
Goncalo Feio: Troszkę martwią mnie urazy Guala i Kapustki
02.04.2025 20:00
(akt. 03.04.2025 02:13)
– Wiem, że patrząc na wynik, komuś może się wydawać, że był to łatwy mecz, ale nie ma takich spotkań. Rywalizacja zakończyła się takim rezultatem ze względu na pracę, którą wykonała drużyna. To mnie zadowala.
– Powiedziałem w szatni: gratuluję poważnego występu, zarządzania momentami meczu i skromności, którą też muszą mieć zwycięzcy.
– Graliśmy z drużyną, która ma atuty, jest zawsze dobrze przygotowana do meczu przez trenera Szulczka i jego sztab. Momentami musieliśmy bronić pola karnego, poradzić sobie z dośrodkowaniami, by zneutralizować najmocniejsze strony przeciwnika. To robią najlepsze zespoły. To nie tylko atakowanie, pressowanie, pokazywanie jakości z piłką, co uważam, że również prezentowaliśmy. Trzeba mieć też w sobie na tyle skromności i poważnego podejścia do przeciwnika, by umieć zarządzać takimi momentami. Zrobiliśmy to. Jestem szczęśliwy. Awansowaliśmy do finału Pucharu Polski – w tych rozgrywkach pozostaje nam jeszcze jeden krok, więc szczęście jest umiarkowane.
– Zachowaliśmy drugie czyste konto z rzędu – to jest rozwój, bo jeszcze przed przerwą reprezentacyjną traciliśmy sporo goli. Zdobyliśmy bodajże 96 lub 97 bramek w tym sezonie, w trakcie którego prawdopodobnie dobijemy do 100, co zdarzyło się chyba tylko trzy razy w historii klubu. Mamy powody, by być szczęśliwi. Wracamy zadowoleni do Warszawy, a od czwartku myślimy o kolejnym spotkaniu.
– Czuję, że komunikacja między mną a dyrektorem sportowym Michałem Żewłakowem jest bardzo dobra. Rozmawialiśmy na najróżniejsze tematy. Co by się nie działo w przyszłości, jesteśmy w momencie, gdy musimy sobie pomóc. To dla mnie najważniejsze. Obaj chcemy pomóc klubowi. Reszta przyjdzie sama – trzeba pracować, wygrywać, rozwijać piłkarzy i całą Legię.
– Mamy czas, by trochę pomyśleć o majowym występie z Pogonią. Wcześniej czeka nas sporo wyzwań. Chcemy poprawić pozycję w Ekstraklasie. Pragniemy też powalczyć w europejskich pucharach o kolejne marzenia – nikt nam tego nie zabroni.
– Rywalizacja na Stadionie Narodowym? Jestem przekonany, że dla kibiców, którzy pojawią się na trybunach, i dla wszystkich zainteresowanych, którzy obejrzą ją przed telewizorem, to będzie kapitalny mecz i reklama polskiej piłki. Spotkają się dwie drużyny, umiejące tworzyć widowisko. Wszyscy mogą się spodziewać takiego finału.
– Czyste konto było wynikiem dużej konsekwencji całej drużyny w obronie i solidnego występu Kacpra Tobiasza. Statystyki? Stwarzamy najwięcej sytuacji bramkowych w Ekstraklasie. W środę mieliśmy dość wysoki procent szans do zdobytych bramek. To daje pewność. Ilja Szkurin strzelił pierwszego gola – to zawsze ważne dla napastnika, by lepiej się czuł wśród nas.
O kontuzjach
– Doktor i sztab medyczny są w trakcie pierwszego badania stanu zdrowia Marca Guala oraz Bartosza Kapustki. Na tę chwilę nie powiem dużo. Troszkę się tym martwię, ale po to jesteśmy drużyną, po to ciężko trenujemy, by w każdym momencie inni mogli wziąć odpowiedzialność, jak ktoś nie będzie w stanie. Mocno liczę, że nie będzie to nic poważnego i że kluczowi piłkarze będą mogli nam pomóc w najbliższej przyszłości. Z drugiej strony, wierzę, że inni będą gotowi, by ich godnie zastąpić.
O zmianach w przerwie
– Obie zmiany, jakich dokonałem w przerwie, były strategiczne. Finał to dla nas każdy dwumecz w europejskich pucharach i każda runda w PP. Niezależnie czy takie spotkania trwają 90 czy 180 minut, musimy dopilnować paru rzeczy. Jedną z nich jest dokończenie rywalizacji w jedenastu.
Czytaj też
– Steve Kapuadi miał żółtą kartkę. Daniel Szczepan to wymagający napastnik do pilnowania, potrafi się zastawić, jest silny w pojedynkach, nie odpuszcza żadnej piłki, potrafi iść w przestrzeń. Przez większość meczu chcieliśmy grać wysokim blokiem, więc przestrzeń za nami była spora. W związku z tym i z zaufaniem do innych piłkarzy, wprowadziliśmy Janka Ziółkowskiego, który też jest szybki, mocny w pojedynkach. To nie było w żaden sposób związane z występem Steve’a, tylko wynikało z jego żółtej kartki i charakterystyki Janka.
– W pierwszej połowie Ruch wygrał kilka tzw. drugich piłek i wychodził z akcjami, które mogły być groźne. Rafał Augustyniak jest bardzo mocny pod kątem fizyczności i pojedynków. Poza tym, chorzowianie lubią dośrodkowywać w pole karne. Wpuszczenie Rafała wzmocniło nas, jeśli chodzi o obronę własnej "szesnastki". Poza tym, mogliśmy mieć trochę szerzej Pawła Wszołka z punktu widzenia pojedynków ze skrzydłowymi gospodarzy, by lepiej blokować dośrodkowania.
– Dlaczego na boisku został Juergen Elitim, a nie Wojciech Urbański? Chodziło o czyste charakterystyki indywidualne. Szukaliśmy bardziej podającego gracza niż takiego, który robi różnicę dryblingiem i w pojedynkach. Powiedziałem drużynie w przerwie, że zmiany nie wynikają z poziomu występu, tylko z charakterystyk indywidualnych. Mamy tak dobry zespół, jeśli chodzi o zrozumienie wartości, że nawet jak muszę coś zmodyfikować przed drugą połową, dla dobra drużyny, to każdy piłkarz to rozumie.
Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.