Reklama HEG

Trzecia połowa, czyli dogrywka po karnych - Oczekiwania a rzeczywistość

Logo Legia.Net

Przemek Witkowski

Źródło: Legia.Net

23-03-2019 / 10:00

(akt. 23-03-2019 / 10:37)

Czekałem na rundę wiosenną. Spodziewałem się znacznie lepszej gry Legii. Oczyma wyobraźni widziałem jak drużyna pod wodzą portugalskiego szkoleniowca, wchodzi na wyższy poziom. Robiłem sobie projekcję, jak to niezbyt udany chorwacki eksperyment rozpływa się w morzu zapomnienia, po którym dziarsko i z dużą siebie pewnością mknie Sa Pinto, rozbryzgując fale na boki. Stanowczo. Mocno. Do przodu. Nic i nikt nie jest w stanie go zatrzymać. Jego i jego Legionistów. Sny jednak mają to do siebie, że są tylko…snami.

A ty nagle budzisz się i wiesz, że to, co przed chwilą tak pięknie łechtało twoją jaźń, prysło jak bańka mydlana, a ty na powrót wylądowałeś w szarej i smutnej rzeczywistości. Cholera jasna! Jak w piosence Elektrycznych Gitar...”a miało być tak pięknie…”

Ten nieco melodramatyczny wstęp jest nawiązaniem do mojego poprzedniego felietonu, gdzie na jego końcu zadałem takie oto pytanie: „Czy Sa Pinto to jednak dobry trener z klarowną wizją, wierzący w swoje decyzje, które zaraz przekuje na sukces, czy jednak fanatyk zakochany w sobie, niedopuszczający nikogo innego do głosu poza własnym ego? Gość, który wszędzie szuka usprawiedliwień dla niepowodzeń, poza samym sobą?”

Wtedy pojawiło się wiele wpisów, że chyba, mówiąc delikatnie, przesadzam. A już mój głos powątpiewania w portugalską myśl szkoleniową, która zakotwiczyła przy Łazienkowskiej, wiele osób uznało za nieomal atak nie tyle, co na Ricardo Sa Pinto, co nawet, o zgrozo na sam klub. Wszak w tamtym momencie Legia rozegrała jedynie dwa spotkania i sporo osób uznało, że to nie miejsce i czas, aby oceniać, zwłaszcza negatywnie działania trenera. A teraz zapytam: „Serio?”.

Pojawienie się Sa Pinto w naszym klubie przyjąłem z zadowoleniem i nadzieją. Parokrotnie o tym pisałem. Podobało mi się podejście – bierzemy się wszyscy do roboty. Twardo stawiane warunki, bijąca pewność siebie i fakt, że mimo trudnego charakteru Sa Pinto miał papiery znacznie mocniejsze na trenera niż jego poprzednicy, zdawało się budować nadzieję, że w końcu będzie lepiej. Mieliśmy niezłe podstawy, aby zacząć śnić czy marzyć, że portugalski szkoleniowiec pchnie Legię na wyższy poziom. Któż z nas tak wtedy nie myślał?

Postawmy sprawę jasno. Na niczym innym nie zależy mi tak, jak na sukcesach Legii Warszawa. I to zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Marzę o Wojskowych grających widowiskową piłkę, odprawiających kolejnych konkurentów solidnym trzy, czy cztery do zera. Tęsknię za pełnym stadionem i dopingiem wgniatającym w ziemię. (choć jeśli chodzi akurat o ten aspekt – dopingu – to nikt inny jak kibice Legii, nie bacząc na frekwencję, potrafią wspierać swoją drużynę, niezależnie od gry na boisku). Chciałbym sytuacji, kiedy to mieszkańcy stolicy, ale i nie tylko, „zabijają się” o wejściówki na Ł3. Ale to wszystko nie może mi przesłaniać zdroworozsądkowego myślenie o klubie. Jako kibic nie mogę przyjmować wszystkiego bez żadnej krytyki. Mam prawo, jak każdy z was, pytać, dociekać, drążyć, zastanawiać się, wyciągać swoje wnioski. Zwłaszcza jeśli gołym okiem widać, że przekaz z konferencji prasowych mija się dość znacznie z tym, co obserwujemy podczas spotkań, rozgrywanych przez naszą drużynę. Że to, o czym mówiono całą zimę, nie znajduje realizacji w poczynaniach piłkarzy. Wierzę w mądrość kibiców. Jasne, w pierwszej kolejności powinniśmy dopingować, chodzić na mecze i wspierać klub. To żelazna zasada. Dalej jednak uważam, że jak ktoś nam wmawia, że czarne jest różowe, a my widzimy, że jednak jest czarne, to mamy prawo zapytać: „Czy aby wszystko jest w porządku?”

