYCH.
Ja postać Wolfe odebrałem jako kpinę ze współczesnego trendu do tworzenia "eksperckości" w sprawach najprostszych. Jeśli pojawiają się "trenerzy personalni" od robienia zakupów, to o czymś to świadczy. Facet wziął kupe kasy za sprawy oczywiste.
Eksperci są potrzebni, ale w sprawach skomplikowanych i wymagających pogłębionej wiedzy w konkretnych dziedzinach. W klubach na stanowiskach trenerów, dyr. sportowych powinni być zatrudnieni eksperci od sportu. Prezes nie musi się na tym znać doskonale, ale z pewnością jest ekspertem od zarabiania pieniędzy i rozumie mechanizmy tym rządzące.
Tymczasem u nas jest jak pewnym dowc***e w którym matka radziła synowi jak wybrać żonę. Ma ona być damą w towarzystwie, gospodynią w kuchni i dziw.ą w łóżku. Syn wybrał zgodnie z radą, ale wszystko pomylił, bo żona okazała się damą w kuchni, dziw.ką w towarzystwie i gospodynią w łóżku. Niby wszystkie cechy miała, ale jednak efekt odwrotny do zamierzonego.
Pułkownik
  • 0 / 0
Boras,
celnie, szyderczo, zjadliwie i prawdziwie.
Podpisuję się pod Twoim postem!
Starszy sierżant
  • 3 / 4
ESA37 to patologia . Kto złapie formę w tych ostatnich 7 meczach to zostaje Mistrzem Polski a tak nie powinno być . W tamtym sezonie bylibyśmy Mistrzami Polski bo po sezonie zasadniczym mieliśmy 60 punktów tyle co bodajże Lechia a Piast do nas tracił aż 7 punktów no ale przyszło nam grać te 7 dodatkowych meczów i Piast nas przegonił 4 punktami to jest chore . Normalna 18 zespołowa liga to przede wszystkim spokój dla drużyn . Do tego Polska to duży kraj gdzie mamy piękne stadiony a nowe się budują i popatrzmy na najlepsze ligi ( Włochy, Hiszpania , Anglia, Francja 20 zespołów) ( Niemcy 18) Tam też jest bezpieczny środek i drużyny grające o nic i nie widzę nic w tym złego
Wygląda na to że jeszcze jeden sezon i to się skończy.... Ale trzeba przyznać obojętnie jaka reforma co do liczby zespołów sama poziomu nie podniesie
Pomysły podane jak na tacy ale... Boniek wie najlepiej co trzeba zrobić, nawet na sedziowaniu zna się lepiej niż Markus Mark...
Markus Merk*
Generał broni
  • 4 / 0
Boniek to gangrena, która dobiła polką piłke klubową. Gość nawet za swoje rozgrywki jako pzpn czyli PP powiedział wprost, że nie odpowiada. To ma być wiarygodny człowiek do robienia czegokolwiek pozytywnego???
Dlaczego coś dobrego co działa u innych nie może działać u nas??? Komu zależy na ciągłym dziadowaniu??? Zmiana rudego na swojego figuranta jedynie pogrąży na lata piłkę klubową.
On ma jedno zadanie do zrobienia jako prezes PZPN- wturlać Widzew do ekstraklasy...
~mietek
  • 0 / 0
@1313: Nie chce mi się rejestrować, ale zasługujesz na tryliard łapek w górę za ten wpis.

Niestety, problem polega na tym, że od pewnego czasu Boniek już pomału namaszcza na swego następcę Sawickiego, który jest jego odmłodzoną kopią. A wtedy nic się nie zmieni.
~Lorenzo
  • 0 / 3
A Mioduski się boi tego Widzewa w Ekstraklasie boi się że będąc liderem w ostatniej kolejce pojedzie do GKS Jastrzębie i tam przegra i przegra mistrzostwo hehe boi się 18 osobowej ekstraklasy bo wtedy nie będzie łatwo być hegemonem hehe
Starszy sierżant
  • 1 / 2
18 zespołów dwa spada trzeci gra w barażach i odejście od tego chorego podziału na grupy . Wtedy na drużynach nie było by ciągłej presji jak jest teraz i kluby stawiały by na młodych . Do tego obowiązek posiadania w pierwszym składzie 5 Polaków i kominy płacowe dla obcokrajowców . Zawodnik z zagranicy ma zarabiać minimum 100 tys zł wtedy odpadnie zagraniczny szrot sprowadzany wagonami
Pułkownik
  • 0 / 0
Co do tego, żeby wypromować 2-3 drużyny to jest absolutnie prawda. Każdy ocenia siłę Esy poprzez grę w Europie, poprzez rankingi. Każdy kraj ma 1-2 drużyny, który ten ranking robią, a u nas nawet Legia przestała chociaż w pojedynkę go od lat ciągnęła. Czy gdyby wyjąć po te 2 drużyny z innych lig to czy reszta ligowa stawki w Chorwacji, Grecji czy Serbii jest lepsza niż w Polsce? Wątpię.
