Czesław Michniewicz: Spodziewałem się zwycięstwa, ale bardziej okazałego

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net, TVP Sport

22-07-2021 / 00:05

(akt. 22-07-2021 / 12:30)

- W jakim jestem nastroju? Nie jestem zaskoczony tym, co działo się na boisku. Mój nastrój jest taki, jaki jest. Spodziewałem się trudnego spotkania, zwycięstwa, ale bardziej okazałego. Nie będę tego ukrywał - mówił po meczu z Florą Tallinn, w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, trener Legii Warszawa, Czesław Michniewicz.

- Początek meczu był istotny. Szybko zdobyliśmy bramkę po fantastycznej akcji Bartka Kapustki. Ale w tym momencie zaczęły się również nasze problemy. Okazało się, że musi zejść z boiska. Do naszego optymalnego ustawienia, na dwójkę napastników i ofensywnych pomocników, należało wprowadzić korekty. Wprowadziliśmy Bartka Slisza, przez to nasza gra wyglądała troszeczkę inaczej. Brakowało wykorzystania przestrzeni między formacjami Flory, nad czym się skupialiśmy. I oddaliśmy inicjatywę, mieliśmy 2-3 momenty, po których mogliśmy zdobyć bramkę w pierwszej połowie. Ale też sami napędzaliśmy zespół z Tallinna prostymi błędami. Kilka pomyłek kończyło się akcjami w polu karnym czy interwencjami Artura Boruca.

- Druga połowa… Straciliśmy gola. Zmieniliśmy ustawienie. Zaczęła się szybsza, płynniejsza gra. Było dużo dośrodkowań, sytuacji, w których piłka tańczyła w okolicach linii bramkowej. Kilka razy bramkarz obronił, ktoś wybił piłkę z linii bramkowej. I zaczęło się robić nerwowo. Wiadomo, że jak się nie wygrywa pierwszego meczu u siebie, to robi się nerwowo. Ale wytrzymaliśmy psychicznie końcówkę i na trzy minuty przed końcem zdobyliśmy bramkę, która dała nam zwycięstwo. To zwycięstwo niczego nie przesądza. Wiemy doskonale, że nie liczą się już gole na wyjeździe. Gdybyśmy wygrali 1:0 czy 2:1, to byłby ten sam wynik. Musimy dobrze przeanalizować spotkanie, dobrze przygotować się do rewanżu. Mamy po drodze mecz z Wisłą Płock, zastanowimy się, kto w nim zagra. Ale na pewno musimy być optymalnie przygotowani: zarówno fizycznie, jak i taktycznie, na spotkanie w Tallinnie, aby myśleć o końcowym sukcesie.

O urazie Kapustki

- Kontuzja Bartosza Kapustki? Rozmawiałem z Bartkiem, a w przerwie meczu z lekarzem. Nie używaliśmy jeszcze żadnej aparatury, ale nie wygląda to dobrze. Liczymy się z tym, że Bartka przez jakiś czas zabraknie. Szczegółowe badania odbędą się w czwartek. Po pierwszej diagnozie lekarza jesteśmy przygotowani na to, że może być to poważna kontuzja. Nie wiemy dokładnie, co się stało. Już po strzelonym golu Bartek wyskoczył do kibiców z radości. Tam jest sztuczny kawałek murawy, noga i kolano uciekło do boku. Zrobił się z tego problem. Wszedł jeszcze na chwilę, chciał spróbować. Wydawało się, że wszystko jest okej... W czwartek będziemy wiedzieć więcej. Czy jest podejrzenie, że znowu stało się coś z więzadłami? Niestety tak. Ale niczego nie przesądzamy. 

O Mateuszu Hołowni

- Myślę, że Mateusz Hołownia grał dobre mecze od momentu, kiedy wszedł do pierwszego składu. Dziś nie był to jego dzień. Popełnił kilka prostych błędów, parę razy podjął złą decyzję. Dokonaliśmy zmiany, bo chcieliśmy wprowadzić bardziej ofensywnych zawodników. Mieliśmy do wyboru, albo wyciągnąć ze składu jednego z defensywnych pomocników, albo obrońcę. Zdecydowaliśmy się na obrońcę. Uznaliśmy, że będziemy potrzebować biegającego i dobrze odbierającego piłkę środka pola, a dwójka stoperów poradzi sobie z jednym napastnikiem. I tak też się stało.

O Ojamie

- Ojamaa zagrał dobrze? Dość często tak jest, jak zawodnik gra przeciwko byłemu klubowi, i nie chodzi tylko o niego, ale o innych piłkarzy. Ale tego się spodziewaliśmy. Na dzisiejszej odprawie pokazywałem jeszcze fragmenty Ojamy w pressingu, aby być uczulonym na jego agresywne dojście, doskoki. Jest bardzo szybki, agresywny. Nie jestem zaskoczony postawą Ojamy, jak i Flory. Grali tak, jak przewidywaliśmy. Niestety, my na to pozwoliliśmy.

O dobrym przygotowaniu mentalnym

- Byliśmy dobrze przygotowani mentalnie do spotkania. Znaliśmy ciężar gatunkowy. Ktoś pytał na ostatniej konferencji, kto jest faworytem. Nie chciałem dyskutować, zawsze to dziennikarze najczęściej o tym dyskutują. My wiemy, że i oni, i my mamy ambicje, aby grać dalej w pucharach. Na pewno presja jest troszeczkę inna niż z Bodo/Glimt. Tam wszyscy skazywali nas na pożarcie. Mówiło się, że zagramy z Norwegami, którzy ostatnio grali z Milanem, super się prezentowali, a my słabo gramy. Taka opinia krążyła. Teraz mówiło się inaczej, że spokojnie wygramy, bo gramy ze słabym zespołem. Dziś to wszystko trzeba wypośrodkować. Myślę, że zespół nie grał tak, jak grał, dlatego, że ktoś kogoś zlekceważył czy czegoś nie dopilnował. Nie, po prostu nie wszyscy mieli optymalny dzień. Sytuacja z Bartkiem Kapustką spowodowała, że to, nad czym pracowaliśmy pod kątem taktyki, musieliśmy diametralnie zmienić od trzeciej minuty... I to miało wpływ na naszą postawę. Wiedzieliśmy przed meczem, że gra na dwójkę defensywnych pomocników, przeciwko takiemu zespołowi jak Flora, spowoduje, że tych sytuacji nie będzie zbyt dużo. I to się potwierdziło w pierwszej połowie. W momencie, kiedy wszedł Bartek Slisz, nie było wejścia między strefy, prowadzenia piłki między strefy, co często robi Luquinhas z Kapustką. I to miało istotny wpływ na naszą postawę. A nie to, że ktoś kogoś zlekceważył. Absolutnie, czegoś takiego nie było.

