Kilka spostrzeżeń po meczu z Cracovią

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk, Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

18-02-2019 / 17:48

(akt. 18-02-2019 / 19:31)

W niedzielę mistrzowie Polski przegrali 0:2 z Cracovią po dwóch golach Javiego Fernandeza. Legia była słabsza, a Cracovia perfekcyjnie realizowała założenia pacyfikując środek pola "Wojskowych".

Niepotrzebne eksperymenty – Kiedy można trzeba chwalić, ale kiedy się należy, trzeba krytykować. Trener Ricardo Sa Pinto przez dwa zgrupowania ćwiczył zestawienie pierwszego składu z Michałem Kucharczykiem na prawej obronie. O ile w sparingach z III-ligowcami trudno było o weryfikację, o tyle mecz z Vitorią pokazał, że „Kuchy” nigdy na tej pozycji nie grał. Nie miał pewnych nawyków, musiał być asekurowany przez kolegów. Mimo to, Portugalczyk pierwszy mecz o stawkę zaczął właśnie z Kucharczykiem na obronie i Marko Vesoviciem na skrzydle. O ile „Veso” zagrał znakomicie, o tyle "KuchyKing" miał kłopoty z Giorgim Merebaszwilim. Trener musiał wiedzieć przed meczem w Płocku, że Michał Kucharczyk na obronie może mieć pewne kłopoty. Mimo to zdecydował się na taki manewr. Za to tydzień później „Kuchy” nie załapał się już nawet na ławkę rezerwowych. W jego miejsce pojawił się Salvador Agra, który zagrał bardzo słabo. Potwierdził to, co widzieliśmy w Portugalii – jest szybki, wybiegany, ale rzadko podnosi głowę mając piłkę przy nodze i futbolówka mu odskakuje. Po dwóch stratach Agry rywale wyprowadzili kontrataki, które zakończyły się golem. Szczególnie irytować mogła postawa przy drugiej bramce. Trener do znudzenia na treningach zwraca uwagę na to, jak ważny jest szybki odbiór piłki po stracie, jak ważna jest błyskawiczna organizacja. Tymczasem Agra stracił piłkę i zamiast ruszyć za rywalem stanął w miejscu, rozłożył ręce, rozejrzał się, a gdy już piłkarz z Cracovii był daleko od niego, zaczął biec w kierunku pola karnego. To, że Agra zagrał na skrzydle, spowodowało wycofanie Vesovicia – mimo kapitalnego meczu na skrzydle w Płocku. Trener tym samym pozbawił się kolejnego atutu w ofensywie – kolejnego, bo przecież już tydzień wcześniej zrezygnował z Carlitosa. O ile Agra z Vesoviciem byli aktywni z przodu, to większość ataków Cracovii przebiegała właśnie tą stroną boiska. Obaj zostawiali sporo miejsca piłkarzom gości. Kuchy nie zagrał dobrego meczu w Płocku. Ławkę rezerwowych byśmy rozumieli, natomiast trybuny są dziwnym posunięciem. - Obawialiśmy się Michała Kucharczyka, jego szybkości i dograń - mówił po meczu Michał Probierz, trener Cracovii. To wiele mówi o braku „Kuchego” w meczowym zestawieniu.

Zdominowany środek pola – Piłkarze Legii przez większość czasu byli w posiadaniu piłki, ale niewiele z tego wynikało. Goście czekali na błąd legionistów. Po odbiorze ruszali z szybkim rozegraniem, często przez skrzydło. Atak pozycyjny mistrzów Polski wyglądał bardzo słabo, jeszcze gorzej niż w Płocku, a tam już nie było z tym najlepiej. Damian Dąbrowski i Janusz Gol przyćmili Andre Martinsa, który często był spóźniony o jedno tempo. Ze zmiennym szczęściem radził sobie Cafu, przez co był problem z wyprowadzeniem piłki ze strefy obronnej, z rozegraniem piłki. Legioniści nie mieli pomysłu na grę – poza długim podaniem do przodu. Bardzo dobrą robotę wykonał Sergiu Hanca. Zespół Michała Probierza zneutralizował atuty środkowych pomocników Legii, którzy długimi momentami byli po prostu bezradni. Już jesienią podkreślaliśmy jak bardzo gra Legii jest uzależniona od postawy dwóch Portugalczyków w środku pola. Jeśli Cafu i Martins mają swój dzień, o grę Legii można być spokojnym. Gorzej, jeśli choć jeden z nich rozgrywa gorszy mecz.