I ja, moi drodzy, jestem, na ten moment, bardzo, ale to bardzo zaniepokojony. Według mnie potężnie rozjechały się tzw. oczekiwania versus rzeczywistość. I jakbym sam miał dziś odpowiedzieć na pytanie, które postawiłem wcześniej, to odpowiedź byłaby dość jednoznaczna. Zgadnijcie jaka?

Mimo tego, z klubu płyną ładne i okrągłe komunikaty. Słyszę: „Przecież nie jest tak źle! Mamy tylko dwa punkty straty do Lechii”. Prawda. Ale prawdą jest też to, że przegraliśmy z najsłabszym Lechem Poznań od dawna. Z klubem, który w kolejnych kolejkach zebrał, pisząc kolokwialnie, oklep od Miedzi Legnica i Górnika Zabrze. Wygraliśmy, co prawda, z drużyną z Legnicy, bo Miedziowi, z całym szacunkiem dla nich, zapomnieli wybiec na murawę przy Łazienkowskiej. Nie było sztuką ich pokonać, skoro, nie wiedząc czemu, tamtego wieczoru, bali się własnego cienia. „Pokonaliśmy Arkę na wyjeździe, na bardzo trudnym terenie” – ktoś zakrzyknie. Oczywiście. Każdy jednak, kto widział tę potyczkę wie, że pozytywny wynik osiągnęliśmy przy dużej porcji szczęścia, a samego meczu nie dało się oglądać. Oczy krwawiły, serce bolało, nawet piwo smakowało jakoś kwaśno i nieświeżo tamtego wieczoru. Konfrontacja z pierwszoligowym Rakowem Częstochowa to nic innego jak jeden wielki wstyd. Nazywajmy rzeczy po imieniu. Nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. A teraz przypomnijcie sobie, co w tych wszystkich sytuacjach robił Sa Pinto? Tłumaczył wszystko racjonalnie? Kajał się? Nie. Nic z tych rzeczy. Zwalał winę na wszystkich i wszystko dookoła. A gdy ktoś próbował pytać o to, że jednak jego drużynie nie idzie, jak wszyscy w klubie zapowiadali, próbował zaklinać rzeczywistość, powoływać się na statystyki, wyniki sprzed roku, niekorzystny układ gwiazd i bóg wie co jeszcze. Wina zawsze leżała i leży gdzieś indziej, a wrogowie – od złej murawy, kiepskich sędziów po dziennikarzy to główne przyczyny nie do końca finezyjnej gry stołecznych piłkarzy. Ricardo Sa Pinto cały czas opowiadał i opowiada, że jest różowo i wszystko jest „ok” i w sumie to nie rozumie, dlaczego tak wiele osób się go czepia. Dał temu wyraz nawet w sławnym już wywiadzie dla Przeglądu Sportowego, który odebrałem jako próbę ocieplenia wizerunku trenera. A po co go ocieplać, skoro wszystko jest „tudo bem”? A ja, niestety na ten moment, nie znam żadnego kibica, z którym rozmawiałem, twierdzącego, że wszystko jest „ok”. Jest cholernie daleko od „ok” i żadne 2:0 z Miedzą czy wyszarpane 1:0 ze Śląskiem tego nie zmieni.