- Zejście Kapustki dużo zmieniło. Gdy grał Kapustka na jednej stronie z Juranoviciem, to "Kapi" wypełnia i wbiega w wolne strefy. Później, po zmianie, Bartek Slisz grał zdecydowanie głębiej. W momencie, kiedy Juranović miał piłkę, nie było wbiegnięcia w wolne strefy, i on był zdany tylko na siebie. To wynikało z tego, że brakowało Bartka Kapustki.

O Emrelim i Pekharcie

- Jeśli chodzi o mecz z Wisłą Płock… Rozważamy taki wariant, że zagrają zupełnie inni zawodnicy niż ci, którzy wystąpią w Tallinnie. Zastanowimy się, kto na jakiej pozycji może zagrać. I w jakim ustawieniu, bo to też będzie bardzo istotne. Jeśli chodzi o dwójkę napastników… Aby dwójka snajperów dobrze funkcjonowała, potrzebuje dużo wspólnych treningów. Z racji braku czasu, późnego dołączenia Tomka Pekharta, współpraca musi się odbywać bardziej intuicyjnie. Pewne rzeczy mówimy, nad niektórymi pracujemy w treningu, ale czasu jest za mało. Myślę, że potrzebują wspólnie czasu, mówię o Emrelim i Pekharcie, aby się dotrzeć i wiedzieć, jak sobie pomagać. W pierwszej połowie mieliśmy duży problem, bo grali daleko od siebie. Nie wymieniali podań między sobą, bo jeden grał po jednej stronie, a drugi – po drugiej. Jak grał Pekhart z Lopesem – oni we dwójkę grali w ustawieniu 3-5-2: w poprzednim sezonie ze Śląskiem, Piastem, w sparingach. Wiedzą, jak funkcjonuje się w tym systemie. Emreli musi się tego troszeczkę nauczyć. Musimy robić to tylko w trakcie meczu, bo w treningu jest za mało czasu.

O wariantach w rewanżu

- Rozważamy wszystkie możliwości w rewanżu. Aby zespół dobrze funkcjonował, to idealnie jest mieć czterech kreujących grę zawodników na murawie. Jeśli jest Bartek Kapustka, Luquinhas, to mamy dwóch bardzo dobrych kreujących zawodników. I, co ważne, dwóch graczy, którzy robią przewagę. Oni wbiegają w wolne strefy z piłką i bez. I nasza gra się na tym opierała, również i wcześniej, jak był jeszcze Michał Karbownik. Jest też grupa zawodników, którzy lubią, gdy futbolówkę gra im się do nogi. Utrzymują piłkę w grze, ale nie wykorzystują wolnych przestrzeni. Zastanowimy się, kto zagra, kto będzie w jakiej dyspozycji. W czwartek lekarz przekaże mi raport, po każdym meczu tak robimy – zobaczymy, kto jest na ile zmęczony, poobijany. Zdecydujemy wówczas kto zagra. Na pewno będziemy rozważać dwa ustawienia: to, w którym zaczynaliśmy środowy mecz, a więc 3-5-2, ale też nasze ustawienie, w którym graliśmy na jednego napastnika, czyli 3-4-3. Alternatywą jest zawsze przejście na czwórkę obrońców.

O Sappinenie

- Rauno Sappinen? Analizowaliśmy sposób, w jaki zdobywa bramki. Zdobywa je różnorodnie. Najczęściej odbywa się to wtedy, kiedy środkowi pomocnicy przejmują piłkę, która jest zagrywana w wolny sektor boiska. On wchodzi w pojedynek biegowy, wygrywa pojedynek bark w bark, strzelał dużo takich goli. Byliśmy uczuleni na to, że w momencie straty piłki, jeśli Vassiljev będzie miał ją w okolicy, to może zagrać za plecy obrońców.  I takie też próby były. To samo robią środkowi obrońcy z Tallinna. Jak odbiorą piłkę, to szukają wolnej przestrzeni za plecami. Grając przeciwko takiej drużynie jak my, gdzie nasi obrońcy grają bardzo wysoko, po odbiorze piłki jest bardzo dużo miejsca. I Sappinen to wykorzystuje. W momencie odbioru piłki, zawsze ucieka na wolne pole. Trzeba być na to przygotowanym, lecz dobre podanie powoduje, że znajduje się w sytuacjach bramkowych. Jest to ciekawy zawodnik. Wiem, że miał epizody w innych ligach, ale na epizodach się skończyło. Jest gwiazdą Estonii, zdobywa wiele bramek i trzeba być na niego uczulonym.

O Josue

- Wszedł Josue, który nie grał od dłuższego czasu. Liczyliśmy na jego stały fragment gry, mądre rozegranie. Miał kilka mądrych rozegrań. Potrzebuje troszeczkę czasu. Być może wystąpi w meczu z Wisłą Płock i już na wtorek będzie w lepszej dyspozycji.

