+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Dean Klafurić: Legia potrzebowała kozła ofiarnego

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

18-04-2019 / 20:30

(akt. 20-04-2019 / 22:31)

- Wierzę, że Aleksandar Vuković ma umiejętności i wiedzę, by prowadzić taki klub. A początek sezonu? Już opowiadam... - mówi w rozmowie z Legia.Net Dean Klafurić, który w poprzednich rozgrywkach dociągnął stołeczny klub do podwójnej korony. - Czy zdobywając mistrzostwo i Puchar Polski, miałem legijne DNA - zastanawia się z uśmiechem Chorwat.

Co kilka miesięcy po zwolnieniu z Legii porabia Dean Klafurić?

- Dziękuję, spokojnie spędzam czas. Odpoczywam, mogę nacieszyć się towarzystwem rodziny, a także przyjaciół, ale nie zapominam o sprawach zawodowych i trenerskich. Wciąż chcę stawać się lepszym trenerem, więc szlifuję swoje umiejętności z zakresu taktyki i psychologii. Nie zapominam też o nauce języków obcych. Często dochodzi też do różnych spotkań. Jestem otwarty na powrót do pracy w klubie, który chce tworzyć ciekawy projekt.

Przymierzano pana do pracy w chorwackich klubach. Lokalne media pisały też o Arce Gdynia. Było coś na rzeczy?

- Mam zasadę, że dopóki nie będzie podpisów i finalizacji rozmów, nie komentuję danych sytuacji. Mogę powiedzieć, że lubię Polskę i jestem otwarty na pracę w tym kraju, zwłaszcza po zdobyciu podwójnej korony razem z Legią. Od dzieciństwa śledziłem futbol w waszym kraju. Obserwowałem graczy, Zbigniewa Bońka, Włodziemierza Smolarka, Grzegorza Latę, Władysława Żmudę - to byli piłkarze mojej młodości. Praca w Polsce jest również o tyle dobra, że Chorwat czuje się w niej niczym w domu. Jesteśmy podobnymi narodami. Nie chcę jednak komentować plotek dotyczących mnie, nie chcę też zdradzać, kto się interesował czy podpytywał. To byłoby nieprofesjonalne. 

Warszawa była dobrym miejscem do życia?

To świetne miasto, pełne przyjazdnych ludzi. Ponownie mogę powiedzieć, że dostrzegałem podobieństwa z Chorwatami. Uwielbiam w nim bywać, ale tyczy się to też całej Polski.

Niektórzy tracą miłość do miast po zwolnieniu z pracy. Pan wraca myślami do czasów Legii?

- Zawsze lubiłem analizować pewne wydarzenia. Dzięki Legii, udało się osiągnąć coś wspaniałego. Podwójna korona była wielkim sukcesem. Trzeba też pamiętać, jaka była sytuacja, kiedy przejmowałem drużynę. Świetnie wspominam okres obrony mistrzostwa Polski. Mam przekonanie, że pracuje się dla kibiców, całej społeczności skupionej wokół klubu. To dla nich osiągnęliśmy sukces. Trener jest niczym kapitan łodzi, ale bez wspólnej pracy, trudno o sięgnięcie po trofeum. W sezonie 17/18, udało nam się zdobyć wszystko, co było do zdobycia w polskiej piłce.

Pan został zwolniony w samolocie, po meczu ze Spartakiem Trnawa. Gdy rozpoczęło się wyciąganie wniosków dotyczących pytania "co nie wyszło?", jednym z głównych argumentów był system 3-5-2. To było najlepsze ustawienie na dany moment? Zabrakło wykonawców? A może dziś nie zdecydowałby się pan na taki system?

- Przed sezonem analizowaliśmy możliwości w oparciu o skład, jakim dysponowaliśmy. Uznaliśmy, że formacja 3-5-2 będzie najlepszym wyborem w kontekście stylu gry. Letnie transfery dodatkowo to potwierdzały. Trzeba też zauważyć, że pod koniec mistrzowskiego sezonu, w ofensywie stosowaliśmy rozwiązania z tego systemu. Nikt jednak tego nie odnotował ani nie zauważył. Mieliśmy jednak jeden, konkretny problem: złą reakcję. Nie rozumieliśmy, czemu tracimy piłkę. Mam na myśli przede wszystkim kwestię przejścia z ataku do defensywy w środku pola. Straciliśmy wiele bramek, mimo że w naszym polu karnym mieliśmy przewagę liczebną.

W ostatniej fazie potrafiło zawodzić krycie indywidualne w polu karnym. Gdybyśmy lepiej reagowali na straty w polu karnym, zapobieglibyśmy kilku atakom, po których padały bramki dla przeciwników. Widzę też pewien wpływ czynników zewnętrznych. Osoby zarządzające klubem, media i kibice nie chcieli poczekać, pewność siebie graczy została... zainfekowana. Jestem pewien, że wystarczyło trochę czasu, by poprawić elementy, które w pełni nie działały. Było to zresztą widać w dwóch ostatnich meczach, w których prowadziłem Legię. Spotkaniach wygranych. Z perspektywy, również widoku własnych błędów, nie udało mi się przekonać zarządu, by mi ufał i dał wsparcie. To się tyczy wszystkiego, co robiliśmy, lecz również sprawy systemu. 

Legia w ogóle miała piłkarzy radzących sobie w tym systemie? Flagowym przykładem był Marko Vesović, który akurat jako wahadłowy mógł się sprawdzić. A inni?

- Mieliśmy pewne problemy. Faza przejścia z ataku do obrony - to wskazałbym na pierwszym miejscu. Wierzyłem jednak, że Legia może grać tym systemem. A pozyskanie zawodników do ustawienia? Nie byłem nachalny, wystarczająco nachalny w kontekście pozyskiwania nowych zawodników. 

Wskazywano również, że przygotowanie fizyczne Legii nie stoi na najwyższym poziomie

- W ogóle się z tym nie zgodzę. Dla mnie to wymyślona historia. Cały czas kontrolowaliśmy kondycję i przygotowanie zespołu. Nie działo się to tylko na obozie w Warce, ale też w miesiącach poprzedzających zdobycie mistrzostwa. Wyniki badań wskazywały, że wszystko było robione tak, jak powinno być. Warto cofnąć się tu do zgrupowania w USA. Obóz w Stanach Zjednoczonych nie dał nam odpowiednio wiele czasu, ale też odpowiedniego środowiska do przygotowań. Ostatecznie udało nam się zakończyć sezon na pierwszym miejscu i to w dobrej dyspozycji.

Wróćmy do lata. Skoro byliśmy źle przygotowani motorycznie, to dlaczego do ostatnich minut w Trnawie walczyliśmy o kolejnego gola? Przypomnę, że graliśmy wtedy w dziewięcioosobowym składzie po dwóch czerwonych kartkach. Mieliśmy jednak siłę przeważać, wciąż gonić wynik. Nie wyszło, stanęło na niesatysfakcjonującym wyniku 1:0, ale bez odpowiedniej motoryki, w ogóle nie bylibyśmy w stanie walczyć.

Jak z obecnej perspektywy oceniać wybory personalne? Mówi się też, że jeden gracz nie może wiele zmienić, ale Legia z Jędrzejczykiem, który dostał wtedy zakaz gry, mogła wyglądać latem nieco inaczej?

- Opracowaliśmy plan włączenia młodych zawodników do pierwszego sezonu. Ci, którzy trenowali z nami już w sezonie 17/18. mieli dostać szansę ogrywania się w Ekstraklasie. Chciałem, by ich rola stawała się większa, ale jednym z fundamentów takiego rozwiązania miała być rola mentorów. Widziałem w nich starszych, doświadczonych zawodników, których nie brakowało w składzie. Taki głos często przydaje się juniorom. Zapewne mogłem zrobić inaczej, posłuchać głosów ludzi z najwyższych pięter i pozbyć się niektórych zawodników, jak mi sugerowano. Nie zdecydowałem się na to i wierzę, że robiłem to dla dobra Legii.

