+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Finanse Legii – część 2: Legia potrzebuje kapitału

Marcin Żuk

Źródło: Legia.Net

21-09-2017 / 13:29

(akt. 04-01-2019 / 13:11)

W pierwszej części analizy przedstawiono kilka wykresów z najważniejszymi parametrami finansowymi Legii w latach 2013-2017. Pokazano, jak rosły przychody, a wraz z nimi koszty, jakie były wyniki finansowe, w tym szacowane wyniki za rok 2016/2017. Teraz czas na ich podsumowanie.

Podsumowanie przeszłości


Czy to były pozytywne lata w finansach Legii?


Tak.


Po pierwsze, dwukrotnie wzrosła wartość rynkowa spółki. W 2014 roku ITI sprzedało Legię na raty za 50 milionów. Po trzech latach Mioduski kupił 40 procent udziałów Leśnodorskiego i Wandzla za 38 milionów. To wskazuje na wycenę całej firmy na poziomie 95 milionów. Jako że każdy właściciel rozlicza zarząd ze wzrostu wartości biznesu, to dwukrotne przebicie w ciągu trzech lat to znakomity wynik. Różnica między 95 i 50 milionami to w moim przekonaniu najbardziej obiektywny wskaźnik jakości zarządzania Legią z Leśnodorskim jako prezesem. Lepszego prawdopodobnie nie będzie. Właściwie nic więcej na ten temat nie muszę już pisać, bo to Mioduski wystawił „Leśnemu” najlepszą laurkę – własnymi pieniędzmi.


Po drugie, jak wynika z wypowiedzi wspólników, z 50 milionów zapłaconych ITI tylko początkowe 8 milionów pochodziło z ich osobistego majątku. Reszta miała zostać spłacona do 2018 roku, a jeśli nie zostałaby spłacona, to właścicielem Legii ponownie byłoby ITI. Wspólnicy na wejściu zaryzykowali 8 milionów zakładając, że pozostałą kwotę wypracuje spółka, którą będą efektywnie zarządzać. I chwała im za to. Wszystkim.


Po trzecie, wzrosły przychody, a w wyniku awansu do Ligi Mistrzów wskaźniki rentowności poszybowały na poziom nienotowany we wcześniejszych latach. Zajrzyjcie do części 1 i spójrzcie jeszcze raz na wykresy – ostatni słupek spycha w cień pozostałe, jest jak wykrzyknik, że jednak się udało. Powiecie, że cudem, że Trenczyn i Dundalk? Owszem, trochę zasłużenie (wypracowywany przez lata ranking), trochę szczęśliwie, ale jest. Nie czyńmy zarzutu z historycznego sukcesu.


Czy mogło być lepiej?


Tak.


Jaki jest główny argument przeciwników Leśnodorskiego i Wandzla? Zbyt duże wydatki. „Co z tego, że Legia odskoczyła nam finansowo, skoro koszty ma większe niż przychody?” – pytał się w kwietniu 2016 roku Piotr Rutkowski, syn właściciela i wiceprezes Lecha Poznań. „My nie chcemy uzależniać się od tego czy ktoś prosto kopnie piłkę, czy trafi w bramkę, czy sędzia się pomyli” – to również młody Rutkowski w rozmowie z red. Sebastianem Staszewskim na sport.pl z 14 sierpnia 2017 r. To oczywiście aluzja do corocznego budżetowania przy Ł3 przychodów z Ligi Europy.


To prawda. Legia ma przychody znacząco niższe od kosztów, a lukę musi pokrywać grając w fazie grupowej europejskich pucharów, a także sprzedając piłkarzy. Ale może dlatego w ciągu ostatnich czterech lat zdobyła mistrzostwo Polski trzy razy, a Lech tylko raz? A może dlatego cztery razy awansowała do fazy grupowej, a Lech tylko raz? Inna sprawa, że gdy zerkniemy na sprawozdania finansowe Lecha, to też szału nie ma. Ten klub również ma koszty wyższe od przychodów z działalności podstawowej, a lukę musi zasypywać transferami! Co więcej, przy dwukrotnie niższych od Legii przychodach ma wyższe straty ze sprzedaży - Legia przed Ligą Mistrzów 11, 15 i 19 milionów, a Lech w analogicznych okresach obrotowych 28, 22 i 23! W związku z tym ja, abstrahując od oczywistych sympatii, wyżej stawiam Legię, która ze względu na wyższe przychody miała niższe straty, a jednocześnie przez lata zapewniała mi pozytywne emocje.   


Ze względu na strukturę legijnych kosztów (duży udział wynagrodzeń) rozmowa o nich to głównie rozmowa o transferach, a tym samym o ryzyku i poziomie jego akceptacji. Ryzyko to niepewność, to zagrożenie, że coś może pójść nie tak, że wydamy poważne kwoty na nowych piłkarzy, damy im dobre pensje, oni się nie sprawdzą, a dodatkowo za miesiąc nie awansujemy do europejskich pucharów. I zostaniemy z tymi piłkarzami jak Himilsbach z angielskim. Lech zdecydował się nie prowadzić „awanturniczej polityki transferowej” – jak była okazja, to sprzedawał bez względu na protesty kibiców, a kupował biorąc z niższych półek niż Legia i unikając kominów płacowych. Nie tylko dlatego, że tak chciał, ale głównie dlatego, że musiał – ma przecież niższe przychody. Legia Leśnodorskiego płaciła za piłkarzy więcej i oferowała im wyższe zarobki. Świadomie podejmowała większe ryzyko, dzięki czemu kontraktowała Sa, Dudę, Hlouska, Nikolicia, Prijovicia i Vadisa, ale też zaliczała kosztowne wpadki na czele z Masłowskim. I teraz jeden kibic w zależności od światopoglądu będzie dziękował „Leśnemu” za Vadisa, a jego kolega przypnie mu łatkę za Masłowskiego. Życie. Faktem jest natomiast dodatni globalny wynik na transferach w tamtym okresie. 


"Wejdźmy w szczegóły, czyli w rok 2016/2017. Mioduski w „Przeglądzie Sportowym” z 5 maja stwierdził, że „Legia wydawała więcej niż miała, w dodatku w nierozsądny sposób." Pierwsza część zdania to propaganda. Wiemy już, że Legia wydawała więcej niż miała nie tylko w sezonie 2016/2017, ale i w latach wcześniejszych. To żadna nowość dla współwłaściciela, który 18 lipca 2016 roku na „Businessinsider.com.pl” sam zauważył, że „tego typu kluby nie mają zysków”. A czy Legia wydawała w nierozsądny sposób? Po czasie nierozsądne wydają się ogromne koszty sprowadzenia i utrzymania przeciętnego obrońcy, jakim jest w tej chwili „Jędza”. Nierozsądne okazują się transfery Langila i Chukwu, wynajęcie Necida wraz z jego turecką pensją, jak również zastąpienie Czerczesowa Hasim i płacenie temu drugiemu ogromnej odprawy. Łącznie wyceniłem te grzechy na 14 milionów złotych, z czego część (przede wszystkim w postaci pensji Jędrzejczyka i Chukwu) rzutuje na kolejne lata (możliwe, że jest to kwota 5 milionów rocznie). Od podejścia każdego z nas zależy, w tym od sympatii do „Miodka” lub „Bodka”, czy uznamy to za grzech ciężki, czy za wpadkę akceptowalną w bardzo niepewnym biznesie. 


