Ruch Chorzów - Legia Warszawa 2:1 (2:0) - Nieudane gonienie wyniku
10.08.2013 11:05
- Zapis relacji tekstowej "na żywo"
- Pomeczowy komentarz trenera Urbana
- Pomeczowy komentarz trenera Zielińskiego
- Fotoreportaż Jana Szurka
Po awansie do czwartej rundy Ligi Mistrzów legionistom przyszło znów powalczyć o ligowe punkty. Tym razem pojechali do Chorzowa na mecz z miejscowym Ruchem. Rywal wydawał się niezbyt wymagający, w tabeli jest nisko i głupio traci punkty. A w Legii jak zwykle w tym sezonie duże zmiany w składzie. Szansę dostali głównie rezerwowi z meczu z Molde.
Od pierwszych minut chorzowianie zagrali ostrym pressingiem. Mimo to Legia za sprawą Marka Saganowskiego mogła już w 3. minucie objąć prowadzenie, ale strzał nie wyszedł. Mecz był bardzo wyrównany, przy czym gra toczyła się głównie w środku boiska. Bardzo słabo wyglądała gra skrzydłowych Legii, szczególnie Michała Kucharczyka.
W 25. minucie przy bierności Dominika Furmana i Mateusza Cichockiego prowadzenie Ruchowi dał precyzyjnym strzałem Grzegorz Kuświk. Legia ruszyła do odrabiania strat i znów dobrą okazję miał Saganowski, ale ponownie przestrzelił. A że niewykorzystane sytuacje często się mszczą, to na 2:0 wynik podwyższył eks-legionista Łukasz Surma, który pięknym strzałem w okienko bramki strzeżonej przez Dusana Kuciaka.
Ciekawostką był fakt, że jeszcze w pierwszej połowie mieliśmy dwie wymuszone zmiany spowodowane kontuzjami. W Ruchu za Daniela Dziwniela musiał wejść Martin Konczkowski, a w Legii dobrze grającego Tomasza Jodłowca zmienił Daniel Łukasik. Legia po stracie drugiej bramki ruszyła ostrzej do przodu, ale w pierwszej połowie nie zdołała zmienić wyniku. Do przerwy mieliśmy niespodziewane prowadzenie gospodarzy 2:0.
Drugą połowę trenerzy rozpoczęli bez zmian. Za to Legia ruszyła ostro do przodu i efekty były już po dwóch minutach gry. Piękną akcję zapoczątkował Jakub Kosecki, Furman w polu karnym znalazł Saganowskiego, a ten dał Legii bramkę kontaktową. I Legia nie zwalniała tempa. Nie wytrzymał go Artur Gieraga, który doznał kontuzji i zmienić go musiał Bartłomiej Babiarz.
Legia nadal atakowała, ale kilka dobrych okazji zmarnował Kosecki. Trener Zieliński widząc co się dzieje postanowił zdjąć zmęczonego Kuświka, a na jego miejsce wpuścić Pavla Sultesa. Mecz się zaostrzył o sędzia pokazał sporo żółtych kartek. Trener Urban strasznie długo czekał ze zmianami. Dopiero na niespełna kwadrans wpuścił za Koseckiego Michała Żyrę.
W końcówce legioniści przycisnęli jeszcze mocniej i chorzowianie mieli problemy, by wyjść z piłką ze swojej połowy. Trener Urban dokonał też ostatniej zmiany wpuszczając za Helio Pinto Wladimera Dwaliszwilego. Ale Legia biła głową w mur. Sędzia doliczył 4 minuty do regulaminowego czasu gry, ale to nie wystarczyło, by chociażby wyrównać. Tym samym smutna niespodzianka stała się faktem i mimo przewagi Legia przegrała z Ruchem 1:2. Lepiej teraz, niż w Bukareszcie…
autor: Jerzy Zalewski
Ruch Chorzów - Legia Warszawa 2:1 (2:0)
Kuświk (25. min.), Surma (30. min.) - Saganowski (49. min.)
Żółte kartki: Surma, Stawarczyk, Malinowski i Sultes (Ruch) oraz Saganowski, Łukasik, Junior i Broź (Legia)
Ruch: Kamiński - Gieraga (55' Babiarz), Szyndrowski, Stawarczyk, Dziwniel (26' Konczkowski) - Włodyka, Surma, Starzyński, Malinowski, Zieńczuk - Kuświk (68' Sultes)
Legia: Kuciak - Broź, D. Junior, Cichocki, Brzyski - Kucharczyk, Furman, Pinto (84' Dwaliszwili), Jodłowiec (39' Łukasik), Kosecki (79' Żyro) - Saganowski
Regulamin:
Punktacja rankingu:
Za każdy nowy komentarz użytkownik dostaje 1 punkt. Jednak, gdy narusza on nasze zasady i zostanie dezaktywowany, użytkownik straci 2 punkty. W przypadku częstych naruszeń zastrzegamy sobie możliwość nakładania wyższych kar punktowych, a nawet tymczasowych i permanentnych banów.