Nie jestem człowiekiem, który wierzy jedynie w słowa. Lubię wesprzeć się również liczbami. Po moim odejściu, nastąpiły liczne cięcia w składzie. Co to dało klubowi? Legia osiągnęła znacznie lepsze rezultaty? Zawsze będę sugerował, że zarząd klubu powinien zajmować się kwestiami biznesowymi, finansowymi i zająć się wspieraniem obecnego szkoleniowca, który w danej chwili pracuje w klubie. Za kwestie piłkarskie i boiskowe powinna odpowiedać część klubu zajmująca się stricte sportem. To w teorii dość proste, ale prostotę czasami najtrudniej wprowadzić w życie.

Nie spoufalił się pan za bardzo z zespołem? W Polsce często jako ideał trenera wymienia się szkoleniowca-despotę, choć ten plan nie sprawdził się w przypadku Ricardo Sa Pinto.

- Wydaje mi się, że zbudowałem w Legii chemię z zawodnikami, którzy poczuli, że mogą mi zaufać. To było istotne zwłaszcza w końcówce sezonu, gdzie każdy mecz był naładowany presją i wygrywanie co trzy dni było niezbędne. Jestem trenerem, który buduje swój autorytet poprzez wiedzę, doświadczenia, ale też pozytywną energię. Nie oznacza to jednak, że bycie przyjaznym sprawia, że gracze mogą robić wszystko, co im się żywnie podoba. Nie jest również tak, że gdy tylko ktoś złamie linię, opuści formację, zostanie ukarany i będzie musiał słuchać mojego krzyku.

W Polsce faktycznie funkcjonuje pewnego rodzaju spojrzenie, że trener powinien być jednocześnie despotą. Myślę też sobie, że bycie szkoleniowcem to nie jest wykonywanie zawodu cenionego w wielu krajach Europy Wschodniej i Środkowej. Słyszałem już o zwolnieniach trenerów przed meczem: - prowadzisz to spotkanie, a potem możesz się pakować, to koniec twojej pracy. W samej Legii doświadczyłem braku zaufania i wsparcia ze strony kierownictwa klubu. Mam wrażenie, że to właśnie przez "tradycyjne" spojrzenie na rolę trenera.

Może pan rozwinąć kwestię braku wsparcia?

- Nie do końca to rozumiem, bo w ostatniej fazie mistrzowskiego sezonu, było inaczej. Żeby osiągać sukcesy, wszyscy muszą kroczyć w jedną stronę: szkoleniowcy, piłkarze, zarząd, kibice, a nawet media. To widziałem pod koniec rozgrywek 17/18. Później coś się zmieniło, ale dlaczego? Nie wiem, nie jestem tego w stanie zrozumieć po zdobyciu podwójnej korony przez Legię. Dochodziło wręcz do sytuacji, że wpływowi pracownicy Legii starali się osłabić moją pozycję wśród graczy, co wpływało na ich ocenę.

Dam jeden przykład. Wiem, że kolportowano historię, w której miałem wejść do szatni i spytać zawodników, jak mamy grać? Każdy kto ze mną pracował lub pracuje wie, że interesują mnie opinie zawodników. Zawsze z nimi otwarcie rozmawiałem, choć wiem, że niektórzy polscy zawodnicy byli tym bardzo zaskoczeni. Nie daję sobie jednak narzucić czyjegoś obrazu. Zawsze mam w głowie, plan, strategię i pomysł na działanie. Potem jednak kibice otrzymywali przekłamane informacje, którymi karmiono media, by trener stracił wiarygodność przed szatnią. Tak się jednak nie stało, co dobitnie pokazał wspomniany mecz w Trnawie. Mimo podwójnego osłabienia, gracze dali z siebie wszystko, chcieli strzelić drugiego gola, rywalizować dalej. Przyznam, że lubię pracować z polskimi piłkarzami, bo to profesjonaliści, którzy znają etykę pracy i zależy im na rozwoju. Ekstraklasa to generalnie ciekawa liga, która może się rozwijać zwłaszcza, że infrastruktura staje się coraz lepsza. Trzeba w niej jeszcze dokonać progresu w kwestii stylu gry i jego odbioru.

Co w tych chwilach mógł pan usłyszeć od prezesa Dariusza Mioduskiego?

- Nie byłem trenerem, który mógł poczuć zaufanie. Szkoleniowiec powinien mieć wsparcie i czuć zaufanie ze strony kierownictwa. Uważam, że trener musi dostać odpowiedź w kwestii każdego pomysłu i zmiany, nawet jeśli budzą wątpliwości. Potem wygląda to tak, że płynie się przeciwko prądom rzeki i traci się energie na mało produktywne rzeczy. Myślę, że dość jasno wyrażałem swoje myśli na temat klubu. Prezes Mioduski to wielki pasjonat i kibic Legii. Wierzę, że ma doświadczenie biznesowe i wiedzę, aby wszystko naprawić. Sukces mojego sztabu pokazał drogę.

Po pana zwolnieniu, klub wystosował list skierowany do kibiców. Była mowa o błędach, jak i postawieniu na trenera bez doświadczenia.

- Byłem bardzo zaskoczony po lekturze tego listu. Rozumiem, że klub potrzebował kozła ofiarnego, ale nie mogłem pojąć, że zarząd nie widział niczego, czego dokonałem w trakcie kadencji. Zaprezentowałem jasną wizję gry, dopasowanie treningów do sytuacji meczowych. Mieliśmy dobrą atmosferę w zespole i zgraną szatnię. Byliśmy jedyną drużyną z ligowego TOP 3, która dotrwała do finału Pucharu Polski. Z każdym meczem poprzedniego sezonu stawaliśmy się lepsi, udało nam się uzyskać niesamowite wyniki, grając przeciwko głównym rywalom na wyjeździe. Skorzystałem wtedy z 21 graczy i nie przegrałem żadnego meczu, zremisowałem tylko w Białymstoku. Zawodnicy zyskali niesamowitą pewność siebie, która nie była zachwiana grą w osłabieniu po czerwonych kartkach w trzech meczach. Wygrywaliśmy i dominowaliśmy. 

Zrozumiałbym zdanie o trenerze bez wystarczającego doświadczenia, gdybyśmy zostali ograni przez rywali za sprawą taktyki czy błędów w strategii. Zostałem jednak zwolniony po pierwszych meczach sezonu, kiedy nasze problemy zaczęły ulatywać i były rozwiązywane. Zaczynaliśmy grać coraz lepiej w każdym kolejnym spotkaniu.

Galeria: Taktyczne popołudnie w Warce

Co było w takim razie największym problemem Legii a co największym plusem?

- Jako największy problem wymieniłbym brak wsparcia ze strony zarządu. Pragnę jedynie podkreślić, że nie jest tak, że Dean Klafurić mówi: "wszyscy ludzie z kierownictwa Legii są złymi ludźmi lub zarządcami". Nie, tak nie jest. Każdy z nich stara się zrobić wszystko jak najlepiej, bo jestem przekonany, że są prawdziwymi kibicami i kochają Legię. Jeśli jednak niektóre rzeczy nie działają z pierwszym, czwartym, piątym i szóstym trenerem, a wciąż robisz to samo, stosujesz te same zasady i założenia, warto zobaczyć, że takie procesy są błędne.

Pozytyw? Końcówka poprzedniego sezonu. Widziałem wtedy jedność ludzi dookoła Legii. Wszyscy oddychali niczym jedna osoba i to było powodem do radości. W ostatnich piętnastu meczach nasza drużyna wygrała jedenaście meczów, zanotowała jeden remis i trzy razy przegrała. Nie powiem, mam chwile, w których czuję smutek, że nie mogłem w takiej samej atmosferze pracować na początku obecnych rozgrywek i zajść dalej z Legią.