Jeśli o mnie chodzi, to nie uważam podejmowanych w roku 2016/2017 decyzji za finansowe szaleństwo. Były ryzykowne, ale nie były szalone i bezrefleksyjne. Wystarczy spojrzeć w kalendarz. Awans do Ligi Europy Legia zapewniła sobie 3 sierpnia 2016 roku. W ciągu kilku następnych dni, mając pewność przychodów pucharowych, zakontraktowała Vadisa i Dąbrowskiego. Idźmy dalej. Awans do Ligi Mistrzów został przesądzony 23 sierpnia i w ostatnim tygodniu okna transferowego wzięto Radovicia, Czerwińskiego (transfer ratunkowy w reakcji na odejście Lewczuka) oraz wypożyczono reprezentanta Gruzji Kazaiszwilego. Wniosek? Transfery kroczyły za przychodami. Zakładam, że bez pucharów nie byłoby transferów i nie byłoby dodatkowych kosztów. W mojej ocenie latem wszystko odbywało się w granicach rozsądku, a spośród nowych piłkarzy nie poradził sobie jedynie wypożyczony na rok Gruzin. 


O tym, że ktokolwiek może teraz mówić o zbyt wysokich kosztach, zadecydowały przede wszystkim trzy transakcje dokonane zimą – Jędrzejczyka, Necida i Chukwu. Przez kibiców transfer „Jędzy” został przyjęty entuzjastycznie, nie było uwag do Chukwu, którego kojarzyliśmy z meczów z Molde ani do Necida, którego znaliśmy z meczów reprezentacji Czech. Owszem, nie znaliśmy kwot, ale w masowym odbiorze zarówno Necid jak i Chukwu byli bardziej kojarzeni niż Vadis. W efekcie wydawało się, że to dobre zakupy poprawiające jakość zespołu i łatające ofensywę po odejściu Nikolicia i barbarzyńskim zachowaniu Prijovicia. W rzeczywistości były to wtopy i tylko zainteresowani wiedzą, czy w apogeum awantury między właścicielami nie zachowali odpowiedniej czujności, bo mieli inne sprawy na głowie, czy też zbieg okoliczności sprawił, że większość dokonanych wówczas transferów uchodzi obecnie za „nierozsądną”. 


Podsumowując ten wątek – tak jak zawsze w biznesie, można było działać lepiej. Można było kupować taniej lepszych zawodników i wcześniej identyfikować ryzyka. Można było nie sprowadzać nie tylko Necida czy Chukwu, ale i Kulenovicia, Sanogo, Sulleya czy Maticia i nie budować polskiej Chelsea mając większy respekt wobec własnych ograniczeń oraz mniejsze zaufanie do skautów. Można było lepiej zastąpić Nikolicia i Prijovicia oraz u progu sezonu 2017/2018 zapewnić następcy lepszy skład. Można było wszystko robić lepiej i jest we mnie wiara, że Legia Mioduskiego to potrafi. Dopóki jednak Pasquato, Sadiku czy Berto nie zaczną się spłacać, to ja przypadki Masłowskiego, Chukwu czy Necida będę usprawiedliwiał ewangelicznym cytatem: „Kto jest bez winy, to niech pierwszy rzuci kamieniem”.


Czy mogło być gorzej?


Tak.


Właśnie to ćwiczymy. To ironia losu, dla części kibiców dziejowa niesprawiedliwość, że za Leśnodorskiego się udawało, a nastał ostrożny Mioduski, wydał wszystko co miał ze sprzedaży Vadisa, a mimo to na powitanie przyjął potężny cios. Przez ostatnie lata awansowaliśmy do Ligi Europy, czasami szczęśliwie, po wyrównanej rywalizacji (Zorja Ługańsk, Trenczyn), ale za każdym razem w stresie. Nawet rok temu mimo ogromnego bałaganu wywołanego mistrzostwami Europy i mimo trenera nieakceptowanego przez drużynę, awansowaliśmy do Ligi Mistrzów. Teraz się nie udało. Mimo dobrych losowań zespół Magiery najpierw nie dostał się do Ligi Mistrzów, a później odpadł z Ligi Europy. Umówmy się, że polec w jednym miesiącu z Astaną i Tyraspolem to jak dwa razy w jednym meczu nie trafić do pustej bramki. Niepojęte i niewybaczalne i dlatego Magiery nie ma już przy Ł3.


W klubie takim jest Legia po zdobyciu mistrzostwa kibice się cieszą, a dla właścicieli zaczyna się koszmar. Piłkarze mają za krótkie urlopy, żeby właściwie odpocząć, nie wiadomo, którzy i kiedy przyjdą i nie wiadomo, którzy i kiedy odejdą, jeśli nie zadba się o to z wyprzedzeniem. Wiadomo jedynie, że w biegu trzeba awansować do pucharów, bo inaczej zabraknie pieniędzy. Bo co wtedy? Wyprzedaż. „Jeśli masz wysoki payroll, to musisz mieć takie relacje z piłkarzami czy menedżerami, żeby w razie czego potrafić zejść z kosztów, na przykład poprzez transfer. Żeby nie powiedzieli ci: mam wszystko gdzieś, kontrakt obowiązuje mnie jeszcze dwa lata, zostaję tu i zarabiam. W przeciwnym razie siedzisz na bombie zegarowej” – tak w wywiadzie dla weszlo.com opowiadał Leśnodorski. Rozumiem, że taki był plan B na wypadek, gdyby wydatki na wzmocnienia poczynione w sezonie 2015/2016 nie dały efektu w postaci wyników. Historia tak się potoczyła, że to Mioduski będzie ten plan B wdrażał. 


TERAŹNIEJSZOŚĆ


W Legii stało się coś, co musiało nastąpić prędzej czy później  – piłka w doliczonym czasie meczu w Astanie odbiła się od słupka w niewłaściwą stronę, przez co w budżecie brakuje milionów. Ile? Spróbujmy policzyć. 


Przychody z działalności podstawowej wyniosły w poprzednim sezonie 233 miliony. Odejmijmy od tego:


- 96 milionów utraconych przychodów z praw telewizyjnych w Lidze Mistrzów;
- około 11 milionów utraconych przychodów z praw telewizyjnych w Lidze Europy (mimo braku fazy grupowej Legia jakieś pieniądze dostanie);
- 12 milionów ze sprzedaży biletów (brak meczów w europejskich pucharach, prawdopodobny spadek frekwencji w lidze);
- 8 milionów innych przychodów (zakładam spadek przychodów z wynajmu lóż, reklamy i sponsoringu, sprzedaży towarów; optymistycznie zakładam mistrzostwo Polski i utrzymanie przychodów z nc+ na poziomie 16 mln zł).


