Marek Jóźwiak: Legia ma problem z początkiem meczów

Piotr Kamieniecki

Źródło: Sport.pl

07-05-2019 / 12:38

(akt. 07-05-2019 / 12:42)

- Legia bardzo wolno wchodzi w spotkania, przez co później musi gonić wynik. A jeżeli goni, często nie ma wyjścia - musi się otwierać - uważa Marek Jóźwiak, były piłkarz i dyrektor sportowy stołecznej drużyny w rozmowie ze "sport.pl".

- Tu nawet nie chodzi o pierwszy kwadrans, ale w ogóle o początki meczów - niekiedy nawet całe pierwsze połowy, w których Legii zdarza się grać bardzo niemrawo. Jak w sobotę z Piastem, kiedy skończyło się 0:1, ale Legia mogła znacznie wyżej przegrać ten mecz - twierdzi Jóźwiak.

- Brak koncentracji, być może zbyt lekka rozgrzewka albo nieodpowiednie podejście zawodników do niej. Tutaj szukałbym teraz przyczyn tego problemu. Mówię problemu, bo uważam, że to jest problem, i to duży. Tym większy że w ekstraklasie wszyscy już o nim doskonale wiedzą. Na szczęście Vuko też - mówił o tym ostatnio na konferencji - dlatego mam nadzieję, że jakoś temu zaradzi - dodał były piłkarz Legii.

- A jak temu zaradzić? To już jest ten etap sezonu, że poza pracą na treningach ważna jest rozmowa z zawodnikami. Być może nawet bardziej indywidualna niż zespołowa, bo na odpowiedzialność całej formacji - jej dyscyplinę, a w tym przypadku brak dyscypliny - często wpływają jednostki. Wystarczy, że w czteroosobowym bloku obronnym zdrzemnie się jeden i już możesz wpaść w kłopoty. Nawet w ekstraklasie - czyli lidze, z której wiele osób się podśmiewa - zagranie piłki za linię obrony albo między dwóch stoperów to nie jest jakaś wielka sztuka - stwierdził Jóźwiak w rozmowie ze "sport.pl".