Najgorszy mecz Remy’ego – Francuz był zdecydowanie najlepszym piłkarzem Legii podczas przygotowań do sezonu. Przebojowy i skuteczny w defensywie, nieszablonowy i bramkostrzelny w ofensywie. Był nawet najlepszym strzelcem Legii w sparingach. Mecz z Cracovią był jednak dla stopera prawdopodobnie najgorszym w barwach Legii. Remy nie zablokował żadnego z dwóch dograń, które zakończyły się bramkami Javi Hernandeza. Można było mieć również zastrzeżenia do jego postawy przy sytuacjach Mateusza Wdowiaka, który uciekał defensorom i wychodził sam na sam z Radosławem Majeckim. Ledwie 78 procent podań byłego gracza Montpellier dotarło do partnerów - jak na środkowego obrońcę, to wynik słaby. Francuz wygrał tylko 56 procent pojedynków z rywalami. Dokładając do tego zasłużoną bezpośrednią czerwoną kartkę, która zapewne będzie skutkowała wizytą przed Komisją Ligi i dłuższym zawieszeniem, mamy obraz najgorszego meczu Remy'ego w stołecznej ekipie.

Kto zastąpi Remy’ego w Poznaniu w meczu z Lechem? Prawdopodobnie Mateusz Wieteska, który w niedziele usiadł na ławce rezerwowych. Choć pamiętajmy, że tydzień wcześniej „Wietes” nie załapał się do kadry meczowej, a trzecim obrońcą Legii był Inaki Astiz, który przez oba zgrupowania występował na pozycji defensywnego pomocnika.

Bliźniacze błędy przy straconych golach - Piłkarze Legii stracili dwie bramki w trakcie pięciu minut. Oba gole Cracovii były bliźniaczo podobne, a legioniści popełniali niemal identyczne błędy. W każdej z sytuacji Salvador Agra tracił piłkę i nie wracał do defensywy. W obu przypadkach Marko Vesović był bezradny na prawej stronie obrony. Cafu nie wiedział, co robić, a przy drugiej bramce przegrał pojedynek bark w bark z rozpędzonym przeciwnikiem. Javi Hernandez uciekał Andre Martinsowi, a Portugalczyk ledwie raz spojrzał na pozycję Hiszpana. Stoperzy nie zablokowali lub nie przecięli dośrodkowań do strzelca goli. Defensywa Legii nie przypominała silnej formacji, którą dało się dostrzec choćby tydzień temu w Płocku.

Temperament Pinto – Znany jest już nam wszystkim. Najdrobniejsza nawet rzecz, pozornie błaha, może stać się przyczyną konfliktu. Przekonał się o tym Carlitos, który nie powiedział osobiście szkoleniowcowi o ofercie z MLS i został za to odsunięty od kadry meczowej. Nie tak dawno o zachowaniu szkoleniowca wobec dziennikarki „Przeglądu Sportowego” wypowiedział się prezes Dariusz Mioduski. - Mam inną naturę niż Ricardo i na jego miejscu zareagowałbym inaczej – stwierdził sternik naszego klubu. Zapewne właściciel Legii inaczej zachowałby się też w niedzielę w sytuacji, gdy rękę Portugalczykowi przyszedł po meczu podać Michał Probierz. Sa Pinto nie podał ręki trenerowi Cracovii, a po meczu tłumaczył to brakiem szacunku wobec jego osoby ze strony szkoleniowca „Pasów”. Wydaje się, że Sa Pinto jest czasem jak tykająca bomba. Najważniejsze by takie rzeczy nie przekładały się na dobór piłkarzy do meczowej osiemnastki.

Rok Deyny rozpoczęty – Przed meczem koło środkowe boiska przy Łazienkowskiej wypełnił portret Kazimierza Deyny. Mistrzowie Polski postanowili, że cały 2019 r. będzie poświęcony pamięci "Kaki". Okazja ku temu jest dobra, bo 1 września przypadnie 30. rocznica śmierci legendarnego rozgrywającego. Na murawie pojawił się komitet obchodów - Lucjan Brychczy, Andrzej Strejlau, Jacek Gmoch, Stefan Białas, Dariusz Mioduski, Janusz Dorosiewicz, Wiktor Bołba i Andrzej „Bosman" Piórkowski. Kibice mobilizowali się na ten mecz już dwa tygodnie przed pierwszym gwizdkiem. Frekwencja nie była zła, na stadionie pojawiło się blisko 21 tys. kibiców. Była efektowna oprawa, a do całości nie pasowała jedynie gra zespołu i wynik.