News: Kasper Hamalainen: Chcemy awansować

Może zamiast idealizmu, trenerowi potrzebny jest pragmatyzm?

- Jestem człowiekiem, który ma głowę otwartą na pomysły. Zawsze staram się dostrzec najlepsze rozwiązania, szukać ulepszeń. Zapewne byłoby dla mnie lepiej w kontekście pracy, gdybym pozbył się starszych graczy i słuchał głosów zarządu dotyczących m.in. stylu gry. Tylko nie byłbym wtedy sobą. Ponownie odwołam się do statystyk. Średnia punktowa - 2,27 punktu na mecze. Bilans bramkowy? 36 - 14. Zdobyta podwójna korona. Odpadnięcie ze Spartakiem. Nie udało nam się przejść Słowaków, to prawda, ale pamiętajmy, jak duże problemy zdrowotne mieliśmy po pierwszym spotkaniu... 

Sukcesem po zwolnieniu był fakt, że wiele osób zapamiętało pana po prostu jako dobrego człowieka?

- Przede wszystkim dziękuję za takie słowa. Zdecydowanie mogę być dumny, że w kolejnych klubach słyszę takie opinię. Mam po prostu przekonanie, że zawsze trzeba postępować dobrze, po prostu być człowiekiem. To podstawa dla wszystkiego, również pracy.

Kiedy za pośrednictwem Legia.Net żegnał sie pan z kibicami, mówił pan sporo o ich roli...

- Kocham kibiców Legii. To ludzie, którzy poświęcają klubowi mnóstwo energii. Czuć w nich miłość do klubu i są przyczynkiem do tego, że Legia jest wielka. Mam nadzieję, że są dumni z tego, co wspólnie zrobiliśmy i potrafili oddzielić pewne kwestie od krążących historii. Kiedy zostałem zwolniony, przeszedłem się ulicami Warszawy. Jeszcze przed powrotem do Zagrzebia, wielu z nich chciało porozmawiać, pogratulować, uścisnąć dłoń i powiedzieć, że jest im przykro, że zostałem zwolniony.

Po rozdziale Ricardo Sa Pinto, nastał czas Aleksandara Vukovicia, pana byłego asystenta. 

Przede wszystkim trudno wypowiadać mi się na temat sytuacji obecnej Legii, bo nie jestem w środku klubu, nie widzę wszystkiego, a lepiej mówić o tematach, na których doskonale się zna. W ostatnim czasie było w końcu wiele zmiennych. Aleksandar Vuković był świetnym kolegą. Wierzę, że to trener, który ma umiejętności i wiedzę, by prowadzić Legię. 

Silne strony Serba w pracy szkoleniowej to...

- To legenda Legii. Od wielu lat zna klub, żyje w Warszawie. To wszystko procentuje. "Vuko" zna zawodników, a Legia to klub, który wciąż ma polską kulturę, mentalność i język. Aleksandar wie, co musi robić, bo doskonale zna Ekstraklasę i całą lokalną piłkę. Wierzę w niego w obecnej roli.

Na myśl o Vukoviciu pojawia się skojarzenie ze sprawiedliwością, że może to zapewnić graczom Legii.

- Zdecydowanie jest sprawiedliwym człowiekiem, który dostrzega, kto mocno pracuje na treningach, a kto w pewnych momentach zaczyna odpuszczać. Sprawiedliwość to ważna cecha, gdy chcesz stworzyć zespół, który przez długi czas będzie drużyną.

Legia potrzebuje trenera z legijnym DNA?

- Tylko czym jest legijne DNA? Zdobywając podwójną koronę, wpisałem się w legijne DNA czy nie?

Galeria: Kante już trenował w WarceDean Klafurić poprowadził Legię w roli pierwszego trenera w piętnastu meczach (11 wygranych, 1 remis, 3 porażki). Chorwat został zwolniony 1 sierpnia 2018 roku, dzień po porażce ze Spartakiem Trnawa.

Komentarze (101)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Ta cała historia trenera to trochę przypomina naszego polskiego Rafała Ulatowskiego asystenta Benhakera w kadrze a teraz pracuje bodaj w poznaniu. Wiedza mała ale odciął kupony po kimś i się tym chwali.
Jaki jest cel w publikowaniu tych p*****letów? Po co promować głupoty człowieka, który do końca życia powinien dziękować za przygodę życia, bo kolejny raz zbliży się do klubu tej wielkości jak Legia, jak sobie kupi bilet na jeden z meczów w TOP 5 Europy. Amator Miodek uczynił trenerem faceta od trenowania kobiet, ten myśląc, że wywalczył tytuł z Legią poustawia ich po swojemu i tragedia gotowa. Sorry, gdybyś był wartościowym trenerem to już dawno miałbyś robotę, a prawda jest taka, że każdy wie jak to się może skończyć. Kolejny po Magierze płaczek co mówi, że nie miał kim grać.
Domyślny awatar Starszy szeregowy
  • 0 / 0
Kolejny Dyzma trenerski ktory nie ma zadnych ofert wyklada zale... trzeba sie pochy;ic nad wynikami jakie sie osiagnelo... trenera zawsze oceniaja wyniki... popatrzecie na trenera totenhamu... od roku nie mazdnych transferow i jak ta druzyna sie trzyma?
Podpułkownik
  • 1 / 0
Mimo wszystko Klafa zapamiętam jako tego co, wygrał wszystkie mecze w końcówce sezonu i zdobył z Legią MP.
Panowie dla mnie Klafurić sam się zwolnił pamiętam jak dziś jego idiotyczne 3-5-2 , trener który miał zerowe doświadczenie prawie przed pucharami wymyślił że chce tak grać gdy dookoła wszyscy mówili że to zgubne ale on nie '' wielki '' trener po dublecie odleciał i wszystkie rozumy pozjadał . Dlaczego wcześniej było okej nie grać takim systemem zwłaszcza w pucharach ? , tego nigdy nie zrozumiem . Dlatego obecnie aż strach pomyśleć jak przyjdzie nowy trener przed pucharami i zacznie kombinować ja Klafurić , zawodników poznawać , mieszać . Byłem i jestem rozżalony że zwolniono p. Sa Pinto właśnie dla tego że przyjdą puchary a my będziemy na etapie . poznawania się z trenerem , jego sposobu gry , transferów . Sumując znowu puchary mogą nam odlecieć ?. Na to pytanie sam prezes musi odpowiedzieć , gdzie stabilizacja i ciągłość pracy . Skład mamy okej wróci Kante , Sanogo , jeśli odejdzie Medeiros musimy zaraz po rozgrywkach kupić grajka do środka na jego poziomie a o to będzie przy naszym budżecie cholernie ciężko . P .Sa Pinto dawał dużą gwarancje że przedłużylibyśmy wypożyczenie Medeirosa zawodnika już ogranego w Legii a wiemy jakie były początki jego czy Vadisa . Kupno dobrego grajka i że od razu na puchary będzie dawał to coś przy naszej kasie równa się zeru . Dlatego między innymi tak mi żal p. Sa Pinto . Możecie się zgodzi lub nie ale dla mnie stabilizacja to klucz do pucharów ( faza grupowa ).
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
dokładnie, plus Szymański na LO... przeciez to nie miało prawa się udac
Generał broni
  • 1 / 2
Nie rycz Klaufurić nie rycz, nie z Legią takie numery!
Jakbyście mieli swoją firmę i zrobili kierownika z osoby mało doświadczonej to bez waszego wsparcia byłaby lipa.
Pracownicy tylko czekaliby aż poleci.
Po MP Mioduski dodatkowo osłabił pozycje Klafa próbując wybrać Brzeczka. A jak nie wyszło to niech będzie Klaf.
Ta pozycja też nie była jakaś duża, bo to był niedoswiaczony trener. Jednak skoro się na niego decydujesz to go wspomoż.
Generał broni
  • 1 / 0
Czy uważasz, że trenerzy pracujący w Polsce mają jakieś wsparcie? Jak zdobywasz trofea to jest super, jak przegrywasz to od razu jest be. Nie znasz powiedzenia: trener jest na tyle dobry jak jego ostatni mecz.
Traktowano go jako trenera tymczasowego, który chwilowo jest trenerem. Do porażki. U nas nie daje się trenerom wyjść z kryzysu tylko się na nich nap.....a. Niestety. Oczywiście że zabrakło wsparcia Mioduskiego. Skoro piłkarze wiedzieli że to Klaf poleci pierwszy a nie oni to się im nie chciało.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
Pjetras