W efekcie schodzimy na poziom 106 milionów, podczas gdy koszty działalności podstawowej wyniosły w poprzednim sezonie 186 milionów. Oczywiście trzeba je ciąć:


-  3 miliony wynagrodzeń stałych na drugą część sezonu w związku z prawdopodobną zimową wysprzedażą (kandydaci to Nagy, Moulin, Szymański i jak zwykle Pazdan);
- 11,5 miliona premii (nie ma premii za europejskie puchary, zostaje premia za mistrzostwo Polski);
- 5 milionów w związku z brakiem odprawy dla Hasiego (zwolniony właśnie Magiera miał kontrakt do końca sezonu);
- 3 miliony – niższe koszty obsługi pierwszej drużyny w związku z brakiem wyjazdów na mecze pucharowe oraz zapowiadanym niższym standardem wyjazdów krajowych;
- 5 milionów – inne oszczędności w związku z brakiem pucharów oraz restrukturyzacyjne.
Przy takich założeniach spółka zeszłaby z kosztami na poziom 159 milionów, co zestawiając z przychodami daje stratę ze sprzedaży 53 miliony. Wykres poniżej najlepiej obrazuje tę smutną rzeczywistość. 



Jeżeli 53 miliony straty skorygujemy o 16 milionów amortyzacji oraz uwzględnimy środki, które klub „odziedziczył” po przygodzie z Ligą Mistrzów (8 milionów?), to otrzymamy wartość gotówki, której może zabraknąć do pokrycia wydatków w sezonie bieżącym. Te około 30 milionów trzeba znaleźć w spółce (sprzedając piłkarzy w zimowym okienku) i/lub na zewnątrz (zwiększając zadłużenie lub sięgając do kieszeni właściciela). To jest przybliżone oszacowanie dokonane na podstawie następujących dodatkowych założeń:


- środki ze sprzedaży Vadisa (około 8 milionów) zostały w całości wykorzystane do sfinansowania letnich zakupów (informacja właściciela podana w rozmowie z red. Iwańczykiem 17 września);
- nie kupujemy piłkarzy w oknie zimowym;
- inwestycje w środki trwałe (boiska przy stadionie, a przede wszystkim ośrodek w Książenicach) realizujemy w ramach odrębnych projektów zapewniając im odrębne finansowanie (ogłoszone w poniedziałek 11 milionów dotacji rządowej to 20 procent nakładów; reszta to prawdopodobnie w dużym procencie dług).


Widzimy, że na lukę finansową wpływa szereg czynników, dlatego żeby nie męczyć się z założeniami poprosiłem klub o podanie właściwej liczby. Odpowiedź póki co nie padła i nie mam o to pretensji, bo każda spółka chroni swoje tajemnice. Wiemy tylko, że w rozmowie na antenie TokFM Mioduski wspomniał o „kilkudziesięciu milionach” niedoboru, który pokryje między innymi z własnych środków. Będzie musiał, bo tej w drużynie nie ma piłkarzy, których można sprzedać za 30 milionów.


WNIOSKI


1.  Leśnodorski zwiększał przychody, nieco szybciej zwiększał koszty, a chcąc uprawdopodobnić zwycięstwa w roku stulecia - zdecydował się na zwiększenie zadłużenia. Zdobył mistrzostwo Polski, Puchar Polski, awansował do Ligi Mistrzów. Co by było, gdyby nie dał rady? Najkrótsza odpowiedź jest cyniczna: dał radę. Koniec. Historię piszą zwycięzcy. Jego strategię należy rozumieć w ten sposób, że liczą się przede wszystkim wyniki i to one są paliwem do dalszego rozwoju klubu. „Jestem uzależniony od wygrywania i uważam, że Legia powinna wygrywać wszystko, jak leci, przy okazji rosnąć, budować bazę przychodów. W momencie, gdy ktoś przeforsuje w Legii stawianie na młodych, to jest po tym klubie, od razu. Ośrodek treningowy nie powinien być finansowany z kasy Legii, bo nas na to nie stać. Powinien być inwestor zewnętrzny, a my musimy wszystko wkładać w rozwój drużyny. Jeżeli Darek uważa, że zamiast wzmacniać pierwszą drużynę lepiej inwestować w ośrodek, to nie powiem, że jest to głupie. Po prostu inne podejście.” – tłumaczył w „Przeglądzie Sportowym”.


2.  Mioduski uważa dotychczasowy model działania za krótkowzroczny i docelowo zgubny. W rozmowie z red. Iwańczykiem podkreśla potrzebę „redefinicji” funkcjonowania klubu i jego „restrukturyzacji”, a brak awansu do Ligi Europy utwierdza go w przekonaniu o potrzebie zmian. Używa też innych trudnych słów, jak „rewolucja” i „transformacja”. Szczerze mówiąc mimo wielu wywiadów ciągle nie dostrzegam, co konkretnie chce zmienić w klubie poza rozwojem metodycznym (już dostrzegam pozytywne zmiany) i infrastrukturalnym akademii. Czy coś jeszcze? Moim zdaniem to nie rewolucja, ale pakiet „akademia + obietnica lepszego zarządzania”, przy czym „lepsze zarządzanie” to wyrażenie bardzo pojemne. Jednocześnie prezes uspokaja kibiców, że zespół nadal będzie miał obowiązek zdobywania trofeów. Oby, bo z doświadczenia wiem, że bez dobrego nastroju kibiców zarządzanie Legią potrafi być skomplikowane.


3.  Mioduski zarzuca poprzednikom, że wydawali zbyt dużo i zbyt ryzykownie, co mogło  skończyć się źle. Druga strona odpowiada, że to ryzyko było świadome i kontrolowane. Pospekulujmy w związku z tym, co by się stało, gdyby po dokonanych w 2016 roku zakupach nie udało się przejść Dundalk. Nie doszłoby do wielu transferów, więc wzrost kosztów byłby niższy. Wynik finansowy byłby mimo to niższy niż w 2015/2016 i trzeba byłoby spłacać większe niż teraz zadłużenie. I właściciele mieliby tylko rok na spłatę ITI. I Mioduski przejąłby spółkę łatwiej i taniej, z tym że wcale nie jest pewne, czy w ogóle by chciał! Może Legię łatwo przejęliby Leśnodorski i Wandzel dopraszając innego udziałowca, przy czym wcale nie jest pewne, czy w ogóle by chcieli!


I tu dygresja: dlaczego cała trójka tak zażarcie walczyła o Legię? Adrenalina, prestiż, pierwsze strony gazet – to bardzo ważne, ale to mądrzy ludzie i wytrawni biznesmeni, więc jeszcze ważniejsze były pieniądze. Dzięki Lidze Mistrzów Legia miała stabilną bazę finansową, można było liczyć na jej dalszy rozwój, a tym samym dalszy wzrost wartości. Stąd dwukrotnie wyższa wycena w stosunku do transakcji z ITI. Obie strony oceniły, że wykup reszty udziałów jest dla nich biznesowo korzystny.


