+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Z obozu rywala - Pogoń Szczecin

Patryk Tylak

Źródło: Legia.Net

09-11-2018 / 07:45

(akt. 02-12-2018 / 11:21)

W bieżącym sezonie, piłkarze Legii mierzyli się już prawie z każdym ligowym przeciwnikiem. Prawie, ponieważ na rozkładzie została jeszcze Pogoń Szczecin, na której stadion legioniści udadzą się w piątkowy wieczór, aby rozegrać starcie 15. kolejki. Podopieczni Ricardo Sa Pinto mogą trochę żałować, że dopiero teraz zmierzą się ze szczecinianami, gdyż ci znajdują się obecnie w bardzo dobrej formie. Mimo nieudanego początku sezonu klubowi włodarze wykazali się cierpliwością co do trenera i dość młodej drużyny, a teraz mogą rozkoszować się efektami pracy zespołu.

Gdy w poprzednim sezonie „Portowcy” spisywali się wręcz beznadziejnie, na ratunek wezwano Kostę Runjaica. Niemiecki trener chorwackiego pochodzenia odmienił grę drużyny, choć potrzebował na to trochę czasu. Najpierw wyprowadził zespół ze strefy spadkowej, a następnie sprawił, że fani szczecińskiej ekipy nie musieli obgryzać nerwowo paznokci w końcówce sezonu. Widząc efekty pracy niemieckiego szkoleniowca, można było się spodziewać, że w bieżącym sezonie „Portowcy” mogą być nawet czarnym koniem ligi, po przepracowaniu pełnego okresu przygotowawczego pod okiem Runjaica.


Być może wskazywanie Pogoni jako potencjalnego czarnego konia było trochę na wyrost, ale z pewnością bilansu czterech punktów po 8. kolejkach kibice „Portowców” nie przewidywali nawet w najczarniejszych scenariuszach. Tym bardziej, że okienko transferowe zaowocowało w kilka ciekawych transferów do Pogoni, w tym Radosława Majewskiego czy Tomasa Podstawskiego, okrzykniętego kiedyś portugalskim talentem. W dodatku, pod koniec okienka do Szczecina na wypożyczenie trafił Michał Żyro. Jednakże pech spotkał szczecinian jeszcze przed 1. kolejką, ponieważ w jednym ze sparingów, kontuzji oka doznał inny z letnich nabytków, napastnik Soufian Benyamina. Byłemu graczowi Hansy Rostock groziła nawet utrata wzroku na kontuzjowane oko. Choć takie scenariusze się nie sprawdziły, to jasne było, że Niemiec szybko w portowych barwach nie zadebiutuje. Na debiut dłużej poczekać musiał także wspomniany Żyro. Były legionista szykowany był do składu na wrześniowy mecz z Koroną Kielce (1:1), ale na rozgrzewce doznał kontuzji, przez którą nie był zdolny do gry przez miesiąc. Skrzydłowy, mogący grać na pozycji napastnika, pierwszą okazję gry w Pogoni dostał tydzień temu przeciwko Arce Gdynia (3:2). W spotkaniu przeciwko gdynianom Żyro musiał jednak opuścić murawę dziesięć minut po wejściu z ławki rezerwowych, ponieważ przyplątał mu się kolejny uraz. Trzeba przyznać, że były zawodnik Legii ma w ostatnich kilku latach wielkiego pecha, a częściej, zamiast na boisku, przebywa w gabinetach lekarskich.


W pierwszych ośmiu kolejkach Pogoń uciułała tylko cztery „oczka” i można było coraz mocniej zastanawiać się, czy Rujiaic długo jeszcze popracuje w Polsce. Działacze, mając w pamięci poprzedni sezon i zmianę na dobre po przyjściu tego szkoleniowca, nie wykonywali nerwowych ruchów, dając jeszcze okazję trenerowi do wykazania się. Klubowi włodarze i kibice na pierwsze zwycięstwo swojej drużyny czekali do 21 września. Wtedy, w ramach 9. serii gier, Pogoń pokonała na własnym boisku rozpędzoną Wisłę Kraków 2:1. Zwycięstwo nad silną w bieżącym sezonie ekipą „Białej Gwiazdy”, dodało szczecinianom wiatru w skrzydła, i od tamtego momentu, „Portowcy” punktują niemalże najlepiej w lidze. Po drodze zdarzyły się takie wpadki jak odpadnięcie z Pucharu Polski po karnych z GKS-em Katowice oraz porażka 1:2 z mocną Jagiellonią Białystok, ale w tabeli za ostatnie pięć kolejek, „Portowcy” znajdują się na pierwszej lokacie. W dodatku, od dziesięciu spotkań (wliczając puchar), strzelają przynajmniej jednego gola w meczu.