Sposób jest tylko jeden
Zostawić 14-15 zawodników na 3/4 kolejki resztę puścić na urlopy. Ci plus wypożyczeni co dojdą latem powinni spokojnie pierwsze dwie rundy przejść potem z urlopy wraca główna 15 tka i przejmuje pałeczke
Co do jednego zgadzamg się - początek sezonu w połowie czerwca to chore
I porypane
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
Miało być Na 3-4 kolejki przed końcem ligi
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Czytając stwierdzam, że nie wiem za co został zwolniony, wychodzi na to, że wszystko robił dobrze tylko my kibice i zarząd nie daliśmy mu odpowiedniego wsparcia ajjjj
Jak wygrywał to było ok. Jak tylko zaczął przegrywać od razu mu wypominano ze jest amatorem. Gdyby miał doświadczenie albo był Nawalka to kto wie.
Jako strażak się spisał, było to ryzykowne, ale wypaliło. I dobrze! W dłuższej perspektywie to ryzyko graniczyło z szaleństwem. Wiemy, że się nie udało. Myślę więc, że Klaf nie powinien się dziwić, drużyna ewidentnie nie była przygotowana, w pucharach byliśmy fatalni...
~fan Kazimierza D.
  • 0 / 0
Klaf uwierzył że jest trenerem. Ale to nie jego wina a totalnego burdelu panującego pod rządami jaśnie nam panującego pana Mioduskiego. Burdel panował już wcześniej ale teraz osiągnął apogeum.
Przecież można zatrudnić gościa z głową do kierowania klubem. Czarek Kucharski, Mario Piekarski czy Kosecki senior świetnie dali by sobie radę. Zrobili by to za darmo, bo wielkość Legii leży im na sercu. Nie można w takim klubie bawić się w piaskownicy.
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 2 / 0
Uważam że Klaf nie do końca zrozumiał za co dostał dymisję .
Marszałek Polski
  • 0 / 1
jedyny błąd dyr sportowego czy prezesa. Nie wiem kto za to odpowiada to brak reakcji na wprowadzenie systemu 3-5-2 przed tak ważnymi meczami jak elm. do pucharów
Nie wiem czy Klaf nie zdaje sobie sprawy że okres letni w Polsce to nie to samo co w ligach z zachodu. Brak wiedzy na ten temat procentował tym że piłkarze człapali i jeszcze poruszali się jak dzieci we mgle w nowym systemie. To jak traciliśmy bramki to był żart. Niby pięciu w obronie a żaden nie wiedział za co ma odpowiadać. Dochodziło do sytuacji gdzie naszych w polu karnym było 4 przeciwnik jeden i ten jeden nam strzelał bramkę
Druga sprawa. Przy tak częstej rotacji trenerów optował bym jednak za tym żeby w Legii był stały sztab odpowiadający z przygotowania. Znający reali piłkarzy oraz przede wszystkim ligi
Ten Gomes od RSP był kozak i o jego bym zawalczył. Potrafił dać wycisk i nie było żadnych kontuzji. Jeszcze jak Legia będzie na poziomie fizycznym i motoryki do końca sezonu jak teraz to bym wręcz był zachwycony jakby gość u nas został
Domyślny awatar Kapral
  • 2 / 3
I tak oto mówiąc o koźle Klaf stał się osłem
Podpułkownik
  • 1 / 0
Calkiem trafne (;
Domyślny awatar Major
  • 3 / 0
DEAN dziękujemy za zdobycie MP i PP !!!
==================================
Pozdrawiamy i życzymy dalszych sukcesów w pracy zawodowej - 3-maj się !!!

Tylko LEGIA-LEGIA MISTRZ !!!
Domyślny awatar Generał dywizji
  • 1 / 5
Nenad Bjelica to jest odpowiedni kandydat na trenera Legii.
To samo będzie z Bukowska tak za 3 miesiące
A świstak siedzi i Zawija.......
Podpułkownik
  • 0 / 0
A Tarzan siedzi i klepie..
A świstak siedzi i Zawija.......
Generał broni
  • 0 / 0
A świstak siedzi i zawija ....
Klaf MP i PP to największe trofea w twojej karierze, więc celebruj je długo.
Pomysł że Klaf dokończył sezon za Jozaka był ryzykowny, ale okazał się strzałem w 10!

Zostawienie go na stanowisku było szczytem amatorszczyzny, zwłaszcza bez odpowiedniego trenera przygotowania fizycznego.

A propos Miodek, podkup tego człowieka Pinto od tych spraw.
Podpułkownik
  • 0 / 1
Cos ucichlo ostatnio o tej opcji.
Nie ma cos Prezes reki, choc mam nadzieje ze nie przekonania, do doboru specjalistow.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
no wlasnie - sam jestem ciekawy bo zdaje się ze on wyrazil chec dalszej pracy u nas
I po co te pisanie głupot z tym fatalnym przygotowaniem fizycznym?
Jeśli tak byłoby, to w rewanżach na Słowacji i w Luksemburgu w 2 połowach nie istnielibyśmy, a było całkiem inaczej.
Jeśli z kontraktem dla Klafa był szczyt amatorszczyzny, to czym było zatrudnienie Ryśka i to z tak długim kontraktem...
PS. Ciesz się, że przed sezonem Miodek nie dogadał się z Brzęczkiem. To dopiero byłyby jaja.
To fakt mógł zatrudnić Brzęczka lub Nawałkorza...
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 0
Trochę w innym klimacie. Na wp jest wywiad z Bońkiem i po przeczytaniu tego artykułu to uważam, że Polska piłka będzie w coraz większym kryzysie. Może fakt, że Legia buduje w końcu tą akademię komuś wreszcie otworzy oczy.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 1 / 1
Klauf, po co takie wymiociny? Było minęło masz w CV fajne sukcesy, nie psuj tego. Skoro nie potrafiłeś ograć Trnawy, nie miej pretensji do całego świata tylko do sibie!
Domyślny awatar Chorąży
  • 3 / 0
Rozumiem że Klafurić się broni, też uważam go za dobrego i sympatycznego człowieka.

Ale zespół wyglądał FATALNIE na początku rundy. Gadanie że byli dobrze przygotowani bo walczyli ze Słowakami do końca? Śmieszne. Poza tym nawet jeśli wytrzymałościowo było OK - to ruszali się powoli jak muchy w smole. I ten nieszczęsny eksperyment 1-3-5-2 - niestety nieudany, wszyscy to widzieli.
Dobrze Chłopa wspominam.
Zgubiło go że chciał wprowadzić 3kę w obronie i to w momencie gdy przeżywaliśmy trałme to takim eksperymencie w reprezentacji.
~Egon.
  • 0 / 0
Całe szczęście, że, jak na polską ligę, Legia ma na tyle dobrych piłkarzy, iż byli oni w stanie zatuszować na boisku amatorskie zagrywki Klafa z ustawianiem zespołu i wywalczyć mistrzostwo.
Gdyby nie było go na ławce trenerskiej, to chłopakom byłoby, być może, nawet łatwiej, bo sami potrafiliby się na placu lepiej poustawiać, niż przy pomocy Klafa i jego pomysłów zaczerpniętych z kolekcji złotoustego teoretyka futbolu, Jozaka, który najbardziej zasłynął tym, że dużo mówił, ale niewiele z tego wynikało.

