Carlitos - małżeństwa nie zawsze trwają długo

Piotr Kamieniecki

Źródło: Legia.Net

12-09-2019 / 08:45

(akt. 12-09-2019 / 08:57)

Początek małżeństwa Legii i Carlitosa wydawał się idealny. Wspólne i piękne chwile, wiele radości. Pełne oddanie. Związek szybko jednak nabierał rys, a to co idealne na zewnątrz, nie zawsze było doskonałe pod przykryciem. Po czternastu miesiącach, obie strony się rozstały.

Carlitos po roku w Wiśle Krakow stał się łakomym kąskiem. Nieznany wcześniej Hiszpan po grze w niższych ligach w swoim kraju czy też krótkiej przygodzie w Rosji, zagrał sezon w Ekstraklasie i momentalnie stał się jedną z jej największych gwiazd. Strzelał, asystował i zachwycał. Był motorem napędowym "Białej Gwiazdy". W Krakowie był graczem, którego kibice chcieli oglądać, ale też zawodnikiem, od którego zależały wyniki całego zespołu. Był numerem jeden. Sytuacja finansowa klubu sprawiła jednak, że transfer Hiszpana nie był nierealny. Zainteresował się Lech Poznań, pojawiła się też oferta z Dinama Zagrzeb. Do gry wkroczyła też Legia, która atakowała z końca peletonu, ale odbiła Carlitosa w trakcie tańca i skutecznie zauroczyła. Dobry kontakt, lepszy niż w Chorwacji, wizja ciekawsza niż w Wielkopolsce i piłkarz z Alicante 5 lipca 2018 roku podpisał kontrakt na trzy lata. Galeria: Legia - Wisła Kraków 3:3Król strzelców sezonu 2017/2018 podpisał z Legią kontrakt na 36 miesięcy, a został przy Łazienkowskiej przez nieco ponad rok. Hiszpan nigdy nie był względnie stały w klubowych uczuciach, co pokazywało najdobitniej jego CV, gdyż od 2011 roku zmieniał kluby praktycznie co rok. Carlitos w Legii trafił na czas trudny, czas zmian, niespełnionych oczekiwań. Drużyna nie zakwalifikowała się do europejskich pucharów, kończyła sezon mając w jego trakcie trzech trenerów, a i tak nie zdobyła mistrzostwa ani Pucharu Polski. Indywidualnie sam piłkarz był w stanie zdobyć dziewiętnaście bramek w 45 spotkaniach, gdy na murawie spędził 3128 minut. Miał również siedem asyst. 

Przez cały pobyt Carlitosa w Legii, jego rola ulegała zmianom. Początkowo Hiszpan był rozpatrywany tylko w roli atakującego. Ricardo Sa Pinto po pewnym czasie współpracy z zawodnikiem określał go mianem zawodnika na pozycję "9,5" podkreślając, że nie jest typowym napastnikiem. I jako pierwszy potrafił posadzić Carlitosa na ławce rezerwowych, stawiajac na Sandro KulenoviciaAleksandar Vuković próbował Hiszpana w roli "dziesiątki". Ale brakowało wsparcia Hiszpana w grze defensywnej, gdy bronić w danych fragmentach spotkania miał cały zespół. Pewne było, że 29-latek w Legii miał inne zadania niż w Wiśle. W Warszawie piłkarz nie mógł błyszczeć, ani być tym, kim przy Reymonta - wolnym elektronem. Szkoleniowcy starali się wkomponować gracza w ramy taktyczne, którymi wychowanek Torellano CF zupełnie nie musiał przejmować sie w poprzednim klubie, gdzie jego status pozwalał mu na tyle dużo, że niekiedy irytowało to jego kolegów w szatni. 

Carlitos MikołajCarlitos lepsze mecze przeplatał gorszymi. To widoczne było w Wiśle, jak i Legii. Trudno nie pamiętać spotkań, w których akcje Hiszpana przesądzały o wynikach. Tak było, gdy strzelil dwa gole przy Łazienkowskiej z Wisłą Kraków. Nie inaczej było w Zabrzu, kiedy dzięki Carlitosowi Legia wywiozła trzy punkty rywalizując z Górnikiem. Istotny był też gol z Arką (2:1) czy pewnie wykorzystane rzuty karne ze Śląskiem (1:0) czy Cracovią (1:0) w rundzie wiosennej. 29-latkowi brakowało jednak regularności, zdarzały mu się serie trzech-czterech, a czasem i więcej meczów, gdy nie zdobywał bramek, jak na początku i końcu sezonu. Stabilność nie była główną cechą Carlitosa, który przy tym wszystkim był zawodnikiem, którego często oglądało się na boisku przyjemnie, gdyż w ekstraklasie artystów i graczy z taką techniką użytkową było i jest niewielu. 