A w ogóle to denerwuje mnie rozpatrywanie takich wstecznych scenariuszy. Można się bawić w Piotra Zychowicza snującego opowieści, co by było, gdyby Polska w 1939 roku sprzymierzyła się z Niemcami, ale to przecież do niczego nie prowadzi. Trzeba patrzeć w przyszłość! Jaki na przykład sens ma roztrząsanie, co by było gdyby Leśnodorskiemu się nie udało albo co by było gdyby Legia przez ostatnie lata była zarządzana zgodnie z podejściem Mioduskiego? Może osiągnęłaby to samo za znacznie mniejsze pieniądze, a może stałaby się Lechem, który nie ma wyników, kręci się wokół własnej osi osiągając podobne przychody od lat (w granicach 50 milionów), straty pokrywa dzięki bardzo dobrej akademii i na koniec ogłasza się najlepiej zarządzanym klubem w Polsce? Nie sprawdzimy tego, chociaż czuję, że najbliższe lata wiele nam w tym zakresie powiedzą. 


4.  Legia Leśnodorskiego ryzykowała, ponieważ działała bez zapasu, ślizgała się po powierzchni, na granicy płynności. Rok w rok w czerwcu zaczynała tykać bomba i rok w rok w sierpniu była rozbrajana, ale kosztem ogromnego stresu („Jak się dowiesz, że się nie udało, to masz zerową przestrzeń do działania. Bez bufora finansowego na taką okoliczność w kilka tygodni można postawić cały klub do góry nogami” – M. Wandzel dla WP). Na koniec udało się wykorzystać latami budowany ranking oraz korzystne losowanie, żeby z nadwyżką zamknąć wszystkie pozycje. Problem w tym, że nie można tak działać w nieskończoność, nie można rok w rok „oszukiwać systemu” (Żewłakow w nc+), prędzej czy później nadejdzie moment, w którym bomba wybuchnie. Długo się udawało, aż w końcu, jak w każdej katastrofie, musiało zadziałać kilka niekorzystnych czynników, żeby do niej doszło. W tym kontekście narzuca się jeden wniosek: Legia potrzebuje kapitału. Głównym problemem Legii w ostatnich latach nie było bowiem - moim zdaniem - fatalne zarządzanie (ani w gablotach ani w sprawozdaniach finansowych po prostu tego nie widzę), ale brak marginesu choćby na jeden słabszy sezon.


5.  Finansowe życie klubu w ostatnich latach było bardzo trudne, tymczasem Mioduski deklaruje, że wybuduje boiska przy Ł3, kompleks pod Grodziskiem, poprawi skauting, a mimo to nadal będzie zdobywał trofea. Uważam, że tego wszystkiego nie da się osiągnąć w oparciu o dotychczasową bazę finansową, a tak naprawdę startując z pozycji „minus kilkadziesiąt milionów”.  Nie chodzi tylko o inwestycje, ale i dodatkowe koszty. Boiska przy stadionie to wydatek kilku milionów. Akademia już kosztuje pięć rocznie, po wybudowaniu bazy będzie kosztowała dwa razy więcej i trudno zakładać, że z miejsca stworzy piłkarzy gotowych do wejścia na rynek. Lepszy skauting to też droższy skauting, a żeby zdobywać trofea, to trzeba przebudować drużynę, bo wiadomo, że obecna nie wzbudza zaufania. Jeśli Mioduski na kilka lat odpuści inwestycje w piłkarzy, to przestanie zdobywać trofea, zniechęci do siebie kibiców, zmniejszy szanse na fazę grupową pucharów, nie zarobi, a na koniec straci ranking. A nie wierzę, że lepszym zarządzaniem wygeneruje zdecydowanie większe dochody. Patrząc z zewnątrz to się po prostu nie spina. Podsumowując, jeśli nie „podleje”, to nie pojedzie, będzie musiał wybierać między celami. W tym kontekście im więcej czasu mija od meczów z Astaną, tym większy żal, bo w tym roku Liga Mistrzów była na wyciągnięcie ręki. Mogliśmy prześlizgnąć się pod zamykającą się śluzą, po raz drugi zarobić prawdziwe pieniądze i tym razem nie oddać ich ITI, ale zostawić w klubie – na zapas, na dobrych piłkarzy i na akademię. Straciliśmy historyczną szansę, a najbardziej boli, że w dużym stopniu na własne życzenie.


6.  Nie wiem, czy Mioduski ma kapitał. Na brak gotówki raczej nie narzeka, skoro nie chciał sprzedać udziałów za 60 milionów, a wolał wydać 38, żeby działać samodzielnie. Uwierzył w Legię, uwierzył w polską piłkę, a to rzadkość, bo polską piłkę biznes omija. Należy mu się za to ogromny szacunek, ale też kredyt zaufania. To facet, który włożył w nasz klub miliony, a fakt, że ja czegoś z zewnątrz nie widzę nie oznacza, że tego czegoś nie ma. Zobaczymy, czy klub się skurczy, żeby przetrwać, czy obecne kłopoty pan prezes uzna za przejściowe, będzie dalej wierzył w projekt i go rozwijał. Będziemy obserwować, czy dołoży pieniędzy, żeby zasypać dziurę budżetową (mówi, że dołoży). Będziemy obserwować, czy powstają boiska przy Ł3 i czy budowa klubowej bazy pod Grodziskiem wkroczy w kolejne fazy (mówi, że to nadal priorytet). Będziemy oczywiście analizować, jak radzi sobie chorwacka ekipa i jacy piłkarze będą trafiać do klubu. A jeśli okaże się, że Mioduski nie ma wystarczającego kapitału, to będzie go musiał pozyskać. Z jego wywiadów wyłania się następujący plan, jeśli chodzi o pieniądze: najpierw dołożenie do Legii z własnej kieszeni, restrukturyzacja (brak danych o źródłach finansowania tych zmian), a dopiero później doproszenie inwestora, który będzie się z nim zgadzał i zapewni środki na zakupy piłkarzy.


7.  Wiecie, co jest w tym kontekście ważne? Mioduski może zmieniać, poprawiać po poprzednikach, układać klub wedle własnego uznania. Może pokazać, jak się robi rozsądne transfery, mniejszym kosztem osiąga lepsze wyniki, jak się stawia fundamenty. Może wszystko, ma pełnię władzy, nie ogranicza go żaden wspólnik. Może nawet wziąć na trenera 45-latka, który nigdy trenerem nie był i być przekonanym, że postępuje słusznie. To wygoda, ale też ogromna odpowiedzialność. Czy podoła? Jako, że przy klubie jest od kilkunastu lat, to powinien wiedzieć o nim wszystko i liczę, że sobie poradzi. A jak sobie nie poradzi, to Legię sprzeda, bo na największy klub w dużym kraju w środku Europy powinien znaleźć się chętny. Legia przetrwa niezależnie od właściciela, bo każdy z nich ma swój własny termin ważności.     


