Arvydas Novikovas: Nie będę się usprawiedliwiał

Piotr Gawroński

Źródło: Legia.Net

15-02-2020 / 12:11

(akt. 15-02-2020 / 14:43)

- Nie przeglądam Twittera. Wiem, że presja będzie zawsze. W Jagiellonii było tak samo, również były pretensje. Nawet gdy wybierali mnie graczem meczu, to i tak niektórzy nazywali mnie drewniakiem - opowiada w rozmowie z Legia.Net Arvydas Novikovas, pomocnik wicemistrzów Polski.

Jak zdrowie?

- Dobrze, dziękuję. W trakcie meczu z Koroną, kiedy zszedłem z boiska po 20 minutach, byłem przestraszony.

Potrzebowałeś zabiegu ablacji serca. Jak wyglądał?

- Lekarze przeprowadzają prąd przez pachwinę prowokując różne reakcje, które są dość nieprzyjemne. Miałem też podaną adrenalinę aby wspomóc serce. Wszystko trwało ponad godzinę. Pierwsza ablacja, za czasów VFL Bochum, została przeprowadzona w ciągu 30 minut, dlatego też nie wykonano jej do końca. Lekarze nie chcieli zrobić wówczas za dużo, ponieważ było ryzyko że już nigdy nie zagram w piłkę. Myśleli, że po zabiegu, problemów już nie będzie. Teraz było dłużej, wpadłem w małą panikę, bo miałem tylko znieczulenie miejscowe i cały czas byłem świadomy. 

Dalej jest ryzyko?

- Po pierwszym razie czułem, że coś jest nie tak. Przeczuwałem, że problemy mogą wrócić. Kiedy biegam, czuję pewne pojawiające się objawy, ale w spotkaniu z Koroną odczuwałem wszystko inaczej. Na treningu wystarczy czasem minuta, jest lepiej, a na meczu po 20 minutach zacząłem się martwić. 

Szybko wróciłeś na boiskoLegia sprowadziła Mateusza Cholewiaka, który w ostatnich sparingach dobrze się prezentował. Miałeś obawy, że nie rozpoczniesz tej rundy w pierwszej "jedenastce"? Wydawało się, że do końca między dwami będzie toczyła się rywalizacja o miejsce w składzie. 

- To decyzje należące do trenera. Nie mogę wstawić się sam do składu, mogłem tylko trenować na sto procent. Konkurencja jest duża i uważam, że to dobrze. Przed każdym meczem można wylądować na ławce, bo w tygodniu ktoś trenował lepiej i dostanie swoją szansę. Rywalizacja dobrze na mnie wpływa, jest zdecydowanie potrzebna. 

Arvydas Novikovas

W meczu z ŁKS-em zszedłeś z boiska i Legia zaczęła strzelać.

- I bardzo dobrze. Maciej Rosołek i Walerian Gwilia przyczynili się do zdobycia trzech punktów. Zmiany przyniosły korzyści.

Na początku twojej gry w Legii, obrywało Ci się od kibiców. Czytasz w internecie komentarze na swój temat?

- Już nie. Nie przeglądam Twittera. Wiem, że presja będzie zawsze. W Jagiellonii było tak samo, również były pretensje. Nawet gdy wybierali mnie graczem meczu, to i tak niektórzy nazywali mnie drewniakiem. Teraz jest tego jeszcze więcej, bo jestem w gorszej formę. Mogę grać lepiej, ale po zmianie w meczu z ŁKS-em, nie uważałem że byłem najgorszy.

Zwracasz uwagę na krytykę kibiców?

- Wiem, co mogę zrobić lepiej. Na pewno wiem to lepiej od hejterów. Słucham też trenerów i głosu drużyny. Nie muszę czytać, że jestem drewniakiem. Statystyki nie są tak złe, choć dla krytyków to zawsze będzie zbyt mało. Cztery gole i cztery asysty to nie tak źle. Faktycznie, może być lepiej. Celem są liczby lepsze lub podobne do tych z zeszłego sezonu: wtedy było dziewięć goli i sześć asyst.

Po meczu z Wisłą Kraków, mówiłeś że czasem za bardzo chcesz się pokazać i to ci przeszkadza.

