
Leszek Ojrzyński: Kun jest jak skała
01.05.2023 22:00
(akt. 02.05.2023 08:41)
– Ściągałem go do Arki Gdynia ze Stomilu Olsztyn (grał tam na wypożyczeniu – red.), był zawodnikiem Rozwoju Katowice. Współpracowaliśmy przez rok. Znalazł się w jednej szatni z kilkoma piłkarzami, którzy osiągnęli coś więcej, mieli po kilkaset występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w kraju. Szybko się wtopił, u mnie debiutował w ekstraklasie, z kolei pierwszy, oficjalny mecz zagrał… na Legii, w Superpucharze. I dawał radę – mówił Leszek Ojrzyński, który prowadził "Kunika" w latach 2017-2018.
– Każdy go lubił. Mało mówił, ale pracował, dawał z siebie nie 100, a 110 procent. Nigdy nie odpuszczał. Bardzo go ceniłem, gdyż występował z kontuzją ręki. Gdy przeszedł do Rakowa, to w pierwszych meczach grał z opatrunkiem na nadgarstku. Potem sobie z tym poradził, wydaje mi się, że miał zabieg. Mimo urazu, nie bał się, grał ciałem, był jak skała – gdybyś go dotknął, to mógłbyś złamać palec. Nie jest za wysoki, lecz szlifował skoczność, wyglądał dobrze fizycznie – tłumaczył 50-latek.
Reprezentując Arkę, wyróżniała go m.in. uniwersalność. Gdy zespół z Gdyni rywalizował z Midtjylland w eliminacjach Ligi Europy, to Kun wystąpił… w ataku. – To okazało się zaskoczeniem dla Duńczyków, którzy nie spodziewali się tak niskiego napastnika, choć Siemaszko też nie był za wysoki. Wygraliśmy u siebie 3:2, Patryk wywalczył rzut karny. Większość meczów grał u mnie na boku pomocy, jako skrzydłowy. W Rakowie pełni rolę wahadłowego i myślę, że pod kątem tej pozycji został ściągnięty przez Legię, która ma podobny system, co klub z Częstochowy – dodał Ojrzyński.
– To nie był człowiek, który wpadał do klubu na ostatnią chwilę, tylko przychodził przed zajęciami, pracował nad przygotowaniem do treningu. Urzekła mnie w nim pracowitość, dążenie do celu. Chciał grać na najwyższym poziomie, widzimy jego rozwój, swego czasu dostał powołanie do reprezentacji. Gra w Rakowie, niedawno podpisał kontrakt z Legią, to najlepsze ekipy w kraju. Pewnie ma jeszcze jakieś marzenia, związane np. z powrotem do kadry, a poprzez występy w Warszawie może być mu o to łatwiej. Zobaczymy – opowiadał były trener m.in. Korony Kielce, Stali Mielec i Wisły Płock.
– Inne zalety Kuna? Realizacja założeń taktycznych. Pewne rzeczy mu wytyczysz, niektóre musisz z nim przepracować, ale on myśli, to zawodnik świadomy, nie taki, którego poniosą emocje. Pracuje nad słabościami, sumiennie wykonuje zadania, potrafi dodać od siebie szybkość, dynamikę, przebojowość. Umie wejść w drybling, zrobić użytek zwłaszcza z lewej nogi. To żołnierz, zadaniowiec. Jak miał wystąpić w ataku, to robił wszystko, by nikt na niego nie narzekał. Nie jest indywidualistą. Nigdy nie marudził, bo wiedział, że rolą piłkarza jest to, by się dostosować, grać dla drużyny, z czego się wywiązywał. Sam jestem ciekaw, jak to będzie wyglądało w Legii, czy wskoczy jako bardzo doświadczony zawodnik, czy będzie potrzebował więcej czasu – zastanawiał się Ojrzyński.
– Na boisku potrafi walczyć o swoje, pokazuje ząb, charakter, nieustępliwość, dąży do tego, by wygrać, prezentować się jak najlepiej. Nie był typem symulanta. Pamiętam mecz z Lechią – ewidentny karny na nim, a on się otrzepał, wstał, podczas gdy większość piłkarzy by leżała, tłumaczyła, że ma złamaną nogę i coś by z tego ugrała. To były początki Patryka, wtedy uczył się ekstraklasy, teraz to inny zawodnik. Obserwowałem kilka spotkań Kuna w barwach Rakowa i założenia taktyczne brały górę. Raz był wyżej, raz niżej, a innym razem – jak piłka znajdowała się po drugiej stronie – schodził do środka pola karnego, był ustawiony na przedpolu. Dało się dostrzec u niego pewne automatyzmy, jak u robota – wyjaśniał szkoleniowiec, który sięgnął z Arką po Superpuchar (2018) i Puchar Polski (2017).
O ile przez większość sezonu 28-latek był podstawowym zawodnikiem Rakowa, to od początku marca br. gra nieco mniej. – Nie wiem, z czym to było związane, może z niepewnością, przeciągającymi się rozmowami. Gdy wyszedł w pierwszym składzie Rakowa na kwietniowe spotkanie przy Łazienkowskiej, to nie zachwycił. To nie był ten Patryk, którego oglądaliśmy wcześniej, aczkolwiek nie miał rytmu meczowego, a to zawodnik, który uwielbia grać i dawać z siebie wszystko, motoryka jest u niego na wysokim poziomie. Przerwa kilku spotkań bez gry mogła się odbić w kontekście rywalizacji z Legią, lecz cały zespół z Rakowa nie pokazał się z najlepszej strony, przegrał z warszawiakami, którzy zaprezentowali się fantastycznie. To dodatkowo podrażni Patryka, będzie wiedział, że w stolicy wszyscy będą na niego patrzeć. To inny kaliber. Z całym szacunkiem, ale Raków nie jest tak medialny, nie ma tylu kibiców, nie ma takiego stadionu. Gra w Legii, Lechu, Pogoni, Widzewie, czy Wiśle Kraków to całkiem inna sprawa, reszta jest daleko z tyłu, jeśli chodzi o poziom presji i radzenie sobie z nią. Ci, którzy występują w Poznaniu, czy Warszawie, to wiedzą, że co tydzień wymaga się od nich zwycięstw, nie tylko w lidze oraz Pucharze Polski, ale i na arenie międzynarodowej, oczekuje się awansu do europejskich pucharów, co w tym sezonie udało się Lechowi, który wyszedł z grupy Ligi Konferencji. Tak, jak wspomniałem – to większa presja, nie wszyscy dają sobie z tym radę. Zawodnicy, którzy łatwo się poddają, często zawodzą. Wiem, że Patryk się nie poddaje, będzie walczył, by wszyscy byli z niego zadowoleni. To człowiek ambitny, honorowy, wie, czego się od niego oczekuje – zauważył trener.
– Czy Kun dałby radę jako zastępca Mladenovicia? Uważam, że tak. Gdy dostanie szansę, to będzie chciał ją wykorzystać. Oby tak było – zakończył Ojrzyński.

Johan Manzambi nie zagra przeciwko Argentynie

Sporting Kansas City kusi Mohameda Salaha

Leao ma problem. Tottenham go nie chce

Vinicius Junior wydał oświadczenie. Jasna deklaracja gwiazdora

Wisła Kraków wreszcie dopięła transfer Elie Youana. Miesiące negocjacji

Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.