Komentarze (80)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Od paru lat zmieniają się zawodnicy, trenerzy a jakoś nigdy nie możemy wznieść się na wyżyny, choć raz jak flora tallin. Może to jakiś sabotaż pewnej grupy zawodników ? Co roku dziwnie gramy poniżej umiejętności jakby popili przed meczem. Moze im się poprostu nie chce.
Po meczach z Bodo.
Czesio to fachowiec, zjada na śniadanie Vuko.
Po meczu z Florą.
Czesław to obsraniec kolejny mecz kolejna obsrana taktyka.
Tak wiaterek wieje ;)
Kapitan
  • 0 / 1
Mecze co trzy dni i niema kiedy trenować.
Dramat?
Plutonowy
  • 2 / 3
Michniewicz ma swoich faworytów i co by się nie działo się ich trzyma. Wieteska zamieszany w 90% straconych przez Legię bramek , Ślisz bezproduktywny w ofensywie a i w defensywie nie błyszczy ( Coraz bardziej staje się Kopczyńskim ver. 2.0) . Bezproduktywny w ataku Pekhart ( Cud z zeszłego roku się raczej nie powtórzy ). No i Hołownia , choć w poprzednich meczach nie wyglądał tak tragicznie jak w ostatnim. Ciekawe czy będzie chciał wkomponować zamiast Wieteski Rosa czy może Wites ma dożywotni plac u treneiro ? Swoją drogą to ciekawe jak byśmy grali z takim RB Lipsk na przykład , skoro z Florą gramy 7 defensywnymi zawodnikami ? Zobaczymy jak to będzie ale ,nie jestem dobrej myśli. Mamy kilku młodych graczy ale max dla nich to ława , chyba , ze sytuacja zmusi jak z Karbownikiem , czy ostatnio Skibickim . Raczej na ławie się nie rozwiną .
Jak naliczyłeś tych 7 defensywnych zawodników? Że niby policzyłeś Mladenovicia i Juranovcia jako zawodników defensywnych? Widziałeś ich statystyki? Widziałeś jak oni bronią a jak atakują? Co obaj robią w trakcie meczu? Martins też nie jest defensywnym zawodnikiem, jest czymś pośrednim między zawodnikiem określanym jako "szóstka" i "ósemka" a gra w obronie to jego jedna z najsłabszych cech. W polu mamy 3 zawodników typowo defensywnych, ze Sliszem 4. Atakujemy w 6-7 zawodników, to właściwy balans. W ataku zawsze są straty i ktoś musi zachowywać głębie, nie tylko trójka środkowych obrońców, bo często wychodzi kontra w przewadze liczebnej.

Wieteska nie jest też zamieszany w 90% bramek straconych przez Legię. Dane z kosmosu.
Plutonowy
  • 1 / 1
Jura i Mladen nie są piłkarzami defensywnymi . Spójrzmy na stronę Legia.com , zakładka zespół . Ale ktoś Kucharskiego w uja zrobił , są jako obrońcy ale niedefensywni , innowacyjnie pierwsi w Europie niedefensywni obrońcy. Wieteska najlepszy stoper w tej części Europy , ąż dziw , że nikt go nie chce za 50 mln jurków , a zaraz zaraz , facet ma 24 lata i nikt o niego nawet nie zapyta. Martins faktycznie napęd ofensywny , że reszta za nim nadążyć nie może drybluje strzela z dystansu i kreuje sytuacje. Faktycznie pomyliłem się w ocenie.
Jak jest obrońca to wiadomo, że będzie zamieszany w polowe goli strzelonych Legii, tak samo jak inni obrońcy.
Pułkownik
  • 2 / 1
Pisałem już wielokrotnie o ty, że Martins nie robi żadnej przewagi w środku pola, ale aż strach pomyśleć gdyby złapał kontuzję bo klapa totalna. Żółw Slisz to kompletna porażka. Środek obrony? dwaj babolarze. Dramat
Plutonowy
  • 1 / 0
Już napisałem w przerwie meczu o fatalnej decyzji i wpuszczeniu Slisza za Kapustkę. Najdziwniejsze, jest to że trener zareagował dopiero po stracie bramki. 2 defensywnych i 2 napastników to nie miało sensu co trener przyznał, tylko na co czekał - wyglądało jak byśmy chcieli utrzymać wynik? Straciliśmy mecz z Rakowem na przegląd zmienników a zyskaliśmy zmęczenie kluczowych zawodników. Osoby potrafiące realnie ocenić potencjał piłkarzy pisało, że trzeba ogrywać zmienników w meczu o stawkę i dać odpocząć liderom. Niestety wiele osób na forum uważało inaczej a teraz trzeba będzie zmienić skład na ligę (jak dla mnie strach przed ew. kontuzją np. Luqiego, Emreliego czy Martinsa) bo awans do III rundy jest najważniejszy. Nie rozumiem też dlaczego nowi zawodnicy nie dostają szans, najszybciej dojdą do formy poprzez mecze. Trzymanie na placu słabych ogniw odbiera motywacje innym, trzeba jak najszybciej to przerwać. Zmiennicy nie będą gorsi. Czekam z niecierpliwości na info o zdrowiu Bartka żeby troszkę się uspokoić przed rewanżem, bez niego będzie ciężko.
Kogo byś widział wczoraj jako zmiennika dla Kapustki? Josue, który miał ledwo siłę na 30 minut gry? Muciego? Przecież to nie są zawodnicy, którzy mają warunki do gry w środku pola, to są ofensywni pomocnicy. Kapustka też, ale dzięki wydolności i dynamice przesunięty głębiej sobie radzi. No ale przez jakiś czas nie będzie sobie radził bo niestety na zdjęciu jakie wrzucił Kucza wygląda to na zerwanie więzadła.

Decyzja może fatalna, ale nie dało się podjąć innej w tych warunkach kadrowych.
"Nie rozumiem też dlaczego nowi zawodnicy nie dostają szans, najszybciej dojdą do formy poprzez mecze. Trzymanie na placu słabych ogniw odbiera motywacje innym, trzeba jak najszybciej to przerwać."

@SlaWas
pzyjrzyj sie decyzjom personalnym Czeslawa w ostatnich bodajze 4 meczach ubieglego sezonu, typu ogrywanie Gwilli,ktory odchodzil z klubu.
Karabach to juz zal wspominac.