Najgorsze jest jednak to, że doszliśmy do momentu, kiedy wielu z nas mówi: „nieważny styl – ważne mistrzostwo”. Kolejny raz zapytam zatem: „Serio?”. Tak mało wymagamy od trenera? Od piłkarzy, sztabu największego klubu w Polsce? Zadowolimy się Mistrzostwem Polski zdobytym po byle jakiej, niedającej się oglądać grze? Tak. Pewnie wydrzemy tytuł z łap tej beznadziejnej ligi. Nie zaprzeczam. Tylko czy tego chcemy? Czy to jest ta wizja władz Legii, to nasze DNA? Czy to jest Legia Warszawa? Niech każdy odpowie sobie na te pytania sam.

Przykro mi, ale na ten moment Legii nie da się oglądać. Nie ma pomysłu, schematów, wizji. Mecze są przechodzone, zagrania przypadkowe, tak jak przypadkowe są pozycje, na których grają posyłani w bój piłkarze. Ostatnio śmialiśmy się (przez łzy) z kolegami, że w kolejnym meczu Kuchy zajmie miejsce na bramce, bo tylko na tej pozycji jeszcze nie był wystawiany.

Obrońcy Sa Pinto mówią: „Dajmy mu czas! U nas tylko zwalnia się trenerów!”. Dobrze, ale ja odbiję piłeczkę. Niech trener okaże trochę pokory. Niech posypie głowę popiołem. Niech nie koloryzuje i tam, gdzie jest źle, niech mówi, że jest źle. Niech słowo „szacunek” w jego ustach nie będzie tylko pustosłowiem, ale czymś, głębszym, przemyślanym i co najważniejsze – realizowanym. Czasem, kiedy oglądam konferencje prasowe z udziałem naszego szkoleniowca, czuję się jakby on, uważał nas za nieco mniej inteligentnych, nierozumiejących piłki nożnej ani jego wielkiego planu. Czasem widzę na jego twarzy grymas, który zdaje się mówić, że on nie powinien nam się tłumaczyć, przecież jest takim wielkim i wspaniałym szkoleniowcem, że my maluczcy jeno winniśmy mu kwiaty pod nogi sypać. Wiem, wiem. Przejaskrawiam. Ta hiperbola jednak jest tu celowa. Czy tak trudno jest wyjść i powiedzieć: „W tym i tym aspekcie gry było źle. To i to jest do poprawy. Ciężko będziemy pracować. Przepraszamy za porażkę. Wyciągniemy wnioski. Przeanalizujemy mecz. Wciąż się siebie uczymy. Trenujemy fizycznie i mentalnie. Szukam optymalnego ustawienia. To jeszcze trochę potrwa”.

Nie chcę, żeby mnie mamiono kolejny raz. Nie chcę cudów na już. Nie chcę pięknych słów, teorii mówiących o „trenerze na lata”. Oczekuję szacunku, pracy i pokory. W obie strony. Nie chcę Legii byle jakiej, człapiącej po mistrzostwo w myśl, że trochę nie wypada go nie zdobyć. Nie chcę zadufanego w sobie trenera. To nie jest Legia Warszawa z moich snów. To nie jest nasze DNA. Chwilę temu prawie dotknęliśmy piłkarskiego raju, zawstydzając sam wielki Real Madryt. A teraz pogrążamy się w czeluściach i chaosie. Z nieba do piekła. Mam nadzieję, że ten zły trend zostanie zatrzymany. Zacząć trzeba jednak od siebie. Ale, co ja tam wiem…w końcu, jak pisałem wyżej…mamy tylko dwa punkty straty do Lechii Gdańsk. Szkoda tylko byłoby się tłumaczyć po raz kolejny z nieudanych eliminacji do rozgrywek europejskich po zakończeniu tego sezonu.