Komentarze (44)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~fan Kazimierza D.
  • 0 / 0
Owszem, zaczynamy wolno i ospale. I bramki tracimy w bliźniaczy sposób.
Czy wy moi mili przyglądacie się naszym obrońcom? Tak, przyglądacie się i widzicie na bokach słabiutkich bocznych obrońców. Jak ktoś mądry napisał, bronią na radar (ostatnie 2 bramki stracone identycznie). Środkowi też nie są lepsi. O ile Remy jest silny, to jest za niski na stopera. Za szybki też nie jest. Jędza jest wysoki,dość szybki ale słabiutki fizycznie, istna trzcinka, przez to często fauluje. Naszym chłopcom trener, nawet najlepszy, niewiele pomoże. W nowym sezonie potrzeba wzmocnień, dobrymi piłkarzami, bo czeka nas nie wesoły sezon.
Ten jakoś dogramy ale na eliminacje LE jesteśmy za słabi. Ale pewnie się mylę.
Wywiad rzeka, skarbnica wiedzy, krynica mądrości.
Niedoceniany, złotousty Marek Jóźwiak...
Może za te porady liczy na gratisowy karnet ?
~Przemass ( L )
  • 0 / 0
Beret ty odkrywco ! Jak na to wpadłeś ? Może oglądałeś ostatnie mecze, gdzie straciliśmy bramki w pierwszych 20 minutach? Takiego fachowca to miło posłuchać ;) ;)
Podporucznik
  • 0 / 0
Panie trenerze, a może by tak przed meczem zadać zespołowi wyjściowemu jakieś obciążenie umysłowe, np. krzyżówki, sudoku, itp.
Podporucznik
  • 0 / 0
... a tym najbardziej opornym coś w stylu "znajdź trzy różnice" ;)
Domyślny awatar Młodszy chorąży
  • 0 / 0
Tyle to i ja wiedziałem. Pytanie jest zasadncze, dlaczego tak się to dzieje? Mówienie, brak koncentracji to wiadomo, ale skąd to się bierze? Zawodnicy wiedzą o co grają i w jakim są położeniu. Jeżeli masz jedynkę ze sprawdzianu to poprawiasz się a tu brak poprawy.
Wszyscy ,wszystko wiedzieli i wszystko wiedza
Co głowa to nowa teoria
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 0
Nie cierpię Bereta ale nie sposób się nie zgodzić.
Nic odkrywczego to on nie powiedział. Jeszcze mógłby dodać że pomocnicy powinni wracać I pomagać w obronie, to by Nobla dostał.
No cóż, nie pozostaje mi nic innego jak w tej kwestii zgodzić się z Beretem. Na szczęście wie o tym również trener. Pozostaje mieć nadzieję, że zareaguje zarówno on, jak i drużyna.
Mądrze prawi, polać mu ;)
Mądrze prawo, nałóżcie mu ziemniaków w beret :-)
Domyślny awatar Major
  • 1 / 0
bardzo profesjonalna diagnoza
Aleś Józwiak Amerykę odkrył to wszyscy widzą nawet Vuko , tylko że nic z tym nie robi on jako trener i zawodnicy a może przede wszystkim zawodnicy . Ileż razy można zaczynać mecz człapiąc na dzień dobry . Chodzby ostatni mecz gramy u siebie wiedząc co nam daje zwycięstwo i od razu ruszyć na przeciwnika to my się przyglądamy co zrobi przeciwnik . Dostajemy bramkę i zaczynamy się szarpać , mało tego dośrodkowania nie są super mocne czy szybkie zwykle piłka długo leci , łącznie z babolami zawieszonymi , nasi stoperzy mając czas nie potrafią wybić piłki czy boczni temu przeciw działać . Zaczyna to być żałosne , no ale jaki trener taka gra .
Porucznik
  • 3 / 6
Jaki trener taka gra. Coś w tym jest. Wszystko zaczęło się przecież za Pana Trenera Ricardo Manuela Andrade e Silva Sa Pinto i trwa do dziś. Bramki tracone na początkach meczów? Trademark Pintusiowy. Białystok (1), Szczecin (12), Sosnowiec (8), Poznań (8), Częstochowa (4), Kraków (5). Bramki tracone po dośrodkowaniach z bocznych sektorów również. Teraz jest żałosne? Dziwne że jeszcze 1,5 miesiąca temu nie było. To autorska drużyna Pintusia, jego przygotowania i jego ręka. Minimalizm, kalkulacja, senne początki meczów, ogrom bramek traconych po dośrodkowaniach i ofensywna kastracja. To wciąż pintusiowa ekipa ze wszystkimi jego przywarami, ale plus taki, że podejmująca większe ryzyko, grająca ofensywniej, stwarzająca więcej sytuacji i strzelająca gole po akcjach, co w schyłkowym okresie Pana Trenera należało do rzadkości.
Chorąży
  • 1 / 0
No i Beret ma rację. Niestety , jak wykazują statystyki, obrona jest, delikatnie mówiąc mało skupiona. Ława dla Cafu to zagadka, Antolic lepszy nie jest. Jest rola bramkarza. Ile tych dośrodkowań mógł wyłapać lub wybić.
Porucznik
  • 1 / 2
Większą zagadką od słabo grającego wiosną Cafu jest liczba traconych przez Legię bramek po dośrodkowaniach i liczba błędów jaka popełniana jest przez obrońców, środkowych pomocników i bramkarzy gdy z bocznych sektorów lecą dośrodkowania w pole karne.

