+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Finanse Legii – część 1: Gdzie są pieniądze z Ligi Mistrzów?

Marcin Żuk

Źródło: Legia.Net

20-09-2017 / 12:02

(akt. 04-01-2019 / 13:11)

Na początku 2013 roku Bogusław Leśnodorski objął stanowisko prezesa Legii, a rok później wraz z Dariuszem Mioduskim odkupił klub od ITI. Był mniejszościowym udziałowcem, ale to on kierował spółką operacyjnie i to on stał się twarzą sukcesu mierzonego czterokrotnym zdobyciem tytułu mistrza Polski, trzykrotnym zdobyciem Pucharu Polski, trzykrotnym udziałem w Lidze Europy oraz awansem do Ligi Mistrzów po raz pierwszy w Polsce od dwudziestu lat. Nigdy w swojej historii Legia nie zdobyła tylu trofeów w tak krótkim czasie, a jako że w przedsiębiorstwie sportowym chodzi właśnie o wygrywanie, to ze swoim dorobkiem Leśnodorski powinien mieć status żywej legendy i być punktem odniesienia dla kolejnych prezesów i właścicieli. Tyle mówi teoria. W rzeczywistości Leśnodorski może i jest legendą, ale nie dla wszystkich. Ogromne emocje związane z rozwodem właścicieli spowodowały, że część legijnego środowiska kreśli rysy na jego wizerunku.

Nieoczekiwane kontrowersje w ocenie dorobku „Leśnego” to nie tylko skutek konfliktu dzielącego kibiców na dwa obozy, ale też klęski w tegorocznej edycji europejskich pucharów. Kibic bowiem jest tak skonstruowany, że patrzy przed siebie, a odniesione zwycięstwa stają się prehistorią nazajutrz po zakończeniu ich celebrowania. Kibic płynnie przechodzi z sezonu w sezon, ciągle chce więcej, dlatego denerwuje go, że mimo milionów z Ligi Mistrzów skład Legii zamiast się wzmocnić został osłabiony. A skoro w efekcie nie ma nas w fazie grupowej po raz pierwszy od czterech lat, to kibic zaczyna się wściekać i zadawać pytania. Dlaczego Legia nie wykorzystała efektu Ligi Mistrzów? Gdzie są zarobione w tych rozgrywkach pieniądze? Dlaczego zespół jest słabszy niż rok temu? Dlaczego mimo ogromnych przychodów mówi się, że sytuacja finansowa jest zła? Jaka jest przyszłość pod nowym właścicielem?


O ile kibic zna się na piłce, ma własne zdanie na temat przyczyn kryzysu sportowego, o tyle biorę pod uwagę, że może gubić się w finansowych dywagacjach trójki właścicieli. Jako że w sprawach Legii uważam się za bezstronnego, to w granicach informacji, które posiadam, postaram się je uporządkować i skomentować. Tekst podzieliłem na dwie części (druga zostanie opublikowana w czwratek). W pierwszej odniosę się do wyników finansowych w erze Leśnodorskiego uwzględniając sezony 2013/2014, 2014/2015, 2015/2016 oraz 2016/2017. W drugiej te wyniki skomentuję, zajmę się teraźniejszością, czyli oszacowaniem wpływu odpadnięcia z europejskich pucharów na finanse klubu w obecnym sezonie, a także przedstawię  kilka tez dotyczących przyszłości, z których najważniejsza jest następująca – Legia, żeby się bezpiecznie rozwijać, potrzebuje nie tylko mądrego zarządzania, ale też kapitału. Zapraszam i z góry przepraszam za objętość. 


PRZESZŁOŚĆ


Rosnące przychody


W roku obrotowym 2012 Legia miała przychody 66 milionów. W tamtych czasach wydawało się, że to dużo, ale przyszedł nieznany szerzej Leśnodorski i wykorzystując mniej lub bardziej oczywiste rezerwy wprowadził je na poziom 100 milionów:


- 104 mln zł w okresie 2013/2014,
- 100 mln zł w 2014/2015, 
- 121 mln zł w 2015/2016,
- 233 mln zł w 2016/2017.


W sezonie 2016/2017 przychody z działalności podstawowej Legii wzrosły w porównaniu z wcześniejszym sezonem o 112 milionów, z czego około 107 milionów śmiało można wiązać z Ligą Mistrzów:


- wpływy z praw telewizyjnych wzrosły z 22 do 117 milionów;
- wpływy ze sprzedaży biletów i karnetów wzrosły z 22 do 34 milionów.


Nawet jeśli pominiemy „złoty” sezon 2016/2017, to jak na standardy polskie (bo przecież nie zachodnioeuropejskie) to poważne liczby. Dość powiedzieć, że do tej pory granicy 100 milionów rocznych przychodów nie przekroczył żaden inny polski klub. Z raportu E&Y „Ekstraklasa piłkarskiego biznesu 2017” można wnosić, że drugi w kolejności Lech Poznań w sezonie 2016/2017 wypracował na działalności podstawowej (bez wpływów z transferów) dwa razy mniej, czyli 49 milionów.


Atutem Legii jest nie tylko wysoka wartość, ale i zróżnicowanie przychodów. W „normalnym” sezonie, czyli z wpływami generowanymi przez Ligę Europy, ogólna struktura wpływów przedstawia się następująco:


- bilety i karnety – ok. 20% przychodów z działalności podstawowej,
- prawa telewizyjne (ESA) – ok. 10%,
- prawa telewizyjne (europejskie puchary) – ok. 20%,
- wynajem lóż, stadionu, konferencje, różnego rodzaju wydarzenia – ok. 15%,
- reklama i sponsorzy – ok. 20%,
- sprzedaż detaliczna (sklep i Internet) – ok. 10%,
- inne przychody – ok. 5%.


Wagę Ligi Mistrzów obrazuje poniższy wykres pokazujący, że w tym jednym roku udział wpływów z praw telewizyjnych dotyczących pucharów wzrósł do około 50 procent.


Co jeszcze można odczytać z tych słupków? Dwie rzeczy, z których jedna jest bardzo pozytywna.


Podkreślić należy znaczące przychody z działalności niezwiązanych bezpośrednio z dniem meczowym i prawami telewizyjnymi - z wynajmu lóż, powierzchni komercyjnych, organizacji eventów, reklamy, sponsoringu i handlu. Jest to około 60 milionów (około połowy przychodów), które pośrednio, a nie wprost, zależą od wyników i zapewniają Legii dodatkowy dochód. To kwota, o której może pomarzyć każdy inny klub w Polsce, efekt ciężkiej pracy wielu ludzi w klubie, o których istnieniu nie mamy zielonego pojęcia, a którzy gdzieś są, działają i osiągają bardzo dobre jak na polskie warunki efekty. Brawo.


Druga rzecz, która rzuca się w oczy, to wpływy z tytułu praw telewizyjnych, czyli z nc+. 16 milionów złotych to mało. Oczywiście dobrze, że są, ale to zaledwie 10 procent budżetu Legii. 16 milionów jest po pierwsze funkcją ogólnej kwoty wynegocjowanej w ramach kontraktu telewizyjnego, a po drugie tylko 11-procentowego udziału Legii w puli i to w przypadku zdobycia mistrzostwa Polski. Czy zgadzamy się, że znaczenie Legii w polskiej lidze jest większe niż 11 procent?


Rosnące koszty


„Poziom kosztów w Legii drastycznie urósł, a widoków na równie drastyczne zwiększenie przychodów nie ma wielkich w najbliższych latach” – powiedział Dariusz Mioduski w rozmowie z „Rzeczpospolitą” opublikowanej 6 lutego. Tak to już jest w tym sporze – jedna strona chwali się wzrostem przychodów, a druga chętniej pokazuje koszty, ponieważ te w sezonie 2016/2017 wzrosły w stosunku do roku wcześniejszego o 45 milionów.


Na początek uwaga porządkująca. Wielu kibiców patrzy na przychody Legii zapominając, że żeby coś sprzedać (na przykład kolekcję odzieży klubowej), to trzeba ją wymyśleć, zaprojektować, wyprodukować, rozreklamować, stworzyć sieć dystrybucji, zatrudnić ludzi i dopiero na końcu liczyć na zarobek. Żeby sprzedać koszulkę za 200, to trzeba hasłowe 100 zapłacić dostawcy. Żeby mieć przychód z lóż, to trzeba je wyposażyć, zapewnić znakomity catering, zapłacić ludziom od obsługi i sprzątania. Żeby zafakturować wynajem powierzchni na wydarzenie, trzeba je najpierw sprawnie zorganizować. Żeby mieć wpływ od sponsorów, to trzeba mieć prężne media klubowe, te wszystkie filmiki z kuluarów, zdjęcia, transmisje i inne „wodotryski”, które kosztują. Czasami trzeba zapłacić pośrednikom, a po podpisaniu umowy zapewnić sponsorom ekskluzywne świadczenia, które też mają swoją wartość. Te 60 milionów z działalności komercyjnej jest gwarancją kilkudziesięciu milionów kosztów i daje nadzieję na kilkanaście milionów nadwyżki, którą przeznaczy się na pokrycie części kosztów działalności sportowej klubu (pierwsza drużyna, rezerwy, akademia) i koszty ogólne. Legia to nie perpetuum mobile. Tego smoka trzeba karmić. 


Jednocześnie, żeby to wszystko hulało, trzeba mieć wyniki. Każdy z rodzajów przychodów w mniejszym lub większym stopniu zależy od wyników - w najmniejszym stopniu wynajem powierzchni i organizacja imprez, w większym handel, reklama i sponsorzy, w jeszcze większym wpływy z dnia meczowego i krajowych praw telewizyjnych, a już wprost od wyników zależą przychody z europejskich pucharów. O ile wszystkie inne przychody można jakoś zaplanować, ten jest najmniej pewny, a w dodatku o jego osiągnięciu przesądza krótka kampania niekorzystnie ulokowana w kalendarzu. Niestety te najmniej pewne przychody są dla Legii jednocześnie kluczowe i żeby zwiększyć prawdopodobieństwo ich osiągnięcia, trzeba na każdy rok zorganizować grupę świetnie opłacanych piłkarzy (dla mnie: najemników; dla naiwnego kibica: „ludzi z L w sercu, którzy chcą umierać za Legię”). Piłkarzy, którzy mają wystarczająco szybkie nogi i otwarte głowy, żeby sprostać presji. Nic dziwnego, że to oni wraz z trenerami kosztują Legię najwięcej. W moim rozumieniu sukces w zarządzaniu Legią zależy od znalezienia odpowiedniego balansu między wynagrodzeniami piłkarzy i trenerów oraz efektami ich pracy mierzonymi wartością przychodów, które od nich zależą. Zwłaszcza tych, które zależą bezpośrednio. 


Z raportu E&Y wynika, że budżet wynagrodzeń piłkarzy Legii w sezonie 2016/2017 wyniósł około 60 milionów. Z tego 15 milionów stanowiły premie za Ligę Mistrzów i w mniejszym stopniu za mistrzostwo Polski (to z kolei informacja Macieja Wandzla podana w rozmowie z „Wirtualną Polską” z 4 lipca). Oznacza to, że resztę (45 milionów) stanowiły wynagrodzenia stałe - pensja bazowa, wyjściówki, ale również jednorazowe wypłaty dla piłkarzy, którzy przyszli do Legii bez kontraktu, czyli bez konieczności płacenia ich poprzednim klubom (takim piłkarzem był na przykład Vadis, który za podpis na umowie zainkasował kwotę stosowną do okoliczności). Dochodzą do tego wynagrodzenia sztabów szkoleniowych Besnika Hasiego i Jacka Magiery. Leśnodorski wspomniał kiedyś, że Hasi z kolegami kosztował Legię najwięcej w historii. Pracowali krótko, ale w oparciu o informacje medialne można szacować, że na samo odszkodowanie za zerwanie umów Legia musiała przeznaczyć około 5 milionów złotych (na sport.pl czytamy, że chodzi o 40 tysięcy euro jego pensji, to wszystko przez 2 lata plus pensje asystentów minus dyskonto, które podobno udało się wynegocjować przy odejściu). W efekcie łączna kwota wynagrodzeń zawodników i trenerów pierwszego zespołu wraz z premiami i odprawami mogła wynieść w roku 2016/2017 w granicach 75 milionów.


Pozostałe koszty to około 111 milionów. Na podstawie dostępnych informacji można je podzielić w następujący sposób:


- koszty działalności sportowej - około 10 mln zł, w tym obozy przygotowawcze, podróże, hotele, zgrupowania, zaplecze medyczne, koszty leczenia, odżywki, suplementy;
- koszty organizacji meczów - około 17 mln zł;
- koszty utrzymania akademii i drugiej drużyny - około 10 mln zł;
- amortyzacja – około 16 mln zł (uwaga: to tylko koszt księgowy, a nie realny wydatek; od kwoty zakupu piłkarza w każdym roku odpisuje się część jego wartości zależną od długości umowy);
- koszty utrzymania stadionu wraz z czynszem do miasta - około 10 mln zł;
- koszty skautingu - około 3 mln zł;
- wartość sprzedanych towarów - około 7 mln zł, przy założeniu utrzymania marży z roku 2015/2016;
- pozostałe koszty - około  35 mln zł, w tym rozliczne koszty omawianej wyżej działalności komercyjnej, wynagrodzenia pozostałych pracowników (zarząd, marketing, komunikacja, pozostałe działy).