Ranking to jedno, ale aby utrzymywać właściwy poziom trzeba mieć również konkurentów na takim poziomie. Słaba liga „rozleniwia”.
Podpułkownik
  • 1 / 0
Boniek to tylko myśli o swoich własnych interesach. Gdzieś ma tą lige.
Zwinie manatki i potem zasiądzie w loży krytyków i wielkie wywody co on by zrobił jeszcze w kolejnej kadencji
Pan Dariusz kradnie moje pomysły - wspólna sprzedaż praw tv 1 ligi i Ekstraklasy.
a może Ty to On ? :)
Nawet wiek się zgadza.
Oj tam od razu kradnie. Inspiruje się Tobą... trendseterze. ;)
No proszę, pan Dariusz jest zwolennikiem zmniejszenia spadkowej presji. Ja pisałem o tym przy okazji newsa o 18 - sto zespołowej lidze. Większa stabilizacja systemu, to jest właściwy kierunek.
no tylko zakłafdając, że Legia dominuje ligę i zdobywa tytuł 4 razy na 5 lat to czy kibice oglądali by tą ligę pozbawioną emocji w obie strony?
Starszy kapral
  • 0 / 0
No i to są konkretne propozycje.
Generał broni
  • 7 / 0
No i dobrze chłop mówi jest tylko 1 problem jest on z Legii więc z założenia od razu zostanie zaatakowany i zhejtowany. Tymczasem podobnie jest w tak ostatnio wychwalanych Czechach, gdzie są 3 mocne ośrodki i tam jak wiadomo przyjęto model nie sprzedawania młodych i rokujących zawodników poza granice tylko przechodzą do silnych za frytki, ale mocnym procentem od transferu. Niestety u ans nie ma prawa się to udać bo mentalnie ludzie polskiej piłki nie dorośli do zmian i patrzenia na piłkę jako całość, a jedynie na swoje portfele.
no ciężko wypracować taki model jak przychodzi serie a do Zabrza, Płocka czy Szczecina po byle młodego i wykłada na stół parę baniek. no sorry, ale na miejscu prezesa Górnika nie widział bym sensu w dzieleniu się zyskiem z Recy z Legią, skoro oba kluby transferują wyróżniających się młodych za podobne kwoty. bo że może kto wie Legia dojdzie do 1/4LE i sprzeda ich zaewodnika 2x drożej? wpadło by im do gara tyle samo, a ponieśli by niepotrzebne ryzyko. Piłka to biznes i tyle.
Masz rację jak jakiś wątek z Legia to zaraz cała Polska musi poszukać łatke do której trzeba się przyczepić
Może brakuje mi zmysłu biznesowego, ale nie czuję połączenia praw telewizyjnych do ekstraklasy i I ligi.
Znakomita większość spotkań ekstraklasowych adresowana jest do „koneserów”, a ogląda się je z bólem zębów. Dorzucenie do tego I ligi sprawi moim zdaniem, że ten i tak już wątpliwej jakości produkt tylko na tej jakości straci przy jednoczesnym wzroście jego ceny. Nie wiem czy wówczas znajdą się na niego chętni skłonni za niego zapłacić tyle, ile chcieliby jego producenci. Nadal to Ekstraklasa będzie czyniła ten produkt „atrakcyjnym”, a I liga będzie jedynie obowiązkową przystawką za którą nikt nie będzie chciał dodatkowo płacić.
Generał broni
  • 0 / 0
Kolego polska piłka jest w takiej d***e, że tu trzeba coś robić,a nie tylko ee to nie tamto nie.
Coś co działa na zachodzie od lat u nas patrzy się jak na jakieś cuda nie widy.
Starszy kapral
  • 0 / 0
Jak już zauważyłeś poziom lig jest mizerny więc skoro da się sprzedać ekstraklasę za miliony a 1 ligę za tysiące to może sprzedając je razem można podciągnąć te tysiące do milionów chociaż trochę. Dla kogoś kto kupuje te prawa też będzie łatwiej wytłumaczyć przed samym sobą że wydał tyle kasy ale jednak za 2 ligi...
Starszy kapral
  • 0 / 0
A poziom sportowy nie ma tu nic do rzeczy bo jak by miał to cena byłaby inna