Bramki po wrzutkach z boku straciliśmy z : Piastem, Lechią, Pogonią, Górnikiem, Wisłą, Rakowem, Arką, Lechem, Cracovią (2x), Sosnowcem, Pogonią, Jagiellonią - trzy ostatnie jeszcze z jesieni, ale nie wszystkie z tego sezonu. Nic więcej z Legią nie trzeba robić, tylko nawalać dośrodkowania ile tylko się da i prędzej czy później coś wpadnie. Do zbyt wielu takich sytuacji dopuszczamy, do tego fatalnie zachowują się ci, którzy powinni takie sytuacje wyjaśniać gdy już do dośrodkowania dojdzie i boczny obrońca lub wracający na asekurację boczny pomocnik nie da rady zablokować. Nie ma możliwości żeby obronić wszystkie wrzutki, ale to co się dzieje w tym sezonie to wariactwo. I przygniatająca większość tych bramek o których mówi Beret, to właśnie dośrodkowania. Żeby to były jakieś super akcje, ale nie, te bramki wpadają w możliwie najbardziej banalny sposób!
Chorąży
  • 0 / 0
otóż to. skądś te błędy się biorą, tylko dziwne że nikt niczego z tym nie zrobił. ile z nich mogłyby przeciąć interwencje bramkarza ?
Porucznik
  • 1 / 1
Większa aktywność bramkarza na pewno by pomogła, te piłki latają przecież w strefie jego zasięgu, a raczej ich zasięgu, w tym sezonie w bramce Legii stało już trzech bramkarzy i wszyscy w tym elemencie gry zawodzili. Słabe też są sytuacje, gdzie jak w sobotę z Piastem, Remy miał do krycia dwóch zawodników Piasta. Zrobiła się loteria, Remy poszedł za innym zawodnikiem, postawił źle, a drugi strzelił bramkę. Nie pierwsza taka sytuacja w tym sezonie. To najczęściej jest długi łańcuszek błędów. Vesović i Rocha nie bronią zbyt aktywnie, bardzo często są za daleko od atakujących, nikt im też nie pomaga - mam na myśli bocznych pomocników. Kto by tam nie grał jest ten sam problem. W ten sposób przeciwnicy mają dużo czasu na dopieszczenie dośrodkowania. Przysypiają też środkowi pomocnicy i zbyt łatwo przepuszczają na pozycje w polu karnym zawodników wchodzących z głębi pola (jak np. Badię w sobotę). Nie był w stanie poradzić sobie z tym Sa Pinto, nie jest Vuković. Na pewno mają świadomość tego co się dzieje, w jaki sposób Legia traci bramki, ale nie jest to sprawa którą można wyeliminować treningiem. Wynika to prawdopodobnie z charakterystyki i ograniczeń niektórych zawodników. Najbardziej pomógłby tutaj aktywniejszy na przedpolu bramkarz i lepiej czujący się w defensywie środkowi pomocnicy. Ta słabość może kosztować nas mistrzostwo. Przez taki wydawałoby się banał, straciliśmy w tym sezonie mnóstwo punktów. Gdyby udało się wybronić się choć połowę bramek jakie wpadły do bramki Legii w tym sezonie, bylibyśmy już o krok od mistrzostwa, może nawet już z pewnym tytułem.
~sdfsdf
  • 0 / 0
Po co sie dalej Jozwiaka o cokolwiek pytaja?
Jezeli Cafu bedzie na lawie,to mistrzostwo pojdzie......... Tego meczu z Piastem nie wolno bylo przegrac.Winie Vukovica za zmiany.Czy Rado dotknal raz pilke?,bo nie widzialem.Zmiany nalezalo zrobic wczesniej i madrzej.
Porucznik
  • 1 / 4
Widzę że brak Cafu - jednego z najsłabiej grających wiosną piłkarzy Legii - zaczyna urastać do miana czynnika decydującego o zdobyciu lub niezdobyciu mistrzostwa. Nie tak dawno Cafu zagrał cały mecz z Lechem i podobnie jak w pozostałych wiosennych meczach, zagrał słabo. On w swojej wiosennej dyspozycji prędzej zdecyduje o tym, że Legia mistrzostwa nie zdobędzie niż zdobędzie.
Przypomnijcie sobie mecz z rundy finałowej z zeszłego sezonu z Wisłą Płock. Cafu nie był wtedy w szczycie formy, a jednak dwie bramy strzelil, drugą niemal niechcący :-)
Taki zawodnik to przewagą fizyczna niezależnie od formy. Szybki silny, i z główki potrafi :-)
Pewnie teraz Cafu za Antole od początku w niedziele
Domyślny awatar Chorąży
  • 1 / 0
Większość pilek jest granych przez rywali na naszych srodkowych, gdyż obydwaj mają te same zalety: sila, dobra gra głową i te same wady; mało zwrotni, uśpieni, słabo wyprowadzajacy pilke, grający głównie do boku.
Nie uzupełniaja się.
Skonsultowałem się z kilkoma autorytetami w obszarze taktyki i motywacji, podparliśmy się statystykami i pozwoliliśmy klubowemu AI przeanalizować ten złożony problem. Na podstawie wyników analizy uważam, że problemem Legii jest to, że za dużo bramek traci a za mało strzela. Na tym etapie sezonu jedynym sensownym rozwiązaniem jest tracić mniej bramek, a zdobywać więcej goli. Można to osiągnąć na wiele sposobów: rozmową motywacyjną, innym rozłożeniem obciążeń, ale ja bym postawił na trening defensywny dla obrońców, ofensywny dla pomocy i strzelecki dla napastników. Absolutnie kluczowe jest żeby różnica między bramkami strzelonymi i straconymi była większa lub równa 1 na korzyść bramek strzelonych. Tylko tak zaczniemy odnosić więcej zwycięstw. Dziękuję za uwagę.
Rozwiąż też problem wojen i głodu w Afryce :-)
Liczymy na równie profesjonalną diagnozę i receptę na sukces :-)
Grubasom tyle nie nakładać, chudzielcom dawać dokładki. Z karabinów wyjąć magazynki, czołgom uciąć lufy i przyspawać pługi, siewniki i snopowiązałki. Niepokornym kazać przestać się wydurniać, bo to ani mądre ani śmieszne.
~karneciarz
  • 0 / 0
Wymienić bramkarza na Majeckiego. Hama i Kuchy ława. Nagy który ma kiwkę powinien grać na boku. No i walka od początku do końca. Stałe fragmenty do przećwiczenia wczoraj Pogoń straciła 2 bramki na początku po rożnych.
Już chyba Cierzniak do końca sezonu, błędów razacych przy golach nie pepolenial ostatnio
Domyślny awatar Podporucznik
  • 0 / 4
Można się śmiać, ale ktoś to wreszcie powiedział głośno. Panie Marku - wielkie dzieki.
Jak widać i to od lat jest problem z motywacją. Drużyna zaczyna zachoowawczo i zaczyna grać jak ma petlę na szyi.
Co z taką postawą możnaw ywalczyć w pucharach?