Komentarze (44)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał broni
  • 0 / 0
Podzielam wszystkie obawy P ana Przemka Witkowskiego. Oglądając mecze Legii, zęby zgrzytają. Legi gra bez stylu, bez pomysłu bez koniecznego charakteru. W ostatnich latach jedynie Stan Czerczesow potrafił wywołać emocje w grze Legii. Jednak na pytanie czy zwolnić RSP, moja odpowiedź brzmi - NIE. Trzeba dać dograć z RSP do końca rozgrywek i dopiero wtedy wyciągać wnioski. Być może Legia to zespół który potrzebuje jednego czy dwóch zawodników, żeby to wszystko zadziałało. Warunek tylko jeden, mają to być zawodnicy sprowadzenie przez klub a nie RSP. Trener ma kadrę i musi potrafić ją właściwie wykorzystać. W przeciwnym razie nie będzie dla niego miejsca w klubie.
Najłatwiej by było teraz po prostu zwolnić RSP, ale pytanie co dalej? W Polsce na dzień dzisiejszy nie widzę trenera który by to udźwignął. ( Może Papszun ale za 2, 3 lata )
Artykulik kiepściutki niezmiernie
A ja mogę powiedzieć, że jak zatrudniali Sa Pinto to byłem pełen obaw. I nie chodziło mi o jego warsztat trenerski, ale o charakter. Oczywiście jak już został trenerem naszego klubu to obawy odsunąłem gdzieś na bok i zacisnąłem mocno kciuki za jego i nasze powodzenie. I muszę przyznać, że nie spodziewałem się problemów aż tak szybko. W końcu Sa Pinto zwalniano z innych klubów nie za marne wyniki. Liczyłem więc że ten sezon jakoś przebrniemy. Sądziłem, że problemy mogą się zacząć na jesień (tego roku), kiedy pojawi się kryzys a charakter naszego trenera nie będzie uspokajał drużyny. Jak widać nie doceniłem Portugalczyka.
Mam wrażenie że Sa Pinto to malutki chłopczyk z olbrzymimi kompleksami – obraża się na dziennikarzy, szybko niecierpliwi odpowiadając na niewygodne pytania…
Nie wiem czy to możliwe żeby naprawdę nie widział jak gra drużyna? Może to forma ochrony zawodników? Może nie chce żeby na nich spadała mocna krytyka? Nie wiem… Gdyby nie to że ostatnio mamy dwóch trenerów na sezon pierwszy krzyczałbym żeby uwolnić klub od tego człowieka. Mam nadzieję że jednak uda nam się obronić mistrzostwo i wreszcie na jesień będziemy grać w pucharach.
~Yorick
  • 0 / 1
Dobry tekst, zresztą jak zwykle. Fajny klasyk, "Jest cholernie daleko od „ok”".
Zastanawiam się, jak to możliwe, że strona mająca naprawdę bystrych redaktorów ma tak mówiąc wprost głupich forumowiczów.