To jest geniusz trenerki, nie musimy go rozumiec, mamy tylko podziwiac jego decyzje personalne i taktyke.
Plutonowy
  • 1 / 0
do Poldi1916

To był początek i wprowadzenie ofensywnego zawodnika (Muci, Josue, Skibicki (nie wiemy czy był gotów na 100%)) napędzało by akcje do przodu a tak kompletnie oddaliśmy środek, być może 2-ga bramka dla Legii podcięła by skrzydła Florze a widząc naszą słabość (błędy i nerwowość) ruszyli do przodu. Na wprowadzenie defensywnego pomocnika był jeszcze czas.
To jest oczywiście moja opinia i nie każdy musi się z nią zgadzać.
Ponadto po wprowadzeniu Slisza trener widząc że jest kiszka powinien zareagować już pod koniec pierwszej połowy (bramka dla Flory to była kwestia czasu) i zmienić Hołownie lub Pekharta a nie czekać do straty bramki. Wiele razy chwaliłem trenera na forum, ale teraz się nie popisał - inna sprawa, że zawodnicy zagrali poniżej oczekiwań.
Ostatnie mistrzostwa pokazały, że nawet teoretycznie słabsze drużyny po przejęciu inicjatywy kreowały sytuacje i strzelały bramki dlatego środek pola jest bardzo wążny a my go oddaliśmy.
Pozdrawiam
I gdzie by ten ofensywny zawodnik grał? Rozumiesz chyba, że drużyna funkcjonuje w określonym ustawieniu i mecz eliminacyjny nie jest właściwym do eksperymentowania z niewytrenowanym, szaleńczym ustawieniu z trójką ofensywnych pomocników? Przecież takie wygibasy nie przechodzą nawet w Football Managerze.

Legia od dawna gra ustawieniem 1-3-4-2-1 w ramach którego są dwie pozycje w środku pola bliżej trójki środkowych obrońców i piłkarz musi spełniać określone wymagania żeby tam wystąpić. Na ławce był tylko jeden zawodnik, który mógł wystąpić na tej pozycji. Był nim Slisz. W ustawieniu było już dwóch ofensywnych pomocników (Luquinhas i grający cofnięty Emreli - występował w slocie Kapustki), wpuszczenie kolejnego ofensywnego zawodnika byłoby absurdem i piłkarskim samobójstwem. Josue nie miał sił na 30 minut, Skibicki to skrzydłowy/wahadłowy, a Muci na dziś po prostu się nie nadaje. I żaden z nich nie jest środkowym pomocnikiem.

Tylko Kapustka ma atuty, żeby zagrać w parze z Martinsem lub Sliszem, przede wszystkim na świetną wydolność (często w meczach ma najwięcej przebiegniętych kilometrów) i odpowiednią dynamikę. Zastąpił Slisza, doznał kontuzji, mógł za niego wejść tylko jeden zawodnik. Eksperymenty mogłyby się skończyć jeszcze gorzej niż samo wejście Slisza.

Jedyne co Michniewicz mógłby w tym meczu zrobić inaczej, żeby pomóc drużynie, to w miarę wcześniej zdjąć Pekharta, ale to pewnie skomplikowała choroba i osłabienie Emreliego. W ustawieniu z Emrelim jako wysuniętym napastnikiem i dwójką ofensywnych pomocników za jego plecami gramy lepiej i mamy więcej możliwości w ataku.

Dopóki nie przyjdzie ktoś nowy to Slisz będzie grał i trzeba się na to psychicznie przygotować.
Porucznik
  • 1 / 2
W rewanżu Wesoły Czesio będzie grał głęboką defensywę. Skończy się 0-0 albo 1-1 i gawiedź będzie zadowolona jaki to znakomity taktyk.
Skończy się 2 lub 3:0 dla Legii, a mecz będzie zupełnie inny.
Major
  • 4 / 0
Myślę, że awans jest niezagrożony. Legia piłkarsko jest sporo wyżej od tych Estończyków. Natomiast CM spalając się na Raków zrobił wielką głupotę.
Poza tym uparł się, że jego lewy stoper musi mieć lewą nogę. No to ma. Nawet można powiedzieć, że obie lewe :).
Wszyscy chyba jak widać na forum doszli chyba do wniosku , że nasi obrońcy Hołownia i Wieteska z uporem godnym lepszej sprawy wystawiani bezkrytycznie przez trenera nie nadają się na stoperów.Trzeba jak najszybciej załatać te dziury sprowadzonymi zawodnikami.Takie było marzenie większości forumowiczów gdy kończyliśmy sezon i jakoś nic się nie zmieniło.Mało tego zostałem tu kiedyś zakrzyczany -jak ja mogę krytykować Wieteskę,to nie wypada itd..Sam grałem w piłkę i każdy kto to robił ,jeśli widzi , że zawodnik nie posiada żadnej techniki,nie potrafi celnie dograć,robi tyle obciachów w rozegranych meczach dla dobra klubu powinien o tym mówić,bo ten zawodnik ma już 25 lat i nikt go już dobrej gry nie nauczy.Legia jest w stanie dobrze grać pod warunkiem PEWNEJ obrony -a tego właśnie brakuje.Moim zdaniem Ślisz jest teraz słabiutki i powinien grzać ławę.Trzeba radykalnie zmienić skład i to nie metodą Michniewicza "dostanie parę minut"tylko postawić na zawodników grających już o stawkę i skończyć z tymi głupimi gierkami w obronie ,które grożą utratą bramki.Jeśli chcemy wygrać gramy do przodu,jeśli mamy dobry wynik i chcemy go utrzymać gramy czwórką a nawet piątką w obronie.Mam nadzieję, że przy pełnej koncentracji szczęściu zagramy reszcie w pucharach.
Napisałem w jednym z komentarzy po meczu że Czesław-trener miał minę człowieka "wystawionego" przez najbliższych. Może po wczorajszym doświadczeniu zacznie zastanawiać się nad sensem własnej deklaracji "sam z Legii nie odejdę" dlaczego tak piszę? Bo to nie trener gra !!! Jaki wpływ na babole grajka lub niecelne podanie albo nonszalanckie zagranie lub dośrodkowanie ma trener? Słabo to wygląda!
Jak będzie miał coś ciekawego na oku, to na pewno Mioduskiemu podziękuje. Bo między tymi panami chemii niemal od początku nie ma. Ale tak się zastanawiam, z kim Mioduski ma chemię.
Kapitan
  • 2 / 4
W tej chwili taktyka Michniewicza to tysiące podań obrońców wszerz boiska, brak pomysłu na rozegranie i czekanie na przechwyt i kontratak. To kwintesencja polskiej myśli trenerskiej. brak odważnej a przede wszystkim mądrej gry do przodu. A zaznaczyć trzeba, że na brak zawodników kreatywnych i siłę ataku narzekać nie możemy.
Generał brygady
  • 0 / 1
To we Włoszech tak nie grają? W jakim celu został przedłużony kontrakt z Petrillo?
Pułkownik
  • 5 / 3
Panie Czesławie, wczorajszy mecz to żenada. Żółw Slisz, ociężały Josue, beznadziejny Hołownia, babolarz Wieteska. Czy my z tymi kopaczami mamy grać w LM, LE ? Panie trenerze, już po zakończeniu sezonu wszyscy pisaliśmy o dwóch środkowych obrońcach i co z tego wyszło? dwaj babolarze grają dalej. dramat. Szkoda klawiatury na pisanie. wstyd i żenada.
Major
  • 3 / 1
Podziękuj specom od transferów, że fizycznie do grania nadaje się tylko Emreli. Przecież to jest cyrk, że my z taką obroną atakujemy Europe...ale pan Kucharski zadowolony bo swoje zrobił, za późno, ale zrobił...
Kapitan
  • 4 / 1
Trzeba zacząć ogrywać Hankę i Różę. Wieteska i Hołownia to kopacze nadający się do zespołu środka tabeli pierwszej ligi. To zupełna parodia. Kiedyś obrona to była najmocniejsza formacja Legii i grali w niej wybitni zawodnicy.
Major
  • 1 / 2
Pamiętajcie, że Pekhart gra bez okresu przygotowawczego. Jura tez jest o dwa poziomy niżej niż na wiosnę. Oni do formy dojdą meczami, bo trenować nie ma kiedy. Grafik bardzo napięty, a jeszcze dochodzą do tego eliminacje do MŚ, na które będą (Jura na 100%, a Pekhart na 50%) powoływani.
Kapitan
  • 10 / 0
"Nie wymieniali podań między sobą"