i jescze jendno. Widzę, że wini się Remy-ego za bramkę z Piastem. A kto po raz kolejny na lewe obronie kryje na radar i pozwala na dośrodkowanie?
I to nie pierwszy raz. Poprzednio po podobnej akcji straciliśmy bramkę strzeloną głową.

I jeszcz jedna obserwacja. Zawodnik Cierzniak gra przyspawany do linii bramkowej. Można było paradą wypiąstkować to dośrodkowanie. Ale musi być umowa, że gra aktywnie i krzyczy "moja". tego jak widać nie ma. Ponadto puścił szmatę w krótki róg w Poznaniu. I to od juniora.

Tak więc moi faworycie na końcówkę ligi: Rocha i Cierzniak. Obym się mylił.

Pzdr
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
A jeśli im Viagrę podać?
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 3 / 0
A jak konar zapłonie, to jak będą grać :)?
Dzida do przodu, ale to już dawno grali.
Chyba nie pierwszy wpadłeś na ten pomysł Boras ;-)
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 0 / 0
Niby dla wszystkich oczywiste, a piłkarze kolejny mecz to samo. Co to może zatem oznaczać? Że piłkarze mają to w d***e czy może wiedzą o problemie, ale nie są w stanie temu przeciwdziałać? Czy może trener nie ma wystarczającego autorytetu i do wszystkich nie docierają jego słowa?

A z tą osobę, która śpi w linii obrony, to chyba miał na myśli Remiego coś mi się tak wydaje :)
~BORYNA(L)
  • 2 / 1
No kuswa Beret szacun!
Odkryłes Amerykę!????
Raczej odkrył, jak to zdarza się kolejny raz...
Generał broni
  • 2 / 0
Coś w tym jest, bo ostatnio każda pierwsza połowa to dramat.
Tak jakby chcieli rozegrać mecz na pół gwizdka chyba że nie ma pary na całe 90 min
Oj jak dobrze,że są eksperty. Myślałem,że rzucamy się na rywali jak Ferdek na Mocnego Fulla,ale jednak nie. Cóż za ulga,że sztab też to widzi.
Po tych indywidualnych rozmowach to powinniśmy roznieść Pogoń. Jeśli Vuko nie wie,co powiedzieć w tych indywidualnych rozmowach,to niech zapyta Bereta. On wie,bo często takie prowadzi w odprawach przedmeczowych.
~PAW
  • 0 / 1
Nie no BERET, tak szybko zaskoczyłeś? Rozwijasz się szacun.
Cóż za odkrywcze słowa...
Domyślny awatar Pułkownik
  • 3 / 0
Cóż za głęboka i fachowa analiza. Dziękujemy panie Marku. Teraz 9pkt do końca sezonu można obstawiać w ciemno.