Koniec.


Podyskutuj z autorem na Twitterze: @MZukMarmar

- Finanse Legii- cz. 1 - Gdzie są pieniądze z Ligi Mistrzów?

Komentarze (55)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
~az
  • 0 / 0
Koszty, koszty i koszty, wieczne zasłanianie się kosztami żeby zatuszować nieumiejętność wykorzystania potencjału finansowego drużyny.
Bayern też ponosi największe koszty w Bundeslidze. Olympiakos też ponosi najwyższe koszty w lidze greckiej, tak samo Juventus ponosi najwyższe koszty w Serie A. I jakoś nie pierdolą się z jakimiś Mainzami, Sassuolo, Asterasami do ostatniej kolejki tylko golą frajerów po 4:0 jak leci i pewnie wygrywając ligę na kilka kolejek przed końcem. I też grają w pucharach więc to żadna wymówka dlaczego klub z kilkakrotnie wyższym budżetem od drugiego w kolejce aż tak sie męczy w lidze.
Te sukcesy Legii, o których mowa i tak bardzo się wszyscy podniecają to wypadkowa dwóch czynników:
- upadek Wisły Kraków i brak jej następcy który wygrywa seryjnie mecze (czyli farciarz Leśnodorski trafił na brak jakiegokolwiek poważnego rywala, czego żaden wcześniejszy prezes nie miał chyba nigdy w historii)
- bardzo korzystna reforma europucharów, bez której nie byłoby żadnej LM ani gry w LE bo widać chocby po meczach z Napoli czy pierwsza połowa w Warszawie z Ajxem że nic się nie zmieniło co do przepaści sportowej między polską ligą a zachodem.
Nic ten wielki budżet nie daje, ani Legia realnie nie dogania Europy (reforma tylko przypudrowała syfa) ani nawet nie umie zdominować Ekstraklasy mimo że po 2011 roku nie ma tam nawet pół prawdziwego rywala. A po pierwszym megahiperfartownym wejściu do LM w kilka miesięcy spuszczono w kiblu ponad 100 mln zł i osłabiono drużynę. To jest właśnie oblicze wspaniałego zarządcy Leśnodorskiego.
Taka jest prawda o tych mitycznych dokonaniach prezesa wszechczasów. Cieszcie się, że Wisła upadła, że Lech zmarnował pozycję po 2010/2011, że UEFA zechciała zrobić furtkę dla biedaków, że dobre kulki losowali przed eliminacjami, bo tylko i wyłącznie dzięki temu ma się czym były prezes pochwalić a nie walką o trzecie miejsce w lidze przy takich słabych seriach wyników które rywale z prawdziwego zdarzenia jak dawna Wisła by wykorzystali bardzo szybko (i to pomimo kilku-kilkunastokrotnie wyższego budżetu od reszty) i odpadaniem w pierwszych rundach po wylosowaniu jakiegoś Schalke, Atletico czy innego Liverpoolu.
Jedyne co mu można oddać bez zastrzeżeń to sukces na polu marketingowym, tu faktycznie nie ma się do czego przyczepić. Ale sportowo przełożenia to nie ma, bo te sukcesy są tylko pozorne
~PiLsner
  • 0 / 0
Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że artykuł trochę się rozjechał z założeniami. To miała być analiza finansowa, a wyszła "porównywarka strategii właścicielskich", z zupełnie niepotrzebną próbą ich oceny. Dodatkowo ta ocena jest średnio obiektywna, chociaż wydaje się, że taka miała być. Za subiektywizm nie ma się co jednak czepiać, bo to nic złego. W tym tekście wychodzi on jednak z pewnej logiki i do niej już bym się przyczepił. Wydaje mi się, że zawiera podstawowy błąd, czyli stawia po dwóch stronach równania coś dokonanego i niedokonanego. Porównuje strategię poprzedniego prezesa (dokonana, z realnymi efektami) z wizją nowego prezesa (założenia, bez punktu odniesienia). Zestawia je i próbuje określić, która wydaje się lepsza. To trochę tak, jakby się zastanawiać, czy lepsza jest piłka okrągła, czy żółta. Niby obie cechy tej samej piłki, ale jednak na tym etapie decyzyjnym nie przystają do siebie.
Generał dywizji
  • 1 / 0
A i jeszcze jedno, autor nie uwzględnił w swoich wyliczeniach i prognozach (chyba) wesołej gromadki z trybuny północnej, która generowała bardzo duże straty: kary finansowe, zamknięty stadion, trybuny itp. No i chyba najważniejsza rzecz, a nie policzalna, straty wynikające z fatalnego PR. Wg. mnie na tym polu wyglądamy najgorzej i najmniej stabilnie i być może najwięcej tracimy, a raczej na pewno.
Generał dywizji
  • 1 / 0
Dziś takie podsumowanie mogłoby wyglądać inaczej gdyby nie ... osoba trenera, który położył drużynę na każdym poziomie i w wyniku błędnej taktyki i niezrozumiałych wyborów personalnych Legia pierwszy raz od wielu lat nie gra w pucharach, co w naszym wypadku wygenerowało wyrwę w budżecie.
Nie tłumaczmy tego, że mieliśmy pecha i piłka trafiła w słupek. W pucharach odpadliśmy w sposób kompromitujący z ogórami na własne życzenie.
Pretensje do Mioduskiego mam o to, że trzymał JM na ławie trenerskiej, że oddał tak naprawdę odpowiedzialność za klub i jego przyszłość osobie bez doświadczenia. Nie sadzę, żeby w swojej wcześniejszej karierze biznesowej kluczowe projekty finansowe powierzał osobom bez doświadczenia.
Domyślny awatar Kapitan
  • 0 / 1
Rekiny biznesu kurva mać....Jak czytam, że w zimie będzie wyprzedaż, a transferów brak to późne czasy Daewoo się przypominaja, gdzie grało 13 zawodników. Nie tak to miało wyglądać....
~Jarni
  • 0 / 0
Moim zdaniem Leśnodorski/Wandzel zrobili interes życia...

1. Zapłacili własne parę małych baniek ITI za Legię (pytanie ile rzeczywiście wpłacili, a ile rozliczyli w cenie finalnej z Mioduskim).
2. Legia w tamtym momencie była wciaż mocno zadłużona (ITI), stąd zakładam, że nawet mogli ją wziąć w zasadzie za "pół-darmo".
3. Zaryzykował i mu się udało - z pieniędzy wygenerowanych na transferach, Lidze Mistrzów, itd. spłacił częściowo ITI i przy okazji zrobił EBITDA, które było podstawą do kalkulacji ceny z Mioduskim.
4. Sprzedali swoje 40% za 40m PLN - tym razem zaryzykował Mioduski (niestety skutecznie - nie ma pucharów=kasa pusta)
5. A teraz najciekawsze: stopa zwrotu dla Leśnego/Wandzla:
a) inwestycja w Legię (2014) = 5m PLN (strzał pewnie mniej)
b) sprzedaż udziałów Legii do Mioduskiego (2017) = 40m PLN
c) netto: 35 baniek do przodu(!), tj. 8x pieniądze w okresie 3 lata - really nice
~N
  • 0 / 0
Super artykuł. Dzięki
Może przeoczyłem ale czy autor uwzględnił w tym podsumowaniu tą pożyczkę na piłkarzy którą wziął Leśny na Legię ?
Mam takie małe pytanie do was drodzy forumowicze.