W trakcie pobytu przy Łazienkowskiej, Carlitos nie zdecydował się na transfer do MLS (zimą, na początku 2019 roku), a początkowo odrzucił też ofertę z Al Wahda. Nie brakowało zdania, że piłkarza przede wszystkim interesuje ewentualny ciekawy projekt sportowy. Gracz czekał na ofertę, gdy spekulowało się, że może chcieć pozyskać go Mallorca. Beniaminek Primera Division ostatecznie nie przedstawił propozycji, choć ta mocno zainteresowałaby 29-latka, którego marzeniem było spróbować sił w najwyższej klasie rozgrywkowej w swoim kraju. Inni nie wykazywali zainteresowania. Początek drugiego sezonu Carlitosa w Legii był obiecujący. Wydawało się, że piłkarz bierze na siebie kwestie nastrojów w szatni. Na zgrupowaniach, gdy był pewniakiem do pierwszego składu, był uśmiechnięty, starał się spajać grupy i być kimś, kto odpowiada za atmosferę. Solista nie zawsze odnajduje się jednak w grupach. Solista musi być w świetle reflektorów. O to było trudniej po początku rozgrywek, gdy Legia nie zachwycała, a sztab szkoleniowy szukał nowych rozwiązań. Dwa gole z Europa FC były pierwszymi w nowym sezonie, a jednocześnie - jak się okazało - ostatnimi w trakcie związku z "Wojskowymi". Carlitos zszedł na drugi plan, a uśmiech zastąpił ciężki oddech, który dał się we znaki w szatni wicemistrzów Polski. 

CarlitosGdy Carlitos z początkiem sierpnia stracił miejsce w wyjściowym składzie Legii, przez kolejny miesiąc go nie odzyskał. 30 dni wystarczyło, by zmienily się też plany Hiszpana, a oferta z Al Wahda - w tym okresie podwyższona przez klub z ZEA - stała się znacznie bardziej kusząca. Nowy związek stał się bardziej interesujący niż walka o dotychczasowe uczucie, które narodziło się nieco ponad rok wcześniej. Bilans Carlitosa w Legii zatrzymał się na 53 rozegranych meczach (3548 minut), 21 zdobytych bramkach i siedmiu asystach. "Wojskowi" stracili artystę, który miał specyficzną osobowość. Z Łazienkowską rozstał się bardzo dobry zawodnik, który cenił sobie zainteresowanie, a poniekąd też uwielbienie środowiska. Sportowo zawodnik pomógł warszawiakom, choć ostatecznie wyjechał bez żadnego trofeum i zrezygnował z walki o odzyskanie mistrzostwa czy krajowego pucharu. Reakcja szatni, a w zasadzie jej brak też pokazuje, że Carlitos nie był przez kolegów uznawany za kogoś niezbędnego. Gdyby było przeświadczenie, że został potraktowany niesprawiedliwie, że zamiast zapewnić punkty i premie siedzi na ławce rezerwowych, to drużyna by zareagowała. Nic takiego nie miało jednak miejsca. Skończyło się rozwodem, a obie strony już nie czekały na orzeczenie o winie, lecz przy bilansie zysków i strat zapisały (finansowe) plusiki. Legia zarobiła sumarycznie około miliona euro (odejmując pierwotną kwotę transferową i procent, który należy przelać Wiśle, kwota transferu wyniosła ok. 2 mln euro), a sam Carlitos będzie pobierał ponad dwukrotnie wyższą pensję. 

