Koszykówka: Ambitna Legia postraszyła Stelmet

Logo Legia.Net

Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.Net

08-09-2020 / 20:22

(akt. 08-09-2020 / 21:15)

Po pierwszej nieudanej połowie w wykonaniu Legii zanosiło się, że mistrz Polski bez problemów pokona podopiecznych trenera Wojciecha Kamińskiego, ale "Wojskowi" pokazali charakter i po genialnej trzeciej kwarcie, postraszyli faworyta. Ostatecznie Legia przegrała ze Stelmet Enea BC Zielona Góra 83:98, ale rewelacyjnie w drugiej połowie zagrał Jakub Karolak, który po przerwie zdobył 23 punkty

Legia Warszawa do wtorkowego meczu ze Stelmetem przystąpiła bez kontuzjowanego Mariusza Konopatzkiego. Stelmet bardzo szybko narzucił swój styl gry. Podopieczni trenera Zana Tabaka grali dużo pod kosz gdzie swoją przewagę wykorzystywał amerykański środkowy zielonogórzan Goeffrey Groselle, na którego legioniści nie potrafili znaleźć obrońcy. Bardzo trudne początki meczu miał Justin Bibbins, którego nieustannie nękali defensorzy Stelmetu. „Wojskowi” zgodnie sprzed meczowymi założeniami próbowali przyspieszać grę, ale przygotowana na to obrona gospodarzy wymusiła, aż 6 strat legionistów na początku meczu. Kiedy na wyższe obroty wszedł lider Stelmetu Gabriel Lundberg, który błyskawicznie czterokrotnie trafił zza łuku, na tablicy wyników było 21:7. W końcówce kwarty wreszcie otworzył się w ataku Bibbins i ostatecznie po pierwszej kwarcie Legia przegrywała 18:29

W drugiej kwarcie obie drużyny miały problemy z znalezieniem drogi do kosza i popełniały więcej strat. W pierwszych 3 minutach tej odsłony kibice nie oglądali skutecznych rzutów. Wreszcie długą cierpliwą akcję Stelmetu wsadem zakończył Groselle. Na 6 minut przed przerwą pierwsze punkty dla Legii z kontry zdobył Michał Sokołowski, a mecz zrobił się dużo bardziej wyrównany i legioniści zaczęli dorównywać Stelmetowi po bronionej stronie parkietu co skutkowało niskim zdobyczami punktowymi w pierwszej połowie tej ćwiartki. Jednak gospodarze grali na rewelacyjnej skuteczności w rzutach dystansowych trafiając 9 z 17 trójek czego nie można powiedzieć o Legii, która trafiła tylko 2 z 14 takich rzutów. Z każdą kolejną akcją przewaga Stelmetu rosła i na 2 minuty przed przerwą osiągnęła 17 „oczek”, a półtorej minuty później wynosiła już 22 punkty. Jednak w końcówce przebudził się Jakub Karolak i jego 5 punktów z rzędu doprowadziło do wyniku 51:34 dla Stelmetu.

Druga połowa kiepsko zaczęła się dla gości, bo urazu doznał Jamel Morris, a Stelmet szybko powiększył przewagę o kolejne 4 „oczka”. Kiedy wydawało się, że Legia nie powalczy z mistrzem Polski, w kolejnych akcjach, przeciwko obronie strefowej gospodarzy, Karolak trafił cztery trójki z rzędu i prowadzenie Stelmetu zmalało do 9 punktów. Niestety trójką odpowiedział Marcel Ponitka, a w kolejnych akcjach trafiał dobrze dysponowany w tym meczu Janis Berzins i zielonogórzanie wrócili na piętnastopunktowe prowadzenie. Jednak dzięki skutecznej defensywie strefowej i kilku płynnych przejściach z obrony do ataku, na niespełna 2 minuty przed końcem tej odsłony było 66:58. Po kolejnej trójce Karolaka, który w tej kwarcie zdobył 18 punktów i dwóch trafieniach zza łuku Grzegorza Kulki, Legia przed ostatnią odsłoną przegrywał tylko 67:68. Trzecią kwartę podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego wygrali 33:17 i trafili 8 z 13 rzutów za 3.