Polska liga to jednak jedno, natomiast puchary, to już zdecydowanie inna bajka i one najlepiej pokazały skuteczność i moc myśli trenerskiej Klafa.
Facet zamiast uczyć się na błędach Jozaka, wszedł w jego buty i zaczął te same błędy powielać.
Decyzja o jego zwolnieniu była zatem oczywistą i jedynie słuszną.

Proponuję zacząć przygodę z dorosłą, męską piłką nożną od jakiejś mocniejszej drugiej ligi i nie przeceniać zanadto swoich możliwości, bo skoro Real do tej pory się nie zgłosił, to już raczej tego nie zrobi.
Podpułkownik
  • 2 / 2
Jeśli ma się "szpital w zespole", to trzeba się ratować odpowiednim ustawieniem i nastawieniem do meczu - przede wszystkim nie przegrać.
Dwie czerwone kartki w rewanżu i to takie głupie, też obciążają trenera, bo on decyduje kto jest na boisku.
To jak Legia zagrała ze Spartakiem pokazało jakość DK.
W ekstraklasie Legia powinna wygrywać nawet bez trenera - może to dobry pomysł, bo piłkarze nie mieliby przeciw komu grać ;)
Domyślny awatar Podporucznik
  • 1 / 0
I wtedy może by wreszcie zaczęli grać, tak jak chcą kibice tzn. przeciwko komentatorom C+
Domyślny awatar Kapitan
  • 1 / 2
Legia nie potrzebowała kozła ofiarnego tylko trenera. Trenera, który potrafi przygotować drużynę do sezonu i walki w pucharach. a zdobycia MP był bonus, Rado. Malarz skrzyknęli chłopaków i dali radę.
~Egon.
  • 0 / 0
Właśnie.
Podziękowania należą się przede wszystkim trenerowi odpowiedzialnemu za przygotowanie fizyczne i zawodnikom, którzy byli w stanie osiągnąć cel pomimo amatorskich zagrywek trenerskich Jozaka z Klafem.
W ogóle, nie pierwszy to już trener Legii, któremu wydaje się, że jest głównym architektem sukcesu.
Tymczasem, gdyby nie nasz wyjątkowo mocny, jak na polską ligę, skład, to przy takich cudowaniach z ustawieniem drużyny, podobnie jak w pucharach golili by nas nawet w naszej lidze równo i żadnego mistrzostwa by nie było.
Generał broni
  • 2 / 1
Powstaje pytanie dlaczego wywiad z byłym trenerem ma jakiś sens. W wielu miejscach pracy nie ma wsparcia od właściciela i co, pracownik ma się rozbeczeć? Panie Klaufurić brak awansu do rozgrywek to katastrofa dla klubu, czy pan to rozumie?
Domyślny awatar Generał dywizji
  • 1 / 6
No i jak tu nie było go zwolnić?
Domyślny awatar Podporucznik
  • 4 / 2
Przytoczę porównanie z wyścigami konnymi:

Są konie, uporczywe, które wygrywają wyścig prowadząc od startu do mety. Są też konie na tzw. krótki rzut - te załatwiają sprawę w końcówce.

Legii zdecydowanie, nie tylko w ostatnim okresie brakuje trenerów, któryh można porównać do koni uporczywych.
Klafurić, a mam nadzieję, że również Vuko to był typowy koń na "krótki rzut".

Jaki diabeł go podkusił, aby zmieniać system przed pucharami? Szukał alibi.
Prawda jest taka i widać to gołym okiem, że pion sportowy w Legii nie istnieje. Nie ma też coacha, ktory byłby mentorem i krótko trzymał pewne sprawy.

Niezależnie od wszystkiego w końcówce Klaf zrobił maxa i czekamy na powtórkę Vuko.
I bej jaj przed pucharami, bardzo proszę.