CarlitosCarlitos w Legii:
53 mecze
21 goli
7 asyst

Komentarze (40)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
"Carlitos w Legii:
53 mecze
21 goli
7 asyst"

A ile z tych rozgranych (za Vuko) meczow zagral w podstawie, a ile jako wchodzacy na kwadrans melepeta, zastepujacy zmeczonego asa Kulenovica lub Hamalaineena?
Sierżant
  • 0 / 0
Małżeństwo? To raczej było jedynie "chodzenie"...
Ciąg dalszy publicznego onanizowania się nad fotką Carlitosa. Jarek strzel w Biedastoku 3 bramki i zamknij temat. Proszę !
Major
  • 6 / 0
Carlitos nie był w Legii niezbędny, bo żaden piłkarz z Ekstraklasy nie prezentuje poziomu, by powiedzieć o nim: niezastąpiony. Nikt zarazem nie może określić Hiszpana mianem zły gracz, bo już samym swoim dorobkiem strzeleckim ten zawodnik potwierdził, że wie, co robić z piłką. Ja zgadzam się ze stwierdzeniem, że po prostu w klubie zabrakło na niego pomysłu, a ponieważ budżet wymaga(ł) zasilenia, sprawa z tym transferem stała się od pewnego momentu oczywista. Pytanie brzmi, czy była to absolutna konieczność, czy raczej sposób na rozwiązanie problemu z samym piłkarzem, bo zapewne decyzja dotyczyła też kwestii jego zarobków. Poza wszystkim najwyraźniej uznano, że w relacji do łożonych a Carlitosa pieniędzy nie daje od drużynie tyle, ile się przy Łazienkowskiej oczekuje. Argumenty można zresztą mnożyć, ale warto spojrzeć na rzecz również i tak:

Sukcesywnie pogarszająca się kondycja finansowa Legii to skutek słabszych wyników sportowych zespołu. Te z kolei są m.in. konsekwencją serii błędów w zarządzaniu klubem. To Legia sama doprowadziła do sytuacji, w której dokonywać musi kontrowersyjnych ruchów w permanentnej przebudowie zespołu. Koło się zamyka, bo drużyna nie gwarantuje sportowych sukcesów. Jeśli zestawimy to po kibicowsku z kilkoma w tej dekadzie latami tłustymi, obfitującymi w tytuły i niezłe rezultaty w Europie, nie może dziwić powszechna reakcja na takie poczynania.

Czy Legia poradzi sobie bez Carlitosa, odzyska mistrzostwo i przejdzie wreszcie eliminacje do pucharów? Nikt tego nie wie. Ci, co piszą, że na oczywiście tak, albo że przynajmniej w Polsce zespół sobie poradzi, z całą pewnością nie daliby sobie za to dziś uciąć nawet najmniejszego palca. Ci, którzy krytykują i lamentują prawdopodobnie też mocno przesadzają. Legia jak była w ostatnich sezonach przeciętna, tak przeciętna pozostaje. Akurat wrzesień, parę meczów wyjazdowych z rzędu i gra co trzy dni, będzie niezłym sprawdzianem, w jaką stronę idzie drużyna. Jutro pierwszy test i chyba warto już się nie oglądać za siebie tylko spoglądać wprzód.
Młodszy chorąży
  • 0 / 0
"Legia jak była w ostatnich sezonach przeciętna, tak przeciętna pozostaje."
Masz rację, z tym, że był taki jeden sezon, a w zasadzie pół w którym Legia stała się ponad przeciętnym zespołem. Wyjście z grupy LM, to jest dzisiaj jak odległa galaktyka. I to właśnie wtedy trzeba było zaryzykować. Dać takiemu VOO ile chciał, ściągnąć mu towarzysza do ataku i zostawić Gui. To by przyniosło zyski, myślę, że mieliby wielkie szansę wejść ponownie do LM, a jeśli nie to LE.
Fajny post, Adriano.

Ale co do: "najwyraźniej uznano, że w relacji do łożonych a Carlitosa pieniędzy nie daje od drużynie tyle, ile się przy Łazienkowskiej oczekuje."