Komentarze (58)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Domyślny awatar Podporucznik
  • 2 / 1
Niezwykle trafna ocena meczu z Cracovią, tylko mam wątpliwości, czy RSP weźmie ją pod uwagę. Sa Pinto ma swoje pojęcie futbolu i stawia na swoje pomysły. Druga połowa pokazała, że gdyby sędziowanie było lepsze a drużyna inaczej zagrała w pierwszej połowie, mecz nie byłby tak jednostronny. W Poznaniu nie można eksperymentować, bo Lech musi kiedyś odpalić.
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 0 / 0
ogólnie w każdym przegranym meczu jakby kilka rzeczy potoczyło się inaczej to mecz byłby inny
Domyślny awatar Chorąży
  • 2 / 2
A mnie to tego Agry tak po ludzku troche szkoda. Nowy klub, pierwszy wystep przed domowa publicznoscia, chlopak chcial sie pokazac z jak najlepszej strony a tu gong na dzien dobry. Gdyby mu sie udalo wykorzystac swoja okazje i zdobyc gola pewnie gralby mecz marzen i bysmy sie go nie mogli nachwalic. Nie jestem tez pewien czy dokladnie wiedzial czego oczekiwac od naszej ligi. Podeirzewam ze oczekiwal latwiejszego meczu no i sie przeliczyl. Co do wyniku to moze to podziala jak dzwonek alarmowy dla calej druzyny, no i chyba lepiej wtopic z Cracovia - nawet u siebie - niz w Poznaniu. Miejmy nadzieje ze to ostatnia taka gorzka pigula do przelkniecia. Gdybym na sile mial szukac pozytywow to Medeiros sie pokazal z fajnej strony. Serdecznie pozdrawiam kolezanki i kolegow, nie tracmy wiary, bedzie dobrze!
Marszałek Polski
  • 1 / 0
No okazję miał dobrą, ale mecz rozegrał słaby, być może było by jak piszesz po strzeleniu gola, ale nie udało się. Mało pracy włożył w mecz.
Domyślny awatar Porucznik
  • 0 / 1
winy Agry w tym nie ma. chłopak to sztab szkoleniowy powinien wiedzieć czy zawodnik jest gotowy do meczu
~Yorick
  • 2 / 0
Zgadzam się z każdym słowem oprócz "efektownej oprawy". Wieśniactwo i fascynacja zapałkami.
A i o wiele chętniej podam rękę Leśnodorskiemu niż tym tak zwanym (L)udziom.
~Waldi 17
  • 1 / 0
Wszyscy jada po Probierzu ze coś gadał na Legie itp ale przegrywał i zawsze podał reke zwyciescy!Przegrac tez trzeba umiec RSP ma takie humory ze szkoda gadac gość myśli ze jest Bogiem wszystko trzeba mu meldowac co kto robi i wogole obstawiam ze jak się nie zmieni długo w naszej L nie popracuje
Nie róbmy z niego takiego dżentelmena i światowca, sam też nie podał kiedyś ręki (trenerowi Wisły K i to już przed meczem)
"Była efektowna oprawa"

dodam jeszcze cos od siebie, nie chcę tylko, żeby wyglądało to na jakieś hejtowanie opraw czy coś.
ALE - komuś z Was serio podobała się niedzielna oprawa?