PS: Raków właśnie zremisował ze Stomilem, który zajmuje miejsce w ogonie 1. ligi i jeszcze miesiąc temu był bliski rozwiązania.
~fan Kazimierza D.
  • 1 / 0
Kiedy pojawiły się dość duże pieniądze za LM, pomyślałem sobie; no teraz wybudujemy ośrodek treningowy, boczne boiska będą podgrzewane, kupimy sensownych kilku piłkarzy aby na stałe grać , albo w LM albo LE.
Tzw. właściciele mieli inne plany. Po prostu chcieli się ulotnić z forsą. Niemiec i Żyd nie mogli spłacić Polaka a naprawdę nie chcieli. I dlatego forsa wypłynęła z klubu i klub został z właścicielem- fantastą ale biedny jak mysz kościelna. Jesteśmy po prostu biedni, do tego fatalnie zarządzani. Co ma zrobić trener ze szrotem mu powierzonym, moim zdaniem i tak dobrze mu idzie.
To prawda, Legii nie da się oglądać bez rzygania ale oni mogą zdobyć MP. Legii nie tyle nowy trener jest potrzebny a dobrzy, kreatywni piłkarze. Z gówna bata nie ukręcisz.
Tu potrzeba pieniędzy a nie zmiany trenera ( kawał dziwaka z niego).
~L
  • 1 / 0
ert No więc właśnie jak nie ma na to pieniędzy tzn na znacznie lepszą kadrę od innych , to nie ma co oczekiwać cudów, ciągłej dominacji, lania wszystkich w lidze po 3 do 0, czy dobrych występów w pucharach, bo niby z jakiej paki? Tylko trzeba uczciwie to powiedzieć, zejść na ziemię, a nie zwalać na wszystko inne, łącznie z trenerem, takim czy owakim. Bo to tu jest sedno. I od tego trzeba zacząć. Potrzeba wartościowszych graczy najpierw, by myśleć o dominacji nawet w tej słabej lidze, a dopiero potem rozkminiać szczegóły. Gadamy o wszystkim tylko nie o istocie problemu.
~L
  • 3 / 0
Trener trenerem, ale my nie mamy jakościowo znacząco lepszych piłkarzy od reszty stawki, bo czym niby ustępuje taki np. Haraslin, Paixao, czy Angulo naszym gwiazdeczkom? Niczym. Więc jak mamy dominować? . To nie logiczne.
~ert
  • 3 / 1
Kadra słaba czego człowieku oczekujesz. Liga przypomina lige norweskich drwali, tylko walka dominuje... Żeby to zdecydowanie wygrywać, to budrzet np Celticu, wtedy byłoby po 3-0, czy wyżej co mecz
Kapitan
  • 7 / 0
Dosc trudno zakwalifikowac tresc wypowiedzi autora, bo raczej nie jest to artykul, lecz rozbudowany post niczym z forum niniejszej strony (mam na mysli m.in. formule, styl i ogolnie jezyk calego tekstu). To post, ktory wlasciwie moglby rownie dobrze zamknac sie dwoma akapitami (wierzylem i oczekiwalem; realia odbiegaja od moich wyobrazen; chce inaczej - Legia powinna sie zmienic). Autor ma racje.

Racje maja tez forumowicze. Legia wziela w ostatnich szesciu latach piec tytulow. To najlepsza pod tym wzgledem dekada w historii klubu, okraszona paroma wystepami w Lidze Europy, z awansami z grupy, a nawet w Champion League, tez z awansem). Zatem - moglby ktos zapytac - coz tu krytykowac, skoro wyniki ogolnie sie zgadzaja, a brak europejskich pucharow w dwoch z rzedu sezonach, to tylko "wypadek przy pracy", jak twierdzi sam prezes? Sluszni, odpowiadajac, zwraca sie uwage na jakosc pilkarzy, ale wg mnie to tylko czesc prawdy.

Kogo wsrod pilkarzy ma Legia? Kogo na odpowiednim poziomie? Bramkarz, dwoch obroncow, pewnie gora dwoch zawodnikow ogolem z drugiej linii i ataku. Teoretycznie to niemal pol skladu podstawowej "jedenastki", ale jakosci, jak wiemy, jednak brakuje.

Tu wchodzi drugi aspekt - sztab szkoleniowy. Poniewaz wyzej pisalem o szesciu ostatnich latach, siegnijmy do 2013 roku. Kiedy zwalniano Urbana, uzasadniano to koniecznoscia wejscia na inny niz pozostale polskie kluby, wyzszy poziom. Powtarzano slowa o rozwoju Legii na miare europejska, wytwarzano mit, wg ktorego zachodnia mysl szkoleniowa przyniesie klubowi pasmo sukcesow. Pojawil sie wiec Berg, a po nim inni. Paradoksalnie najcieplej wspominamy sposrod nich "wschodnia mysl szkoleniowa" w postaci Czerczesowa. I prawdopodobnie byl to ostani trener na miare Legii, jej ambicji i aspiracji. Po Rosjaninie nie bylo juz przy Lazienkowskiej zadnej przewyzszajacej srednia ligowa jakosci sztabu. Ani jednej, mimo ze niedlugo mina od tego czasu az trzy lata - w pilkarskim swiecie to epoka. Wg mnie to jest rownowazna do slabszych sportowo zawodnikow przyczyna obecnego stanu rzeczy. Dosc przeanalizowac, kto prowadzil Legie w mijajacych sezonach. To nie byly tuzy, to nie byli ludzie, ktorzy oferowali Legii madrosc taktyczna, lepsza filozofie gry, czy jakikolwiek wypracowany w przemyslany sposob styl. Wobec oczekiwan kibicow to byla mizeria. Owszem, pozwalala triumfowac w Polsce, ale... tylko w Polsce, na dodatek z bolem oczu, ktore cierpialy, gdy ogladalo sie niektore "popisy" druzyny.