- Zawsze chcę pokazywać swoje umiejętności. Dla kibiców, trenerów, całej drużyny. Czasami nie wychodzi, ale muszę walczyć dalej. Znam swoje możliwości. Chcę grać tak, jak grałem wcześniej. Co mogę zrobić lepiej? Wiele. Nie jestem w najlepszej dyspozycji, a i tak mam cztery gole i cztery asysty. Jeśli forma będzie wyższa, to z pewnością mogę poprawić taki dorobek. Nie zasłaniam się ablacją. Myślę, że wszystko zależy ode mnie. Forma jest jaka jest, a piłkarze czasami mają kryzys. 

Może to przez presję, która w Legii jest większa niż w Jagiellonii. Może inny poziom?

- Na pewno poziom jest wyższy. My gramy zawsze piłką, w Jagiellonii często grałem z kontrataku. Przeciwnicy w każdym spotkaniu bronią się w dziesięciu. Nie mogę się usprawiedliwiać. Muszę grać dla drużyny.

Arvydas Novikovas

Możesz porównać Jagiellonię i Legię?

- W Legii wszystko jest lepsze. Poziom, ale też samo miasto. 

Masz duże wsparcie od trenera Vukovicia?

- Tak i jest to dla mnie bardzo ważne. Czuję, że trener mi ufa i liczy na mnie.

Jak oceniasz rywalizację o mistrzostwo?

- Rywalizacja jest duża. Każdy mecz, nawet ten z ŁKS-em, może być zagrożeniem. To liga, w której każdy może wygrać z każdym.

Już niedługo mecz Legii z Jagiellonią. Spotkanie będzie szczególne?

- Już nie. Ostatnio na rozgrzewce w Białymstoku stadion mnie wybuczał. To było śmieszne. Przyszedłem do Legii, ale nie musieli tego robić. Liczy się dla mnie miejsce w tabeli. Jesteśmy liderem z największymi szansami na tytuł.

Przeciwko jakim obrońcom z drużyn przeciwnych z ekstraklasy grało Ci się najtrudniej?

- Nie przepadam za grą przeciwko Piastowi i Cracovii. Grają agresywnie i nieprzyjemnie. Zawsze dobrze grało mi się z Koroną. Lubię też rywalizować z Filipem Mladenoviciem z Lechii Gdańsk. 

Sporo ryzykujesz w trakcie meczów, to twój styl gry?

- Mogę podawać ciągle do boku, albo do Andre Martinsa. Mam przekonanie, że ofensywny zawodnik musi ryzykować. Kibice nie powinni być źli kiedy to robię. Myślę, że w Legii ryzykuję jeszcze mało. 

Arvydas Novikovas

Na początku pobytu w Legii ryzyka było więcej. 

- To prawda, ale chcę być też odpowiedzialny za piłkę. To jest ważne w tym klubie. W tej taktyce muszę być odpowiedzialny.

Nie czujesz, że prowokowałeś fanów Jagiellonii, na przykład przy sytuacji z Romanczukiem?

- Z Tarasem nawet teraz mamy dobre relacje, z kibicami było podobnie. Zjadłem Snickersa i było dobrze.

Jak zapatrujesz się na spotkanie z Rakowem?

- Wiem, że Raków gra w systemie z piątką obrońców gdy się broni. Na pewno musimy lekko zmienić taktykę. Sam wymagam od siebie jak najwięcej. Oczywiście, najważniejsze jest zdobywanie bramek i asystowanie kolegom. Dodatkowo, trenuję indywidualnie, ale szkoleniowiec często mówi, co mam robić. Z ŁKS-em za rzadko ruszałem do dośrodkowań. Myślę, że nie zawsze trzeba być w niesamowitej formie, aby trafiać do siatki, to czasem kwestia szczęścia. Jakbym strzelił dziewięć goli w tym sezonie, a dalej był w takiej formie jak teraz, to i tak byłbym niezadowolony.