1) fajerwerki - totalnie i całkowicie nie rozumiem fajerwerków przed meczem piłkarskim. To jest element tak nie pasujący w mojej ocenie do piłkarskiego wydarzenia, jak nie wiem, koncert Maryli Rodowicz w przerwie spotkania. Chociaż nie, wolał bym Marylę w przerwie, niż fajerwerki przed.
Byłem tym zwyczajnie zażenowany, czułem się jak na jakimś jarmarku. piłkarze za to byli pewnie przeszczęśliwi, że mogą sobie lkilka minut popatrzeć na "sylwestra w lutym" przy okazji trochę pomarznąć i tracić skupienie przez spotkaniem (oczywiście tyczy sie obu drużyn).
2) oprawa z jakimś typem z megafonem. Najlepszy komentarz do tego dał przed meczem ktoś z nas, że od jakiegoś czasu ruch utras na Legii ma coraz mniej wspólnego z piłką nożną a coraz więcej z adorowaniem swojego własnego ruchu. i właściwie mecz piłkarski jest tylko dodatkiem do festynu. Ja się z tą opinią zgadzam, tak to właśnie wygląda.
3) 2 razy zadymiony stadion - na szczęście byłem na meczu bez dziecka, ale to było po prostu słabe. dym przeszkadzał, przynajmniej mi. czy było efektownie to w sumie ciężko powiedzieć, mi to wypadło już dawn otemu z gustu, może komuś się jednak podobało.
wiem, piknik jestem :)
Kierownik, ja tam się z Tobą zgadzam. O ile większość opraw (sektorówek, kartoniad) mogę stwierdzić, że mi się podoba, o tyle kwestia rac doprowadza mnie do szału. Zadymienie boiska, opóźnienie lub przerwanie meczu...zastanawiam się kiedy komisję ligi szlag trafi i zaczną karać za to walkowerami. Ciekawe tylko czy to "obudzi" naszych ultrasów? Jak przychodzę na mecz to chcę oglądać grę drużyny, której kibicuję a nie siwy dym. Mgłę i smog mamy na co dzień. Do tego kwestia dzieciaków. Trucie ich to kolejny kamyczek do ogródka Żylety. Sam dzieciaka jeszcze nie mam, żeby go przyprowadzać na Ł3, ale jak się dorobię to dwa razy się zastanowię czy zabrać go na mecz.
Pamętam taką oprawę "Przyświecają nam najwyższe cele" z Pucharem i podświetlonym racami napisem Mistrz Polski 2017. Tam race pasowały i była to (IMHO) jedna z lepszych opraw
~Borsalino
  • 2 / 0
Drużyna dała się zdominować i wyglądała słabo pod względem szybkości lecz przede wszystkim nie potrafili założyć pressingu co pozwalało Craxie grać kombinacyjnie. Środek pola zdominował Janusz Gol, który nakrył czapką Cafu i Martinsa. Skrzydeł nie było !!! Vesović jako prawy obrońca chodzi po skrzydle zostawiając otwarte drzwi do kontry po prawej stronie....to jest taktyka Pinto ?
Domyślny awatar Generał brygady
  • 1 / 0
Oczywiście, że była to tylko szpilka Probierza. Ale niech ma swoje 5 minut chwały. Przy tylu porażkach jakie znosił musi kiedyś przyjść wiosna. Akurat stało się to w meczu z Legią. Cóż... taktyka Probierza podziałała. Jego zespół grał twardo, nieustępliwie, z kontry a później to już po Probierzowemu .. czyli zero futbolu i tylko gra aktorka, irytowanie przeciwnika. Strategia podziałała.
on ma do dyspozycji niezły zespół, to po prostu musi raz na jakiś czas zadziałać, szczególnie w meczach takich jak z Legią, gdzie piłkarze sami chcą wypruć z siebie flaki.
Do lata miał w składzie Piątka i co, i udało mu się nie spaść z ligi. Super wynik! teraz, po 1,5 roku pracy, ma praktycznie swój zespól, jest w zarządzie klubu a nadal sukcesem jest u niego, że raczej pierwsza ósemka jest już pewna. Rzeczywiście, potencjał vs wyniki - rewelacja. Jemu wyszło do tej pory tylko w jadze, ale nowy trener jagi zweryfikował jego cudowny warsztat. jaga gra tak samo, jak grała, obawiam się, że tam prezes robi robotę a trener ma być po prostu solidny i nie schodzić z drogi wytyczanej przez Kuleszę. Jedyne co można powiedzieć na dziś o Probierzu, to to, że może po tylu latach w Jagielloni, czegoś się od Kuleszy o piłce nożnej nauczył i może uda mu się to zaszczepić gdzieś dalej.
"Obawialiśmy się Michała Kucharczyka, jego szybkości i dograń - mówił po meczu Michał Probierz, trener Cracovii. To wiele mówi o braku „Kuchego” w meczowym zestawieniu."
nie, to nic nie mówi, redakcjo, Probierz chciał tylko wetknąć szpieczkę i jak widać, udało mu się to.
Major
  • 0 / 0