Pzdr
Generał broni
  • 0 / 0
misiekw, faktycznie w Legii jest coś nie tak z pionem sportowym. Można się pomylić raz drugi ale taki klub jak Legia musi zatrudniać trenera przez duże T. Kto decyduje, że na trenera zatrudnia się nowicjusza albo adepta trenerskiego bez doświadczenia na poziomie e-klapy (Magiera)? Przecież e-kalpa jest cieniutka a jedynym problemem jest gra w w pucharach europejskich. Czy ludzie odpowiedzialni za kontrakty nie potrafią ocenić potencjału czy też kariery trenera? To samo tyczy się zawodników, czy za 1 mln euro nie można sprowadzić grajka na poziomie?
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 1 / 2
Nie chcial uchodzić za marionetke , więc postanowil coś dac autorskiego być trenerem.
Zmienił ustawienie na 3 5 2 . Zapomnial facet, że system dobiera sie do ludzi a nie odwrotnie. Cóż chciał być nowoczesnym trenerem. Poza tym strasznie uparty, nie docieralo do niego, skoro dobrze graliśmy 4 4 2 to po co to zmieniać?
Do grania trójka obrońców w zasadzie nadaje się tylko Vesovic, nie doceniany zawodnik a naprawde uwazam , ze może grać w silnej lidze.
Ten brak elastyczności, szybkiej reakcji w zmianie ustawienia nie czyni Pana inteligentnym człowiekiem, trenerem. Nigdzie sie nie sprawdził, ba nawet Płock go pogonił. Spartak Trnava to byla zbieranina odpadów z naszej ligi a nawet naszej I ligi. Grali ostro, kopali i ustawiali się na kontrę. Prosto, prosto i skutecznie. Po meczach z nami walczą o utrzymanie w lidze slowackiej. Losowanie mieliśmy cudowne a graliśmy tragicznie, niestety przez Pana amatorszczyzne .
Wielu trenerów Nic nie dało Legii
To Legia im dała w CV
Jakie ma osiągnięcia Janek Pampeluna czlowiek porażka?
Jozak
Nasz taki biedulka Klaf ? Gdzie oni dziś są?
A nawet Skorża, co osiągnął poza polską ligą i poza Legia w pucharach, w Europie? Co oni znaczą?
Dno.
Domyślny awatar Chorąży
  • 0 / 0
W Polsce sukces musi być tu i teraz. W związku z tym żaden trener dłużej nie popracuje jeśli powinie mu sie noga bo wyniki są najważniejsze.
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 3 / 0
Wszędzie tak jest.
W serie A też już zmienili 6 trenerow ba nawet w Bundeslidze w srodku sezonu.
Trochę teraz pokazuje mocne swoje Ja a tak naprawdę nie znalazł od tamtego czasu zatrudnienia więc wielkim fachowcem to raczej nie jest na tą chwilę
"...lubię pracować z polskimi piłkarzami, bo to profesjonaliści, którzy znają etykę pracy i zależy im na rozwoju"
Jednak chyba trochę jest naiwny,ale gratulacje za końcówkę sezonu dla drużyny i Klafa się należą.
~Lazienkowska3
  • 4 / 2
Czy w Legii Warszawa jest czas na spokojną pracę z zespołem? Czy jest trener, który po 2-3 porażkach nie zostanie zwolniony? Czy praca Vuko, który w zasadzie wie, że jest na chwilę ma głębszy sens dla rozwoju drużyny, czy tylko sens doraźny? Nie ma planu rozwoju, pomysłu co będzie za rok, za dwa itd. Mimo pięknych słów prezesa. To jest nasz problem.
Generał
  • 7 / 1
Drogi Klafie - wesołych świąt.
Miło było razem z tobą świętować tytuł MP i PP. Takiego chcę cie w tym klubie zapamiętać.
Zawsze staram się pamiętać to co dobre i fajne.
I powodzenia w życiu gdziekolwiek będziesz i za cokolwiek się weźmiesz.
Podpułkownik
  • 1 / 0
Ladnie (:
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 1 / 2
Panie Miodulski jedź pan do Pilzna do Viktorii i bierz pan z nich przykład . Budżet ich jest kilka razy mniejszy od naszego zawodnicy zarabiają po kilka tysięcy euro ale w LM grali ze 3 czy też 4 razy w przeciągu ostatnich 8 lat . Szukasz pan trenera proszę bardzo Pavel Vrba świetny trener z językiem też nie będzie problemu pamiętam jak jego Viktoria rozjechała Napoli w dwumeczu 5 - 0 . Nie wiem gdzie obecnie pracuje ale wsiadaj pan w auto i jedź pan pogadać z nim .
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 1 / 3
Sztuką jest w polskiej Ekstraklasie nie zdobyć MP z takim budżetem jaki my mamy ale o wielkości klubu nie decyduje kolejne MP no bo co nam to daje że dopiszemy sobie kolejne MP od zostanie w statystykach i tyle za parę lat tylko wierni kibice będą wiedzieli ile MP zdobyła Legia. Legia jeśli ma być wielkim klubem to ma rok w rok grać w Pucharach Europejskich w fazie grupowej LM albo minimum PE a nie k...a raz na 10 , 15 lat !!! Pan panie Klafurić kompletnie się nie sprawdził jako trener odpadliśmy z drużyną przeraźliwie słabą która się wypromowała rozpadła i połowę tej drużyny trafiło właśnie do polskiej ekstraklasy i jakoś ci zawodnicy furory u nas nie robią . Pan panie Klafurić jak byś pan był dobry to byś pan do tej pory nie zostawał bez pracy i nie opowiadał bajek jaki Polska to piękny kraj itd by się podlizać i liczyć że ktoś sobie o panu przypomni i pana zatrudni . Trenerem to był Berg i Czerczesow
Domyślny awatar Pułkownik
  • 6 / 2
Wnioski dla trenerów pracujących w polskich klubach: Obojętne jakim ustawieniem grasz (nawet 3-5-2) zawsze mów że grasz zgodnie z Narodowym Modelem Gry, czyli 4-4-2, bo i tak się nikt z pismaków nie połapie. Zawsze narzekaj na klimat i system rozgrywek. Wielu ludzi w Polsce uważa że kluby powinny grać jak w Anglii albo Niemczech, czyli do końca grudnia i od stycznia a wiosnę i lato odpoczywać. Frekwencja na meczach gwarantowana, atrakcyjna gra na zimowych murawach dodatkowo podniesie zainteresowanie.
To nie system rozgrywek powoduje brak awansu do fazy grupowej, tylko beznadziejne zarządzanie klubami. Jesteśmy na 12 miejscu pod względem dochodów a na 25 sportowo. W przyszłym roku będziemy na 8 finansowo a sportowo pewnie spadniemy, bo całe zarządzanie klubami polega na wygłaszaniu buńczucznych haseł a potem wyp.ierdalaniu kolejnych zawodników i trenerów bo źle zrozumieli oczekiwania.
Byłem zwolennikiem Mioduskiego, ale on juz zaczyna pierd.lić jak Rutkowski. Ważne są trofea, to jest nasze DNA, takie mamy oczekiwania. Tylko czy oni w swoich głowach mają to DNA, czy tylko stratosferę megalomanii? Mioduski opowiadał że się otoczy ludźmi lepszymi od siebie a wygląda na to że odkrył w sobie ukryty talent do zarządzania wszystkim. Wcale bym się nie zdziwił gdyby się okazało że sam stworzył program szkolenia dla akademii. Bardzo krótki i słuszny program. MAMY SZKOLIĆ WYBITNYCH ZAWODNIKÓW, KTÓRYCH BĘDZIEMY SPRZEDAWALI ZA MILIONY, JAK JUŻ ZDOBĘDZIEMY TROFEA.
I niech ktos powie że to zły program szkolenia. Tak jak nasza strategia, polegająca na wygrywaniu i zdobywaniu trofeów.
A oprócz oceanu dyletanctwa w polskiej piłce, jest jeszcze ocean plugastwa medialnego i forumowego. Toczeniem śmierdzącej piany z pysków zajmują się co dzień setki "znawców" tematu. Dominują prorocy przeszłości, co zawsze są najmądrzejsi po fakcie.
Jak słucham tego wiecznego bełkotu, to nie wierzę, że cokolwiek się poprawi. Boniek udzielił długiego wywiadu w PS. Ten "wielki reformator" polskiej piłki bełkotał tak, że zrozumiałem z tego tylko jedno, oni robią robią wszystko wspaniale a dlaczego wychodzi słabo to trzeba zapytać innych. A, zapomniałem system rozgrywek mamy zły.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 1 / 0
Taki fakt,

Zawodnik Piątek, w roko po wyjeździe z eklapy wart jest miliony. i robi kolosalny progres.

Tuż przed wyjazdem jest zerem i nie ma go w kadrze na MŚ, mimo polecenia przez probierza.
Co zawiodło:
Selekcja w PZPN - Czy szkolenie w PZPN? albo jedno albo drugie, a najpewniej jedno i drugie.

Jak można mówić, że związek dobrze działa, jeżeli nawet nie bierze się zawodników o takim potencjale grających w kraju. Panowie wiedzą, że gdyby nie migracja piłkarzy to bylibyśmy na poziomie IV koszyka.

Pzdr
Podpułkownik
  • 0 / 0
Na MS co zawiodlo ?
Kolesiostwo ! W duzej mierze.
Powolanie 'zasluzonych' zawodnikow ktorzy nie grali na codzien w klubach. Plus kolejnego ze swieza kontuzja do kompletu.
Generał dywizji
  • 3 / 2
Najgorsze jest to, że w ogóle Legia zatrudniła kozła ofiarnego zamiast trenera.
Klafurić to się popisał, to samo Magiera i to samo będzie z Vuko jakzostanie.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 3 / 2
Panowie, wniosek jest jeden. Nie ma na świecie trenera który potrafi wykorzystać potencjał polskich klubów. Taki Bielica, w Poznaniu go wyp.ierdolili z hukiem a w Zagrzebiu świetnie sobie radzi.
Żaden trener nie jest w stanie zmienić tej umysłowej stajni Augiasza jaką jest polska piłka. Megatony bzdur wypowiedzianych i wprowadzonych w życie stały sie naszą naturą. My do końca świata będziemy chcieli zapaśników-pchaczy zamiast piłkarzy i grali dzidą, bo taka jest nasza tradycja. Kto bogatemu zabroni.
A ja chciałbym takiego Bejlice.
Nie dość że polskiego się nauczył to był dobrym trenerem.
Domyślny awatar Kapitan
  • 0 / 1
Już w superpucharze widać było, że obrona jest dziurawa jak ser żółty z dziurami Mlekovita®* super smak mniam, mniam.
*nowa dostawa w biedronce, zapraszam do zakupów.
Domyślny awatar Kapral
  • 2 / 1
Największy błąd Klafurica to wedug mnie zmiana systemu gry na trzech obrońców. Być moze cos w tym jest, że piłkarzom to nie pasowała bo tam trzeba sporo sie nabiegać, nieważne zresztą. Takie zmiany systemu nie robi się gdy za chwile się gra najwazniejsze mecze w sezonie ( mam na mysli eliminacje do pucharów ). Piłakrze nie do konca jeszcze łapali jak mają się poruszać w tym systemie, robili błędy, a to podcinało pewność siebie. Zreszta to samo zgubiło Nawałke na ms w Rosji.