Razem koszty Legii w sezonie 2016/2017 to 186 milionów, podczas gdy we wcześniejszym sezonie wyniosły 141 milionów. Jako że różnica pomiędzy tymi kwotami, czyli wspomniane 45 milionów, stanowi broń w rozgrywce między wspólnikami, to warto jej się dokładnie przyjrzeć. Na tę kwotę w największym procencie składa się wzrost wynagrodzeń, który według raportu E&Y w roku 2016/2017 wyniósł 28,5 miliona. Potwierdził to odpowiadając na moje pytania zadane za pośrednictwem Twittera Maciej Wandzel. Na podstawie m.in. informacji byłego wspólnika mogę wnosić, że źródła wzrostu kosztów były następujące:


- wzrost wynagrodzeń stałych – 12 mln zł; jest to kwota sprowadzająca się głównie do różnicy  pomiędzy budżetem na płace zawodników przychodzących (lipiec 2016 – Moulin, Langil; sierpień 2016 - Odjidja-Ofoe, Dąbrowski, Kazaiszwili, Czerwiński, Radović; styczeń 2017 -  Nagy, Jędrzejczyk, Sanogo, Chukwu; luty 2017 – Necid) i odchodzących (lipiec 2016 – Duda, Borysiuk; sierpień 2016 – Lewczuk, Brzyski; styczeń 2017 – Nikolić, Vranjes; styczeń 2017 – Bereszyński, Prijović; luty 2017 - Aleksandrow);


- odprawa dla ekipy Hasiego – oszacowana przeze mnie kwota 5 mln zł;


- dodatkowe premie dla zawodników i sztabu szkoleniowego – 11,5 mln zł (za Ligę Mistrzów);


- wzrost kosztów działalności sportowej – 3 mln zł (główny powód to udział w Lidze Mistrzów, m.in. wyższe koszty logistyki meczów wyjazdowych);


- wzrost kosztów sprzedaży i marketingu – 2,5 mln zł (wynikający z rosnących przychodów ze sponsoringu, obsługi lóż, wynajmu powierzchni);


- wartość sprzedanych towarów – 1,5 mln zł (wzrost wolumenu sprzedaży towarów w sklepie i Internecie, a taki nastąpił, pociąga za sobą wzrost kosztów ich zakupu przez klub);


- pozostałe koszty – 2,5 mln zł (m.in. koszty organizacji meczów domowych w związku z Lig Mistrzów, koszty różne, w tym ogólnego zarządu);


- amortyzacja – 6 mln zł (wzrost amortyzacji wynika z inwestycji w piłkarzy, przy czym nie jest to wydatek gotówkowy spółki, a tylko pozycja księgowa).


Z listy wynika, że duża część tych dodatkowych kosztów jest pochodną udziału Legii w Lidze Mistrzów i przyjmuję, że była uzasadniona. Jeśli wchodzisz na salony, to musisz zadbać o wizerunek - powinieneś na przykład mieszkać w „Hiltonie” w centrum miasta, a nie w „Ibisie” blisko autostrady. Nieżyczliwa „Leśnemu” frakcja może mieć pretensje przede wszystkim o transfery, które pociągnęły za sobą wzrost wynagrodzeń. Oczywiście chodzi o transfery nieudane, a nie o zakupy Vadisa czy Moulina. O ile operacje z lata 2016 roku się bronią (ewidentne niewypały to jedynie Langil i wypożyczony Kazaiszwili), o tyle spośród zawodników, którzy weszli na listę płac w zimie 2017 roku na razie rokuje tylko Nagy, o ile będzie się dobrze prowadził. Necida już nie ma, pozostali nie grają lub grają słabo, natomiast mają wysokie kontrakty.
Według sport.pl Jędrzejczyk zarabia 220 tysięcy miesięcznie (najwięcej w Polsce), Necid – na szczęście tylko przez kilka miesięcy – zarabiał 200 tysięcy, a równie „przydatny” Chukwu 120 tysięcy (wg. informacji Legia.Net blisko dwa razy wiecej). Jeśli tak, to tylko tych trzech piłkarzy przez pół roku kosztowało klub około 6,5 miliona złotych. Dodając do tego Kazaiszwilego i Langila, którzy przyszli wcześniej i raczej nie wynegocjowali stawki mniejszej niż milion w skali roku, to przyjęcie kwoty 9 milionów „pustego przerobu” nie będzie przesadą. Takie oszacowanie jest oczywiście bardzo dyskusyjne (żaden klub na świecie nie robi wyłącznie udanych transferów), a przede wszystkim płynne („Jędza” może się jeszcze odrodzić, a Chukwu zostać królem strzelców), ale podchodzę do tego konserwatywnie – na podstawie oceny tu i teraz, a nie myślenia życzeniowego. Poprzednia ekipa musi wziąć na klatę nie tylko kilka nieudanych transferów, ale również 5 milionów odprawy dla ekipy Hasiego. Nie wierzę co prawda, żeby szalenie kontrowersyjnej zmiany Czerczesowa na Hasiego nie zaakceptował szef rady nadzorczej Mioduski, ale 5 milionów mimo wszystko kieruję na konto Leśnodorskiego, bo sam słyszałem jak pięknie chwalił tego trenera w radiu TokFM... Łącznie daje to 14 milionów złotych, których zasadność ex post(!) można kwestionować. Spośród pozostałych kosztów dodam jeszcze 4 miliony amortyzacji księgowej i w ten sposób z 45 milionów 18 przenoszę na konto Leśnodorskiego pozostawiając Państwu pole do własnego oszacowania. Ludzie Mioduskiego znaleźliby zapewne inne zbędne ich zdaniem koszty, ale zważywszy na konserwatywne podejście do oceny transferu Jędrzejczyka uznam, że 14 milionów wydatków w roku 2016/2017 można było uniknąć (Hasi, Jędrzejczyk, Chukwu).   


Wynik ze sprzedaży


Odejmując koszty (rysunek 2) od przychodów z działalności podstawowej (rysunek 1) otrzymujemy wynik ze sprzedaży, który w roku Ligi Mistrzów okazał się bardzo wysoki, natomiast we wcześniejszych latach, mimo awansów do fazy grupowej Ligi Europy, był zawsze ujemny. 


Klub z premedytacją zakładał przychody z Lidze Europy w budżecie opierając się na wysokim miejscu w rankingu UEFA i gwarancji rozstawienia w ostatniej rundzie. W każdym roku ryzyko się opłacało, bo zespół kwalifikował się do fazy grupowej przynosząc do kasy hasłowe 25 milionów. Ale nawet wówczas Legia musiała sprzedawać piłkarzy, żeby pokryć wszystkie wydatki! To uświadamia, jak głęboko pod wodą znaleźliśmy się w sezonie obecnym.


Przychody z transferów


Legia przez te lata zarabiała na transferach. Musiała zarabiać, bo w innym przypadku nie pokryłaby kosztów. W tym kontekście wydanie wszystkich pieniędzy zarobionych na sprzedaży piłkarzy na kupienie jeszcze lepszych to kliniczny przykład kibicowskiego myślenia życzeniowego. W rzeczywistości w polskich warunkach to utopia. Kilka dni temu Michał Żewłakow zaszokował widzów mówiąc, że na pytanie, ile ma pieniędzy na „ruchy transferowe” dostawał od prezesa odpowiedź, że tyle, ile „narucha”. Przesadził nie tylko literacko, ale też faktograficznie, bo na zakupy mógł przeznaczyć tylko część ze swojego urobku. I tu ciekawostka – według Dariusza Mioduskiego pierwszym oknem transferowym, w którym całość środków ze sprzedaży piłkarzy została przeznaczona na odbudowanie składu było lato 2017, kiedy z pieniędzy za Vadisa sfinansowano zakupy Pasquato, Sediku i Berto.

Według raportu E&Y przychody Legii ze sprzedaży piłkarzy wyniosły w roku 2016/2017 47,5 miliona. Przekłada się to na dodatni wynik księgowy 33,6 miliona (liczba zaczerpnięta z wywiadu Macieja Wandzla dla „Wirtualnej Polski” z 17 lutego 2017 r.). We wcześniejszych sezonach wynik na transferach również był dodani. Łączny dodatni wynik księgowy na transferach wyniósł w ciągu analizowanych lat 64 miliony złotych (źródło to samo). Jest to różnica pomiędzy przychodami ze sprzedaży piłkarzy i wartością ich kart zawodniczych zapisaną w księgach (koszt ich zakupu z uwzględnieniem prowizji agentów pomniejszony o amortyzację naliczaną rok po roku w proporcji do długości kontraktu).

Wyjątkowo duży zysk w stosunku do przychodów w roku obrotowym 2016/2017 wynika z faktu, że za piłkarzy, których Legia wówczas sprzedała (Nikolić, Prijović, Bereszyński, Duda) zapłacono wcześniej znacznie mniej, a poza tym częściowo zdążyli się już „zamortyzować”.



Wynik operacyjny


Jeśli efekt operacji transferowych oraz innych, mniej znaczących zdarzeń, nałożymy na wynik ze sprzedaży, to w każdym roku otrzymamy wartość wyniku operacyjnego – tak zwanego EBIT. Dzięki transferom za wyjątkiem sezonu 2015/2016 w każdym roku udawało się sprowadzić EBIT w granice lub powyżej zera, co obrazuje rysunek poniżej.



Co było przyczyną spadku wyniku finansowego w sezonie 2015/2016? Po pierwsze – wyższa strata na działalności podstawowej – na rysunku 1 widać, że przychody wzrosły o 21 milionów (znaczący wzrost wpływów ze sponsoringu, wzrost sprzedaży towarów, wzrost wpływów z praw telewizyjnych), ale koszty (rysunek 2) wzrosły o 25 milionów. Drugi powód to niski w porównaniu z innymi latami wynik księgowy na transferach. Saldo przepływów transferowych prawdopodobnie również, bo co prawda sprzedano w tym okresie Sa, Żyrę, Dossę Juniora i Kuciaka, ale pozyskano całą armadę: Borysiuka, Pazdana, Hlouska, Prijovicia, Vranjesa, Aleksandrowa, Niezgodę, a „za darmo” między innymi Nikolicia, Jędrzejczyka i Hamalainena.


Te wywiady z czasów rozwodu są nieocenione: „Do stycznia 2016 roku mieliśmy taką politykę, że wydatki na prowadzenie pierwszej drużyny trzymaliśmy w bardzo dużych ryzach. W kadrze nie chcieliśmy mieć zbyt wielu piłkarzy. Do tego bardzo dbaliśmy o limit wynagrodzeń pierwszej drużyny. To skazywało nas na sprzedawanie zawodników, w tym podejmowanie takich ciężkich decyzji, jak udzielenie zgody na sprzedaż Radovicia do Chin (luty 2015 – przyp. autora). Ta polityka w ubiegłym roku uległa korekcie, zdecydowaliśmy się na zwiększenie kosztów utrzymania pierwszej drużyny, ściągając więcej ponadprzeciętnych zawodników.” – powiedział Maciej Wandzel w rozmowie z „Wirtualną Polską” z 17 lutego 2017 r. Tak naprawdę wystarczyłoby jedno zdanie: „W roku stulecia klubu zdecydowaliśmy się pójść na całość”. 


I właśnie zmianę strategii widać na rysunku 5. Nie tylko zresztą tutaj. Niższy niż we wcześniejszych latach wynik ze sprzedaży w roku 2016/2017 (rysunek 3) i jednoczesne „zbrojenia” musiały spowodować wzrost zapotrzebowania na gotówkę, a tej w spółce nie było. Bilans na koniec tego okresu wyjaśnia, że zaciągnięto nowe zobowiązania, ponieważ zadłużenie długoterminowe wzrosło z 6,7 miliona na 30 czerwca 2015 r. do 19,6 miliona na 30 czerwca 2016 r. Chodzi zapewne o słynną pożyczkę ze „Skarbca”, która weszła do naszego kibicowskiego słownika pod nazwą „fundusz transferowy”. I teraz niech każdy z Państwa oceni, czy był to ruch nieodpowiedzialny czy słuszny. Niewątpliwie zaryzykowano, bo wykorzystując wzrost przychodów oraz zadłużając spółkę sprowadzono nowych piłkarzy (przypomnijmy: Hlousek, Pazdan, Nikolić, Prijović…), ale kilka miesięcy później świętowano z nimi awans do Ligi Mistrzów uzyskując wspomniane wyżej ponad 100 milionów złotych. Udało się, choć oczywiście mogło się nie udać. Leśnodorski z Wandzlem zaryzykowali, Mioduski był podobno przeciwny, triumwirat się rozpadł i nie skleił go ani dublet na stulecie ani nawet Liga Mistrzów.


EBITDA


Jako że EBIT po stronie kosztowej uwzględnia amortyzację, która nie jest wydatkiem, bardzo ceniony przez analityków jest wskaźnik EBITDA, który pokazuje nie tylko rentowność firmy, ale i zdolność do generowania gotówki. Można mieć ujemny wynik, a dobrze żyć przy wysokiej amortyzacji i braku inwestycji. Żeby policzyć EBITDA, wystarczy EBIT powiększyć o amortyzację. Poniższy wykres pokazuje dodatnią wartość wskaźnika EBITDA za wyjątkiem roku 2015/2016. W „złotym” sezonie 2016/2017 EBITDA musiał sięgnąć 100 milionów złotych. To jest ogromna kwota, która w polskiej piłce może się już nie pojawić.



Gotówka

„W listopadzie 2016 r. każdy z nas wiedział, że na koniec sezonu na koncie Legii zostanie 3-4 miliony euro plus ewentualne wpływy z transferów” – powiedział Wandzel w wywiadzie dla „Wirtualnej Polski” z 4 lipca 2017 r. „Na koniec zostanie jakieś 15-20 milionów” – powiedział Leśnodorski w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” z 13 kwietnia. Skierowałem w tej sprawie pytanie do klubu, ale ten na razie milczy. Moim zdaniem podane liczby trzeba zmniejszyć choćby z tego względu, że nie wiemy, do jakich zdarzeń doszło w klubie po ich odejściu. Zakładam ostrożnie, że w rok bieżący Legia weszła z 8 milionami płynnych aktywów, czyli dwukrotnie mniejszymi niż szacunki byłych właścicieli.