Nasza liga jest nieprzewidywalna. W jednej kolejce zespół wygrywa po dobrym meczu, a w następnej przegrywa po słabym. Nie mówię tutaj o Legii, ale o większości zespołów. Zazwyczaj kluby jak mają passę wygrywają 3 może 4 mecze a potem już jest różnie. Co do eksperymentów, to faktycznie zagrywka z Kuchym na obonie, to chyba nie jest dobry pomysł. Mamy Stolarskiego, który jest dobrym piłkarzem jak na naszą ligę. Szkoda, że się nawet na ławkę nie łapie. Jeżeli Veso gra na skrzydle, to jest bardzo niebezpieczny w swoich rajdach, więc powinien tam grać. A co do Kuchego, to osobiście widzę go na skrzydle na ostatnie 20 min meczu, wtedy jest przydatny. Jak na chwilę obecną pierwszym napastnikiem wydaje się Carlitos, a na zmianę w zależności od sytuacji Jarek lub Kule. Choć chciałbym zobaczyć Legię grającą na dwóch napastników od początku meczu. Może kiedyś Sa Pinto się na to zdecyduje.
~paweL
  • 1 / 0
Kilka spostrzeżeń po meczu z Cracovią: Dno i wodorosty! Ten eksperyment ma na celu jedno - upokorzyć i odsunąć (z błahych powodów) kolejnych piłkarzy Legii. Malarz, Rado, Pazdan, Kuchy, i tak można w nieskończoność wyliczać. Nasz klub zamiast się jednoczyć, to staje się coraz bardziej dziwaczny. A portugalski pomysł pryśnie lada dzień jak bańka mydlana. Mioduski, ogarnij się wreszcie!!!!!
Marszałek Polski
  • 3 / 1
Panowie wygląda na ten moment to słabo. Cieszyłem sie, że w końcu mamy trenera, ale ten też zaczyna pokazywać swoje dziwadstwa. Jak jesień była w miarę spokojna tak teraz nagle zaczęło się. A to gong dla Carlitosa, a to dla Kuuchego, tu nagle jakieś zmiany pozycji zawodnika i mam mocne wrażenie że najlepsi nie grają. Na jesieni wyglądało to może nie dobrze ale nieźle, teraz całokształt od taktyki, rotacji piłkarzy po samego trenera wygląda to słabo. I Pinto co tydzień to podsyca zamiast szybko gasić.
~Max B.
  • 3 / 1
Remy gral zle, ale kartka czerwona mu sie nie nalezala. Wpadl na goscia przypadkiem, ktory turlal sie po trawie, i staral sie go nie nadepnac. Zblizenia samej nogi, ktora lekko dotyka gostka wykrzywia tylko obraz. To byl cyrk, ktory Lasyk odstawil, chyba zeby pokazac, ze kontroluje mecz, a widac bylo, ze sie pogubil. duzo wczesniej
~Obserwator
  • 0 / 0
Jak co roku, a nawet kilka razy w roku jak jest szansa dogonić lidera to mecz jest przegrany w marnym stylu. Ten schemat powtarzał się już nie raz. Wiem że kibicem się jest a nie bywa... jednak nam kibicom też należy się szacunek, a taki mecz to absolutny brak szacunku. Możemy komentować zachowanie trenerów sędziego albo wpływ układu planet na samopoczucie i kondycję zawodników. Można też dorabiać ideologie do faktów. jednak ja wolę pozostać przy tym co widzę, absolutny brak szacunku dla kibiców.
Portugalia docelowy rynek z powodu tanich, technicznych i taktycznych graczy. No to Agra pokazał ta taktykę i technikę. Powtarzam się ale powiem jeszcze raz za dużo Portugalczyków w drużynie ogólnie dużo obcokrajowców zdecydowanie wolał bym dawać szansę młodym Polakom. Lepiej już było postawić na tego młodego skrzydłowego co poszedł do Lechii niż technicznie szybki Agra.
Dobra to już za dużo, przeczytałem tutaj o tęsknocie za Kante i Broziem, ktoś odnosi się do ligi minus w której uczestniczy dwóch pijaków ze stacji w której tylko się napierdziela w Legię. Do zobaczenia za tydzień, chociaż większości z tych aktywnych zawsze po porażce nie będzie, bo mam nadzieję że wygramy z amicą.
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 3 / 0
Porażka była skutkiem błędów trenera. Błędów kadrowych oraz w przygotowaniu taktycznym i mentalnym. Nie graliśmy swojego tylko daliśmy się sprowokować haotycznym pressingiem przeciwnika. Nie było też planu B na odrabianie strat, a trener nie potrafił zareagować na to co działo się na boisku. Nie wiem skąd wzięły się te błędy, bo uważam RSP za dobrego fachowca. No ale ten się nie myli, kto nic nie robi. Kompromitujące jest jednak to, że nie potrafił przyjąć porażki godnie. Zwalanie winy na murawę (jakby Cracovia grała na innej), czy niepodanie ręki było niżej krytyki.