Druga kwestia to brak Jędzy. Ale tutaj to była decyzja z góry. Zresztą zauważcie, że Klaf miedzy wierszami sugeruje, że góra za bardzo wtrącała się do spraw sportowych. I tutaj tkwi największy problem według mnie. Z całym szacunkiem dla Mioduskiego, ceniego bardzo jako dobrego biznesmana, ale jednak na piłce słabo sie zna i ma słabych doradców. Napierw błąd z Jozakiem, potem sam Mioduski przyznaje się do błędu z Klafem ( choć akurat uwazam, ze gdyby nie zmiana systemu to byłoby lepiej z tym trenerem. Gdyby nie było Jozaka to by i Klafa nie było w Legii ), potem zatrudnienie Pinto i danie mu kontraktu na 3 lata gdy nie było drużyny, którą portugalczyk powadził dłuzej niż rok... Troche za dużo tych błędów, nie uwazacie? Takze ja tutaj bardziej dostrzegm problem w zarzadzaniu klubem.
Nie byłem zwolennikiem klafuricia,ale nie winiłbym go tak bardzo za te klęski.Legia zawsze jest na tym etapie bez formy przez idiotyczny system rozgrywek w Polsce.Z Trnavą zabrakło nam szczęścia .Oni grając dwóch więcej byli bardzo blisko straty drugiego gola. Dwa lata wcześniej grając z mistrzem Słowacji tego szczęscia mieliśmy multum,ale tak to jest,że szczęscia nie trwa wiecznie.W tym sezonie może nam się karta odwróci i na szczęsciu przejdziemy kilka rund.Forme i tak odzyskamy dopiero jesienią.Nasza liga właśnie w tym momencie powinna się kończyć piłkarze powinni dostać porządne urlopy żeby odpocząć psychicznie,fizycznie i wrócić naładowani energią.Rzeczywistość jest taka,że kończymy sezon i za dwa tygodnie wracamy do treningów gdzie na Zachodzie mają w tym czasie 1,5miesiąca odpoczynku od piłki.Zawsze będziemy na początku nowego sezonu człapać.Polska liga jest bardzo fizyczna tutaj bije się rekordy przebiegniętych kilometrów na mecz.Nie ma czasu kiedy się zregenerować.Polskie kluby w formie są dopiero jesienią dobrym przykładem jest Legia z 2016 po męczarniach z Dundalkiem i klęsce z Borussią dwa miesiące pózniej graliśmy o niebo lepiej.Dobrym przykładem jest też Wisła z sezonu 2011 gdzie po słabych,przeczłapanych meczach mieli świetny finisz jesienią i wyszli z grupy LE.Lech sezon wcześniej po dogrywce i karnych wymęczył awans z Azerami a na jesieni ogrywał Man.City i Salzburg.
Przekroczył prędkość a później przejechał na czerwonym swietle i wyprzedzal na podwojnej ciągłej i w koncu zabrali mu prawko. Idąc tokiem myślenia Klafa, to nie jego wina ze nie zna przepisów ruchu drogowego tylko wina volkswagena ze sprzedali mu auto z dużym silnikiem.
~hdv
  • 0 / 0
klauf to jest jednak cymbał, nie potrafił przygotować chociaż biegowo drużyny, w najważniejszych meczach zachciało mu się ekperymentów z 3 obrońcami i tracił po 3-4 bramki w meczu, przegrał co się dało pozbawiając klub szansy na kasę z LE na cały sezon.... i jeszcze debil ma poczucie krzywdy
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 3 / 1
Krótko mówiąc, wszystko było świetne tylko nie działało. Winni za dziurawą obronę i za to, że zawodnicy człapali po boisku okazali się ludzie z kierownictwa. Dopiero kwiecień, a w Chorwacji słońce ostro daje w beret.
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 2 / 4
To nie jego wina, że został trenerem Legii. W żadnym poważnym klubie nie zatrudniono by trenera amatora. Podobny scenariusz pisze obecny sezon, Vuko zdobędzie MP, zostanie na stale trenerem, a potem oklep z mistrzami Mołdawii
Podporucznik
  • 0 / 2
W żadnym poważnym klubie :)
Domyślny awatar Starszy kapral
  • 0 / 0
Od zawsze powtarzam, że Real Madryt to niepoważny klub :)
Domyślny awatar Plutonowy
  • 4 / 2
Zacznijmy od tego, że wyleciałeś bo zanim wszystko się zaczęło, to Ty już byłeś za burtą pucharów. Skoro jesteś taki fantastyczny a wszyscy inni źli to dlaczego jesteś bezrobotny? Możliwe, że niebawem W-F w chorwackiej szkole okaże się dla Ciebie ciekawym projektem
Domyślny awatar Plutonowy
  • 3 / 1
Jedną nogą za burtą*, bo zaraz oberwę, że rewanż jeszcze był :P
~Klafóricz
  • 1 / 2
Wszyscy źli nie ja.
~Pitero
  • 3 / 2
Do dzisiaj uważam że to przede wszystkim niechęć zawodników i zarządu do sytemu 3-5-2 spowodowała zwolnienie Klafurica. W takim systemie trzeba krótko mówiąc zapier... a to raczej słaba strona kopaczy z naszej ligi. Kto wie, może gdyby grał systemem 4-4-2 to do dzisiaj byłby trenerem? Miał swoja wizję, potrafił rozmawiać z piłkarzami, atmosfera w zespole była dobra, a to że miał małe doświadczenie? kogo to obchodzi? wystarczy zobaczyć na Sa Pinto który ma ogromne doświadczenie, a nawet w 10% nie osiągnął tego co Klafuric.
~hdv
  • 0 / 0
przede wszystkim trzeba trochę pograćw tym systemie żeby się go nauczyć; debil wymyślił eksperymenty w najważniejszych meczach o puchary a nigdy wcześniej nie grali tak,

nie mógł eksperymentować sobie później w lidze? w lidze daje się nadrobić straty, trzeba było w pucharach grać to czym wygrał mistrzostwo i puchar, ale to do cymbała klaufa nie dociera
Tak w polskiej lidze się nie zapier... dlatego kluby przebiegają w meczu więcej kilometrów niż w ligach top 4.Świetna logika.U nas jak na podwórku ciągle się biega za piłką mimo,że jakości niewiele to mecze są bardzo intensywne .W czołowych ligach jest coś takiego jak arytmia gry i potrafią pograc na stojąco,czy wymieniać długo podania na własnej połowie bo mają wysokie umiejętności techniczne.
"Pilkarze poczuli, ze moga mi zaufac." Klafuric w koncowce poprzedniego sezonu nie mial czasu zeby cokolwiek zmienic. To pilkarze w szatni skrzykneli sie sami i wygrali dublet. Szymanski i Niezgoda pokazali Legijne DNA nie ty. Sorry
Kapitan
  • 2 / 1
Wywiad mocno pokazuje rozczarowanie Klafurica i jego samodefinicję - uwierzył, że w Polsce może być mentorem. To casus Sa Pinto oraz wielu podobnych. Niemniej osobiście zupełnie nie winiłbym tego trenera za cokolwiek, co działo się w Legii. Za kluczowe przyjmuję: "Uznaliśmy, że formacja 3-5-2 będzie najlepszym wyborem w kontekście stylu gry. Letnie transfery dodatkowo to potwierdzały.: To oczywista pomyłka, a raczej systemowy błąd. Dodatkowo nie wierzę, by to był wybór samego Klafurica - taki chciał być światły, taki nowatorski, idący z duchem najlepszych drużyn Europy? To był ten etap?