- trudno, zeby zawodnik siedziacy na lawce w ogole cos dawal druzynie.
Kamieniecki o czym ty piszesz? Wiele wspólnych i pięknych chwil? Przecież Legia z nim w składzie przegrała wszystko co się dało walkę o Ligę Mistrzów, Ligę Europy, Mistrzostwo a nawet Puchar Polski. No chyba, że dla ciebie piękną chwilą była ta w której też dzięki Carlitosowi zwolniono SA Pinto albo ta w której Legia ograła beniaminka z Legnicy. Dla mnie poprzedni sezon to katastrofa i bicie niechlubnych rekordów jak porażki po kilkunastu latach na Ł3...
~Egon.
  • 3 / 4
Może niedługo okaże się, że gdyby nie Carlitos, to Legia ogrywałaby już od dawna Barcelonę i Real po 10-0 ?
To nie Carlitos, tylko Legia z Vukovicem na ławce trenerskiej przerżnęła koncertowo końcówkę zeszłego sezonu, a w tym odpadła z pucharów promując usilnie do sprzedaży Kulenovica zamiast dać szansę gry lepszym piłkarzom.
Różnica między liderem klasyfikacji kanadyjskiej w Legii za poprzedni sezon, czyli Carlitosem, a Vukovicem jest jednak taka, że Carlitosa, niestety, już w Legii nie ma, a promotor Kulenovica Vukovic dalej tu, niestety, siedzi.
Generał
  • 2 / 4
Egon, masz coś pomiędzy skrajnościami czy tylko pustka? Jeśli tak, to współczuję.
~Egon.
  • 2 / 0
W odróżnieniu od ciebie, Alaryk, mam zdrowy rozsądek i widzę jak przedstawia się obecnie sytuacja Legii w porównaniu z pięknymi wizjami, którymi raczono nas po odejściu Leśnego.
Ty się możesz tym zachwycać, ja nie muszę.
~kuchy
  • 0 / 0
A Vuco sie smieje.
Generał brygady
  • 3 / 4
Vuko i Pinto nie mieli pomysłu na zawodnika ,stąd problem . Sprowadzono zawodnika doskonale znanego ,oglądanego wielokrotnie ,skoro w Wiśle grał świetnie powinien być ustawiony podobnie .Zmienianie pozycji nie udało się zupełnie ,tracił zawodnik i drużyna .Vuko go nie ściągał i to jedyny punkt na obronę trenera ,którego wkomponowanie Carlitosa do zespołu przerosło .Co do mitycznej "szatni " to takie słowo ,które nic nie wyjaśnia bo nikt oprócz zespołu tam nie bywa a na pewno nie pan redaktor i kibice .Dziwne jest sprzedanie dwóch napastników, już pomijając którego Kulo czy Carlitosa i sumy które jako dziwnie idą w dół w kolejnych artykułach.Czyżby finanse były aż tak słabe?
Podpułkownik
  • 7 / 1
"Zacznijmy od tego, że to jest model budowania drużyny, który rozumiem, ale z którym się nie zgadzam. Uważam, że kibiców na trybuny ściąga drużyna, która walczy i dobrze gra w piłkę, a co za tym idzie, osiąga wynik. Natomiast ściągnięcie przykładowego Ljuboi jest totalnym zaciemnieniem obrazu. Jesteśmy słabi, mamy słabą ligę, poziom meczów kiepski, więc ściągnijmy gościa z nazwiskiem, może przyjdzie tysiąc osób więcej, jak do teatru. To zły pomysł. Co prawda my naprawdę poważnie myśleliśmy o Pablo Aimarze, bo oprócz nazwiska ma też charakter i przez 90 minut walczy o każdy centymetr boiska. Moim zdaniem ludzie bardziej cenią takie zaangażowanie i walkę niż to, że gość strzeli gola piętką. Choć to też fajne i widowiskowe, ale piłka to gra zespołowa. "