Sa Pinto mając tylu dobrych technicznie zawodników jak na Polską lige(Nagy,Martins,Szymański,Vesovic,Carlitos czy Medeiros) dusi ich w defensywnych schematach.Dopiero gdy trzeba było gonić wynik postawił na odważną gre i Cracovia grając przez 30min jednego więcej był zamknięta na własnej połowie a przy większym szczęściu Legia mogła a raczej powinna przynajmniej te 2gole strzelić.Jędrzejczyk trafił w poprzeczke,miał sytuacje Niezgoda,miał Carlitos,blisko gola był Medeiros.W pierwszej połowie nasza taktyka polegała na graniu długich piłek najczęściej na drewnianego Kulenovicia i nic się pod bramką Cracovii nie działo.Pinto jak na Portugalczyka jest bardzo ograniczony taktycznie.Pogoń czy Zagłębie mające gorszy materiał piłkarski,ale odważniejszych a może lepszych trenerów potrafi pograć po ziemi i wygląda to dobrze dla oka.Mnie to śmieszy i wkurza ,że my się bawimy w defensywke zamiast pokazać siłe ofensywną i atakować większą liczbą zawodników od początku meczu tym bardziej jak gramy u siebie.Jedyny mecz na naszym stadionie gdzie zagraliśmy ofensywnie to 4-0 z Górnikiem i pierwsza połowa z Wisłą(2-0) a powinno być wyżej zle na tym wyszliśmy? a w drugiej połowie się cofneliśmy i straciliśmy 3gole.Najlepszą obroną jest atak tym bardziej w Polskiej lidze,ale Pinto tego nie rozumie.Dla niego liczy się żeby było 0 z tyłu i już się przeliczył jeśli nadal nic nie zmieni to nie dokończy sezonu.
I tu jest chyba pies pogrzebany. Jeszcze w poprzedniej rundzie granie zachowawczo miało swoje uzasadnienie, odzyskanie pewnosci siebie, stablizacja, to teraz oczekiwałem postępu w ofensywie. A my zaczynamy grać długą piłką na Sandro i dalej defensywka. Nie ma co rozdzierać szat po Cracovii, zobaczymy co będzie z Leszkiem, ale mam nadzieję, że zagramy lepszym składem i bardziej ofensywnie.
Domyślny awatar Porucznik
  • 2 / 1
Zdecydowanie tak, może dlatego gra Kulo a Carlitos grzeje ławę. Długie piłki i strącenia na skrzydła to taktyka Engela z MS w Korei tam "rozgrywającym" był Kałużny.
Carlitos na boisku to dla przeciwnika problem. Musi być mocno kryty przez cały mecz. W przypadku Kulo już tak być nie musi. Hierarchia składu zdecydowanie odwrotna.
Dokładnie, o to chodzi. Nie podoba mi sie to, że gramy jednym napastnikiem i taktyką "laga od bramkarza". Mamy kilku co wiedza co zrobić z piłką i uporczywe granie na zero z tyłu, a z przodu coś wpanie po rożnym jest słabe. Gdyby jeszcze te rożne były dobrze bite. Większośc leci na poziomie kolan i byle krasnal z drużyny przeciwnej robi przechwyt. Więcej ofensywy!
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 1 / 0
sportowa
Mnie też się to nie podoba. Prymitywna i nieskuteczna taktyka, do której nie mamy napastnika - bo Kulo na pewno się do tego nie nadaje. Może za kilka lat i kilka kilogramów więcej.
Tymczasem zaś mamy niezłego Carlitosa skutecznego sępa pola karnego - Niezgodę. Obaj w Płocku nie zagrali, a z Craxą krótko - i obaj byli groźniejsi niż Kulo. Według mnie napastnikiem numer 1 powinien być Carlitos lub dwójka Carlitos - Niezgoda, a Kulo powinien wchodzić na zmiany. Na napastnika numer 1 w Legii jest za słaby i za młody.
Domyślny awatar Kapral
  • 1 / 9
Obejrzyjcie sobie ligę minus wczorajsza, pięknie o tym buraku portugalskim pociągnęli nie raz. Granie tym drewnem Kulo, czy Kuchni na obronie to jest kretynizm. Ten kurdupelek chyba fiutka ma tyciego bo odstawia każdego piłkarza z jajami
~Egon.
  • 3 / 0
Wielu z naszych zawodników jest, niestety, mocno przereklamowanych.
Obecny skład nie umywa się nawet do składu z Rado w formie, Nikolicem, Prijo, Vadisem, Moulinem, czy Guilherme.
Rozumiem, że trzeba było spróbować promować np. Kulenovica, bo warto byłoby kogoś sprzedać, żeby podreperować budżet, ale wygląda na to, że przy takiej grze, na razie nie mamy zbyt wielu atutów, żeby kogokolwiek promować kosztem siedzenia na ławce lepszych piłkarzy.
Natomiast trener Sa Pinto najlepiej niech sobie schowa swój "temperament" do kieszeni, bo przyszedł do Legii trenować zespół, a nie szaleć. Może niech zacznie pić rumianek dla uspokojenia, bo jeszcze się u nas na dobre nie rozgościł, a już staje się lekko upierdliwy z tymi swoimi zagrywkami.
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 2 / 3
Zawsze nam powtarzano, że podstawą jest dobre przygotowanie fizyczne. I Legia jest dobrze przygotowana fizycznie.
Problemem jest tu piłka - wydaje mi się, że mocno przeszkadza naszym piłkarzom w chaotycznym bieganiu po boisku.
I tu - oczywiście według mnie - znajduyje się sedno problemu.
~Walka
  • 2 / 0
Nie wiem co RSP chce od Stolarskiego jak w najważniejszych meczach z Lechem i Lechią postawił na niego i właśnie on wyeliminował Haraslina i Józwiaka ....
Główne spostrzeżenie jest takie, że nie mamy wykrystalizowanego składu a przez to systemu i pomysłu na grę. Pomimo że RSP ma wizję z wysokim, silnym napastnikiem i dośrodkowaniami to wczoraj dużo lepiej wyglądała gra jak wszedł Carlitos, choć prawdą jest że schodził też sporo do boków.