Na koniec tylko jedna jeszcze uwaga. Co znacza trenerzy przekonala sie nawet Premier League. Od lat swietnie prosperujaca finansowo sukcesy zaczela odnosic dopiero po tym, gdy siegnela po odpowiednich trenerow z kontynentu. Dobrych graczy na Wyspie nie brakowalo, ale wlasnie najlepsze nazwiska sposrod szkoleniowcow pozwolily przezwyciezyc pewna trwajaca czas jakis niemoc angielskich klubow. Spojrzmy, ile ich dzisiaj mamy w cwiercfinalach Ligi Mistrzow oraz jak prezentuje sie sama Premiership. A przeciez chcemy dazyc do najlepszych...
Porucznik
  • 3 / 0
Uważam Adriano że Twój wpis jest bardziej celny i treściwy niż tekst autora.. Zgadzam się ze wszystkim w 100%
Kapitan
  • 0 / 0
Dziekuje
Starszy kapral
  • 1 / 1
Masz absolutną rację. Ale artykuł też jest trafny, bo opisuje odczucia przeciętnego kibica (np. moje).
Domyślny awatar Chorąży
  • 3 / 0
Adriano.....tak jak Spejson...popieram 100% i post lepszy niz artykuł pod ktorym jest napisany
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 1 / 0
Co do trenerów Legii mieliśmy fachowca ,który zabrał się za wprowadzenie systemu 3-5-2 i pomimo czasu nie potrafił tego zrealizować , wycofał się .Nie te stanowisko dla tej myśli szkoleniowej ,kolejna strata cennego czasu i tak to było od ściany do ściany .
Podpułkownik
  • 2 / 1
Sny czasami stają się rzeczywistością. Po przerwie zobaczymy, czy "lepsza murawa", odzyskana "świeżość", zaczną zamieniać sen w jawę, czy okaże się, że wszystkie narzekania na trenera były słuszne. Dokonana ocena RSP, jak na razie, jest stanowczo zbyt ostra i wygląda na realizację jakiejś polityki. O co może chodzić?
Domyślny awatar Podporucznik
  • 1 / 4
Ja już się nie oszukuje i wierze w żadne przerwy - z tymi ludzmi i trenerami nie przeskoczymy pewnego poziomu, niestety
Rafi zastanów się co da zwolnienie trenera. Przyjdzie nowy,naściąga swoich ludzi a ci co grają teraz pójdą w odstawkę.W taki sposób nie osiągniemy stabilizacji nigdy.Dajmy pracować obecnemu i wierzmy że ten projekt w końcu odpali.Co nam pozostało?..........
Być z tymi właśnie ludźmi na dobre i na złe.Po to właśnie jest prawdziwy kibic
Podporucznik
  • 2 / 0
Dokładnie. Czas na weryfikację przyjdzie po rundzie wiosennej. Teraz trzeba być z zespołem i go wspierać
Podpułkownik
  • 1 / 0
Nie poddawaj się...
Domyślny awatar Major
  • 4 / 0
Do autora wpisu
Po pierwsze musimy mieć świadomość, ze płynące na zewnątrz komunikaty z klubu, a wewnętrzna ocena stanu spraw to dwie różne historie

Moim zdaniem klub jest na tzw rozdrożu i za tydzień Wszytko zaskoczy, chłopaki złapią pewność siebie , świeżość i luz albo Nie będzie żadnej poprawy i te cztery mecze bardzo brutalnie mogą nas zweryfikować