Moim zdaniem to mądre słowa Bogusława Leśnodorskiego. Podstawą zawsze powinna być sprawnie funkcjonująca drużyna, która nie jest uzależniona wyłącznie od jednego piłkarza. Wydaje mi się, że taki model Legii Vuko stara się konsekwentnie budować, podobnie jak Berg i Czerczesow. Czy mu się uda? Zobaczymy.
Czy Carlitos mógł być częścią tak pojmowanej drużyny? Trudno powiedzieć. Czas pokaże, czy jego odejście było błędem, czy nie.
Nie mogę się zgodzić natomiast z poglądem, że piłkarze szczególni, którzy dają nieszablonowe zagrania, mogą być zwolnieni z pracy dla drużyny.
Cechą najlepszych piłkarzy jest dążenie do rozwoju, praca nad słabszymi elementami. Również nad grą defensywną, w przypadku napastników, ofensywnych pomocników. 30 minut Carlitosa w meczu z Rakowem pokazało, że również on dostrzega wagę pracy dla drużyny. Tym bardziej szkoda, że nie mógł tego udowodnić w dłuższym wymiarze czasu. Ale moim zdaniem kierunek postrzegania drużyny, która jest na pierwszym miejscu moim zdaniem jest dobry.
~Irasiad
  • 2 / 7
To tylko źle świadczy o pasterzu! Nie potrafił wykorzystać potencjału takiego Piłkarza! a w zamian wstawiał do składu drewnianego krajana! A swoją drogą, jak myślicie kiedy się z naszym pasterzem rozstaniemy?
Podpułkownik
  • 2 / 1
Wstawiał w miejsce Hiszpana jakiegoś Serba?
Chorąży
  • 2 / 1
Jakiego krajana? Serbowie i Chorwacji lubia sie tak jak my z Ruskimi, no ale moze tez to nasi krajanie tylko dlatego ze nas okupowali.
Starszy sierżant
  • 0 / 0
może nie przesadzajmy z tym potencjałem
Generał
  • 2 / 3
wstawiał krajana - dobre
to tak jakby Mamrot też wstawiał krajana do składu, czyli Pospisila i Kostrala
Generał dywizji
  • 0 / 0
Może Bałkrajana, w skrócie Brajana?
Generał brygady
  • 2 / 2
"Reakcja szatni, a w zasadzie jej brak też pokazuje, że Carlitos nie był przez kolegów uznawany za kogoś niezbędnego."
A jakie były reakcje po wcześniejszych odejściach? Czy Redakcja może wskazać różnice?
Chorąży
  • 2 / 1
Wczesniej byl placz, a Jedza odmawial gry.
A może to jest właśnie sprzątanie szatni o ktorym Vuko mówił gdy przejął zespół. Kuchy czy Rado to nie wszyscy którzy " całowali eLke". Carlitos to niewatpliwie świetny piłkarz ale również "gwiazda" . Może Vuko chce mieć w szatni równość i dyscyplinę zamiast gwiazdorzenia... stąd może krytyczne słowa po meczu z Siedlcami i jesli to prawda z reakcją drużyny to coś w tym jest.
Chorąży
  • 5 / 2
Prijo tez gwiazdorzyl, ale przyznasz, ze mialo to troszeczke inny wymiar, potrafil zatrzasnac innymi w odpowiednim momencie. Carlitos zawsze wygladal jakby dopiero co przyszedł, wymachiwal tylko rekoma, zawodnik z ego ale bez charyzmy budujacej zespol.
Generał
  • 2 / 3
Prijo okazał się być przytomnym człowiekiem i szybko doszedł do wniosku "że nie kalkuluje się"
O ho, zaczyna się czarowanie. Zawodnik, który był w zeszłym sezonie naszym najlepszym/lub jednym z najlepszych graczy, nagle staje się zbędny lub nie pasuje do taktyki. Do tej taktyki, której pierwszym efektem jest odpadnięcie z LE. Deprecjonowanie zawodnika, który miał w zeszłym sezonie 19 goli i 7 asyst - trochę żałosne. Chyba wszyscy widzieli, że teraz nie grał, ponieważ chcieli go na siłę wypchnąć i/lub wypromować Kulenovica. Od strony sportowej - porażka.
Mówienie teraz, że mamy Jarka Niezgodę, który póki co zagrał 1 dobry mecz w tym sezonie i który ma często problemy zdrowotne - być może wiara czyni cuda.

Tak czy inaczej, wiadomo kibice przychodzą tez na mecze żeby oglądać "gwiazdy". Jeżeli zostaną sami wyrobnicy i będzie ciągłe męczenie buły, to sportowo nigdy nie będzie awansu. Żeby by awans, trzeba też inwestować w coraz lepszych-droższych piłkarzy, z wyższymi kontraktami. Nie da się cały czas "jechać" na okazjach i "może się uda".
Kapral
  • 3 / 1
No ja nie rozumiem skąd optymizm po odejściu gościa, który w ciągu dwóch ostatnich lat strzelił około 40 bramek. Oby Niezgoda był zdrowy i strzelał, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że kupimy kogoś z takimi statystykami.
Chorąży
  • 3 / 2
Baloteli tez ma statystyki. Tylko w zadnych z nich nie ma rubryki egoizm, granie pod siebie, zawodzenie w waznych meczach itd.
Generał brygady
  • 3 / 2
Zielu95 bo taka narracja poszła z klubu i co niektórzy kibice to tylko powielają ,podpierając się dobrem Legii.
Starszy sierżant
  • 1 / 1
nie optymizm tylko racjonalne podejscie i analiza sytuacji
Chorąży
  • 6 / 2
"Początek małżeństwa Legii i Carlitosa wydawał się idealny. Wspólne i piękne chwile, wiele radości. Pełne oddanie."