W strzeleckim bilansie Pogoni, dużą zasługę ma Adam Buksa, który korzysta na kontuzjach kolegów (Benyamina, Żyry oraz Adama Frączczaka, mającego zaplanowaną operację neurochirurgiczną) i jest pierwszym wyborem Runjaica. 22-latek odwdzięczył się trenerowi sześcioma ligowymi trafieniami (trzy w ostatnich dwóch meczach), a jego formę docenił także selekcjoner reprezentacji Polski, Jerzy Brzęczek. Buksa nie jest zresztą jedynym piłkarzem „Portowców”, powołanym na zbliżające się zgrupowanie. Szansę pokazania się selekcjonerowi i ewentualnego debiutu w bialo-czerwonych otrzymał Hubert Matynia, który skorzystał na kontuzji Ricardo Nunesa i obsadził lewą stronę defensywy „Portowców”. Powołanie dla Matyni było mocno zaskakujące. Został zapamiętany z meczu przeciwko Lechowi Poznań (3:0), rozgrywanemu dwie kolejki temu, kiedy to w pierwszej połowie dwukrotnie pozbawił rywala szansy, wykonując perfekcyjny wślizg w ostatniej fazie akcji.


Matynia i Buksa to zawodnicy z roczników odpowiednio 95’ i 96’, co pokazuje, że w Pogoni coraz większą rolę odgrywają stosunkowo młodzi (jak na polskie warunki) piłkarze. Tak jak oni, na kontuzji klubowego kolegi (w tym przypadku Jarosława Fojuta) skorzystała para stoperów, Sebastian WalukiewiczLasza Dwali. Pierwszy z wymienionych, były junior Legii, w ekstraklasie zadebiutował w poprzednim sezonie, ale dopiero w obecnych rozgrywkach wywalczył miejsce w podstawowej jedenaste. Walukiewicz już przed sezonem mógł skorzystać z oferty jednego z włoskich klubów i opuścić polską ligę, ale zdecydował się na pozostanie w Pogoni, co wyszło mu zdecydowanie na dobre. Partner Walukiewicza, Dwali, także spisuje się dobrze, choć jeszcze w poprzednim sezonie różnie z tym bywało. Gruzin swoimi ostatnimi występami zapracował na powołanie do swojej reprezentacji na mecze Ligi Narodów z Gruzją i Kazachstanem.


Buksa, Matynia, Walukiewicz i Dwali to wciąż nie wszyscy piłkarze urodzeni w 1995 roku lub później, grający ostatnio pierwsze skrzypce u trenera Runiajca. W pomocy pewne miejsca ma wspomniany wcześniej Podstawski. Fani popularnej gry „Football Manager” mogą kojarzyć tego zawodnika z poprzednich odsłon, kiedy to panowie ze Sports Interactive wysoko ocenili potencjał Podstawskiego i uczynili go jednym z największych portugalskich talentów. Kariera pomocnika nie potoczyła się jednak tak, jak wróżyli mu twórcy gry. Jeśli Podstawski dalej będzie się tak prezentować, oraz zdobywać takie efektowne bramki jak przeciwko Lechowi, być może gra w barwach „Portowców” będzie jego odskocznią do większej kariery. Takiej, jaką zrobić może także Sebastian Kowalczyk, ostatnio też grający regularnie w podstawowej jedenastce. Kowalczyk to już produkt akademii Pogoni, urodzony zresztą w Szczecinie, który na ligowych boiskach dostał szansę pokazania się w poprzednich sezonach, ale dopiero teraz otrzymał prawdziwy kredyt zaufania od Runjaica. Kowalczyk prezentuje się coraz śmielej, a jego grę docenił sponsor rozgrywek, PKO Bank Polski, który wybrał go najlepszym młodzieżowcem w październiku w swoim plebiscycie.