Michniewicz powinien już zauważyć, że Pekhart z nikim nie wymienia podań. On ma ogromny problem, żeby piłke przyjąć. Dlaczego w minionym sezonie Luquinhas i Kapustka nie mieli praktycznie asyst? Bo Pekhart z nimi nie współpracował. Nawet jak dostał piłke od Luqi, to nie odgrywał na jeden kontakt tylko musiał ją sobie zgasić i dopiero zagrać do tyłu albo do boku. Prostopadłej piłki też mu nie można zagrać, bo nie wygra pojedynku biegowego i w ogóle nie wychodzi na pozycje do takich zagrań. Dlatego tak dużo asyst miał Mladen i Jura, bo dorzucali piłke na jego baniak. W Hiszpanii pisano, że on mimo wysokiego wzrostu nie gra nawet dobrze głową. I w sumie faktycznie tak wybitny w grze głową nie jest. Choćby w meczu z Rakowem miał dwa dobre dośrodkowania na łeb i ani razu nie trafił nawet w bramkę. Uważam, że próba gry na dwóch napastników Emreli i Pekhart, to poroniony pomysł z którego nic w ofensywie nie wynika. Już większą rację bytu miałoby ustawienie Lopesa z Emrelim. Portugalczyk, mimo że jest wolny przynajmniej potrafi grać na jeden kontakt i wymieniać podania, bo ma dużo więcej techniki od czeskiego drąga.
I dlatego najbardziej u Michniewicza denerwuje mnie to jego uwielbienie do Pekharta. Może być pasażerem na boisku przez 90 minut ale i tak będzie grał, bo przydaje się przy obronie SFG. Przy tak grających przeciwnikach jak Flora wystawianie statycznego i słabego technicznie zawodnika to obcinanie jaj całej ofensywie. Emreli był chory, ale jeszcze więcej stracił grając cofnięty. Jego głębsza gra ma sens jak na przykład jest w parze z Luquinhasem, któremu może zagrać taką akcję i piłę jak z Bodo. Z Pekhartem nic nie zrobi. Jego obecność ogranicza też Luquinhasowi możliwości wjazdu w pole karne z głębi pola oraz odbiera jednego zawodnika, z którym jest w stanie rozegrać jakąś akcję. A już na początku stracił Kapustkę.

Gra dwójką napastników w kombinacji z Pekhartem to największy bezsens jaki można sobie wyobrazić. Jeśli on ma grać, to musi grać sam i wszystko musi być w drużynie ustawione pod wykonanie jak największej liczby dośrodkowań w meczu żeby go jakoś wykorzystać. A już wyglądało to ciekawiej gdy Emreli wyszedł jako wysunięty napastnik. Można mu było zagrać prostopadłe podanie na dobieg, zagrać z nim kontry, a jak się cofnął to potrafił sensownie rozegrać akcję czy wypuścić Luquinhasa do biegowego pojedynku 1 na 1 z obrońca. A ten tylko wrócił z Euro, wszedł na zmianę i już dwa mecze po 90 minut. I pewnie teraz już tak za każdym razem.
Podpułkownik
  • 7 / 0
Pekhart był NAJGORSZY na boisku. Ale z Płockiem powinien zagrać. Za to w rewanżu z Florą ławka, a Emerli jako wysunięty napastnik
Generał
  • 6 / 1
Panie trenerze każdy, ale to każdy spodziewał się wygranej przynajmniej 2 golami, a wy znowu zawiedliście jak prawie zawsze.
Może po prostu oczekiwania względem drużyny są zbyt duże?