„No dobrze, awansowali do Ligi Mistrzów, zarobili ekstra ponad 100 milionów, więc gdzie jest ta kasa?” – zapyta wkurzony kibic. Odpowiadam: na kontach piłkarzy i trenerów, kontrahentów klubu, ITI i w budżecie państwa. Oto lista opracowana na podstawie wywiadów przede wszystkim z Wandzlem: 


- 39 mln zł (45 mln zł kosztów minus 6 mln zł amortyzacji) to wspomniany wyżej wzrost wydatków na utrzymanie klubu w roku obrotowym 2016/2017 – do Państwa należy ocena, czy i w jakim stopniu można było ich uniknąć;
- 22 miliony przelano do ITI w celu zamknięcia transakcji ze stycznia 2014 roku;
- 15 milionów – na zobowiązania wynikające z umów transferowych podpisanych w poprzednich latach (płatności za transfery realizowane są najczęściej w ratach);
- 10 mln zł - zaległe premie dla drużyny i wynagrodzenia za poprzedni sezon;
- 8 mln – podatek dochodowy od osób prawnych. 
Jakaś kwota została też na pewno przeznaczona na inwestycje w majątek, a w szczególności w przygotowanie do budowy ośrodka w Książenicach.
Zakładam, że koszty zakupu nowych piłkarzy zostały sfinansowane z wpływów z transferów.


Efekt? W klubie powinno zostać około 10 milionów płynnych aktywów. Nie bankrut, nie krezus, ale duża firma, która dalej musi dźwigać swój krzyż i stawiać czoło konkurencji.

Koniec części 1.


Podyskutuj z autorem na Twitterze: @MZukMarmar

W części 2, która ukaże się w czwartek, znajdą Państwo opinię, czy były to pozytywne lata w finansach Legii i czy mogło być lepiej, oszacujemy skalę obecnego problemu finansowego wynikającego z braku awansu do fazy grupowej europejskich pucharów oraz najważniejsze wnioski na przyszłość wynikające z analizy zdarzeń z przeszłości. Poniżej jeden z akapitów:


„To ironia losu, dla części kibiców dziejowa niesprawiedliwość, że za Leśnodorskiego się udawało, a nastał ostrożny Mioduski, wydał wszystko co miał ze sprzedaży Vadisa, a mimo to na powitanie przyjął potężny cios. Przez ostatnie lata awansowaliśmy do Ligi Europy, czasami szczęśliwie, po wyrównanej rywalizacji (Zorja Ługańsk, Trenczyn), ale za każdym razem w stresie. Nawet rok temu mimo ogromnego bałaganu wywołanego mistrzostwami Europy i mimo trenera nieakceptowanego przez drużynę, awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. Teraz się nie udało. Mimo dobrych losowań zespół Magiery najpierw nie dostał się do Ligi Mistrzów, a później odpadł z Ligi Europy. Umówmy się, że polec w jednym miesiącu z Astaną i Tyraspolem to jak dwa razy w jednym meczu nie trafić do pustej bramki. Niepojęte i niewybaczalne i dlatego Magiery nie ma już przy Ł3.”


Zapraszamy!

Komentarze (161)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Domyślny awatar Starszy szeregowy
  • 0 / 0
Ogromny szacunek dla autora. Świetna robota !
~
  • 0 / 1
Jedno jest pewne: gra w Lidze Mistrzów to same kłopoty. Awans obciąża poprzedników bez wątpienia. Ogromny napływ gotówki spowodował zamieszanie, finansową zapaść, odejście czołowych graczy i pozyskanie piłkarza "wagi ciężkiej" lubiącego pączki. Do tego kłótnia właścicieli o to kto zostaje a kto bierze pozostałą kasę. Zamiast dominacji na lata zapowiadanej przez lata - mamy wyjazd z pucharów w przerażającym stylu i ekipę remontową z Bałkanów. Do tego piłkarzy stojących murem za zwolnieniem trenera i jego speca od przygotowania fizycznego pływaków. Zastąpimy go fachowcem od szkolenia juniorów w akademii oraz drugim od żeńskiej koszykówki. Jeszcze pół roku ewentualne porażki można zwalać na Leśnego i jego ludzi oraz Jacka Magierę. Potem zacznie rosnąć zniecierpliwienie. Być może piłkarze wezmą sprawy w swoje ręce i w czasie spożywania w nocy kebaba dojdą do wniosku, że Romeo to w sumie nie trener i trzeba go podesrać...Możliwy jest też scenariusz optymistyczny - zdobędziemy awans do półfinału PP po pokonaniu Zdzieszowic i Drutexu (choć tam może być "trudny mecz"). Obsmarowują nas już Wolne Media z polecenia "wiadomo kogo" w celu odbicia klubu z rąk obecnego właściciela. Przez to chłop nie ma spokoju relaksując się w Szwajcarii. Nie wiem jak w tym zamieszaniu odnajdzie się Romeo i jego 4 osobowy sztab pozyskany w niedzielę wieczorem. W środę już w Warszawie - zwarty i gotowy na konferencji prasowej. Sądząc po tempie podejmowania decyzji i szybkości pozyskania ludzi do pracy w obcym kraju - mamy do czynienia z wzorową organizacją. To dobrze wróży. Zresztą pierwsze zmiany w grze (zalążki dobrych akcji jak ktoś pisał) mieliśmy już po dwóch treningach. Nie umknęło to uwadze prezesa. A wszystkie te zmiany były wynikiem realizacji długofalowej strategii, starannie przemyślanej w sobotę po meczu. Szkoda, że cała seria sukcesów sportowych pcha nas na dno a nie na szczyt. Co będzie jak zaczniemy przegrywać? Żebyśmy derbów nie mieli w Warszawie...Tfu...Tfu...Zresztą jakie derby? Derby tylko na Służewcu.
~LEGIA!!!!!
  • 0 / 1
Dobrze ze leśnego juz nie ma! Gdyby nawet drugi raz był awans do LM, to Legia byłaby na minusie! A druga kieszenia pełna:)
~Pewne!!!!!
  • 0 / 1
To robota LEŚNEGO!!! On na Legii zarobił 40 mln! Układy menadżerskiego i pózniej duże prowizje na pół dzielone! To jeden sposób! Leśny to cwaniak i kłamca!
~CanDy
  • 1 / 0
Radze znalezc kase z LM zanim zajmie sie tym prokurator. W zadnym biznesie nie znika ot tak sobie przeszlo 22 mln euro !
~Pl
  • 0 / 0
Brawa i podziękowania za wyczerpujący temat artykuł.Świetna robota!!!
~z wawy
  • 0 / 0
99 mln Ebitdy to genialny wynik. Panowie pożarli się o władze i pieniądze lub w odwrotnej kolejności i ściemniają na maxa z jednej strony mniejszościowy BL, który co należy przyznać brał ryzyko i miał fart. z drugiej DM, czego by nie pisać kojarzy się kibicom Legii z porażką.
PR działa i wywiady DM stają się codziennością stara się ratować to co budowano przez ostatnie 5 lat

A frekwencja, która spada z meczu na mecz jest w chwili obecnej bardzo słaba. Ostatnie spotkanie pokazało jak dużo jest dziur na trybunach. Te parę stów za karnet jakoś się nie chce zwrócić w tym roku
~Przemys
  • 0 / 1
Jak widzę że zaczyna się walka na słowa, kto co zrobił a kto inny nie zrobił to krew mnie zalewa że kolejny pajac wyciera sobie do... E moim kochanym klubem. Czemu nie chciał zostać, pokazać jaki jest cudowny z :'Frendzlem", przepraszam Wendzlem i nie sprzedawać swoich akcji Lesnemu. Skoro leśny jest taki zły, a tym panom tak zależy na dobru NASZEJ LEGII WARSZAWA to czemu nawet nie walczyli tylko oddali kasę, klub i wszystko za grube miliony.
Dla mnie to Ci panowie są pajacami, jeśli na czymś Ci zależy to o to walczysz a oni mieli na to wywalone, liczyła się tylko kasa. Więc szczerze nich spierd....ja.
~Warlock
  • 0 / 2
Jak widzę że zaczyna się walka na słowa, kto co zrobił a kto inny nie zrobił to krew mnie zalewa że kolejny pajac wyciera sobie do... E moim kochanym klubem. Czemu nie chciał zostać, pokazać jaki jest cudowny z :'Frendzlem", przepraszam Wendzlem i nie sprzedawać swoich akcji Lesnemu. Skoro leśny jest taki zły, a tym panom tak zależy na dobru NASZEJ LEGII WARSZAWA to czemu nawet nie walczyli tylko oddali kasę, klub i wszystko za grube miliony.
Dla mnie to Ci panowie są pajacami, jeśli na czymś Ci zależy to o to walczysz a oni mieli na to wywalone, liczyła się tylko kasa. Więc szczerze nich spierd....ja.
Domyślny awatar Kapral
  • 0 / 7
Fenomenalne opracowanie, duże brawa.

A wnioski są takie:
- kto nie ryzykuje nie pije szampana - rację miał Leśny&Wandzel,
- kasa po LM się nie rozeszła, zostało 8 melonów na koncie, czyli porównując z innymi sezonami relatywnie sporo. Mioduski - mówiąc kulturalnie - mijał się z prawdą mówiąc o pustej kasie.
- generalnie Leśny z Wandzlem nie kłamali, wyliczenia mniej więcej pokrywają się z tym, co mówili.
- winne obecnej sytuacji są przestrzelone transfery z wiosny 2017 połączone z konfliktem właścicielskim, co przełożyło się na brak pucharów w tym sezonie. Jak dla mnie konflikt rozpoczął i eskalował Mioduski (kto pamięta liczenie wartości transferów bez uwzględnienia obecnej wartości zakupionych piłkarzy, którzy pozostali w składzie??)

Mioduski jest coraz bardziej żenujący. Zatrudnienie nowego trenera wyglądało (oby tylko z zewnątrz) jakby było robione na szybko na kolanie, do tego zatrudnianie człowieka bez doświadczenia w pracy z seniorami to duże ryzyko. Które Mioduski chce podobno ograniczać, o czym mówi w każdym wywiadzie. Jeszcze niedawno mówił, że Magiera ma jego pełne zaufanie i rozważy jego zmianę, gdy "mistrzostwo będzie zagrożone'. Wiarygodnością coraz bardziej przypomina Miklasa, obawiam się że działaniem niestety też.
Generał dywizji
  • 3 / 0
Zawsze możesz się przerzucić na kibicowanie innemu klubowi. Być może niedługo twój idol zostanie prezesem w Sosnowcu więc będziesz miał komu kibicować. Możesz też założyć fan club pana Bogusława, organizować eventy na jego cześć, organizować jego prelekcje itp.
Nie musisz kibicować Legii, naprawdę, być może ci to na zdrowie wyjdzie.
Dlaczego w zestawieniu kosztów nie ma spłaty Leśnego i Wandzla? Na to poszła część kasy z Ligi Mistrzów.
~bubba
  • 0 / 0
Pierwszym zdaniem sprawiłeś wrażenie znającego się na biznesie ale później było już tylko gorzej. Nie jestem fanem Miodka ale trochę szacunku mu się należy. Mówiąc o pustej kasie nie chodzi mu że nie ma nic kasy i zamykamy drzwi. Tylko co to jest 8 mln nadwyżki??? To właśnie dla takiego klubu jak Legia jest nic. Sama budowa akademii to 50 mln, utrzymanie drużyny, klubu, opłata za stadion i wiele innych, sam stadion to kilka baniek dla miasta. I właśnie zdarza się taki sezon jak teraz gdzie odpadamy z Pucharów i okazuje się że nie ma żadnych oszczędnośći. Zaraz przyjdzie zima i będziesz wył o transfery, a z czego. Pędzel mógł wziąć symboliczne dwie banki a resztę zostawić na transfery. Itp.
Według oświadczeń Mioduskiego - Leśnodorskiego i Wandzla spłacił z własnej kieszeni - właśnie dlatego klub przejął on, bo dysponuje większą kasą.
~sekretarka
  • 0 / 0
"Zawsze możesz się przerzucić na kibicowanie innemu klubowi."

A od kiedy to kibicowanie klubowi jest tożsame z afirmowaniem prezesa?
Domyślny awatar Kapral
  • 0 / 0
Nie wiem jak ty baron, ale ja kibicuję Legii a nie jednemu albo drugiemu prezesowi. Leśny miał wyniki, Mioduski ich przynajmniej na razie nie ma. Mioduski rozpoczął konflikt właścicielski, bo nie chciał płacić uzgodnionej wcześniej z Leśnym i Wandzlem kwoty wykupu. Konflikt przełożył się na katastrofalne wyniki sportowe w tym sezonie. Zmiana trenera przypominała szarpanie się zrozpaczonego dziecka we mgle. Takie są fakty.
Ale jak się nie ma argumentów, to się zmienia temat i próbuje obrażać :)
Nie znam dokladnie sprawy, ale wiara w to ze mieliony z LM jakos sie rozeszly to troche dziwne podejscie. Ja rozumiem gdyby to bylo 15 mln zlotych ok mogloby sie rozejsc ale 15 ml euro i jeszcze co.sezon takie zyski z transferow...po za tym czy ktos byl przy podpisywaniu dokumentow miedzy mioduskim i iti i wie na 100% ile wynosil dlug? O ile w ogole dlug byl?
~orety
  • 0 / 0
Nie 'wymśleć 'tylko 'wymyślić'.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 1 / 0
Moim zdaniem to z gotówką to zupełnie nie tak.
Mieliśmy gotówke 5 baniek na koniec 15/16.

I teraz tak:
Kasa za zawodników wpłyneła, ale nie jakieś 34 mln wyniku na transferach (sprzedaż - wartość w ksiegach), ale tyle ile faktycznie nam zapłacono. Możliwe że niektore kwoty gdzieś maja wpłynąć później. Ale ząłóżmy optymistycznie, że 30 baniek wpadło. Mamy 35.

Wynik ze sprzedaży: załóżmy, że wszystko dostaliśmy w gotówce i wszystko na czas zapłaciliśmy - do wpłnięcia 48. Mamy 82.