Czy Wy (oczywiście nie wszyscy) naprawdę myślicie, że pisząc pochlebny komentarz na forum Legia.net dotyczący obecnego prezesa jest się jego pracownikiem i jest to zlecenie działu PR?

Jak ograniczonym trzeba być żeby uważać że koleś płaci za to aby was przekonać?
Starszy kapral
  • 0 / 0
Sam artykuł mi się podobał ale komentarze pod spodem rozbawiły mnie do łez. W końcu bezstronnie napisany artykuł w którym zarówno zostały zbite argumenty teamu Miodek że grupa Leśnego rozkradła Legię jak i czyny Miodka nie zostały jednoznacznie potępione. Jak się okazało kibic Pana Prezesa ... (tutaj wstawić sobie odpowiednie nazwisko) to kibic wybiórczy który czyta tylko te części które można skrytykować nie patrząc nie daj Boże na aspekty przedstawiające w pozytywnym świetle swojego Prezesa.
Ja jestem kibicem Legii. Było tak za czasów Daewoo, ITI czy Leśnego. Jest tak teraz.
Może jestem naiwny ale ja zamiast wylewać kubeł pomyj na Prezesa czy innego kibica wolę poczekać i zobaczyć jak się to rozwinie i wierzyć że może będzie dobrze bo to moja Legia.
Brak pucharów boli ale jest jeszcze o co walczyć więc dajmy wszystkim czas.
~N
  • 0 / 0
Brawo. Szkoda ze tu tak mało rozsądnie myślących kibiców.
Porucznik
  • 0 / 3
Audycja zawierała lokowanie PanaLoczka.
~Adam12
  • 0 / 0
Gol.
I takich redaktorów, felietonistów warto zatrudniać. Jeden tekst a składa i wszystkie moje spostrzeżenia i oceny w jeden spójny tekst i jak by ulgę czuję. Jak by faktycznie etap żalu i rozliczeń pora zamknąć.

No serdeczne dzięki za ten tekst i pozdrowienia dla autora.
Domyślny awatar Plutonowy
  • 0 / 0
Dobrnąłem do końca :). Autorowi uszanowanko za taki tekst, nie jest to coś co można sklecić w parę minut, raczej brnięcie w kwestie finansowe przy tak dużych kwotach zajęło pewnie sporo czasu. Temat przeszłości, Legii za czasów Leśnego i teraźniejszych chyba został wyczerpany w zupełnosci. Chyba tego brakowało, bo nawet ostatnio przy każdym newsie na stronie było sporo komentarzy - dużo osób porównywalo, było sporo nawiązań do przeszłości 'macie Miodka i stabilność bez pucharów ', 'gdyby Bogus z Wandzlem nie rozkradli to by była kasa na transfery ' itd część osób dalej się domagała informacji co z pieniędzmi po lidze mistrzow.
W tym artykule wszystko to zostało podsumowane i myślę, tak jak autor zresztą, że dyskusje dalsze na ten temat nie maja sensu. Czas pokaże czy Miodkowi się poszczesci i jego wizja Legii przetrwa, a potem Legia przejdzie tą 'transformacje', czy też zacznie się pasmo porażek, które go pogrąży.. Przyszłości ni przewidzimy, pozostaje czekać jak się los potoczy
Porucznik
  • 0 / 2
Hahahaha
Żartujesz? Przecież to jest kopiuj wklej z "dokumentu" TFU przygotowanego przez dział PR Pana Mioduskiego. Chłopaku! Ty nie wiesz jak działają "dziennikarze" :D
Ale mnie ubawiłeś hahahahaha
Porucznik
  • 0 / 2
Ja też idiota. Tak pięknie przez Matt napisany tekst "pochwalny". A ja odpowiadam przecież pracownikowi Pana Mioduskiego!
No litania uzasadnień i pochwalnych peanów nie może kłamać :D

TAK Panie MAT!
Będzie lepiej - pod Prezesem Mioduskim - niż kiedykolwiek!