Na koniec zwróć uwagę ze Legia ani za Dziekanowskiego, ani za Vadisa, poza epizodami Nie umiała zdominować Tak ligii jak zrobiła to kiedyś Wisła
Dlatego zgadzam się z Pinto, ze najważniejsza jest powtarzalność
Domyślny awatar Podporucznik
  • 1 / 2
O co chodzi z tą dogrywką po karnych?Głupszego tytułu nie dało się wymyśleć?
To przenośnia, nie wszystko trzeba rozumieć dosłownie!
~Czaro1987
  • 1 / 0
Mamy w Legii zbieranine przeciętnych piłkarzy, idziemy trochę po kursie Lecha Poznań, ostatnich kilka okienek było fatalnych i efekt widać.
Tylko dlaczego jesteśmy tu gdzie jesteśmy?

Ciągle liczymy na efekty kolejnych rewolucji. Przyjdzie nowy trener i "odnowi oblicze drużyny, tej drużyny", a długofalowy plan na drużynę? Inwestycje infrastrukturalne, sieć skautingowa? A po co to komu?
Na short-termie, znacząco przepłacając może to dac efekt, z czasem coraz słabszy.

Do tego prezentujemy myślenie strategiczne menela zbierającego puszki.
Jak uda nam się jakiś transfer, czy akademia wypuści jakiś talent nie myślimy 'ile ten gracz może nam dać jakosci', tylko 'za ile go sprzedamy'.

Potrzebujemy spokoju, stabilizacji i systematycznego wzrostu jakości, a nie kolejnych zmian kierunku o 180*.
Dokonując tyłu zwrotów nie zauważyliśmy jak dogania nas reszta stawki i marzenia o potędze są coraz odleglejsze.

A czepianie się trenera że w mediach nie powie złego słowa o drużynie i grze drużyny jest śmieszne.
Od początku wiedzieliśmy że Są Pinto trzyma się zasady 'krytyka zostaje w szatni'.