Pokazujecie EBIT - to super. Ale niestety odsetki płacić trzeba - takie głupie życie. Założmy, że Legia płąci 5 mln odsetek rocznie (nie mam danych). W kasie zostaje 78.

Wandzel dodał:
22 mln spłąty zadłużenia - w kasie zostaje 56.
15 mln - stare zobowiązania do spłąty - w kasie zostaje 41
10 mln - premie, ktore weszly w wynik, ale nie wypłącone gotówkowo - zostaje 31 mln
8 mln - podatek.. no bo skoro placimy odsetki to i podatek - zostaje 23 mln.

No i gdzie pozostale 15 mln PLN ktore wyparowalo? W ruchach transferowych moi mili. Nie w zadnych zwiekszonych kosztach. Sam autor przeciez napisal, ze kase placimy, ale wynik obciaza tylko amortyzacja. 15 mln to Nagy (pewnie kolo 5 mln), Moulin (3 mln) , Langil (3 mln) a troche pewnie jeszcze sprzetu stalego jakis super urzadzen etc. Rowniez 400k pln jakie przelalismy za Magiere Zaglebiu.

Takze wg mnie nie bylo zadnego wyprowadzenia kasy. Po prostu te 100 baniek pln ekstra nas kosztowalo jakies 20 (premie, organizacja, przeloty etc), 5 (Hasi), 15 (transfey), 8 (podatek.. w sumie juz 48) a za reszte splacono ITI 22 oraz stare zaleglosci - 25.
O i juz caly rachunek.

50 baniek nie zniknelo poszlo na splate ITI - 22 oraz na stare zobowiazania 25.

Wniosek: Wandzel z Lesnym kupili Legie za kase z Legii ( owe 22) oraz zyli na kredyt (owe 25).

Moje zdanie - splacili ITI i od razu sie zwineli. LM spadla im z nieba zeby wyjsc z inwestycji,
Domyślny awatar Pułkownik
  • 1 / 0
o cie florek ale mi wyszlo dlugo.

W skrocie - kluczowe dla losów kasy z LM sa pozycje:
oddanie kasy ITI - 22 mln
stare zobowiazania - 25 baniek
do tego trzeba pamietac o zakupach pilakrzy w 16/17 ktore tez nie weszly cale w wynik ( a w EBITDA w ogole) - a tutaj jest Nagy za bankie, Langil i Moulin po pol.

Wnioski kazdy sobie wyciaga.
Wg mnie prezesi jednak jechali ostro po bandzie. A jak tylko domkneli transakcie z ITI (te 22 banki) to sie zmyli
Generał broni
  • 0 / 6
Bardzo konkretne i rzeczowe podsumowanie, którego brakowało w dyskusji.
Te dane powinny być punktem wyjścia w rozmowie o prezesach Legii i ich sposobie działania, a nie wyzwiska od koralików czy kudłatych.
Można się czepiać szczegółów, bo uwzględnienie amortyzacji itp, ale jest bardzo dobrze przedstawione i każdy, kto pracował w finansach lub miał własną spółkę czy nawet działalność może wyciągnąć wnioski.
Od razu widać, że są dwie kompletne różne strategie działania klubu jako przedsiębiorstwa, o czym było wiadomo od czasu wybuchu konfliktu.
Nie będę oceniał, który jest lepszy, bo suche wyliczenie nie uwzględnia czynnika ludzkiego czyli wpływu na drużynę i wyniki sportowe, które.później przekładają się na wynik finansowy w następnym roku. Nie wiemy, jakie decyzje podjąłby poprzedni zarząd na wiosnę i w lato i jakie by to przyniosło skutki sportowe i finansowe.
Jak widać każda ze stron może przedstawić bilans po swojemu i koncentrować się na wybranych aspektach np przychodach lub kosztach, a najważniejsze jest jak podjęte działania mają wpływ na wyniki sportowe, rozwój drużyny i klubu i dalsze możliwości rozwoju. Moim zdaniem czynnik ludzki i relacje personalne mają w przypadku klubu sportowego bardzo duże znaczenie i są obecnie trochę marginalizowane.
Domyślny awatar Major
  • 0 / 0
Prezes Dariusz Mioduski na tłiterze zaprzeczył doniesieniom sport.pl twierdząc że jest to zwykły fejk news
Skoro tak mówi DM to ok.
Skoro tsk mówi gazeta wyborcza to jest to Fake news chyba ze niektórzy kibice Legii w imie wojenki zdążyli juz sie zbratac nawet z GW? Hehehhe
Marszałek Polski
  • 2 / 0
Trochę dziwna ta lista nazwisk Mąką, Nagy? Jedne dopiero co przyszedł i już chciałby zwalniać trenera, a drugi młokos który właściwie dopiero cokolwiek zaczyna grać. Tekst jakiś mało wiarygodny, ale z drugiej strony Kubiak niby swoje wie o Legii jak na dziennikarza.
Marszałek Polski
  • 1 / 0
Mioduski

"W sport.pl napisano nieprawdę. Nikt z zawodników u mnie z czymś takim nie był. Ciekawe komu zależy na "kwasie" w szatni?"
Generał dywizji
  • 1 / 0
Bo to jest kolejny medialny paszkwil na Legie, jeśli ktoś miałby sypać to byłoby to kilku innych piłkarzy, którzy mieliby powody.
Podpułkownik
  • 0 / 0
Mączyński to reprezentant Polski i myślę że zwyczajnie boi się że wypadnie z kadry przez tak słabą grę drużyny oraz amatorkę sztabu. To samo Nagy, przeszedł przygotowania ze sztabem Magiery oraz Krzepoty i zgasł. Pewnie poszło o przygotowanie fizyczne, stad też bunt Pazdana i Jędrzejczyka, którzy na takiej grze właśnie bazują i są tego świadomi. Zresztą też nie chcieliby stracić miejsca w kadrze.
Marszałek Polski
  • 2 / 0
Ja jakoś sobie nie wyobrażam jak piłkarz idzie do prezesa się żalić na trenera, toż to było by masakrycznie poje.bane.
Pazdka,Jędze i Mąkę akurat łączy fakt ,że to "przyjacioły"więc wszystko jest możliwe..
Mnie to już chyba nic nie zdziwi co jeszcze może się wydarzyć w tym klubie,nawet jakby na naszym stadionie wylądowało UFO
@Hans
"Stadion Legii wycelował jupitery w obce statki..." ;)
~Prawnik stojący z boku
  • 0 / 0
Jammm, a wyobrażasz sobie, że rodzic idzie do dyrektora szkoły ze skargą na niefachowego nauczyciela?
No jak to gdzie są pieniądze? Jachty nie są za darmo. Dywidendy i "premie" też swoje "ważą" :)
Podpułkownik
  • 2 / 0
Hmmm. Ciekawe, że wobec sztabu zbuntowali się piłkarze dla których dobre przygotowanie fizyczne jest podstawą do dobrej gry (zdaje się, że doskonale mają tego świadomość), choćby Pazdan i Jędrzejczyk. W kontekście tego o czym majaczył Krzepota w tym wywiadzie, to się zastanawiam jaka amatorka musiała się tam odwalać, skoro nawet piłkarze sami to dostrzegli? Nie było tak, że byli zadowoleni z tego że nic nie robią, w końcu Ci goście grają w reprezentacji (w której chcą się też utrzymać) i jakąś tam ambicję posiadają.
A u kogo z Legii nie jes
Generał dywizji
  • 2 / 0
Panowie, proponuje zachować trochę dystansu a propos rewelacji ze sports.pl.
Komuś bardzo zależy aby wokół Legii unosił się smród i tak się dzieje od jakiegoś czasu, chyba to widzicie. Ja w przypadki nie wierzę, a sports.pl powinno mieć twarde dowody, bo w innym przypadku na miejscu chłopaków, na których wylewa się już szambo, poszedłbym z tym do sądu i założył sprawę o zniesławienie.
Tylko ,ze potwierdzają to dziennikarze z legia.net czy legionisci.com
Generał dywizji
  • 2 / 0
Poproszę o dowody.
Generał dywizji
  • 1 / 0
Nie minusuj tylko je podaj, czekam.
Nie minusuje :D i nie będę nic tu przytaczał.Wszystko jest na Twitterze
Generał dywizji
  • 0 / 0
Dowody, mam w czterech literach nołnejmów z TT.
Poza tym kto by inny miał minusować pytania, które zadaję tobie?
Baron, czepiasz się. Przecież twitter prawdę Ci powie. Dowody w postaci dokumentów, rozmów czy nawet zeznań są niepotrzebne, wszystko "jest na twitterze" :)
~ja
  • 1 / 0
1. Przyglądając sie wyliczeniom to jednak tej kasy za LM wciąż po części brakuje - dobrze chociaż, że spłacono iti.
2. Jak chce się rozwijać klub to trzeba zatrudniać lepszych piłkarzy, a lepsi piłkarze to wyższe koszty (zobaczcie co się dzieje na wyspach czy w innych zachodnich ligach).
3. Wyższe koszty spowodowane były również stuleciem i wszystkimi akcjami (w tym marketingowymi) z tym związanymi. To było konieczne i było jasne, że się zwróci.
4. Teraz jest już po stuleciu i nie ma wyników sportowych. Obawiam się, że przez to będziemy mieli małe przychody ze sklepu itp. Patrząc na brak większych kampani przynajmniej koszta będą niewielkie.
5. Mimo wszystko Jędza to dobry transfer. Bardzo nam pomógł w MP na wypożyczeniu. Trudno było wtedy przewidywać, że bedzie grał słabiej. W ten sposób to nikogo byśmy nie sprowadzili. Jak można zwalać na prezesa, że to zbędny wydatek jak to był i jest aktualny reprezentant Polski. Jedza musi być odpowiednio przygotowany, a wtedy będzie dobrze grał. Jak na tej klasy zawodnika to przyszedł za grosze, a jeszcze możnaby go sprzedać, bo nie ma 30 lat. To kogo my mamy sprowadzać jak nie właśnie takiej klasy piłkarzy za takie kwoty? Oceniać a posteriori transfer i to po aktualnej formie? W dniu transferu był szał zachwytu i tak trzeba wydana kwotę traktować - jako dobrze wydane pieniądze. No Gui też teraz nie gra - co za beznadziejny transfer. Dać mu obniżkę teraz?! Bądźmy realistami - kasa w piłce szybuje.
6. Mówi się, że piłka to zły biznes. A Leśny zarobił na Legii bardzo duże pieniądze, nie mówiąc o Wandzlu, który przyszedł później, gdy Legia była już własnością Leśnego i Mioduskiego, a zarobił bardzo dużo. Leśny - i uzyskał wyniki sportowe i zarobił kasę. Pytanie co będzie z Mioduskim - mówi się że to dobry biznesmen. Piłka to biznes inny niż wszystkie, w którym wynik sportowy ma kolosalne znaczenie. Teraz jasnym jest, że MP MUSIMY zdobyć - jak co roku. I za to kocham ten klub.
~kot
  • 0 / 0
bronienie Jędzy jest z dupy. Deweloperka go odciąga od pracy dla klubu. zresztą danie takiej kasy takiemu zeru technicznemu uważam za niegospodarność lekko mówiąc. powinien kopać uran gdzieś, do tego się nadaje. a w obecnej formie to do niczego
~ja
  • 1 / 0
To "zero techniczne" jest reprezentantem Polski i to czynnie grającym - czyli nie ma lepszego lewego obrońcy od niego wśród Polaków. A Jędza jest prawym obrońcą czyli ta lewa strona to tylko dodatek.
Co to jest dzisiaj w piłce 1 mln euro?
Jędza jest wyceniany na więcej i ten transfer to i tak była okazja. On nam wydatnie pomógł zdobyć mistrzostwo na 100-lecie.
Skąd ktoś kto robi transfer ma a priori wiedzieć, że zawodnik nagle przestanie grać? Jest wróżką? A może jest po prostu źle przygotowany, bo również Hlousek gra słabo, a grał conajmniej dobrze.
Pół roku po transferze jak cała ekipa gra słabo to można sobie mówić. Równie dobrze wiosną Jędza może wymiatać.
To kogo mamy kupować? Wawrzyniaków?

Gość świetnie grał wiosną 2016 i zdobyliśmy MP.
Pojechał na euro 2016 gdzie robił furorę.
I według was kupienie go za 1 mln euro przy dzisiejszych cenach to zły transfer.

Niech dobry trener przygotuje dobrze zawodników to zobaczycie jak wymiatać będą Jędza i Hlousek. A nawet jak nie będą to ze strony działaczy te transfery to po prostu były dobre transfery, bo nikt wróżką nie jest.

Złe transfery to Chukwu czy Langil.
"Jeszcze nigdy nie pracowałem z tak słabym trenerem. Ta szatnia za nim nie pójdzie - takie zdanie o Jacku Magierze mieli niektórzy jego zawodnicy. I choć żaden z nich publicznie nie odważył się go wypowiedzieć, to prywatnie nie miał z tym problemu. Skargi płynęły, i to do samego prezesa.

- Nie wszyscy w tej szatni chcieli umierać za trenera - powtarzał Dariusz Mioduski w wielu wywiadach, których udzielił ostatnio, już po zwolnieniu Jacka Magiery. Prezes Legii - zakładamy, że celowo i świadomie - nie wskazywał na nikogo palcem, ale jasno precyzował i trzymał się wersji, że kluczowy w podjęciu tej decyzji był przegrany 1:2 mecz ze Śląskiem.

To właśnie wtedy, we Wrocławiu, prezes miał usłyszeć pod szatnią zastrzeżenia co do pracy trenera. Kolejne, bo skargi tak naprawdę płynęły do niego od kilku tygodni. I to od piłkarzy, którzy są kluczowi dla tej drużyny. Z naszych ustaleń wynika, że był to przede wszystkim Michał Pazdan, ale też Krzysztof Mączyński, Dominik Nagy i Artur Jędrzejczyk.