A teraz do kasy, bo zarobiłeś :D Tak tak, tekst do Googla z odpowiednią liczbą znaków, odwołań itd. Dobra robota PR :) Robot to wyłapie i podbije hasł Mioduski Legia w wyszukiwarce :) Zuch!
Domyślny awatar Plutonowy
  • 2 / 0
Moim zdaniem jeśli przeczytasz artykuł od początku do końca to dowiesz się, że jest bezstronny, chyba że się czyta po łebkach i natrafia tylko na fragmenty chwalące Miodka.. Są poruszone wszelkie pozytywy jak i negatywy każdego z prezesów w zależności od punktu patrzenia.
Tak ja uważam. Jak masz dostęp, jakies dowody ze to skopioany artykuł to napisz, moze ja czegoś nie wiem. Ja czytam w większości to co na legia. Net
~L
  • 0 / 0
Rok temu pisałem o tym szerzej na oficjalnej. Przypomnę tylko krótko jedną myśl. Do realnego, dlugofalowego rozwoju Klubu konieczni są poważni inwestorzy i sponsorzy. To, że podczas poprzedniego-wspaniałego sezonu takowi się nie pojawili, to w głównej mierze zasługa tej bandyckiej hołoty z meczów z Borussią, czy Jagiellonią! Dopóki ta patologia będzie na stadonie, będziemy co najwyżej stać w miejscu...
~L
  • 0 / 0
Rok temu pisałem o tym szerzej na oficjalnej. Przypomnę tylko krótko jedną myśl. Do realnego, dlugofalowego rozwoju Klubu konieczni są poważni inwestorzy i sponsorzy. To, że podczas poprzedniego-wspaniałego sezonu takowi się nie pojawili, to w głównej mierze zasługa tej bandyckiej hołoty z meczów z Borussią, czy Jagiellonią! Dopóki ta patologia będzie na stadonie, będziemy co najwyżej stać w miejscu...
~PAW
  • 0 / 0
Trzeba oddać Lesnemu, że zrobił wyniki super. I trzeba przyznać że Miodek zaryzykował ogromną kasę i zrobi wszystko by jej nie wtopic, ma najwięcej do stracenia 95 baniek do stracenia to wystarczająca motywacja by spiąć tyłek do roboty.
~ad
  • 0 / 0
Potrzebujemy inwestora, bo doszliśmy do ściany i widać, że nawet grając skutecznie w pucharach można wtopić.
Domyślny awatar Porucznik
  • 2 / 0
Legii przede wszystkim potrzeby jest sponsor czy inwestor. Dzisiaj bez kasy w piłce nie ma czego szukać
~oj tam oj tam
  • 0 / 0
no inwestora mamy... sponsor? no mamy sponsorow. Rozumiem ze masz na mysli bogatszych? tu jednak trzeba oprzec ie na tym co wlasnie wyluszczyl nam autor tej swietnj analizy. Nikt nie wlozy wiecej niz mozna wyjac. Legia z calym szacunkiem pewnych rzeczy nie przeskoczy.... prawa telewizyjne, ceny biletow, frekfencja, potencjal rynku co wplywa na kontrakty reklamowe itd. W Real nie sa pchane takie kwoty dla satysfakci tylko dlatego ze to sie zwraca ( choc moze i nie zawsze i nie zawsze wprost). Innymi slowy droga to potegi Legii jest chocby poprawa frekfencji, ieksze zakupy w sklepiku ale i np. wejscie na rynki zewnetrzne ( kluby europejskie nie lataja do Azji w lecie dla zwiedzania tylko dla biznesu) itd itd. Duzo juz sie udalo ale wiele przed nami. Udzial w LM to wisienka na torcie. Ale bardzo wazna. Sprzedaz mlodych zawodnikow ? super pomyl ( choc przychody beda za kilka lat). ALE NIE LICZMY ZE PRZYJDZIE SZEJK i wywali kase, Jednym z wyjsc z sytuacji jest oczywiscie nacjonalizacja. :-) moze przy Dobrej Zmianie t takie cuda
Generał dywizji
  • 0 / 3
A komu przeszkadzało życie na krawędzi jeśli były mistrzostwa, puchary i fajne gole. Teraz mamy się pasjonować zawartością portfela Miodulskiego? To ja czniam taką piłkę nożną.
100% racji, ale zwolenników Mioduskiego jest zbyt dużo. Ci zwolennicy czekali 4 lata aż Legia przestanie odnosić sukcesy i teraz chcą żeby Mioduski został aby Legia była słaba
Pułkownik
  • 3 / 0
Zenek a Ty za swoja kase zyjesz na krawedzi? Mozliwe, bo chyba jej za duzo nie masz, to co to za krawedz...Najlatwiej doradzac nie za swoja kase....i bez zadnej odpowiedzialnosci., znaffffcy qwa.
A zastanowiłeś co byłoby, gdyby Piast na wiosnę nie tracił punktów?
Nie byłoby mistrzostwa i LM i co mielibyśmy dzisiaj?
Sulleya, Kulenovića i innych młodych obcokrajowców z zeszłorocznego zaciągu, bo cała kadra zostałaby rozprzedana na pokrycie długów...
~e
  • 0 / 0
No tak życie na krawędzi jak wygląda pokazała Wisła, jedna wpadka i problemy, teraz Legia ma to samo bo takie życie jest za bardzo ryzykowne, żyć na krawędzi można było za Czerczesowa, płacąc mu więcej, dając mu z 3 miliony na transfery i postawić wszystko na jedną kartę bo trzymał ich za mordę, a Magiera to tylko koleżka i gra na ryzyku by nas mogła zniszczyć.
Domyślny awatar Major
  • 0 / 2
Historia alternatywna co by było gdyby było i dyskusje bez sensu . Były cztery mistrzostwa w piec lat , czekamy na powtorke z Panem Mioduskim w roli prezesa , wtedy porównamy obu panow .
~mokotów
  • 0 / 0
Czyli trzeba opylić za jakies 7 mln euro kogoś z druzyny. Pazdan 2, Mulin 1, Nagy to aż szkoda sprzedawać, Szymańskiego jak ktos kupi to na pewno nie za mniej niż 3 ( bo młody, prosto kopie - vide grajki Lecha)
W artykule brak wspomnienia o 2 racie za VOO bo Grecy awansowali do LM ( to chyba miał być dodatkowy 1 mln e). Sprzedanie nazwy stadionu by podratowało budżet ale hgw czy coś sie w temacie kręci. Wpływy z dni meczowych też pewno będa o kilka-naście % mniejsze wyrównać to może puchar Polski jak zagrają kilka meczyków na Ł3.
~mkl
  • 1 / 0
Te dwa artykuły są potwierdzeniem jak można spieprzyć sukces. Za klęskę odpowiedzialni są trzej właściciele, którzy zrobili skok na kasę. Reszta tręści bez znaczenia..
~
  • 0 / 0
Jasne. Ważne jest tylko to, że w tej edycji nie mamy pucharów. Reszta to uj. Po co akademia, oddłużony klub, bogaty właściciel (jak na polskie warunki). To i tak klęska, totalna, bo Ty jesteś niezadowolony! Straszne!!!
To prawda, dwóch już ucieklo z tonącego okrętu, trzeci zrobi to dopiero wówczas, jak wydoi klub do reszty i posprzedaje co cenniejszych graczy.
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Ciekawe czy Mioduskiemu uda sie koncepcja "wzrostu ogranicznego".

Osobiscie sadze ze nie... bo jednak w Legii sukcesy musza byc tu i teraz. Kibice nie pojda na uklad ze trzy lata walczymy o pozycje 3-8 ale potem mamy ekipe na mistrza 5 razy z rzedu.
Hmm wszysfko spoko ale niby kto w lidze mial by byc ponad nami jak my max 5? Przeciez najbogatszy z klubow poza nami pilkarsko jest na poziomie rybaków z nordyckich wiosek. Ile by musiał wynosić budzet Legii zeby Twoja wizja sie ziscila, 20 mln rocznie? Sam wiesz ze to nierealne.
Nic dodać nic ująć
Trafione w śródokręcie
Brak kapitału prawdopodobnie zadusi spółkę i zepchnie ją w szarość dnia
Podporucznik
  • 0 / 0
Takie jest życie. Idealnych rozwiązań nie ma. Prostych recept też. Tu liczy się też coś ulotnego, niezależnego od właściciela. Sportowy fart. Wylosujesz kogoś łatwego lub nie. Stracisz gola w 93 min albo będziesz grał spokojnie już z milionami w kieszeni. Ostatnio fart nam sprzyjał bo wylosować Dundalk, pomijając rozstawienie, łatwo nie było. Teraz podwójny niefart bo oba słabe dwumecze w plecy jedną bramką...Nie można powiedzieć, że obecnie nie ryzykujemy. Zatrudnienie Chorwatów to duże ryzyko. Każdy stara się szukać niekonewcjonalnych rozwiązań bo kasy jak PSG nie mamy i mieć nie będziemy. Podzielam opinię autora, że w razie czego - przetrwamy. Legia to jednak marka najbardziej rozpoznawalna w Polsce i polska w Europie. Chętni się znajdą. Myślę nawet, że szybciej niż nam się wydaje.
Ajax gra rowniez w biednej lidze a jakos bywają na salonach regularnie a oszczędności ich idą w setki milionów euro. Twoim tokiem myślenia konczy sie prędzej czy później bankructwem. Jak ma sie sporo szczęścia to później jak mniej to szybko.
My gdyby nie dundalk mieli bysmy sto milionów długów. Slabo co?
Domyślny awatar Pułkownik
  • 3 / 0
Za Lesnego to byly piekne kibicowskie lata. Lata sukcesu.