Flora nie jest gorsza od walecznych drużyn z Ekstraklasy, z którymi męczymy się w taki sam sposób od lat. Ja się na przykład nie spodziewałem, bo jestem świadomy możliwości Legii i nie uważam każdego przeciwnika za ogórka, którego możemy pokonać iluś tam bramkami. Każdy mecz jest inny (banał), w każdym przeciwnik będzie z********ał i chciał napsuć nam jak najwięcej krwi, a my nie mamy aż tylu piłkarskich możliwości, żeby się temu regularnie przeciwstawiać. Dziś nawet dużą przewagę w umiejętnościach można zgasić właściwą taktyką i ustawieniem i obrzydzić przeciwnikowi mecz. Jako drużyna mamy jedną ogromną słabość, którą wykorzystują teraz wszystkie drużyny - gramy od własnej bramki piłkarzami, którzy nie mają na to umiejętności i słabo wyprowadzają piłkę. To tutaj rodzą się wszystkie bolączki Legii i ataki przeciwników. W letnim okienku transferowym nie zrobiono nic, żeby to zmienić. Wczoraj prawdopodobnie straciliśmy na bardzo długo jedynego zawodnika, który potrafi dynamicznie wyprowadzić piłkę z własnej połowy, ale mieliśmy go tam wyłącznie dlatego, że cofnęliśmy go z bardziej ofensywnej pozycji.
Młodszy chorąży
  • 4 / 4
Marudzimy, narzekamy, chcemy więcej ale fakty są takie, że w 2021 roku Legia w oficjalnych meczach przegrała tylko 2 razy!!!
Bilans:
-liga 17 meczów 11/5/1 porażka PBB
-PP porażka z Piastem
-Superpuchar - remis/ karnych nie liczymy/
-LM el. 3 mecze 3 zwycięstwa
Kapitan
  • 8 / 1
Z taką grą to niestety tylko kwestia czasu, aż będzie w łeb. Wczorajszy brak porażki Legia zawdzięcza Borucowi i braku skuteczności estończyków. Więcej szczęscia niż umiejętności.
Generał brygady
  • 0 / 2
Prawdziwe granie w piłkę zaczyna się w Europie. Wygrywanie w 30 lidze Europy nie jest żadnym wymiernikiem.
Panie Trenerze.... dlaczego Legia w kolejnym meczu przez pół spotkania podaję wyłącznie w obronie albo w bok albo do tyłu? Zero inwencji w ofensywie... Gramy u siebie z potencjalnie słabszym rywalem a my się bronimy! Co mecz to gorszy.... wygrana wygraną ale z taką grą to nazwa Dinamo może szybciutko sprowadzić na ziemię....
Jeszcze jedno pytanie, które już było zadane - jak słaby musi być Abu Hanna, że musi grać Hołownia? Żal mi chłopaka, ale te wczorajsze błędy potwierdzają, że Szabanow to przy nim to był profesor...
Może w meczach u siebie zaryzykuje Pan bardziej ofensywną grę a nie bronienie się przed - z całym szacunkiem - Mistrzem Estonii...
Ostatnia sprawa - widać było, że Kapustka przed kontuzją miał "zatejpowane" prawe kolano i udo. Czy Bartek wyszedł na mecz nie w pełni zdrowy?
Niestety bardzo słaby mecz w wykonaniu naszego trenera. Po dwumeczu z Bodo spełniły na niego zasłużone pochwały teraz jednak należy go zganić. Po pierwsze mecz z Rakowem trzeba było wykorzystać do przeglądu kadr, tak aby podstawowi zawodnicy odpoczęli. Teraz niestety trzeba będzie odpuścić ligowy start. Po zejściu Kapustki kompletnie posypała się gra drużyny. Gran dwóch napastników okazała się kompletnym niewypałem, a dodatkowo widać było, że Hołownia to tykająca bomba. W przerwie należało dokonać zmian, a nie czekać na nieszczęście. Po zmianach gra drużyny wyglądała znacznie lepiej i Legia wreszcie przejęła kontrolę nad meczem. Niestety trenerowi brakuje wyczucia co do momentu zmian. To samo było w niesławnym meczu za Stalą gdzie trzeba było zdjąć Jędzę w przerwie. Pozytyw taki, że nasz trener uczy się na błędach, szczególnie jak ma czas na analizę. No i oczywiście mimo fatalnej gry, wynik nie jest najgorszy i mamy nadzieję, że tak fatalnie Legia nie zagra drugi raz.
Pytanie czemu z Rakowem nie grał Rosołek, Kostorz, Skibicki.... Młode chłopaki nie byliby gorsi a niby pierwszy garnitur mógłby trochę odpocząć. A tak wymęczeni po meczu o mało znaczący talerz już ledwo biegają...
Na dzień dzisiejszy to o wiele więcej widzę ale podzielę się swoimi spostrzeżeniami
.1. brak ambicji
2 brak szybkości
3 granie ogranymi schematami
4 za duzo gwiazd które nic nie grają np. Perhard Slisz. Jędza'
"Zastanowimy się kto na jakiej pozycji może zagrać "...

Piękne!

Rozumiem że w zastanawianiu się pomoże też Dyrektor Radosław, ktory tak zbudował kadrę że trzeba się nad czymś takim zastanawiać zamiast po prostu obsadzić pozycje dublerami.

Zawsze RK może poprosić o pomoc twittera...
Gra na 2 napastników wczoraj to strzał w kolano zero zrozumienia jak wszedł Lopes to się dublowali z Pekhartem
Podpułkownik
  • 4 / 2
Z tak grającą obroną, w defensywie i ofensywie to nie mamy czego szukać. Jędza już powinien siedzieć na ławie, Wieteska powinien umieć trochę więcej a Hołownia przeszedł sam siebie.
Ale czy to wina Czeska ze ma takich obrońców czy Miodka i RK za brak transferów na ta pozycje solidnych zawodników
Podpułkownik
  • 2 / 1
Jak Czesiek, jak piszesz, nie może grać trzema stoperami to niech przejdzie na inny system.
Kapitan
  • 2 / 1
Kupiono dwóch obrońców. Hołownia i Wieteska powinni usiąść na ławce.
Czesiu czy my umiemy grac coś więcej niz podanie do boku i wrzutka na Pekharta no jprdl to raziło wczoraj w oczy jak nie wiem co słabizna i mizeria straszna
Oni często grają do boku dla zasady, bo taki jest schemat pomimo tego że akurat wtedy jest ktoś lepiej ustawiony w środku do prostopadlego...
Pułkownik
  • 0 / 4
Może czas powiedzieć prawdę o stanie zdrowia Kapustki, szanowny Panie CzN. Chłopak pociągnął na maxa, strzelił gola i się rozleciał. Tak nagle. Z niczego? Po wyskoku do góry? A dlaczego tak słabo grał od początku roku? Dlaczego miał takie słabe liczby? Czy nie dlatego, że jego poprzednia kontuzja nie była zaleczona? A dlaczego nie przedłużono kontraktu z Veso? No dlatego, że dwóch inwalidów to o jednego za dużo. Niedoleczona Kapustka wystarczy.