Zwolnienie Magiery to był szok. Szok dla wszystkich. Nie tylko dla kibiców i dziennikarzy, ale też dla pracowników klubu. Wiadomość o tym ujrzała światło dzienne zaledwie kilkadziesiąt minut po jego rozmowie z prezesem. Do tego czasu ledwie kilka osób w klubie (bardziej trzy, niż osiem) wiedziało, że do tej zmiany dojdzie. Poza klubem nie wiedział nikt. Nie wiedzieli piłkarze i współpracownicy Magiery, którzy w czasie tej trudnej rozmowy prezesa z trenerem, szykowali się do porannego treningu w Legia Fight Club.

Ale o tym, że zmiany w Legii nadchodzą, są nieuniknione, można było usłyszeć wcześniej. Mioduski już od jakiegoś czasu zwracał uwagę, że poszczególne układanki sztabu szkoleniowego nie wpływają dobrze na pracę trenera. Jeszcze przed odpadnięciem z Ligi Europy - kiedy publicznie mówił, że ma nadzieję, iż Magiera to trener na lata - w gabinecie prezesa trwały dyskusje o jego współpracownikach. Zaczęto rozważać zatrudnienie m.in. nowego specjalisty od przygotowania fizycznego, który bez względu na przyszłość Magiery, miał zająć miejsce Sebastiana Krzepoty.

Krzepota ostatecznie - tak samo, jak Tomasz Łuczywek (asystent trenera), Marcin Żewłakow (skaut Legii) i Michał Żewłakow (dyrektor sportowy) - został zwolniony razem z Magierą. Ten o swoim rozstaniu z Legią (dość chłodnym - przynajmniej z piłkarzami, którym jedynie w żołnierskich słowach zakomunikował o decyzji prezesa i wyszedł z szatni) wciąż publicznie mówić nie chce - odmawia wywiadów albo przekłada je na późniejszy czas.

W klubie słyszymy, że piłkarze wciąż są w szoku. Że dopiero po fakcie zdali sobie sprawę, iż w dużej mierze sami zawiedli i zwolnili trenera. Trenera, za którym jednak nie stanęli. A jeśli stanęli, to tylko po to, by strzelić mu w plecy. Bo wbrew temu, co napisały "Sportowe Fakty", Magiera od całej drużyny żadnych przeprosin się nie doczekał."
Domyślny awatar Major
  • 1 / 0
O! TLW... aż byłem zdziwiony że przy takiej dyskusji jeszcze cie nie ma na forum
Domyślny awatar Porucznik
  • 1 / 0
Pazdan to raczej jest ostatnią osobą, która ma moralne prawo sugerowania zwolnienie trenera.
Dlaczego? Nie jestem specem od wszystkiego(w ogóle nie uważam się za speca a jedynie za kibica). Nie mam też obiektywnych/pewnych informacji na temat przychodów i kosztów więc nie zabieram w tym temacie głosu. Są lepiej obeznani ode mnie w tym temacie.
czy pamiętacie słowa Vadisa ze zna gorszego trenera od Besnika myślę ze to o Jacku było
Ljanczylik91

Fakt, że Vadis mówił, że zna gorszego trenera od Hasiego ale nie chciałby byśmy go poznali. A może jednak chciał?..

Na razie to tylko plotki. Problem w klubie jest od lat. Są pewne chwasty, które zatruwają normalne funkcjonowanie klubu, zespołu ale najważniejsze to odnaleźć to prawdziwe źródło.
Domyślny awatar Major
  • 1 / 0
TLW

ze względu na to że lubisz dyskutować o Legii : )
Jaki Magiera by nie był, łażenie do prezesa (jeśli to prawda) i narzekanie na trenera za jego plecami, domaganie się zwolnienia, jest, brakuje mi nawet cenzuralnych słów, żeby takie zachowanie określić, paskudztwem. Jeżeli postępowali tak z tym trenerem, zrobią to samo z innym, zresztą rok wcześniej zrobili to samo z Hasim. Ja takich zawodników szanować nie potrafię. Sztab oczyszczono, czas teraz na szatnię. Zaraz coś im się nie spodoba w nowym trenerze i powtórka z rozrywki.
LeveL

No lubię :) Kocham ten klub i chciałbym by był najmocniejszy jak to możliwe :)
Mogę o tym gadać godzinami ;)
Marszałek Polski
  • 0 / 0
TLW
81 to twój rocznik?
Generał dywizji
  • 0 / 0
A jeśli to nieprawda? Łykacie to szambo, które od jakiegoś czasu jest wylewane w mediach na Legie?
Marszałek Polski
  • 1 / 0
LionelHutz
To że chodzili to nie znaczy że grali na jego zwolnienie. Właśnie to chodzenie mówi o tym że
grali na maxa ale widzieli że coś jest nie tak i informowali o tym prezesa.
Nie widziałem na pół-maxa. Wiem, wiem. Nie mieli siły, byli źle przygotowani. Jak zawsze w Polsce piłkarz niewinny tylko źle trenowany i nieprzygotowany.
Największa wadą Mioduskiego jest brak wiedzy na temat piłki. Nie takie tuzy biznesu wtopili w piłce duże pieniądze.
Do tego trzeba mieć talent i nie opierać się na słynnym :bilans musi sie zgadzać.
To jest klub sportowy i nie zawsze wszystko zależy od tego co się zrobi. Trzeba mieć szczęście, nosa do transferów, wiedzieć kiedy zaryzykować a kiedy odpuścić.
Mioduski tego nie ma bo i skąd jak prawie go w klubie nie było i dalej bywa rzadko.
Dlatego wziął sobie Chorwatow. Liczy że będą za niego wszystko robić. Żeby się nie przeliczyl.
Jako kibic życzę mu jak najlepiej, ale oczywistym błędom i nieudolności nie pochwalam.
Najgorsze jest to ze ON-Mioduski nigdy się nie przyzna że coś robi źle. Wszyscy są winni, ale nie on.
Domyślny awatar Major
  • 0 / 2
Hahahaha Szanowna Redakcjo. Co niektórzy czytelnicy i forumowicze Legia.Net uznali by że napisaliście ''obiektywnie'' i że napisaliście prawdę tylko wtedy gdy napisalibyście że ''Zły Leśny okradł Legie z wszystkich pieniędzy zostawiając ją na skraju przepaści ale na szczęście zjawił się Dariusz Mioduski, jadący na białym rumaku, w ślniącej zbroi z długimi, jasnymi lokami i wkładając bezinteresownie swoje prywatne złoto i diamenty wyciągnął Legie z niewyobrażalnej zapaści finansowej i ratując ja przed prezesem samo zło. Jednak prezes samo zło na tym nie poprzestał i cały czas tylko obmyśla niecne plany jak zaszkodzić Legii i złotolokiemu Dariuszowi i stąd się wzięły wszystkie błędy i niepowodzenia jakie Dariusz Wspaniały do tej pory zaliczył : D
Marszałek Polski
  • 3 / 0
Na sport.pl artykuł o tym jak zawodnicy chodzili do prezesa i jasno dawali sygnał że z tak słabym trenerem nie pracowali nigdy
Szczerze to nie jestem w jakimś szoku. Bardziej mnie szokują nazwiska. O ile Nagy to obcokrajowiec a wiadomo jak z Magierą nie po drodze mieli to jednak Jędza i Mączyński to szokujące w sumie.
*nie po drodze mieli obcokrajowcy
Co ciekawe to Kuchy jest kumplem i Jędzy i Mąki ale akurat w jego przypadku ciężko mi wierzyć że grałby na zwolnienie Magiery. Akurat jemu dużo zawdzięcza, był jego jednym z faworytów. Chyba że to prawda że ostatnio mieli jakiś konflikt.
Podporucznik
  • 1 / 0
A jest coś o tym co teraz mówią? Jakby ciekawsze. Szatnia zwolniła już Hasiego potem Magierę nie wiem czy Romeo wie ale ma przesrane. Dodam, że akurat Pazdan powinien przeprosić wszystkich za swój wyczyn w Tyraspolu. Chyba, że zrobił to specjalnie w ramach akcji zwalniania Magiery...wtedy jest ok. Tylko pucharów szkoda.
Marszałek Polski
  • 1 / 0
To że mówili że trener jest słaby nie znaczy że grali na jego zwolnienie. To on doprowadził ich do takiej dyspozycji i to on ich ustawiał na boisku
Grali fatalnie to poleciał. Co do nazwisk dla mnie bez znaczenia.
JohnoQ

Bardziej prawdopodobne jest to co mówisz. Grania na zwolnienie w tym przypadku nie widziałem ale widziałem bezradność zespołu, brak koncepcji na grę, słabą motorykę. Dziwne to wszystko choć rok temu widziałem to inaczej.
Marszałek Polski
  • 1 / 0
TLW
Rok temu po zmianie trenera drużyna ruszyła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki
W niedzielę takiego wrażenia nie miałem
Dokładnie!
~ad
  • 0 / 0
Wniosek z tego taki, że bez porządnego inwestora nie przeskoczymy pewnego poziomu. Doszliśmy do ściany i możemy stąd tylko się cofnąć.
Na szczęście mamy teraz odpowiedzialnego Prezesa dzięki któremu może nie będziemy grać co roku w Pucharach,MP będziemy zdobywać raz na jakiś czas BO przecież to nie jest wcale najważniejsze ale za to będziemy wprowadzać młodzież ,mieć piękną akademię i w ogóle będziemy oszczędni i rozsądni.

Bajka!

Paradoksalnie za jego rządów jesteśmy w najgorszej sytuacji ekonomicznej od lat przez brak awansu do Europejskich Pucharów dodatkowo generując kolejne koszta z pozbyciem się sztabu szkoleniowego a zatrudniając Chorwatów i wydając kilka milionów euro na paralityków którzy nie potrafią dobrze przyjąć piłki.
<burza braw>
Prezes ,zgodnie z instrukcjami jego ludzi od PR udzieli kilku wywiadów,populistycznie potupie nóżkami i zamrozi premie ,wróci sobie do Szwajcarii,przyleci na mecz a gawiedź zadowolona z uznaniem kiwa głową ,że mamy takiego super właściciela.
~Czaro1987
  • 0 / 0
Jak Wy powielacie łatkę z tym wprowadzeniem młodych to szok jakiś. Chcesz Astizów i Jodlowców czy lepiej kupić Dude Nogya czy Gulierme na których można jeszcze zarobić ?
Dokładnie wzorem jest amika, a jesli przez to będzie MP raz na parę lat to co tam kogo obchodzi zawsze się paru znajdzie co przyklasnie...
Do pucharow juz nie awansoealimsy. Nadciągal piłkarzy 10 czy 15 wyboru.
Akurat jak tylko objął prezesure...
~
  • 0 / 0
Dla mnie Leśny stał się legendą. Ostatnie MP zdobyte jeszcze siłą rozpędu jaki Leśny nadał Legii. Za jego działaniami nie stały duże pieniądze ani służby specjalne jak w przypadku Loczka, kt. przez lata był przecież prawą ręką niejakiego Kulczyka - oczka w głowie WSI. Takiej fuchy nie dostaje nikt z zewnątrz. Stąd wyszła sytuacja, nazwę ją, konfliktu rang - Boguś ma dużo wyższą rangę moralno-psychologiczną (co widać, słychać i czuć), Loczek - rangę społeczną (kasa plus układ), co zazwyczaj pcha takie osoby do dokupienia sobie tej pierwszej. Konflikt: "ja włożyłem więcej kasy w ten jakże prestiżowy interes niż pozostałych dwóch, a większy splendor spijają ci dwaj... Aby go sobie dokupić, musiał sprowokować z nimi konflikt. Jak to się odbiło na Legii - wiemy. Impet po Leśnym wygasł i nastąpiła sportowa katastrofa, a z nia krach finansowy. I szukanie winnych.
To nie Leśny jest winien; on miał odwagę ryzykować, a tego Loczkowi brak. Wziął 40 baniek, które zaraz utopił przez swoją politykę i transfery. Z jednego się cieszę, że z Legii odszedł polonista Żewłak, bo o gorszego cymbała transferowego będzie trudno. Lub kombinatora, bo jak ktoś kupuje marnych piłkarzy za wielkie pieniądze, a sprzedaje dobrych za czapkę gruszek, to zawsze pytam kto na tym zarabia...
Powiecie może, że Loczek też zaryzykował sprowadzając cichaczem Romeę, ale wg mnie to nie ryzyko, tylko głupota (chyba, że Jozak zajmie się de facto organizowaniem Akademii, a treningiem de facto Vuko).
Bardzo chcę, aby wbrew logice ten szalony chorwacki pomysł jednak wypalił, bo w Polsce Legia ma być Numero Uno i gdy jest inaczej bardzo mnie to boli i wqrwia! Gdy przychodził Czerces, byłem sceptyczny, ale szybko mnie, jak i większość, przekonał do siebie. Oby tak było z Jozakiem!
Loczek przejmując całość wziął całą odpowiedzialność na siebie, więc ma co chciał i niech ją niesie. Papierkiem lakmusowym będzie przede wszystkim frekwencja
Domyślny awatar Pułkownik
  • 1 / 0
Calosc przeczytam w domu jak bede mial chwile. Teraz tylko chcialbym zebyscie uwazali po latwo dac sie nabrac na taki trik:

- z wyniku odejmujemy amortyzacje bo przeciez bez ruchu gotowki
- jednoczesnie nigdzie nie pokazujemy wyniku pomniejszonego o kwoty transferowe

w efekcie ukrywamy to ile rzeczywiscie poszlo na transfery.

Przyklad:
rok 2016 = kupujemy maslo za 800k euro, kontrakt na 4 lata. Gotowki ubywa 800k euro ( albo mniej jak w ratach), ale na wyniku tego nie widac. Bo kwota transferowa nie wchodzi w wynik jako koszt - tym kosztem wlasnie bedzie amortyzacja - po 200k euro co rok trwania kontraktu.

Takze jak pokazujemy tylko EBITDA to troche naginamy rzeczywistosc.
A jak robimy tak, ze transfery sa w ratach to w ogole malujemy trawe na zielono.