W drugiej połowie legioniści długie minuty grali bez nominalnego rozgrywającego, gdy trener Kamiński postanowił posadzić na ławce rezerwowych Bibbinsa. Najlepszy okres „Wojskowi” notowali z Michałem Sokołowskim na rozegraniu. Bardzo dobrze wyglądała współpraca Sokołowskiego z Adamem Linowskim i to po akcji tej dwójki na 9 minut przed końcem mieliśmy remis po 70. W kolejnych minutach Legia, dalej nieźle broniła strefą, ale szwankowała gra w ataku i po faulu niesportowym Dariusza Wyki, Stelmet odskoczył na 8 punktów i coraz większa nerwowość wkradała się w poczynania „Zielonych Kanonierów”. Po kolejnej stracie i rewelacyjnej zespołowej akcji gospodarzy ponownie za trzy trafił Lundberg i na 5 minut przed końcem było 83:72. Za długo Legia trzymała się tych samych schematów w obronie i ataku, z którymi coraz lepiej radzili sobie koszykarze Stelmetu i z coraz większym spokojem rozbijali strefę gości. Ostatecznie pomimo walki, końcówka spotkania zupełnie nie ułożyła się pomyśli trenera Kamińskiego i Legia przegrała ze Stelmetem 83:98, tracą w czwartej kwarcie, aż 30 punktów przy tylko 16 zdobytych.

Stelmet Enea BC Zielona Góra - Legia Warszawa 98:83 (29:18, 22:16, 17:33, 30:16)

Stelmet: Gabriel Lundberg 24 pkt. 2 zb. 8 as. 3 prz., Janis Berzins 18 pkt. 8 zb. 1 as., Łukasz Koszarek 15 pkt. 6 zb. 7 as. 3 str., Marcel Ponitka 12 pkt. 4 zb. 5 as. 3 str., Geoffrey Groselle 10 pkt. 10 zb. 2 as., Blake Reynolds 9 pkt. 8 zb., Cecil Williams 7 pkt., Filip Put 2 pkt. 5 zb. 1 as., Kacper Porada 1 pkt., Daniel Szymkieiwcz-, Kacper Traczyk-

Legia: Jakub Karolak 31 pkt. 3 zb. 1 as. 3 prz. 3 str., Michał Sokołowski 13 pkt. 8 zb. 7 as. 4 str. 3 prz., Grzegorz Kulka 11 pkt. 7 zb. 1 as., Justin Bibbins 11 pkt. 2 zb. 3 as. 3 str., Grzegorz Kamiński 8 pkt. 10 zb. 1 as., Adam Linowski 5 pkt. 1 zb. 1 as., Jamel Morris 2 pkt., Jakub Sadowski 2 pkt., Dariusz Wyka 0 pkt. 5 zb. 1 as., Przemysław Kuźkow 0 pkt. 1 zb. 2 as.

Komentarze (13)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
I niech dalej straszy! :)
Generał broni
  • 0 / 0
Brawa za walkę ,na dzisiaj więcej nie można wymagać z takim rywalem.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Szkoda choć ciężko tu było oczekiwać cudów. Niemniej jednak jest duży postęp patrząc na poprzednie sezony
Generał brygady
  • 0 / 0
Może nie ta półka co Stelmet, może brak doświadczenia ale brawo za walkę!
Przy 70:70 emocje były górą i widziałem wygraną, ale... jeszcze się odegramy :-)
Wydaje się że trener chciał coś dać do zrozumienia Bibinsowi, albo po prostu uznał, że lepiej poradzi sobie Sokołowski. Zastanawia słabość Morrisa w pierwszej połowie, liczyłem na większe wsparcie ofensywny. Gdyby dołożył kilka swoich trójek, kto wie czy Stelmet tak łatwo odjechałby do przerwy. Widać kontuzja nie pojawiła się nagle, a tliła się od początku.
Na pocieszenie, bo nie wiem czy ktoś sprawdzał, pomijając sparingi, Legia wygrywając dwa z rzędu meczu w lidze dokonała tego po raz pierwszy od przynajmniej półtora roku, więc można to uznać za dobry prognostyk na resztę sezonu.
Kolejny mecz będzie nasz!
Podpułkownik
  • 0 / 0
To było do przewidzenia ze tego meczu nie wygramy.
Ale brawa za dzielną postawę.
~dzidasss
  • 0 / 0
szkoda kontuzji Konopatzkiego (przed meczem) oraz Bibbinsa i Morrisa w trakcie. Z Amerykanami w składzie mielibyśmy większy wachlarz opcji, gdy Stelmet grał strefą mając dużo fauli. Ale oglądało się i tak nieźle.
W relacji pomeczowej nie ma mowy o kontuzji Bibbinsa. Ograniczone minuty tego zawodnika to decyzja trenera.
Powalczyli ale to jednak nie ta półka co stelmet
Powalczyli do 3 kwarty, później się niestety posypali.
Doświadczenie wzięło góre
Myślę, że bardziej indywidualne umiejętności, nie mieliśmy nikogo kto powstrzymałby rywala pod koszem.
Generał broni
  • 1 / 2
Świetna trzecia kwarta, druga połowa wygrana, brawa za walkę.