Komentarze (35)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Porucznik
  • 0 / 0
Ja myślę że zaczyna się problem mentalny.
Bardzo często pacjenci z zespołem WPW odczuwają obawę przed wznowieniem choroby. Ciągle słuchanie swego organizmu
i strach przed nawrotem choroby skutecznie hamuje możliwość dania z siebie 100 % wysiłku.
Nie wiem jak jest z Novikowasem ale to jest jak najbardziej możliwe. To może być powoli koniec kariery. Zdrowie jest ważniejsze niż sport. Życzymy mu tego zdrowia jak najwiecej
Starszy kapral
  • 2 / 0
Boisko cie zweryfikowało i KO czyli Klub Ogóra czeka a tam pogadasz sobie z Obradoviciem i Pekhartem a zaraz dołączy Cholewiak a wtedy tylko brydż wam zostanie
~lolo
  • 3 / 0
Szczyt formy i pułap swoich umiejętności osiągnął w Jagiellonii. Jeśli gra z lepszymi partnerami niż w Jadze to powinien być również lepszy. Tak nie jest i już nie będzie. Lepsza drużyna, lepsze miasto tylko Novikovas coraz gorszy. Irytujący i obrażony na pół świata.
Novikovas to niestety taki trochę zapchajdziura. Ale ciągle nie wiem skąd wierzę że się rozkręci.
Generał dywizji
  • 2 / 0
"Muszę grać dla drużyny", "Muszę grać dla drużyny", "Muszę grać dla drużyny"...
Proponuję stale to sobie powtarzać
Pułkownik
  • 2 / 0
napisać 1000 razy w zeszycie
Chorąży
  • 1 / 2
Szkoda, że Legia zrezygnowala z Plachety. Widziałbym go zamiast Noviego na skrzydle.
Pułkownik
  • 2 / 0
nie no szanujmy się. A irytujący Novikovas jeszcze mam nadzieję nam pokaże że da radę.
To Płacheta zrezygnował, obliczył sobie, że będzie trudno o minuty i wybrał pewny płac w Śląsku, a mógł zaryzykować, tylko u niego głowa też nie nadąża za szybkością
Chorąży
  • 1 / 0
Oj myślę, że jednak gdyby Legia była zdecydowana to by go przekonała :)
Generał dywizji
  • 3 / 1
Nie ma ludzi doskonałych, Novikovas czasem mnie wkurza w emocjach meczowych, ale potem rozumiem że każdy ma swoje plusy i minusy. Jedyne co w moich oczach skreśla zawodnika to brak ambicji i wiary. W Legii nie grają najlepsi zawodnicy na świecie i warto o tym pamiętać kiedy mamy pretensje. A jeszcze lepiej zastanowić się jaką wyrozumiałość mamy dla własnych słabości zanim zaczniemy krytykować innych.
Legia ma w miarę wyrównany skład i jedni są lepsi w jednych aspektach inni w drugich. Nauczmy się cieszyć tym co mamy, bo nie mamy mało jak na polską ligę.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Ale czy możemy się cieszyć Novikowasem na ławce, gdy jego gra wygląda słabo?
Boras