Ebitda wysoka (bo amortyzacji zakupow nie uwzgledniamy), gotowka jest (w koncu zaplacic mamy za 5 lat).. :D
Podporucznik
  • 5 / 0
"...sukcesu mierzonego czterokrotnym zdobyciem tytułu mistrza Polski, trzykrotnym zdobyciem Pucharu Polski, trzykrotnym udziałem w Lidze Europy oraz awansem do Ligi Mistrzów po raz pierwszy w Polsce od dwudziestu lat. Nigdy w swojej historii Legia nie zdobyła tylu trofeów w tak krótkim czasie"

Amen.

I to jest sedno sprawy dla mnie jako kibica Legii Warszawa. Sprawy właścicielskie, strukturalne i finansowe są szalenie istotne ale nie chodzę na mecze oglądać na telebimach słupków z przychodami tylko bramki. Co mi ze stabilizacji i dobrych perspektyw bez mistrzostwa, pucharów...Dla mnie sprawa jest prosta - są tytuły i puchary - dobry właściciel i zarząd. Nie ma - to cała reszta jest BEZ SENSU! Po co komplikować sprawy i kłocić się w gruncie rzeczy o nic. Był "koralik" jest "lok" będzie ktoś inny - mi to w zasadzie wisi. Nie jestem kibicem właściciela czy prezesa tylko Legii. Dla mnie jako kibica ważne są sukcesy sportowe! Im będzie ich więcej - tym lepiej. Trenera grilujemy zaraz jak mu się noga podwinie - out i do budy - a u właściciela analizujemy słupki w budżecie...Dajmy sobie wszyscy spokój z analizowaniem prasowych doniesień ze świata finansów a skupmy się na ocenie wyników. W końcu to sport a nie fabryka gwoździ. Właściciel i prezes są wtedy ok kiedy wygrywają. I TYLKO wtedy. Z całym szacunkiem dla właścicela ale za darmo się nie bawimy. Karnet kupuję, na każdym meczu jestem, gadżety tylko w sklepie firmowym. Wspieram klub i oczekuję zwycięstw. Miłego dnia.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Dla mnie w sumie też, prezesem i właścicielem może być nadal pułkownik Potorejko, ważne, żeby pójść na mecz i obejrzeć dobry futbol.
no pewnie że nie trzeba się interesować niczym więcej niż wynikami, ale w takim razie nie powinno się udzielać w wątkach dotyczących szerszego spojrzenia. Jeśli nie interesujesz się polityką to nie wchodzisz na polityczne wątki z argumentem za obecną władzą: a ja dostałem podwyżkę w mojej fabryce więc jest dobrze.


może Cię to zdziwi, ale wielu ludzi interesuje los klubu w przyszłości a nie tylko gablota na tu i teraz.
Tak tylko wy robicie sztuczna niczym nie poparta atmosferę kataklizmu, który został zazegany przez Mioduskiego.I teraz ten ostatni musi sprzątać...
Życie na kredyt jak za Gierka.
Podporucznik
  • 3 / 0
Kierownik - sukcesy sportowe nie wykluczają dobrej przyszłości. Są elementem jej budowania. Bez sukcesów nie ma kibiców na stadionie, zainteresowania mediów, sponsorów, wpływów z pucharów...Od tego jest właściciel i zarząd by o tym myśleć. Ma tu największy klub w Polsce, w największym mieście, z najwyższą frekwencją. pięknym stadionem od miasta - gdzie odnosić sukcesy jak nie tu? A jeśli temu się nie uda (a życzę mu naprawdę jak najlepiej) to przyjdzie kolejny. Chętni się z pewnością znajdą. Zwłaszcza po analizie tych danych. Zresztą Pan Mioduski to absolwent Harvardu a wcześniej prezes Kulczyk Holding nie wchodziłby na siłę w zły interes...on złych nie robi.
Dokładnie jak nie pasuje to niech sprzeda. Mioduski udaje że wzięcie Legii to problem. Każdemu właścicielowi firmy zawsze powiem. Jak Ci tak źle to oddaj za darmo. Po co masz dokładać. Tylko że w rzeczywistości nigdy nie dokładają tylko tak gadają pod publikę. Jednak ze niektóre pelikany lykaja ta gadke....
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 0
Sukces finansowy i sportowy są ze sobą w dzisiejszej piłce bardzo ściśle powiązane - a już zwłaszcza w takich klubach jak Legia, gdzie kasa z pucharów i ze sprzedaży graczy wypromowanych przez wynik sportowy, to bardzo istotny punkt budżetu.

Działa to też jednak w drugą stronę - jeżeli właściciel klubu będzie źle zarządzał finansami to prędzej czy później odbije się to na wyniku sportowym, bo bez kasy nie będzie solidnych transferów czy funduszy na kontrakty dla najlepszych graczy zespołu.

Dlatego trochę się z Tobą nie zgadzam - wiadomo, dla kibica wynik sportowy zawsze będzie najważniejszy i z punktu widzenia rozwoju klubu jest szalenie ważny, ale to czy klub jest finansowo stabilny też jest - zwłaszcza w dłuższej perspektywie - istotne.
Domyślny awatar Major
  • 0 / 7
No, no, no prezesie Darku. Jestem pod wrażeniem : ) Zatrudnienie Jozaka było ruchem w stylu Leśnodorskiego. Podałeś spore ryzyko zatrudniając trenera który może okazać się dużą wtopą lub dużym sukcesem ! Da rade zauważyć że im dalej w las tym więcej decyzji za jakie wcześniej krytykowaleś Bogusia : )
Chyba już zauważyłeś że futbol to specyficzny biznes i tak jak to robił Leśny w tej ''zabawie'' przemyślane ryzyko się opłaca w innym przypadku jest stagnacja lub cofanie się. Przy przemyślany ryzyku popełnia się błędy które kosztują ale też osiąga się spektakularne sukcesy i jak się ma zmysł do tego biznesu to prowadzi się klub w taki sposób by bilans całego ryzyka, błędów i sukcesów wyszedł w ogólnym rozliczeniu na plus.
Może jeszcze nastąpi pogodzenie się i powrót co poniektórych do Legii ? Ja osobiście uważam że twoja współpraca z Bogusiem najbardziej wychodziła wszystkim na dobre a w szczególności Legii !
Obaj z was jako doświadczeni ludzie interesu powinni wiedzieć i potrafić wyciągać wnioski oraz przekładać mądre decyzję ponad osobiste urazy i egoizm.

PAMIETAJCIE. TYKO ( L ) SIĘ LICZY
Domyślny awatar Major
  • 0 / 2
Zbytnie asekuranctwo nie przynosi sukcesu w tym biznesie czego najlepszym przykładem jest cała Polska ligowa szarzyzna. Oni prowadzą kluby bez ryzyka i stoją w miejscu a nawet można się w ten sposób cofnąć. Ryzykowny ruch jaki niewątpliwie wykonałeś Darek zatrudniając trenera Jozaka świadczy że zaczynasz rozumieć ten biznes i sport, który poniekąd polega na ryzyku. Ten biznes można trochę porównać z zabawą na Wall Street. Gdzie jeżeli ma się do tego nosa i potrafi się mądrze zaryzykować to odnosi się duże sukcesy, jednak trzeba pamiętać że przy tak specyficznym biznesie jeżeli nie ma się do tego wyczucia można przepaść jak wielu biznesmenów na Wall Street.
Te ryzyko to ściema i tyle, może poza faktem że nastawiali sie na LE.
Mioduski się nastawial do LE, ale tylko w wywiadach, bo Vadisa opchnal za grosze i kupił pewnie za grosze nieprzygotowanych piłkarzy .

W efekcie nie ma nas w pucharach. Takie ma asekuracje podjscie. Awansowac najlepiej bez nakładów na drużynę.
Domyślny awatar Major
  • 0 / 2
Spoko Robbson

Niema co się nadmiernie denerwować. To niczego nie zmieni.
Napiszę szczerze że dla mnie jesteś jedną najmądrzejszych osób na Legia.Net
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Ta nasza liga jest słaba nie oszukujmy się .Legia i tak będzie głównym kandydatem do zdobycia M.P. Nawet załamka formy chwilowa tego nie zmieni.Ten Romario z Lechii jest ciekawym wzmocnieniem dla nich. Źewłak to za dużo gadał , zamiast działać .Są fajni zawodnicy na rynku nawet w niższych liga, tylko trzeba ich wyszukać i dać prawdziwą szansę
Artykuł OK. Dużo pracy. Ale przecież w aktach rejestrowych (KRS) widnieje wpis o złożeniu przez Legia S. A. sprawozdania finansowego w dniu 12.01.2017 za okres OD 01.07.2015 DO 30.06.2016 roku.
Za pół roku zamknie się kolejny okres bilansowy, nowe sprawozdanie się pojawi i wątpliwości jakie można mieć na dziś –wyjaśnią się. Powinny być dostępne dane o wyniku finansowym za ostatni rok bilansowy, rozliczenie tego wyniku, info o uchwalonej przez Walne Zgromadzenie (czytaj Pana Prezesa Mioduskiego jednoosobowo) wysokości dywidendy (czy była takowa?) i w konsekwencji czy i ile pieniędzy przepłynęło z Legii S.A. do Legia Holding Sp. z o. o. Jak i w jakiej formie APL Sp. z o. o. (spółka córka) dostała, dostanie kapitał na inwestycje? Siedzenie w aktach rejestrowych nie jest moją pasją dlatego czekam na info autora opracowane na podstawie oficjalnych dokumentów Spółki i raportu EY, a nie wątpliwych wywiadach. Powodzenia.
A do jz66 jedna uwaga – wylewanie jedynie nieobiektywnej, niekompetentnej żółci Twojemu stanowi zdrowia psychicznego już nie pomoże i błagam, nie sil się na odpowiedź.
Druga uwaga - Obserwuję dawane plusy i minusy i z przykrością stwierdzam, że obiektywizm nie jest w modzie. Chwalenie w czambuł Pana Prezesa Mioduskiego jest OK. Wytykanie Mu błędów kończy się ostracyzmem.
a co ma do tego moda? tok indywidualnej oceny sytuacji to moda? Modne to jest i było chwalenie Leśnego, na szczęście jest parę osób, które potrafią spojrzeć ponad trofea z ostatnich lat.
~Ziggy666
  • 0 / 0
A ile melonów ostatecznie wyprowadzili z klubu Leśny i Wandzel?
~jojo
  • 1 / 0
Pada też mit transferów za darmo i dlatego że będzie można grać w LM. Zawodnicy może nie kosztowali ale prowizje dla managerów były słone a i zawodnicy też swoje kontrakty brali. Transfer Jędzy to kryminał tak samo jak brak transferu napastnika po sprzedaży Niko i Prijo. Nie trafionych transferów też było multum poczynając od Ojaamy po Necida.
~jkb
  • 0 / 0
Czy na 100-lecie klubu warto było ryzykować ? Tak , brawo Lesnodorski godnie uczciles rocznice .A male robaczki typu J166 itp. niech licza pieniazki mamusi , idzie zima trzeba buty kupic .
Generał dywizji
  • 0 / 3
Okazuje się, że Miodulski, Leśnodorski i Wędzel to nie byli żadni właściciele tylko dojarki do wyciagania z Legii kasy. Ogółem tylko w ciągu 2017roku na ich spłaty różnych ich frajerskich zobowiązań poszło 60 milionów złotych (22 bańki ITI, 20 baniek wykup Leśnodorskiego, 20 baniek wykup Wandzela). Przy kapitale włożonym jednorazowo do klubu - 10 milionów złotych to według mnie jest zwykła kradzież.
OK, to ile wydoil Mioduski?

Lesny, Pedzel wzieli konkretne sumy, czy masz jakas konkretna sume dla Mioduskiego?
Generał dywizji
  • 0 / 3
Nie mam i nie uważam go za jakiegoś najgorszego w całej tej sprawie całe wyprowadzenie pieniędzy zostało przeprowadzone jeszcze jak było trzech właścicieli. A tak właściwie czterech bo przecież do momentu spłaty właścicielem było też ITI.
zalicza koszty które odpisuje od podatków.

oczywiście suchy zart.
no Mioduski to pewnie ze 200 mln wydoił - co prawda teraz dołoży bo mu się budżet nie zepnie ale co tam, przecież już nakradł
Generał dywizji
  • 0 / 0
Najciekawsze jak wyglądała umowa spłaty ITI sądząc ze sraczki jakiej dostała ta spłata w tym roku akurat przypadkowo z pieniędzmi z LM mogła być to umowa na procent od osiąganych zysków.
I tu ciekawostka – według Dariusza Mioduskiego pierwszym oknem transferowym, w którym całość środków ze sprzedaży piłkarzy została przeznaczona na odbudowanie składu było lato 2017, kiedy z pieniędzy za Vadisa sfinansowano zakupy Pasquato, Sediku i Berto.


Zapomniałeś o Mączyńskim i Monecie ,którzy łącznie kosztowali 2,4mln zł
Jeśli tak słuchasz wszystkich jak Mioduskiego to twój artykuł jest mocno zaciemniony bo Mioduski wyraznie powiedział,że to pierwsze okienko w którym wydali dwa razy tyle co zarobili a nie,że wydali tyle samo ile zarobili
coś w tym jest, że liga mistrzów jest swoistym probierzowym pocałunkiem śmierci dla biedaków z tej części Europy. Ile to już klubów padało na tak zwany RYJ po awansie do LM. Już abstrahując od tego, że Leśny spowodował, że bez tej LM byli byśmy dziś klubem z ogromnym długiem nie właścicielskim jak za czasów ITI a zupełnie powazniejszym, to i tak od tej kasy zaszumiało wszystkim w klubie w głowach. konflikty, rozpady, szastanie kasą na lewo i prawo.
To tak jak z biedakiem wygrywającym w Totka, nie od dzis wiadomo, że po paru latach będzie biedniejszy niż przed wygraną.
~kibic zwykły
  • 1 / 0
Bardzo fajny tekst. Podziękowania. Jeszcze mała prośba: jak ujmowane są wydatki ponoszone przez Legię na płacenie kar? To ta sama kategoria, co hotele, bilety lotnicze, pranie dresów, wymiana baterii w sprzęcie, suplementy? Mam taką teorię, że bez kar byłoby łatwiej funkcjonować.
Zakładając że dane się zgadzają to:

1. Wyniki ze sprzedaży przy grze w LE nie pokrywały kosztów i przy poziomie wydatków czyli kadry w tych latach, aby zbilansować się trzeba było sprzedawać zawodników.