Kowalczyk czy Walukiewicz to z pewnością piłkarze, na których „Portowcy” w przyszłości mogą zarobić spore pieniądze, ale do pierwszej drużyny pukają kolejni młodzieżowcy. Mowa chociażby o bramkarzu Jakubie Bursztynie, pomocniku Macieju Żurawskim czy napastniku Adrianie Benedyczaku, ale wspomniana trójka na razie musi uzbroić się w cierpliwość. Na bramce pewne miejsce ma doświadczony Łukasz Załuska, a w pomocy młodsi zawodnicy mają wsparcie w bardziej doświadczonych Majewskim, Zvonimirze Kozuljim czy Spasie Delewie. Co ciekawe, ostatni z wymienionych początkowo miał być wykluczony z gry na najbliższe miesiące. W połowie października gruchnęła wiadomość, że Izba ds. Rozstrzygania Sporów FIFA ukarała Pogoń zakazem wykonywania transferów przez najbliższe dwa okienka, a zawodnika zawiesiła na cztery miesiące. Miało to związek z sytuacją z 2016 roku, kiedy to Delew, przed podpisaniem kontraktu z „Portowcami”, rozwiązał umowę z Beroje Stara Zagora. FIFA dopatrzyła się nieprawidłowości w tym rozwiązaniu kontraktu, ale po kilku dniach, Trybunał Arbitrażowy w Lozannie wstrzymał dyskwalifikację Bułgara i ten może wspomóc partnerów z Pogoni na boisku. Co prawda Delew na razie musi pogodzić się z rolą rezerwowego, ale w zeszłotygodniowym meczu z Arką strzelił wyrównującego gola po wejściu z ławki, pokazując, że trener może na niego liczyć w każdej chwili. W spotkaniu z Legią zapewne znowu usiądzie na miejscu dla rezerwowych, a w pomocy, oprócz wymienionych Kozulja, Majewskiego, Kowalczyka i Podstawskiego, zobaczymy Kamila Drygasa.

 

- Nie żałuję decyzji o transferze do Pogoni, bo gram w podstawowym składzie, łapię doświadczenie. Wciąż mam rezerwy i wiele rzeczy do poprawy. Muszę skupić się zwłaszcza na grze defensywnej. Muszę wyeliminować kilka mankamentów, dlatego daję z siebie maksimum na treningach. Krok po kroku chcę się stawać lepszym zawodnikiem. Z każdy spotkaniem staję się coraz mocniejszy. Być może zyskałem w oczach szkoleniowca po ostatnim meczu poprzedniego sezonu z Cracovią. Kluczowa okazała się jednak praca w trakcie okresu przygotowawczego. W jakiś sposób skorzystałem też na problemach zdrowotnych Jarosława Fojuta. Trener chce, by nasza gra przyciągała kibiców na stadion. Szkoleniowiec wymaga od nas gry w piłkę, budowania składnych akcji. Chcę się rozwijać, ale wciąż muszę zachowywać koncentrację przez 90 minut. Tego zabrakło w meczu z Piastem, kiedy zawiniłem przy dwóch straconych golach. Moja pewność siebie wciąż się jednak zwiększa. Wiatrem w żagle była też informacja, że ktoś oferował za mnie latem milion euro - mówi przed meczem z Legią Walukiewicz, które drogę z Łazienkowskiej do Szczecina opisywaliśmy w tym miejscu.


Piątkowe starcie zapowiada się niezwykle emocjonująco, w dodatku przy wypełnionym po brzegi stadionie. Na spotkanie sprzedanych zostało już ponad 10000 biletów, co sugeruje, że na trybunach zjawi się więcej fanów, niż na spotkanie z Lechem. Kibiców Pogoni z pewnością nakręca nie tylko renoma Legii, ale także ostatnia forma „Portowców”. Bramkarz szczecinian, Załuska, wierzy, że w piątek kibice będą ich dwunastym zawodnikiem. – Wypełniony kibicami stadion jest rzadkim widokiem w Szczecinie i myślę, że nasi kibice będą naszym dwunastym zawodnikiem i pociągną naszą grę do przodu w trudnych momentach oraz da nam większą motywację. – powiedział przed meczem golkiper. Piłkarze Pogoni jednak w ostatniej kolejce udowodnili, że z trudnymi momentami potrafią radzić sobie także na wyjeździe. Przypomnijmy, że spotkanie z Arką było bardzo zacięte, i choć to „Portowcy” jako pierwsi strzelili gola, to później rywale wyciągnęli wynik na 2:1. Podopieczni Runjaica jednak się nie załamali, dzięki czemu sięgnęli po zwycięstwo i jeszcze większą pewność siebie przed spotkaniem z mistrzem Polski. Przed piątkowym starciem jedno jest pewne – jeśli obie ekipy pokażą nam to, do czego nas ostatnio przyzwyczaiły, czeka nas emocjonujące widowiskowo, z pewnością kandydujące do miana hitu kolejki.


Spotkanie Pogoń – Legia rozpocznie się w piątek o godzinie 20:30. Sędzia konfrontacji będzie Daniel Stefański. Relacja tradycyjnie na łamach Legia.Net.

Komentarze (0)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094