No właśnie. Kiedy jest etap na nowe rozwiązania - to jest. A kiedy na wyniki - to na wyniki. Klafuric tego po prostu nie zrozumiał i to był jego podstawowy błąd. Gdyby go nie popełnił, gdyby ograł Luksemburczyków, wszedł do grupy LE utrzymałby się w Legii znacznie dłużej z szansami na jakieś poważniejsze zatrudnienie, o którym dziś mówi, że nie ma na to szans. Warto na jego miejscu zdać sobie sprawę, że epizod w Warszawie był najlepszym, co mogło mu się trafić. Nic lepszego się nie zdarzy. Ale, mimo wszystko, Dean szacunek za tytuł dla Legii. Dziękujemy.
~Yorick
  • 2 / 1
Błagam... "już zaczynalismy wychodzić z dołka" - rychło w czas. Porażki z Trnavą i Luksemburgiem pozbawiły Legię kilkunastu mln eur i cofnęły cywilizacyjnie o wiele lat. To porażki to jedne z najczarniejszych kart w historii Legii i nic tego nie wymaże, i co prawda pierwszy winny to Mioduski za przedłużenie Klafa wbrem jakiemukolwiek rozsądkowi, na fali emocji. Ale drugi winny to właśnie Klaf.
Podporucznik
  • 0 / 0
"Jeśli jednak niektóre rzeczy nie działają z pierwszym, czwartym, piątym i szóstym trenerem, a wciąż robisz to samo, stosujesz te same zasady i założenia, warto zobaczyć, że takie procesy są błędne."
pam, pam, pam...
Odpadajac z Trnava i Dudelege nie masz legijnego DNA Klaf, sorry.
Z Dudelange już Legii nie prowadził

Co do Trnawy zgoda
Starszy kapral
  • 0 / 0
Z Luksemburgiem Klaf nie odpadł - już Go nie było - trochę faktów nie zawadzi ..
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 1 / 2
Pierwszy mecz był od wodzą Klafuricia a potem został zwolniony i na rewanż przyszedł Pinto. Więc połowicznie odpadnięcie \ amatorami to zasluga dwoch trenerów a najbardziej to zasługa Mioduskiego on za tym stoi i powinien zrezygnować z prowadzenia klubu. Sprzedac go w dobre ręce, ale znając Miodka i pewnie z tym ktoś mu nawinie makaron na uszy.
~gefs
  • 0 / 0
Pinto przejął drużynę chyba ze 2 dni przed rewanżem, nie rozśmieszaj mnie z tym jego wpływem na eliminacje; Klauf nie potrafił nawet fizycznie przygotować drużyny, Luksemburczycy biegali dużo lepiej i to wystarczyło na Legię
~Hk1916
  • 0 / 0
W tekście jest napisane, kiedy był zwolniony. Czytamy ze zrozumieniem.
Z Dudelange przegrał piuerwszy mecz.
Kibice ! jak. KLAF mogl odpasc z Dudelange jak w pierwszy meczu w Warszawie proadzil Legie obecny Vuko?
~Snk
  • 0 / 0
Leginjne dna? Ty? Nie
Domyślny awatar Generał
  • 0 / 0
Hmm.. Ja mam wrażenie, że coś się złego dzieje na początku sezonu. Rok w rok głupio oddawany superpuchar, bo w sumie poza jednym wyjątkiem, zawsze gramy ok, a skuteczność zawodzi. Do tego głupio tracone gole. Powtórzę jeszcze raz... Wygrać spokojnie ligę i spokojnie się rozkręcać. I superpuchar wygrywać. A Klaf niestety to był dobry wujo na kilka gier, który pogłaskał po główce i ruszyło.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
A sprawa jest taka banalna...
Porucznik
  • 1 / 1
Początek sezonu? Efekt ESA37. Od lat przerwa między zakończeniem sezonu a wznowieniem treningów jest za krótka. W tym czasie zawodnicy po krótkim okresie wypoczynku od razu wchodzą w ciężki trening, przede wszystkim w klubach grających w eliminacjach europejskich pucharów. W ciągu trzech tygodni piłkarze od drugiego tygodnia czerwca przechodzą kolejny obóz przygotowawczy w pierwszej połowie roku, a wcześniej intensywnie pracowali przez 4 lub 5 tygodni w styczniu i lutym i od połowy lutego do połowy maja byli w mikrocyklu meczowym.
W zależności od układu sezonu, piłkarz Legii przykładowo ma w roku 4 tygodnie czasu na wypoczynek i regenerację na 8 tygodni samych przygotowań do poszczególnych rund. To za mało i efekty obserwujemy nieprzypadkowo każdego lata, no prawie każdego, bo jak ESA37 zaczynała się w sezonie 13/14 to ten początek mieliśmy dość dobry a problemy zaczęły się od kolejnego sezonu. Dwa okresy przygotowawcze w ciągu jednego półrocza + okres meczów + krótki okres wypoczynku między sezonami = rezultaty widoczne na początkach sezonów. Dopóki ten idiotyzm się nie skończy to niezależnie od jakości składu Legii i trenera, tak będą wyglądały nasze początki sezonu. Jak będziemy mieli lepszą drużynę to może ślizgniemy się jak w sezonach 14/15, 15/16 i 16/17, a jak gorszą, to dramaty znane 17/18 i 18/19.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
pietras
można sobie z tym poradzić
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
...tylko nikomu koncepcyjnie nie chce d**y ruszyć
~hdv
  • 0 / 0
jakoś wcześniej rok w rok sobie radzili,nie pier...l
Porucznik
  • 1 / 1
Pewnie że można. Zamiast sztucznego rozciągania ligi do 37 kolejek, wystarczy powiększyć rozgrywki do 18 drużyn. Z 37 kolejek zrobią się 34, ale w tym układzie zawodnicy otrzymaliby wystarczająco dużo czasu na regenerację między rundami i sezonami. Jeszcze niedawno czytałem wiele głosów sprzeciwu, że nie, jakie 18 drużyn, jak nie mamy 16 na poziomie. Miedź pokazuje, że dobry pierwszoligowiec ma całkiem sporo do zaoferowania i w żadnym wypadku nie zaniża poziomu. Zaraz do ligi wejdzie Raków, który też nie będzie dostarczycielem punktów. O poziom tych drużyn nie mam już żadnych obaw, nawet taki Sosnowiec coś tam pokazuje i jeśli spadnie z ligi to przede wszystkim przez fatalny początek sezonu i grę bez trenera. Idea ESA37 była szczytna, ale po takim czasie można już przyznać, że swojej roli nie spełniła a w ostatnich latach jej efekty są odwrotne do zakładanych. Tylko tego, tam wśród tych dumnych jak pawie "działaczy" PZPN i Ekstraklasy SA nikt przecież nie przyzna, bo to niezgodne z ich propagandą sukcesu i modelem stay positive.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
Mówię o tym co powinna zrobić Legia przy stałych warunkach. Ty piszesz o zmiennych których się zmienić nie da
Porucznik
  • 0 / 0
Legia może zmienić tylko sposób przygotowań. Próbowane były już różne warianty. Obozy zagraniczne, krajowe, kombinacje z obciążeniami, liczbą sparingów i nie było efektów. Przed sezonem 15/16 Berg nauczony doświadczeniem z poprzedniego sezonu zaryzykował i zrobił najlżejsze przygotowania letnie. Starczyło na miesiąc, już przed Zorią pojawiały się pierwsze symptomy standardowego kryzysu letniego, ale udało się dociągnąć i awansować. Już przed tym dwumeczem zaczęliśmy tracić punkty w lidze, nie starczało już pary na rozgrywanie trzech meczów w tygodniu. 3 mecze bez zwyciestwa (remis, porażka, remis) a na koniec cyklu meczowego przed przerwą na kadrę w październiku strata do Piasta urosła do 10 punktów i Berga już nie było.

Poza zmianami w systemie przygotowań można byłoby wymienić jeszcze pół kadry przed każdym sezonem, ale to mogłoby być trudne. Dlatego cokolwiek zmienić może dopiero odejście od ESA37, powrót do 30 kolejek lub powiększenie ligi do 18 drużyn i 34 mecze. W każdym z tych wariantów wydłużone znacznie (do tego, co mamy teraz) zostałyby przerwy między rundami, dając piłkarzom więcej koniecznego czasu na regenerację i odpoczynek.