Ale te artykuly pokazuja ze to bylo zycie na krawedzi, bo gdyby nie kasa z LM nie byloby splaty zaleglosci (25 mln premie + transfery) oraz oddania kasy ITI (22 mln).

Nalezy sie cieszyc, ze Lesnemu sie udalo. Historia oceni go jako zwyciezce. Natomiast Miodek ma duzo wieksza awersje do ryzyka wiec ten model biznesu bedzie inny.
W krotkim okresie raczej na pewno gorszy kibcowsko.
A w dluzszym?.. w dluzszym to zadna koncepcja nie przetrwala w polskiej pilce wiec sie nie dowiemy.

A co do ceny jaka Miodek zaplacil - mysle ze sporo przeplacil.. ale to jego wina ze jako czlonek RN dal sie tak zrobic.
Po pierwszym transferze wychowanka za 20 mln odkuje sobie wszystko.
Wydaje sie to nierealne ale poki co Miodek robi co moze żeby to przybliżyć możliwie szybko. zatrudnil ludzi którzy to po prostu juz w jednym miejscu stworzyli, jak mozna bardziej wpłynąć na te "magierowe" szczęście w tym aspekcie?
Zwycięzców się nie sądzi to oni osądzają.
W biznesie szczęście jest tak samo potrzebne jak wiedza doświadczenie czy intuicja. Dwie frajerski bramki w ostatnich minutach dwóch meczy i mamy kryzys finansowy. I jakakolwiek strategia biznesowa bierze w łeb. Przy małym kapitale trzeba grać tu i teraz wzmacniając pierwszą drużynę. Jej zwycięstwa to najlepsza promocja młodzieży. Jak Legia była by regularnie w pucharach w połowie kwietnia to byle młodzieżowy ogórek szedł by na straganie za 1-2 mln euro. Idea inwestowania tylko w młodzież to mrzonka
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 3 / 0
Artykuł z założoną tezą, że było świetnie, bo rosły przychody. Koszty też ale skoro się trafiło na salony, to wyjazdy na 3 mecze LM musiały kosztować o 3 bańki więcej jak na LE. Historia alternatywna? Po co się tym zajmować! OK! tylko czarno na niałym wynika, że os 2013 do 2016 klub wygenerował 35 baniek straty i gdyby Dundalk strzeliło bramkę, to nawet przy dotychczasowych kosztach strata wzrosłaby do 54 baniek, a realnie więcej bo obsługa rosnącego długu również rośnie. A to strata przekraczająca wartość drużyny. Ciekawe jak wówczas udałoby się przeprowadzić wzmocnienia. Znów pożyczyć?
Prawda jest taka, że gdyby nie LM dzisiaj przymierzalibyśmy się do rywalizacji z Ruchem Chorzów.
W porządku, udało się odegrać, trafiła się wygrana jesteśmy na zero. Ile razy się uda?
~hds
  • 1 / 0
Dokladnie. Kluby wieksze od Legii prowadzily podobna polityke, ktora ostatecznie przywodzila je na skraj bankructwa. Szczescie w ktoryms momencie znika, dlugi zostaja i klub na lata pograza sie w stagnacji. Borusia Dortmund, Feyenord i masa inncyh klubow, ktore w pewnym momencie przestaly odnosic sukcesy sportowe i zostaly z dlugami, ktore cofnely je o klika lat w rozwoju.
Obecnie mamy taka sytuacje. Na szczescie dlugi wydaja sie byc do ogarniecia, ale gdyby taka polityka byla prowadzona jeszcze przez kilka lat, to tak jak ktos napisal, podazylibysmy za Ruchem do nizszej ligi.
Domyślny awatar Starszy sierżant
  • 2 / 0
O ile jeszcze przy poprzednim artykule były zachowane choć pozory obiektywizmu to już w tej części bardzo wyraźnie widać mocną stronniczość autora. Niestety, bo chętnie przeczytałbym podobny tekst, który nie jest propagandą sukcesu Leśnodorskiego.
Propaganda sukcesu?no tak bo przecież Lesny nic nie osiągnął i spuścił Legię do 2 ligi.
Autor przedstawił fakty a z nimi się nie polemizuje.
Domyślny awatar Major
  • 0 / 0
@Dla mnie w miarę obiektywnie napisane, nie odebrałem tego jak Ty ;p

Ogólnie jak cały artykuł odebrałem... to, że Miodulski jest w d....
Jest w D i sam jest sobie winny ze pozwolil Lesnemu na doprowadzenie klubu do takiego stanu. No ale gablota pełna, szkoda ze na kredyt.
~Pl
  • 0 / 0
Kolejny świetny artykuł tak samo jak i cz.1.Po konflikcie właścicielskim i pytaniach gdzie jest kasa z LM te artykuły bardzo dużo wyjaśniają i odsłaniają finansową kuchnie.Wielkie dzieki za artykuły.Brawo.Wiemy co było i co jest teraz.
tylko czytaj świadomie, bo są zdecydowanie ukierunkowane jednostronnie. w komentarzach pod cz 1 jest wytknięte wiele błędów i nadużyć.
~Legia Bilbao
  • 4 / 0
Strata czasu to czytać. Nie wnosi nic nowego.
Najkrótsza odpowiedź jest cyniczna: dał radę. Koniec. Historię piszą zwycięzcy.


tok rozumowania piętnastolatka, gratuję.
Generał dywizji
  • 0 / 3
A co to kogo obchodzi, sukcesy Mioduskiego jako prezesa to na razie - 0, wielkie 0.
póki co to trener od Leśnego spaprał sprawę.
Lesny zostawił Legię z tytułami ale przy okazji z dużymi zobowiązaniami. to musiało w końcu rąbnąć i zakładam, że zimowe okno było wypchnięciem Legii przez Leśnego własnie na tą drogę.
poza tym o kolejne tytuły mimo wszystko jestem spokojny, bo w tej lidze już od paru lat nie ma absolutnie nikogo, kto by mógł Legii ten tytuł odebrać poza przypadkowymi sezonami w wykonaniu Jagi, Piasta.
Skoro trener od Leśnego spaprał to czemu Mioduski po przejęciu Legii go nie zwolnił?albo chociaż po sezonie?
Leśny nie zostawił żadnych zobowiązań bo takowe jeśli były zostały spłacone z pieniędzy z LM
Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem spokojny o mistrzostwa bo powściągliwy i oszczędny Mioduski tego nie gwarantuje a piłkarze sprowadzeniu latem nie rokują za dobrze.
To samo ci z zimy a raczej zimowe bylo o wiele gorsze a poki co odszedl tylko VOO ktory byl nie do zatrzymania.
Nie wiem mp w tym roku pewnie nie będzie przez te zamieszanie i wygra ligę jakiś przypadkowy klub ktory akurat trafil z jdnym czy dwoma transferami.