Zamieszanie z odstawianiem Carlitosa, Kuchego a pewnie zaraz Agry też nie służy zgraniu i zrozumieniu się zawodników.

Dla mnie też lepszym rozwiązaniem byłoby przesunięcie wyżej. Dobrze kontroluje piłkę, ma dobre i celne podanie a tam mamy największe braki, zwłaszcza że Szymański to najwyżej przebłyski. Choć to i tak lepiej jak jesienią.

Wczoraj też było widać, że Kulenoviciowi do poważnej piłki bardzo daleko i że za szybko próbowano mu wmówić, że jest inaczej. Ze szkodą dla chłopaka.

No i Agra...Widać, że chłop jest zmotywowany ale to jednak mocne nieporozumienie. Kto go w ogóle wymyślił? I to w momencie kiedy nie pogoniliśmy jeszcze Pasquato. W naszej lidze warunki fizyczne mają jednak kolosalne znaczenie, dwóch filigranowych zawodników ( Martins i Szymański ) to i tak za dużo. Vadis robił robotę także dlatego że nie ulegał fizycznie, tak jak Jodła i Vrdoljak za swoich najlepszych czasów. Na tym bazował też w dużej mierze Prijović, bo przecież nie na szybkości...

Trzeba będzie zagryźć zęby i przeprosić się z Kuchym i Carlitosem, choć obaj potrafili mocno irytować. Rozczarował też Remy, znów zabraknie go w ważnych meczach, niestety pokazał że nie można na niego liczyć w 100 % a być może także i w bardziej długofalowej perspektywie.

Koniec końców okaże się że mamy góra 3-4 zawodników do walki w Europie. Ale nadal będą tacy, którzy będą twierdzić, że zimowe okienko było udane. Nie, nie było. Nic dobrego w perspektywie lipca i sierpnia nie przyniosło a dodatkowo wczorajszy mecz mocno obnażył aktualny stan posiadania.
*przesunięcie wyżej Martinsa
Podpułkownik
  • 4 / 1
Skład to my mamy wykrystalizowany, tylko Pinto go nie wystawia!
Domyślny awatar Porucznik
  • 5 / 0
trochę przekornie spytam o pozytywy, chociaż minimalne czy były takie? dla mnie wejście Medeirosa, mając dość padaki patrzyłem jak próbuje zaistnieć. Fajnie się porusza z dystansu uderzył konkretnie. Jeżeli wejdzie w kolejnym meczu i dostanie piłkę na 20-22 metrze to brama murowana. Czy zespół potrafi wykorzystać jego umiejętności ?
Niestety daliśmy piękny prezent Lechii a do Poznania jedziemy na nerwowo.
Domyślny awatar Chorąży
  • 3 / 0
Przypuszczam, że Medeiros będąc na miejscu Agry zdobyłby bramkę na 1:0, a wtedy kto wie, jak potoczyłby się mecz ... Łatwo sobie gdybać po szkodzie, niemniej jednak mam nadzieję, że porażka zmobilizuje drużynę, która z Poznania przywiezie trzy punkty.
Ja nie rozumiem czemu nie gra Stolarski... redakcja wie, jakie są zastrzeżenia Pinto do tego chłopaka? Wymyślanie kwadratowych jaj, zamiast dać mu zagrać kilka meczów z rzedu to nie... a to Kuchy, a to Veso. Bez sensu. Druga sprawa to z tym Kuchym to trolololo Probierza. Po trzecie to zastanawiam się czy ze słabszymi rywalami nie powinniśmy grać Szymańskim na 8 i Carlitosem z Niezgodą/Kulenoviciem w ataku, a w pomocy Cafu bądż Martins. Jak grają obaj (Cafu i Martins) to ciągle cierpimy na brak transferu piłki z obrony do ataku i stąd ta niemoc. I na koniec krótka refleksja.... w tej lidze na stojąco nie da się wygrać. Nasi wczoraj myśleli, że sobie podreptają i wygrają, a drużyny Probierza są ostatnimi na Ł3 z którymi tak się da.
Domyślny awatar Major
  • 5 / 0
Negative