2. Awans do LM de facto uratował finanse klubu ale by się zbilansować i wszystko popłacić trzeba było w zimę sprzedać 3 zawodników i wziąć dwóch za darmo - to że im zapłacono krocie to inna kwestia.

3. Ryzyko biznesowe było ogromne i nie dziwię się MIoduskiemu że nie chciał go ponosić - ma w tej chwili problem, bo z dziury na kilkanaście milionów będzie miał dziurę na jakieś 30-35 milionów - musi przykrócić wszystko i sprzedawać zawodników chyba że dosypie własną bądź pożyczoną kasę
Oczywiście. Najlepiej to mieć słabych piłkarzy za słabe pieniędze i bez pucharow...
robson najlepiej mieć stabilny klub którego polityka nie prowadzi na skraj przepaści w imię kilku trofeów. Trofea nie dają licencji na kolejny sezon, wiedziałeś o tym?
wiem że jesteś nadpobudliwy, ale parafrazując nasze go byłego speca od przygotowania fizycznego lepiej mądrze milczeć niż pisać bzdury - rozważ zmianę scenariusza na najpierw myślę potem piszę
~MariborFan
  • 0 / 0
słabych piłkarzy bo za słabe pieniądze??Maribor pokazuje ,że się da.Już drugi raz awansował do LM w ostatnich latach.W pierwszym meczu ugrał punkt z mistrzem Rosji.Czytam słoweńskie media i tu sie płaci zawodnikom bardzo małe pieniądze w porównaniu do tego co w Legii.
Pieski Mioduskiego juz szczękaja.Do budy.
Stabilny klub bez sukcesów? Bez MP PP czy pucharow? Tego chciecie. Zapraszam do stronę amiki. Wydało sie amikarze.
czemu nie skierujesz nas na stronę np, Ajaxu? niewygodny przykład klubu? sporo takich jest, naprawdę, na Amice świat klubów z akademiami się nie kończy a my gramy w tak cienkiej lidze, że zadłużanie się po uszy jest pętlą na szyję, bo w przypadku spadku formy sportowej nie będzie z czego spłacać zobowiązań i pętla się zaciska.
czuję się trochę jak bym rozmawiał z dzieckiem, wybacz, ale Twoje horyzonty nie są tak odległe, jak można by oczekiwać od osoby potrafiącej na legia.net założyć konto.
hauhauhau
~
  • 1 / 0
Oczywiste jest, że inwestowanie w piłkę nożną to ogromne ryzyko. Można z góry założyć, że zysku nie będzie lub będzie minimalny. Za to bez odpowiednich inwestycji nie ma sukcesów i to też jest oczywiste. Jak zainwestujemy bardzo dużo - także nie musimy odnieść sukcesu bo trafimy w losowaniu akurat fatalnie...albo będziemy mieli gorszy dzień lub sędzia się pomyli. Albo dyrektor sportowy nie zgłosi zawodnika:-) i cały nasz misterny plan w .......... Największe kluby odnoszą sukcesy i topią pieniądze. Im większe sukcesy tym większe wtopy. Często pomimo całego pasma sukcesów długi rosną. UEFA pracuje nad tym jak wprowadzić kotwice budżetowe by kluby nie zadlużały się więcej jak powinny. Tylko co to obchodzi paru szejków i tak kupią Neymara...Tych pieniędzy nie odrobią w LM...Ale ubaw mają. Tacy do Legii nie przyjdą więc szukamy swojej drogi. I słusznie. Jednak pamiętajmy, że ryzykowna polityka naszego poprzedniego zarządu jednak pozwoliła im spłacić dług i dzisiaj klub jest właściciela - na czysto bez obciążeń. Przynajmniej tak mówi...To jednak dokonali niemożliwego! Nie mieli nic, a razem tyle by kupić największy polski klub i jeszcze spłacić zadłużenie idące w dziesiatki milionów...To znaczy, że radzili sobie dobrze a nie źle. Teraz skłonność do ryzyka Pana Mioduskiego jest mniejsza bo ryzykuje już w 100% własne pieniądze. Szczerze życzę mu powodzenia ale dla nas kibiców ważne są przede wszystkim sukcesy i wszystko jedno jak osiągnięte. I z tego już nowi będą rozliczani. Mają ciężko bo gablota pełna pucharów...i ciężko będzie utrzymać ten poziom. Tak więc cieszmy się z sukcsów jakie szcześliwie odnieśliśmy i czekajmy spokojnie na kolejne. Która droga jest lepsza, ocenimy za jakiś czas.
Po odliczeniu kosztow od przychodow i transferow zostalo 99 mln (EBITDA).

NIe mozesz teraz od tych 99mln EBITDA odjac jakich innch dodatkowych extra niespodziewanych kosztow ktore podajesz za Wandzlem!!!! To JEST NIELEGALNE, jak zorbi tak ksiegowa to idzie siedziec.

Powinienes te extra niespodziewane koszty i wydatki doliczyc do kosztow ktore podajesz na rys2 i EBITDA wychodzi na zero.

A juz o premedytacje ociera sie te podjowje odliczanie tych extra 39mln (45-6), przeciez te 45 mln jest juz ujete w wydatkach na rysunku numer2.

Dodatkowo 15mln za zalegle oplaty i 10mln za zalegle premie z zeszlego roku powinno sie tak naprawde odliczyc od zeszlych lat, zatem na koniec 2016 de-facto dziura wyniosla 16+10+15mln = 41mln. OK to sie odlicza od tych 99 baniek, ale idzie na konto Lesnego i to bylo to ryzuko o ktore sie czepil Mioduski.

10mln na koncie to wzrost o 2mln w porownaniu z 2016. Zatem tyle nam zostalo z LM!

Na koncie Legii powinno byc 8 (2016) + 45mln (roznica miedzy przychodami a wydatkami) = 53mln. A jest 10. BRAKUJE 43mln.

GDZIE ONE DO SA?
W kieszeniach całej trójki a gdzie myślisz ze BL albo Mioduski społecznie pracują?
co ciekawe szacuje się, że Leśny z Frędzlem zebrali za udziały w Legii ok 40 mln złotych, kwota dziwnie zbieżna.
Lesny zrobił wyniki dzięki sporemu szczęściu i przeinwestowaniu, tymsamym narażając klub na ogromne ryzyko.

Jak by nie sprzedał Legii, prawdopodobnie miał by dziś ogromny problem. Od kiedy jest konflikt? od awantur kibiców. kto trzymał z kibicami? Leśny.

Przecież wiadomo, że jak by Leśny nie dostał się do LM (a wylosowanie kogokolwiek poza dundalk powodowało by brak awansu, taka wtedy byłą forma) to miał by klub z ogromnymidługami, które kolegaw tym opracowaniu uznaje za słuszne i przeciągnięte z poprzednich lat. co to oznacza - że Legia na dziś miała by dodatkowe 100 mln długu. czyli była by można powiedziec bliska upadłości.
Naprawdę to takie fajne ryzyko dla kibica? chyba tylko dla tego, którego perspektywa kończy się na kuflu piwa.
Nie martw się. Pewnie grali byśmy w LM, bo BL umiał zaryzykować i kupić porządnych piłkarzy a nie szrot jak Mioduski.
Udane ryzyko to sukces
Tak brak ryzyka może być problemem o czym się Mioduski przekonał.
PEWNIE


To słowo jest tutaj kluczowe szczególnie w perspektywie jeszcze głębszego zadłużenia klubu, bo rozumiem w ten ton uderzasz mówiąc o wzmocnieniach na LM?
Przypomnę, że zimowe okno to dzieło Leśnego. Faktycznie, pasmo sukcesów.

Ryzyko podjął też Miodek wydając latem dwukrotnie więcej, niż zarobił.
Nie trafił podobnie jak Leśny zimą. ale zaryzykował. Także ten teges - piszesz takie farmazony, że żal to czytać, ale za to przynajmniej łatwo Ci punktować błędy.
Robbson 177 w kieszeni leśnodorskiego i wandzla jeśli już .Mioduski miał ambicje przejąć Legie na własność i wkłada w nią swoje pieniądze bo to jest jego projekt traktuje ten klub jak syna/córke.A to,że po poprzednim zarządzie został sztab parodystów na ławce trenerskiej ,który sfrajerzył najprostszą droge awansu nawet do LE to już nie jego wina.Ważne,że ich już w klubie nie ma szkoda tylko,że tak ogromnym kosztem finansowym i sportowym.
Przecież oczywiste ze kupuje się klub by na nim zarobić a nie trupa....
~Castaneda
  • 0 / 0
Ciekawy artykuł, jednak mam pytanie - czy brak w bilansie kosztów zarządu to zabieg celowy czy przeoczenie ? Nie sądzę, żeby członkowie zarządu i członkowie Rady Nadzorczej pracowali przez lata charytatywnie, bez pensji i premii...
Panie Żuk (Marmar) pamiętam Pana z LCP (Wojtula) i przykro się czyta tą propagandę która jest rozciągnięta na przydługi tekst i trochę nic nie wartych tabelek.
Co ciekawe w jednym się Pan wysypał (no nie w jednym) pokazując zestawienie przychodów. Ono ewidentnie pokazuje że za rządów Leśnodorskiego żadnego właściwie progresu nie było a jedynie diametralny wzrost kosztów które udało się pokryć (częściowo) mocno przypadkową LM.
Przypomnę że przychody Legii w sezonie 2011-12 były na poziomie 65 mln zł, do tego doszedł bonus za pierwszy awans do LE który ze wszystkimi dochodami pobocznymi obliczono na około 40 mln zł.
Czyli według tej retoryki przychody wyniosły około 105 mln zł tylko że ITI traktowało to jako dodatkowy bonus.
Od początku pisałem że "cud gospodarczy" Leśnodorskiego to była bańka spekulacyjna mająca jeden cel, wydoić Legię.

P.S. "Obiektywny" tekst opierający się na Wendzlu, litości chłopie:)
Weź juz skoncz człowieku bo ile można zaprzeczac oczywistym faktom.
mi najbardziej podobają się koszty Legii w sezonie 16/17.

Bez wchodzenia w szczegóły - w ciągu trzech lat koszt wzrósł niemal dwukrotnie. Ciężko ocenić poziom sportowy, ale na moje oko Legia z początku 2017 roku była słabsza piłkarsko niż ta 3 lata wcześniej.

Jednak ktoś w klubie odpowiada nie tylko za wzrost przychodów ale i za ogromny wzrost kosztów nie mający racjonalnego wytłumaczenia w poziomie sportowym.

Leśny miał sporo szczęścia na początku swojej drogi - jak wchodziliśmy do LE na piłkarskim farcie, budowaliśmy ranking, na którym bazowaliśmy podczas kolejnych sezonów mając przed sobą szczęście w losowaniu i tym samym ogórków do pokonania.
Ale po drodze koszty prowadzenia klubu wzrosły niemal dwukrotnie! bez realnego podniesienia poziomu sportowego!
genezą sukcesów jest wg mnie sporo szczęścia. Te same mógł mieć Lech, jak by wykorzystał dobrą passę parę lat temu, no ale nie trafił ze szkoleniowcami. Mistrzostw by pewnie nie było, jak by Wisła nie posypała się po drodze. bo czy licząc parę jeszcze wcześniejszych sezonów, jak by jednak w lidze nie było hegemona jak ówczesna Wisła, to czy Legia nie miała by więcej trofeów? miała by, a na dziś w lidze nie ma absolutnie nikogo poza nami, kto dominował by finansowo nad resztą.

Reasumując - za sukcesem Legii stoi parę zmiennych. Szczęście w pucharach - tak w meczach (2-mecz z Moskalami który dał początek złotej erze) jak i w losowaniu. Dalej brak konkurencji w lidze. Bo jedyna uboga konkurencja to lech, który pogrążył się we własnych błędach tak bardzo, że jak tylko wychylał nos zza ligi,dostawał w cymbał od byle rybaka czy pasterza. a to jakiś tam jednak wyznacznik jest.
Oczywiście wielkim sukcesem Legii jest zwiększenie wpływów budżetowych - zadbanie o marketing, promocje, itp itd - to wszystko są sukcesy Leśnego (przynajmniej od może się pod tym podpisywać).
Ale tak bezmyślne i nieracjonalne zwiększenie kosztów? uzależnienie budżetu od awansu do pucharów? tu nie chodzi o rok 100 lecia ale to przecież ciągnie się już wcześniej. Pieknie to wygląda, jak pociąga za sobą sukces sportowy ale wszyscy wiemy, że ten nigdy przez te parę lat nie był wypoacowany solidnie - ciągle bramka w ostatniej chwili, męczenie buły, trochę farta, potknięcia i po prostu wielka słabość rywali. to nie była nigdy drużyna na miarę Wisły Kasperczaka jak lała wszystkich co uniesli łeb.