Choć w sumie przy mentalności dziennikarzy to może lepiej by było zrezygnować z konferencji meczowych.
Mentalność naszego narodu thorstein.Nigdy im nie dogodzisz.Zawsze szukają czegoś by się przyczepić.Jak był Jozak i publicznie skrytykował drużynę za grę,nazywając ich panienkami to był płacz,że takich rzeczy się nie robi,że powinno wszystko zostawać w szatni,że jak piłkarze dostali po liściu to nie wstawił się za nimi,a teraz problem,że Pinto,nie krytykuje piłkarzy za ich postawę na boisku,że bierze całą odpowiedzialność na siebie za porażki,a że mówi też o takich czynnikach jak zły stan boiska,pomyłki sędziowskie,to co kłamie?Ma 100% racji.To są polskie realia,nie oczekujmy cudów.Jest jak jest i cieszmy się że liczymy się w walce o mistrzostwo.I jestem pewny,że je zdobędziemy po raz kolejny,a później będzie tylko lepiej.
Zatrzymać ten zły sen pikowania w dół w naszym przypadku oznaczać może tylko jedno-----zmienić właściciela, bo jego wizja Legii lub sposób jej realizacji sprawia, że z roku na rok cofamy się....
Pułkownik
  • 1 / 1
A przynajmniej Prezesa.
Zatrudnic fachowca !!
Zmienić właściciela... nawet nie wiem jak można takie brednie komentować. Może idź do sąsiada i powiedz mu, że już nie możesz patrzeć na jego dom i ma go natychmiast sprzedać. Tylko daj mu dokładne wytyczne co do kupującego... bo może Cię nie zrozumieć...
No tak,znajdźmy drugiego Bogusława z przyjacielem z Wronek i znikniemy z piłkarskiej mapy Polski.
Widzę, ze niektórzy nie mogą zapomnieć o Bogusławie i jego wronieckim przyjacielu, no cóż, sam nie przepadam za całą trójką tych "zbawców", ale Bogusław miał przynajmniej pojęcie o piłce nożnej i za jego rządów Legia grała regularnie w pucharach, takie są fakty i nie da się zakłamać rzeczywistości. Dwa lata minęły, balon był napompowany oczekiwaniami, bo pan Darek naobiecywał, a boje się, że kolejne dwa lata jego władzy i będziemy się bić o pierwszą ósemkę, a SKLW będzie płacić kibicom, żeby przyszli na trybuny. Trudno być optymistą. Jeżeli chodzi o trenera, to powinien dokończyć w spokoju ten sezon, a na ewentualne podsumowanie roku jego pracy przyjdzie czas po sezonie. Skład mamy wystarczający na e-klapę, ale na puchary już niestety nie. "Prawdziwym" kibicom, którzy każdą krytykę DM traktują jako miłość do BL mogę tylko współczuć...
Mówcie co chcecie ,ale gdyby Jacek Magiera miał taką swobodę w transferach i prowadzeniu klubu bylibyśmy w innym miejscu
No, z Monetą w pierwszym składzie.
Porucznik
  • 5 / 1
Tak i kopczynskim jako kapitanem :D
I z Krzepotą,który uczył takich tuzów jak wyżej wymienieni,jak mądrze stać.
;-)
Oj oj. Wszyscy mamy jakąś wizję. Wszyscy chcemy żeby było po naszemu. Każdy chciałby 4 czy nawet 5 do zera w każdym meczu wygrywać. A czy popatrzyłeś racjonalnie na skład Legii? Ostatnio obejrzałem skrót Legii z celtikiem gdy wygraliśmy 4:1. Z tamtej drużyny nie ma już praktycznie nikogo. Nie ma tej techniki, nie ma tej mądrości w rozegraniu. Zwyczajnie mamy piłkarskich rzemieślników i jednostki które chciałyby grać inaczej, bardziej kombinacyjnie ale nie mają z kim.
Niestety te kilka lat sprawiło że pokolenie które dawało nam radość obecnie jest albo już na końcu swojej kariery, albo tak spuściło z tonu że kopie się po czołach w przeciętniakach polskiej ekstraklasy.
Autorze znasz powiedzenie: "Mierz siły na zamiary"? My tego nie robimy, od lat widzę na forum jak ludzie piszą "wciągniemy ligę nosem", czy "rozjedziemy tę ogórkową ligę" i na końcu wychodzi że jesteśmy takimi samymi ogórami jak inni w tej ogórkowej lidze, tylko że z trochę większym fartem i odrobinę lepiej rozwiniętymi indywidualnie piłkarzami. Nic po nad to.
Więc proponuję każdemu nieco więcej pokory, naszemu prezesowi i trenerowi również. Ale spójrzmy też prawdzie w oczy, nie mamy argumentów żeby stać się w tym momencie hegemonem. Mamy jedynie potencjał, od lat uśpiony.
ponad to*
Najlepsze jest to, że mimo że chcemy wciągać ligę nosem, chcemy również wytransferować każdego kto dwa razy prosto kopnie piłkę. A jak bez niego gramy slabo., To cóż - czas na zmianę trenera
Porucznik
  • 2 / 0
Dokładnie, spalmy RSP na stosie i poczekajmy aż Guardiola wsiadzie w wizzara i przyleci zbawić Nasz klub :)
Domyślny awatar Generał brygady
  • 3 / 0
Spejson
Całkiem niedawno był pewien zbawca, co tanimi liniami latał...
Guardiola podobno Rayanair-em lata bo można mieć wiekszy bagaż podręczny
Domyślny awatar Generał brygady
  • 0 / 0
Ryanair wykorzystał kiedyś wizerunek Guardioli w reklamie — "Escape the blues from £7.99" — po łomocie, jaki MC dostał od Evertonu. :-)
Starszy szeregowy
  • 7 / 2
Ja również miałem sen, śniło mi się jezioro spirytusu najwyższej jakości po którym pływałem beczką wiosłując szklankami.