Jak zwykle celnie, mądrze i życiowo. Jestem fanem Twoich komentarzy. Szacunek za normalność.
Dużo hejtu wylewa się na Novikovasa, ale z nim podobnie jak z Gvilią... obydwaj mają spore umiejętności, potwierdzili już to w Legii, problem w tym aby formę ustabilizować i podejmować szybciej trafne decyzje w czasie gry, plus Novikovasa to świetne uderzenie z dystansu + to że piłka go szuka. Ja bym go tak szybko nie skreślał.
Podpułkownik
  • 3 / 1
Jeszcze jeden i drugi pokażą moc. Wierzę w to.
Ja też wierzę że będzie z nich pożytek, Gvilia wyglądał w meczu z ŁKSem jakby się już ogarnął, czekamy na Novikovasa, może dzisiaj wyjdzie z ławki i zapakuje brameczkę za pola karnego.
Starszy sierżant
  • 3 / 1
Nie wiem... może jest przemotywowany ale patrząc na jego występy w Legii poza umiejętnościami można zobaczyć seryjnie podejmowanie złych decyzji oraz bezproduktywne pojedynki jeden na jeden, które nawet jak wygrywa to nie ma z nich korzyści dla drużyny. Do tego przy strzałach często "się gotuje". Pytanie jak może oczyścić głowę ?
Pułkownik
  • 0 / 0
Jakiś czas temu Luquinhas był irytujący ze swoim brakiem wykończenia, teraz jest jednym z najlepszych naszych piłkarzy. W ofensywie potrzebny jak nikt inny. Także na spokojnie
Pułkownik
  • 3 / 0
Jak na tak irytującego zawodnika to liczby nie najgorsze. Poprawić grę i może być pożytek z niego jeszcze
Jak narazie to kolego zawodzisz i jeżeli w tej rundzie nie odpalisz, to blado to widzę.
Generał dywizji
  • 1 / 0
Facet ma wielkie ego w Jagielonii też niezbyt lubiany przez kibiców, a i z akceptacją szatni było różnie .
Nie ma znaczenia, lubiany czy nie, ma dobrze grać, liczby mają go bronić... i może dobie mieć ego jakie chce.
No to ja życzę tej lepszej formy, wierząc, że jeszcze zobaczymy lepsze wydanie Novikovasa.
Powodzenia!
Starszy sierżant
  • 4 / 0
Litwini , a kiedyś z kilkoma pracowałem mają parę cech narodowościowo charakterystycznych , mianowicie:
a) są pracowici nawet bardzo jak się zawezmą to nie do zajechania
b) prawie w ogóle się nie uśmiechają, są zamknięci w sobie
c) ogólnie są dość specyficzni - mówią mało, często pokazują zniechęcenie do czegoś, generalnie mają taką manierę traktowania wszystkiego z wyższością. z lekką pogardą, z taką ironią ale kompletnie w tej ironii nie ma żartobliwości
d) nie lubią Polaków choć potrafią to pod swoją zamkniętą powierzchownością dość skutecznie ukryć

odnoszę wrażenie że Novikowas uosabia wszystkie te cechy
Pułkownik
  • 5 / 1
Po Twojej wypowiedzi przypomniał mi się fragment z "Krzyżaków" ;-) :

"- A Ragneta?

Skirwoiłło wyciągnął swe długie jak gałąź ramię na północ i rzekł:

- Daleko! daleko...

- Właśnie dlatego, że daleko! - odparł Zbyszko. - Spokój tam wokoło, bo co było zbrojnych ludzi z tej strony granicy, to ściągnęło ku nam. Nie spodziewają się tam teraz Niemcy żadnej napaści, więc na ubezpieczonych uderzym.

- Słusznie prawi - rzekł Skirwoiłło. Maćko zaś spytał:

- Zali myślicie, że będzie można i zamku dobyć?

Na to Skirwoiłło potrząsnął głową na znak przeczenia, a Zbyszko odpowiedział:

- Zamek mocny, więc chybaby wypadkiem. Ale krainę spustoszym, wsie i miasta popalim, spyżę poniszczym, a co nade wszystko jeńców nabierzemy, między którymi mogą być ludzie znaczni, a takich chętnie Krzyżacy wykupują alboli też wymieniają...

Tu zwrócił się do Skirwoiłły:

- Samiście, kniaziu, przyznali, że słusznie prawię, a teraz rozważcie jeno: Nowe Kowno na wyspie. Ni tam wsi nie poburzym, ni stad nie zagarniem, ni jeńców nie nabierzem. I przecie dopiero co nas tam pobili. Ej! pójdźmy lepiej tam, gdzie się nas teraz nie spodziewają.

- Kto pobije, ten się napaści najmniej spodziewa - mruknął Skirwoiłło.

Lecz tu zabrał głos Maćko - i począł popierać zdanie Zbysz-kowe, zrozumiał bowiem, że młodzianek ma większą nadzieję dowiedzieć się czegoś pod Ragnetą niż pod Nowym Kownem -i że pod Ragnetą łatwiej będzie przede wszystkim schwytać jakiego znacznego jeńca, który by mógł posłużyć na wymianę. Mniemał także, że w każdym razie lepiej jest iść dalej i wychynąć niespodzianie w kraj mniej strzeżony niż porywać się na wyspę od przyrodzenia obronną, a strzeżoną prócz tego przez silny zamek i zwycięską załogę.