Życzę Bartkowi zdrowia, ale ta sytuacja to jest wzmocnienie. Sport wyczynowy to zajecie dla zdrowych ludzi.

Trzeba ustawić skład na rewanż i zagrać nim przynajmniej połowę z Wisłą Płock.

Pzdr
Czesiu po pierwsze kombinowanie w tak ważnym meczu i wystawienie dwóch napastników którzy się nie rozumieją to strzał w kolano. Przypominam zdobyłeś mistrza z jednym napastnikiem i to hulało. Po drugie schodzi Kapustka wchodzi Slisz. No właśnie czemu Slisz a nie Josue ?. Dwóch napastników i dwóch defensywnych pomocników to jak to ma hulać jak oni nie potrafią grać do przodu. Nasza gra polega ostatnio na ciągłym wycofywaniu pilki do tyłu a przypominam że to przeciwnikowi trzeba strzelić bramkę. Czesiu zawaliles trochę, spanikowałes w 3 min a ulegles presji wystawiając dwóch napastników. Cały czas mówię że Hołownia jest za słaby na Legię i trzeba go jak najszybciej wymienić a Slisz musi odpocząć.
Nam często nie idzie w pucharach, w meczach u siebie gdy jestesmy faworytem. Moim zdaniem w rewanżu będzie prościej. Flora musi zaatakować. Wyjdziemy na 1 napastnika z Pekhardtem na ławce i będziemy grać to co lubimy. Czuję za Emreli z Luquinhasem dadzą ma zwycięstwo w Tallinie.
Generał brygady
  • 3 / 0
Niestety , trenerze
Mecz słabiutki to i zwycięstwo raczej skromne...
Porucznik
  • 2 / 0
Ludzie ten mecz to była takie podwórko jakiego dawno nie widziałem i nawet nie wiem czemu. Trener taktyk piłkarze profesjonalisci, a gubili piłke przy byle pressingu. Te tłumaczenia na konferencji to takie gadanie dla gadania, zeby było co potem napisać. Nie mam pojecia co zaistniało w głowach piłarzy ze tak grali, na pewno nie byli dobrze nastawieni mentalnie.
Myślę, że to był niestety proces. Pechowa kontuzja Kapustki, kilka katastrofalnych błędów Hołownii, setka Estończyków. Wdarła się ogromna nerwowość, dużo bezsensownych błędów i strat. Sami jesteśmy sobie winni, bo pozwoliliśmy przeciwnikowi uwierzyć w zwycięstwo.
Generał brygady
  • 12 / 1
Co innego trener powie w szatni, co innego na konferencji, Było widać jak w****iony był podczas meczu, jak stał cały czerwony przy linii, zwłaszcza w 2 połowie. Założenia założeniami, na nic te założenia jak większość piłkarzy kiksuje przy co trzecim kontakcie z piłką, robią indywidualne babole, nie umieją celnie podać i są przestawiani przez piłkarzy Flory jak dzieci. Na pewno tych założeń nie realizowali, bo niby jak. A Michniewicz nie powie wprost że się obsrali albo że nie dojechali fizycznie
nie powie, bo by musiał przyznać się do tego, że zawalił. tu nie ma przypadku, że piłkarze grają piach na tle słabego rywala. no kto jest winny, Kapi, że kolano skręcił czy trener, że ma drużynę bez formy fizycznej mentala i rozregulowaną taktycznie.
Może Czesiek to dobry trener co pokazał w meczach z Bodo ale Legia to specyficzne miejsce i tutaj trzeba mieć jaja ze stali. On ma z tym chyba problem, te jego docinki do menadżerów klubu, ciągłe powtarzanie, że go zwolnią, teraz jak widać jego drużyna nie jest w stanie udźwignąć presji drugiej rundy eliminacji, bo grają jako faworyt. no coś tu nie gra.