Dla mnie Leśny miał sporo szczęścia, no ale to podobno sprzyja lepszym. Obecna Legia potrzebuje FARTA albo mozolnego powrotu do pracy u podstaw żeby nie skończyć kiedyś przy splocie nieszczęśliwych wypadków (czy po prostu przy braku szczęścia) jak wiele utytułowanych klubów w Polsce.
Kolego Kierownik, ja zawsze polecam zestawienie kadry gdy ogrywaliśmy Spartaka przy budżecie 65 mln zł z tą z "złotej epoki" Leśnodorskiego. Czy jest jakaś wielka różnica?
Mówisz o wielkie sensacji jakiejś było przejscie Spartka.
Regularna gra wymaga jednak większych nakładów... Wiadomo że wolałbys żebyśmy nie grali w pucharach.
Domyślny awatar Major
  • 0 / 6
Marcin. Uważaj bo teraz mogą się zacząć na ciebie ataki ludzi totalnie zaślepionych. Którzy mają swój obraz świata i nie przyjmują niczego co się z tym obrazem nie zgadza. Oni ten swój obraz opierają głównie na swoich domysłach i nie ma dla nich znaczenia żaden argument który z tymi domysłami się nie zgadza. Oni każdy taki argument wezmą za sfałszowany, za podstęp, za kłamstwo, za próbę ataku jakiś tajemniczych sił. Dlatego wyrazy dużego szacunku Marcin postanowiłeś to napisać mimo ryzyka wystawienia się na ataki
Domyślny awatar Major
  • 0 / 5
Za chwilę możesz stać się wrogiem ludu nr. 1
Domyślny awatar Kapral
  • 0 / 0
Fajny artykuł ale coś mi nie pasuje. Raporty EY pokazują rzeczywiste przychody klubu i tak:
- "Za Legią kolejny rekordowy rok jeśli chodzi o finanse. Przychody Wojskowych wyniosły w 2015 r. 130,3 mln PLN i były o ponad 13% wyższe niż rok wcześniej."
- "W 2015 roku warszawianie wypracowali nieznaczny zysk netto (1,6 mln PLN)."
- "Stan gotówki w kasie klubowej 31 grudnia 2016 r. wyniósł 12,8 mln PLN, a prognozowany wynik finansowy netto Legii w sezonie 2016/2017 wyniósł 74,4 mln PLN. "
Widać że są różnice. Zyska netto jest po opodatowaniu, więc wynik brutto za 2016 wyniósł około 92 mln.
~andreas
  • 0 / 0
Tekst w oparciu o dane z wywiadu Wandzla? Kolejna sprawa żyliśmy chwilą tytuł i europejskie puchary aby zasypywać dziurę finansową nie licząc się z kosztami. Ważny był PR i parcie na szkło. W MOMENCIE ZMIANY WŁAŚCICIELA POWINNO BYĆ TAK ŻE POPRZEDNICY MÓWIĄ, ŻE ZOSTAWILI KLUB W STANIE ŻE NIKT NIE PODSKOCZY LEGII NA NIWIE FINANSOWEJ I SPORTOWEJ. Obecnie mam taką uwagę; Mioduski nikomu nie ufał bo większość spraw załatwia osobiście od szatni po sprawy strategiczne. Za dużo jego w mediach. Podobne było z BL z mediami który miał większe parcie na szkło.
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 4 / 0
Miał to być artykuł rzetelny a autor określił się jako bezstronny i nie chcący wyszło kultowe "łubu dubu nich żyje nam prezes (były) naszego klubu".Drugiej części nie warto czytać.
Domyślny awatar Generał dywizji
  • 1 / 0
No właśnie, tylko winni się tłumaczą :)
Twój wujek Mioduski wyznaje ta zasadę że nigdy sie nie tłumaczy nawet jak przez nieudolność doprowadzi klub do ruiny.
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 0 / 0
Robbson=Twój wujek już prawie doprowadził do ruiny
Domyślny awatar Major
  • 0 / 5
Dzięki za to wszystko co jest tu napisane, Marcin odwaliłeś kawał porządnej roboty !
Co do oceny czy te ryzyko to był dobry ruch i czy był to ruch opłacalny. Ja uważam że jak najbardziej tak !
Żeby dobrze zarobić i się rozwinąć, trzeba najpierw zainwestować i trochę zaryzykować. Inaczej jest się skazanym na stagnacje. Wie o tym każdy rekin z Wall Street. Wszyscy w ten sposób osiągnęli swój sukces.
~N
  • 0 / 0
Super tekst
~On
  • 0 / 0
Jak to gdzie są?W kieszeni leśnodorskiego i wandzla
~Czaro1987
  • 0 / 0
Dobry tekst , sporo rozjaśnia kibic często patrzy na to ile zarobili a ile wydali na transfery a tu proszę całą masą innych wydatków. DZIĘKI
~Alfa i Omega
  • 0 / 0
Jak to gdzie są?W kieszeni leśnodorskiego i wandzla
Domyślny awatar Generał dywizji
  • 0 / 1
Ten żałosny tekścik jest dla naiwnych w myśl klasyka, że prosty lud wszystko kupi. Nie ma nawet wyliczenia, ile kosztował Legię walkower z Celtikiem przez występ nieuprawnionego zawodnika (Bereszyński) i odpadnięcie w ostatniej rundzie el. LM. A kosztował mnóstwo pieniędzy. A jak tego nie ma, to można sobie darować te bzdury.
Podporucznik
  • 1 / 0
Jak już się chce komuś dopiec to trzeba znać fakty. To nie była "ostatnia runda eliminacji" tylko III - byłaby jeszcze jedna...Co oczywiście nie zmienia faktu, że była to strata. Choć Celtic w LM wtedy nie zagrał...
Domyślny awatar Generał dywizji
  • 0 / 1
A co to zmienia, że III a nie IV runda? Z kim grał potem Celtic i z jakim rezultatem odpadł?
~Ali
  • 0 / 0
artykuł jest o faktach a nie o czymś co mogliśmy mieć wiec twój komentarz jest z czapy
~Hihiszeg
  • 0 / 0
Nie wymagaj zbyt wiele od opłaconego szczekacza, Alien.
~
  • 0 / 0
problem polega na tym że nie masz pojęcia o czym piszesz albo co przeczytałeś - facet pisze o przychodach jakie miały miejsce i o kosztach jakie miały miejsce a nie o potencjalnych utraconych korzyściach. Pisząc w ten sposób można było założyć że za każdym występem jw pucharach jako mistrz polski brak awansu do LM to utracona korzyść tylko to wyliczenie nie jest o tym.
Domyślny awatar Plutonowy
  • 3 / 0
jz166
Dużo zmienia. Celtic był rozstawiony w IV rundzie, my nie. Także nie mogliśmy grać z Mariborem.
Domyślny awatar Generał dywizji
  • 0 / 1
Nic nie zmienia, bo wtedy nie było wśród kolejnych rywali Legii mocniejszej drużyny do Celtiku.Dla tamtej Legii spokojnie wszyscy do ogrania.
~
  • 1 / 0
Pomijając całkowicie idiotyczny spór zwolenników poprzedniego prezesa z obecnym, po przeczytaniu tych danych - można powiedzieć tak:
- ryzyko w tym biznesie jest ogromne a zyski niepewne,
- kasa zależy od sukcesów sportowych, a te zawsze będą niewiadomą,
- zwiększenie wydatków powoduje zwiększenie szans sportowych i możliwość osiągnięcia sukcsów ale też zwiększenie ryzyka wtopy i finansowej porażki,
- na piłkę nożną trzeba mieć ogromne pieniądze i nie być do nich specjalnie przywiązany,
- żadne działanie sportowe i poza sportowe (organizacyjne) nie da gwarancji sukcesu, może jedynie ograniczyć ryzyko.
To jest tak oczywiste, że nie ma co toczyć polemik.

Podstawowa różnica pomiędzy prezesami jest taka, że poprzedni podjął ryzyko a obecny chce je ograniczać jak się da. Myślę, że właściciel PSG czy M.City nie zastanawia się nad wydatkami bo nie musi i tu jest różnica. Czy chce na tym biznesie zarobić? Nie chce bo wie, że nie ma takiej możliwości. Czy możemy mieć takiego właściciela - nie! To jest oczywiste. Szukamy więc swojej drogi i wcale nie jest tak, że jest jedna optymalna. Leśny wybrał swoją, szczęście mu dopisało i wygrał co było do wygrania - a my z nim. Mioduski wybrał inną drogę i na razie ma problemy ale to nie znaczy, że nie osiągnie innym sposobem sukcesów. Czas pokaże. Emocje są tu niepotrzebne. Pamiętajmy, że obecny prezes z choinki się nie urwał, był w klubie razem z Bogusiem jak mówił, siedział z nim w loży i popijał winko akceptując ten finansowy zryw na stulecie. Razem jechali w autobusie i w świetle rac celebrowali kolejne mistrzostwo. To też jego zasługa, że graliśmy w LM. Nie podkreśla tego za często bo ma w tym interes. Nie chce już ryzykować na podobną skalę, ma nową wizję. Bardziej stabilnego rozwoju. Czy lepszą pokaże czas. Oddajmy szacunek poprzednim władzom także z obecnym właścicielem za minione lata i czekajmy spokojnie na dalsze sukcesy, które miejmy nadzieję będziemy także odnosić już w innym układzie. Na razie zacznijmy od Zdzieszowic gdzie zaczyna się autostarda na Narodowy i zarazem najprostszy sposób do kwalifikacji do LE i to już od II rundy eliminacji...Miłego dnia.
~kkk
  • 0 / 0
Marmar - bardzo dobry tekst.

Mógłbyś w ramach jutrzejszego podsumowania albo oddzielnego tesktu spróbować krótko odnieść się do naszej europejskiej konkurencji? Dariusz Mioduski twierdzi, że nikt w Europie nie ma pieniędzy żeby regularnie grać w LM, a kluby takie jak Apoel, BATE, Dynamo Zagrzeb, Łudogorec, Steaua, Celtic a nawet Malmo awansowały tam dwukrotnie w ostatnich 5 latach. Oni mają/mieli jakieś zupełnie inne warunki finansowe? Dużo nam brakuje?

2017/2018
Steaua Bukareszt
NK Maribor
Apoel Nikozja
Qarabag Agdam
Olympiakos Pireus

2016/2017
Łudogorec Razgrad
Celtic FC
FC Kobenhavn
Dinamo Zagrzeb

2015/2016
FK Astana
Dinamo Zagrzeb
Malmo FF
Maccabi Tel Awiw
Bate Borysow

2014/2015
NK Maribor
Malmo FF
Apoel Nikozja
Łudogorec Razgrad
BATE Borysów

2013/2014
Austria Wiedeń
FC Basel
Viktoria Pilzno
Celtic FC
Steaua Bukareszt
~Dopisek
  • 0 / 0
Świetny tekst. Choć oczywiście po łebkach. Żeby dowiedzieć się gdzie jest kasa nie wystarczy odpowiedź: koszty operacyjne, koszty zarządu.
Nikt nie pokaże palcem, że np. Zarząd przyznał sobie premię za awans do LM. Abstrahując czy im się należała czy nie...

Takich "ukrytych" pozycji po stronie kosztów jest wiele.
mi też to wygląda na opracowanie licealisty zaczerpnięte z informacji dostepnych w wywiadach i tweetach. dość powiedzieć, że obie strony często publikowały sprzeczne informacje co samo to powinno dyskredytować używanie tych źródeł to obiektywnych analiz.
~szt
  • 2 / 0
Dzięki Marmar!
~Bartek 81
  • 2 / 0
Dla mnie artykuł bomba.Wnioski można wyciągnąć własne, ale tak właśnie powinno wyglądać dziennikarstwo...Mnóstwo faktów poparty źródłami.
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 0 / 1
No tak -informacje "rzetelne" od Macieja Wendzla.
Domyślny awatar Generał dywizji
  • 0 / 0
I od drugiego, jego przyjaciela Leśnego, bueheheheh.
~mkl
  • 0 / 0
Czy obecny prezes/właściciel spłacił L i W z własnej kasy, pożyczki do spółki czy bezpośrednio kasy z LM? Oczekujemy jasnej odpowiedzi, a nie raportów opłacanych przez właściciela firm konsultingowych czy Twittera najbardziej zarobionego, szczerze kochającego klub byłego udziałowca.
kasa z LM to kasa spółki czyli tak jak by Ich kasa
Podporucznik
  • 2 / 0
Z pieniędzy spółki nie możesz wykupić udziałów wspólników. Takie jest obowiązujące prawo. Tak więc z kasy z LM nie możesz. Skąd prezes wziął pieniądze na spłatę udziałów współników? Nie wiemy - jego sprawa. Pewne jest tylko, że nie chciał od nich pieniędzy za swoje udziały...Więc musiał ten biznes uznać za niezły. Biorąc pod uwagę, że skończył Harvard i był prezesm Kulczyk Holding - z pewnością złych interesów nie robi. Bądźmy więc dobrej myśli.
~mkl
  • 0 / 0
Jak widać z Waszych komentarzy też nie wiecie. Sposób spłaty wspólników to kluczowa informacja dla określenia realności powyższego artykułu. Bez tego to zwykły bełkot ubrany w lepszej jakości logikę i semantykę finansową.
~pytanie
  • 1 / 0
będzie coś o agencji TBSA ?
~Mariano
  • 0 / 1
Prezes L i W swoje na Legii zarobili. Dodatkowo bałagan a piniądze z LM wyparowały. Artykuł tendencyjny. To część środowiska wybiela byłych P. a nie odwrotnie.
Przecież masz czarno na białym gdzie jest kasa. Nawet wykresy porobione :)
Dobrze,że zarobili i pewnie ten pierwszy kiedyś jeszcze do Legii wróci dzięki tej kasie po tym jak Mioduski uświadomi sobie,że nie potrafi Legii prowadzić do sukcesów tak jak jego poprzednik.
W przypadku braku zdobycia Mistrzostwa w tym roku po sezonie zapewne każdy z kibiców będzie go wysyłał do Bydgoszczy,Szwajcarii czy gdzie on tam teraz mieszka i wołał Leśny wróc! :D
Domyślny awatar Generał dywizji
  • 0 / 1
Nie twój bożek nie wróci już do Legii nigdy, bo Legia nie jest na sprzedaż. A skomleć za tym szkodnikiem możesz sobie do usranej śmierci, potwierdzając jednocześnie, że jesteś psychofanem anie kibicem Legii.