Jako zaś człek doświadczony w wojnie, mówił jasno i przytaczał tak walne powody, że każdego mógł przekonać. Tamci słuchali go też uważnie. Skirwoiłło poruszał kiedy niekiedy wzniesionymi brwiami jakby na znak przytakiwania, chwilami pomrukiwał: "Słusznie prawi!" - wreszcie wsunął swą ogromną głowę między szerokie ramiona, tak że wyglądał całkiem jak garbaty, i zamyślił się głęboko.

Lecz po pewnym czasie wstał - i nic nie mówiąc, począł się żegnać.

- A jakoże, kniaziu, będzie? - spytał go Maćko - dokąd ruszym?

Ów zaś rzekł krótko:

- Pod Nowe Kowno.

I wyszedł z namiotu."
Roman,
jestem pod wrażeniem, że ktoś jeszcze przywołuje tu "Krzyżaków", wielu narzeka na tę książkę, a ja tam bardzo ją lubię.
Pułkownik
  • 3 / 0
Dzięki, ja też bardzo lubię. Wprawdzie w toku rozwoju historycznego zamiłowania i po paru innych lekturach opracowań historycznych, z rezerwą podchodzę do szukania w literaturze Sienkiewicza prawdy historycznej, ale nadal uważam Krzyżaków, Trylogię za świetny wstęp do potencjalnego startu do przygody z historią. Samo konfrontowanie świata sienkiewiczowskiego z tym ukazanym przez historyków, było dla mnie przygodą niczym z jego powieści. :-)
Moim zdaniem nie ma przypadku w tym, że Krzyżacy, czy Trylogia tak świetnie prezentują się na Wielkim Ekranie. Oczywiście wielka w tym zasługa reżyserów, aktorów, twórców muzyki, konsultantów i całej ekipy, ale myślę, że Sienkiewicz stworzył tak ciekawą akcję, tak wyraziste postacie oraz dał tyle świetnych cytatów, że aż się prosi, żeby zekranizować. :-)
Trochę niepokoi, że jest zafiksowany na statystykach i tak postrzega swoją wartość. To mu nie wróży dobrze. Na boisku podświadomie będzie wybierał nie te opcje, które są najbardziej optymalne, tylko takie, które mają szanse polepszyć jego statystyki.
Porucznik
  • 0 / 0
Póki co to za wysokie progi dla niego. Na pewno nie zasluguje na wyjściową jedenastkę. Może bardziej sie przyda jako zmiennik na jakies ostatnie 20 minut kiedy będzie pełen sim a rywal podmeczony
Pułkownik
  • 0 / 0
Szczerze to za bardzo nie mamy na skrzydło za niego kogoś sensownego. Niby Cholewiak ale to raczej zadaniowiec i nie ta półka. Niby Luqi ale lepiej go mieć na 10tce. Można jeszcze zakombinować z Veso, a na obronę wtedy Stolarski.
Porucznik
  • 0 / 1
Stolarski na obronie to jest dobra opcja. A jesli chodzi o zamiane Arvydasa to jeszcze mamy w kadrze Kostorza, Praszelika, Pyrdola. Gorsi napewno nie będą. Wydaje mi sie, ze Novikovas wykorzystał już limit bledow i zmarnowanych setek.
Przyznanie się, że jest się w słabszej formie - rzadko spotykane u piłkarzy.

Życzę dużo zdrowia i poprawy gry. Bo się troszkę więcej spodziewamy niż tego co było dotychczas.
Będzie z niego jeszcze pożytek a o ryzyku mądrze gada czasem trzeba spróbować a nie oddać do boku kiedyś zacznie wychodzić
Major
  • 1 / 0
nie ma serducha ze tak powiem - jeżeli ma leki i się obawia to powinien przestać grac w pilke i dla zdrowia lepiej i dla Legii - uważam tez ze on powinien być zmiennikiem na ostatnie 20 min - wtedy dalby więcej zespołowi a i lęki mialby mniejsze
To niestety nie jest gracz na miarę Legii