Czerczesow wolny, kto wie, co nam Mioduski jako plan B szykuje ;-D
Generał brygady
  • 4 / 0
Panie trenerze, dlaczego Legia nie stosowała presji na swoim rywalu już od początku meczu, zmuszając go do częstych strat, zwiększając przy tym szanse na zdobycie na "świeżości" 2-3 goli i spokojnym dalszym kontrolowaniu spotkania? Przecież warunki do gry były idealne, ławka długa, o dopingu nie wspominając.
Kapitan
  • 2 / 0
Legia Michniewicza nie gra wysokim pressingiem. On się nastawia głównie na zabezpieczanie tyłów, co i tak średnio wychodzi.
Panie Czeslawie, Slisz i Holownia slabiutko, chociaz dla Holowni to dopiero 1 slaby mecz, dlatego nie wyciagalbym wnioskow, to Sliszowi trzeba dac odpoczac. Bledem byli pozbycie sie Gvilii...
Dodam tylko, ze Pekhart gral to co zwykle, a wiec slabizne...dziwi tez brak Skibickiego...
Panie Czeslawie nikt w Legii nie zaakceptuje taktyki obronnej, mamy wynik od poczatku meczu i zaxzynamy fuszerke odwalać, która skutkuje utrata gola.
Przez taki obrót sprawy sklad rezrwowy zagra w ekstraklasie a oierwszy garnitur w rewanzu, a powinno być odwrotnie, bo liga jest bardzo wazna i nie mozna tracić punktów.
Major
  • 7 / 1
Najważniejsze jest zwycięstwo, zwłaszcza kiedy gra się nie klei. Odnoszę, wrazenie że trener sam sobie zaprzecza, wprowadza defensywnego pomocnika za Kapustke mimo ze plany i taktyka na mecz były inne ? To poza B. Kapustką nie mamy żadnego gotowego ofensywnego pomocnika na ławce?
A kto miał wejść za Kapustkę? My tak na dobrą sprawę nie mamy poza Kapustką żadnej klasycznej ósemki, która będzie grała od bramki do bramki
Major
  • 5 / 0
Nie było kogo wprowadzić. Josue to nie pozycja na której wyszedł dziś Kapustka i mógł go zastąpić wyłącznie Slisz, który jest, jaki jest i nic z tym teraz nie zrobimy. Jestem w stanie uwierzyć, że plan na mecz na pewno był inny i kiedy wszedł Slisz to wszystko mogło się posypać. Błędem też było wyjście dwójką napastników. Dośrodkowania pojawiły się w końcówce to i Pekhart powinien wtedy wejść bo przez większość meczu graliśmy jakby trochę w 10, a żeby nie znęcać się nad Sliszem nie napiszę, że w 9 gdy próbowaliśmy atakować.
Możemy nawet powiedzieć, że graliśmy w 8semkę, bo poczynań defensywnych Hołownii lepiej nie komentować
Major
  • 0 / 0
Kpadre, chyba masz rację , teź się spodziewałem, źe wejdzie za Kapustkę Muci.Czesław ustawił eksperymentalnie sklad 3-3-2-2 i przeorganizował go na 3-4-1-2 wiedząc ,źe Luqinhas nie ma nic z rozgrywającego. W sytuacji gdy gramy na 1 defensywnego pomocnika ( jak dzisiaj zaczelismy ) lepszym wyborem na 6 jest mobilny Slisz niź techniczny ale spowolnialy i mikry ( bardzo cenię Martinsa w ukladzie na 2 DP) Martins. W grze na 2 DP z kolei zupelnie nie radzi sobie Slisz, zwłaszcza gdy Michniewicz ( czy moze Petrillo ) ustawili ich w poziomej linii.
Ale Muci to... napastnik. U Michniewicza zawsze grał na 10tce, ale na tej pozycji nie wymaga się tyle gry w obronie co na pozycji nr 8
no na przykład Martins mógł zagrać wyżej i zrobić miejsce z tyłu Sliszowi.
Generał broni
  • 6 / 12
A ja się kuwa nie spodziewałem, bo z pampersem biega się niewygodnie. Mamy trenera, który obezwładnił piłkarzy pampersami i kazał się do tego trzymać blisko kibla, czyli własnej bramki.
To nie jest jednorazowy wyczyn, tylko kuwa reguła. Myśmy się dziwili jak nas mógł tak objechać Karabach, który potem sobie słabo radził w grupie. No to teraz wiemy, Bodo gra z nami jak my z Górnikiem Łęczna a Flora nas klepie jak Raków. Tylko my may kilka indywidualności, które ratują spoconego trenera.
Wdech, wydech. Musisz ochłonąć
Generał broni
  • 3 / 7
Albo ktoś jeszcze oprócz mnie. Widziałem twarz Mioduskiego, która wyrażała myśl, "kuwa o co chodzi? Po co zatrudnilem Czesia? On miał nauczyć wygrywać zespół z lepszymi a nie może wygrać z gorszymi."
Miodek aż zwiał od Sousy, pewnie nie mógł już słuchać ciągłego a nie mówiłem :-D
Starszy sierżant
  • 5 / 11
Osiołku bez szkoły...posyp głowę popiołem przeproś kibiców i matkę za slisza i taktykę oraz całą defensywę... Wieteska chłopak do 3 ligi na ławkę, głową i mentalność nie dla Legii. Jędza to już lepiej z Astizem w rezerwach mentorują. Hołownia do sejmu tam cyrk na codzien, na boisku dni totalne. Mamy krótką kołdrę i naprawdę słabe zaplecze do tylu meczów w eklapie. Wynik to fart, zlekceważenie rywala i nasze miejsce w Europie, pełen obraz...
Pułkownik
  • 4 / 1
Mantis

Ci ludzie są niereformowalni. Piszę o obronie od 3-4 lat. To barany, którzy niczego nie rozumieją.
Szkoda czasu.

Pzdr
Kapitan
  • 7 / 2
No właśnie, wszyscy spodziewali się okazałego zwycięstwa, wszyscy już o Dinamie mówią. Zapewne piłkarze też, a to zawsze jest problem Legii. Jak było Bodo, była mobilizacja, przyjeżdża przedstawiciel słabszej ligi niż nasza (tak, są jeszcze takie) i nagle szok, bo postawili się jak my Norwegom. Za tydzień spodziewam się łatwiejszej przeprawy, Legii w poprzednim sezonie lepiej grało się na wyjeździe, bo i miejsca więcej, i w ataku większy rozmach. Wszedł Josue, bo brakowało w środku gry na jeden kontakt. To ja mam pytanie, czy jednak też Pekhart nie powinien zejść, a pozostać bardziej wszechstronny i wybiegany ten na E.
To jest tylko moja opinia, ale wydaję mi się, że Pekhart był potrzebny w obronie przy sfg. Czesław wielokrotnie wspominał w wywiadach, że Tomek pełni też taką funkcję.
Emreli podobno jeszcze chory, a już na pewno miał problem z bólem mięśnia, po tym jak w pierwszej połowie obrońca Flory kopnął go tam solidnie kolanem.
Chorąży
  • 3 / 7
Niepotrzebnie kazales druzynie bronic 1bramkowej przewagi.
Czemu zro iles 2 zmiany w odstepie 3 minut pozbawiajac sie szansy zrobienia kolejnej?
Nie jest tak zle ,czekamy na rewanz Czesiu.Na dobre I na zle.
Major
  • 1 / 3
Ja też się spodziewałem okazałego. W rewanżu sobie odbijemy.
Niestety co do Kapustki, wygląda na więzadło a więc duże prawdopodobieństwo operacji i długa rehabilitacja przez cały sezon. Szukajcie zawodnika do transferu na tę pozycję na już.
Ok szefie