Ja chcę tylko zapytać, gdzie i kiedy? Komu strzelal te gole Carlitos i co one nam daly? My pieknych chwil to nie mamy od dawna, chyba, ze mamy sie cieszyc ze nasz" artysta" zagral kilka razy efektowqnie i ze przychodzil do nas z widoczn nadwaga, co dobrze swiadczylo o profesjonalnosci i dobrze wrozylo zwiaxkowi. Autor artykulu kompletnie odlecial. Gosc sprzedany a 30 artykul dalej o nim. Carlitos potrafil rozruszac druzyne, ale koniec koncow w waznych meczach nic nie dal. Można winic i Sa Pinto i Vuko. Ale "artysta" nie powinien winic dyrygenta ze na fortepianie nie zawsze wyszla mu solowka, a Carlitosowi czesto nie wychodzila. Amen.
Chorąży
  • 7 / 1
Kulenovic ma 19 lat, w poprzednim sezonie jeszcze mniej, czego Ty po nim oczekiwales? 25 goli? Lepsi sie zacinali na dluzej. I rozumiem ze chcesz go porownywac z Carlitosem 10 lat starszym? Doceniam to co zrobil, ale Nikolic i Prijo to byli gracze za ktorymi mozna lac lzy, ale nie za kolesiem ktory gdy przyszlo co do czego w fazie finalnej nie dal nic, a przypomne ze Vuko az tak bardzo go nie korygowal w tych kilku meczach poprzedniego sezonu tak jak w tym, gral to co chcial grac. W trudnych momentach artysci powinni odpalic cos dajacego punkty, Carlitos natomiast w tych meczach wygladal jak cien samego siebie.
Kapral
  • 1 / 5
To nie jego wina, że trenerzy nie umieli go odpowiednio wykorzystać. Przy kimś innym osiągnął by dużo więcej. Mimo to i tak ma bardzo dobre statystyki. Jestem ciekaw czy ci co go krytykują pamiętają jak grał Ljuboja w Legii. Z tym, że Skorża umiał wykorzystać jego największe zalety,a nie kazał mu grać defensywnie. Czuję, że długo w Legii nie będzie tak dobrego piłkarza jak Carlitos.
Chorąży
  • 3 / 2
Ljuboja byl wszechstronny, potrafil sie cofnac, zejsc na skrzydlo i strzelal gole w waznych momentach. Jego charyzma nie konczyla sie na wymachiwaniu rekoma. I koniec koncow byl zawodnikiem z przeszloscia, Carlitos to produkt polskiej ligi i na jej miare.
Kapral
  • 1 / 1
Pewnie, że potrafił, ale nikt mu nie kazał biegać w pressingu i tylko mógł się skupić na atakowaniu.
Generał
  • 2 / 3
Nikt mu nie kazał biegać w presingu bo robił to bez gadania. Może nie do przesady ale znał role napastnika, który bez piłki również jest aktywny kiedy przeciwnik rozgrywa.
Kapitan
  • 3 / 3
Ciekaw jestem, jakby prawdziwy Ibra grał w Legii i Vuko by odstawił go od składu za cieszenie się z goli z Europą FC, to czy redakcja wysmarowała by artykuł w podobnym tonie.
Jestem pewien, że tak. Indywidualista, gwiazdor, samolub, szatnia odetchnęła, lubi blask reflektorów. Tylko czy nie tacy są idolami trybun?
A prawda leży gdzieś po środku. Co z tego że nie pomógł w fazie mistrzowskiej? To cała drużyna grała totalne dno. Jeden zawodnik przegrał Vuko mistrzostwo? Ja widziałem absolutna indolencję w ofensywie. Brak pół schematu. W sumie tak jak i teraz. Jak nie stały fragment to mecz 0:0 albo 1:0 z farfocla
Pochylanie się nad 1 mln euro to pokazanie kibicom środkowego palca i skazanie za miesiąc na męki z Kante w ataku.
~lob
  • 1 / 4
Zwykły wyrobnik. Idzie tam gdzie mu więcej dają. Zostało mu parę lat grania na wysokim poziomie. Chcę zarobić na dobrą emeryturę. Większość z nas by tak samo zrobiła.
Generał brygady
  • 1 / 1
Wcześniej odmawiał odejścia mając w perspektywie wieksze zarobki
Generał
  • 1 / 2
W ZEA nie gra sie "na wysokim poziomie" - nie świrujmy.