Odnośnie Stolarskiego, coś w tym jest. Warto przypomnieć, że wymieniliśmy go za skrzydłowego Michalaka, bo potrzebowaliśmy pilnie prawego obrońcy. Sytuacja na dzień dzisiejszy jest taka, że Michalak zagrał bardzo dobry mecz na trudnym terenie w Kielcach, a u nas Stolarski grzeje ławę. Jedyny nominalny prawy obrońca nie gra, bo instaluje się na jego pozycji stricte skrzydłowego Kucharczyka A za chwilę Vesovicia, który "prawym obrońcą" jest głównie z nazwy, bo najlepsze mecze gra na skrzydle. Przy całym zrozumieniu dla koncepcji gry ofensywnej warto powiedzieć, że podstawowym zadaniem obrońcy jest jednak umiejętność bronienia. Efektem tych karkołomnych roszad jest to, że rywal, który jednak też czyta naszą grę i przygotowuje się do meczu z nami, zdobywa bramki atakując naszą prawą stroną... Na skrzydle natomiast gra człowiek, który nie jest gotowy do gry przez 90 minut.
Pozdrawiam.
Major
  • 2 / 0
To była najlepsza opcja, gdzie Stolarski grał na obronie a Veso na skrzydle. Szkoda Stolarskiego bo nie po to przychodził do Legii. A tutaj na siłę wpasowuje się Kuchego, który też się męczy na obonie.
~Ospa
  • 3 / 1
A ja myślałem, że oprawa miała jednak swoje mankamenty jak dym nad boiskiem przerywając gre. Chciałbym zobaczyć w ankiecie jak wielu kibiców podziela gusta estetyczne ultrasow w tym aspekcie.
~Arek
  • 3 / 0
Mnie sie wydaje, ze przy drugim golu Cafu byl faulowany. Pierwszy kopnal pilke i biegl w jej strone a rywal byl zaintersowany tylko zatrzynabiem Cafu. To nie bylo klasyczne bark w bark po pilke.
Moim zdaniem też, ale sytuacja nie było zerojedynkowa więc VAR nie działa wtedy.
Domyślny awatar Major
  • 3 / 2
Redakcjo, w tych opiniach, z których większością się zgadzam, zabrakło mi jeszcze spostrzeżenia na temat sędziowania i potrzebie zdecydowanej reakcji klubu na nieuczciwość sędziów. Chociażby w sytuacji z Majeckim.
Domyślny awatar Major
  • 2 / 0
Oczywiście nie można generalizować, a może też słowo "nieuczciwość" jest zbyt mocnym określeniem, ale z jakichś powodów niektórzy z nich sami nie są w stanie konsekwentnie przestrzegać wyznaczonych przez siebie standardów.
Domyślny awatar Chorąży
  • 1 / 0
Stronniczość.
Domyślny awatar Chorąży
  • 3 / 0
Choć w tym wypadku raczej nierzetelność.
~Sen o
  • 0 / 0
Celne uwagi dodałbym brak kreatywności polotu i pomysłu na grę. Poznamy Legie jak kończy A nie jak zaczyna sezon. Oby z tytułem MP. Mioduski niech weźmie Pinto na rozmowę bo pisanki jada po nas po trenerze, Remym I Furman też dostaje bo legionista.
~MatiLLLL
  • 2 / 1
Tęsknie za Broziem na prawej obronie.
Major
  • 2 / 2
Hahahaha może jeszcze za Mąką?
Na ławce nie było PO, który mógłby wejść za Agre, wtedy Vesović wróciłby na skrzydło, a był Rocha, który w sparingach niczym się nie wyróżniał.Mam nadzieje że trener wyciągnie wnioski, nie ma co demonizować.Sandro też powinien odpocząć.
Domyślny awatar Major
  • 1 / 0
Wierzę, że nie ma co dorabiać jakichś ideologii głębszych. Po prostu czasem zdarza się, że trener nie trafi z decyzjami i tyle. Szkoda, że z takim skutkiem, ale świat się na głowę nie zawalił i jest wiele możliwości rehabilitacji dla trenera i drużyny.
Domyślny awatar Podporucznik
  • 2 / 1
Tylko te nietrafne decyzje zdarzają się coraz częściej. Dziwne, że to co dobrze działa w jednym meczu trzeba koniecznie zmienić a skutki tego są delikatnie mówiąc nienajlepsze. Niestety widać chęć promowania rodaków.
Domyślny awatar Major
  • 7 / 1
Bez złośliwości w stronę Sa Pinto, bo wierzę w jego umiejętności trenerskie, ale gdy patrzę na jego decyzje na mecz z Cracovią przypomina mi się wypowiedź w studio o trenerze Sportingu Lizbona, po porażce z Legią w LM: "Jorge Jesus jest tak dobrym taktykiem, że potrafi zablokować nie tylko przeciwnika, ale przy okazji też własny zespół."
Było to odnośnie zmian personalnych i w ustawieniu piłkarzy, krępujących poczynania jego podopiecznych.
Zgadzam się z Redakcją, że przesunięcie Veso na obronę, brak Kucharczyka na ławce chociażby, zbyt duży kredyt zaufania dla Agry jak na ten etap jego obecności w drużynie, przysporzyły Legii problemów. Do tego rzeczywiście słabszy mecz Remy'ego, Cafu i Martinsa. Abstrah*jąc od decyzji sędziego, wydaje mi się, że w samych kwestiach sportowych wystąpiło zbyt wiele perturbacji, by mecz z dobrze wyglądającą od początku Cracovią mógł wyjść dobrze.
Plutonowy
  • 7 / 1
Autor zapomniał wspomnieć o fatalnej postawie Kulenovica, który zwyczajnie nie podołał presji bycia napastnikiem nr 1 w Legii i przeszedł obok meczu...
Jako kibic Mouscron oglądam większość ich meczów i napastnik Taiwo Awonyi pokazuje jak powinien grać napastnik. Prawie każdą lagę na niego zagraną przyjmuje i utrzymuje się, chociaż jest niższy od naszego Kulenovicia. Jest za to pewnie silniejszy. Trzeba mieć nadzieję, że Sandro grając nauczy się odpowiednio ustawiać, wypracuje dobrą technikę, przyjęcie i siłę. Pytanie czy warto ryzykować punkty dla rozwoju jednego zawodnika?
~PZ
  • 1 / 2
Kulenovic nie będzie pierwszym napastnikiem Legii. Musi grać w każdym meczu aby klub mógł za niego dostać lepsze pieniądze przy transferze. Z tych samych powodów grają: Majecki (który jes o dwie klasy słabszy od Malarza), Szymański, Nagy. Klub (prezes) potrzebuje kasy a nie zawodników. Niestety.
Nie podołał presji czy przeszedł obok meczu? Bo dla mnie "przeszedł obok meczu" znaczy, że się nie przejmował czyli tej presji po prostu nie czuł!