Koszykówka: Koniec snów o awansie

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: Legia.Net, legiakosz.com

20-11-2019 / 21:48

(akt. 21-11-2019 / 09:17)

Koszykarze Legii w piątym meczu grupowym w FIBA Europe Cup z Egis Kormend od początku byli wyraźnie mniej skuteczni. Mimo punktów Michała Michalaka i Milana Milovanovicia przegrali pierwszą kwartę 18:24, a do przerwy schodzili z wynikiem 36:40. Po trzech częściach gry było już 46:61, a całość gracze Tane Spaseva przegrali 68:78. Tym samym Węgrzy zamknęli "Zielonym Kanonierom" drogę do awansu.

fot. Marcin Słoka

Egis zaczął bardzo dobrze, bowiem po czterech minutach gry prowadził już 15:2, a jedyną udaną akcję gospodarzy wykończył Filip Matczak. Po stronie ości brylowali Frank Turner (7 punktów) i Jordon Varnado (5 punktów). Nieco lepsze w wykonaniu legionistów były kolejne minuty – z dystansu trafił Przemysław Kuźkow, kolejne „oczka” dołożył Matczak i po następnych trzech minutach było już tylko 15:11 dla Węgrów. Egis cieszył się dobrą skutecznością rzutów za trzy, która w pierwszej kwarcie wyniosła 57% (4 celne na 7 oddanych), co pozwoliło im cieszyć się zwycięstwem w pierwszej kwarcie meczu 18:24.

Wraz ze starem kolejnej części meczu do głosu zaczęli dochodzić warszawianie. Skuteczne akcje Milana Milovanovicia i Dawida Sączewskiego nie były jednak początkiem serii punktowej Legii. Goście umiejętnie wykorzystywali błędy rywali i kończyli kontry pewnymi punktami. W połowie drugiej kwarty Kormend prowadził 33:26. Faulowany w sytuacji rzutowej był Michael Finke, który zamienił również rzut osobisty na punkt, a kilkanaście sekund później za trzy przymierzył Matczak i już tylko punkt dzielił oba zespoły. Egis skarcił jednak  legionistów celnym rzutem zza łuku oraz kontrą. Za dużo było niedokładnych zagrań w szeregach Legii, co oczywiście przełożyło się na rezultat, który na półmetku starcia był korzystny dla koszykarzy z Kormend, 40:36.

Optymistycznie było po przerwie – Michalak, Jakub Nizioł i Sączewski zmniejszyli straty zespołu, ale raz jeszcze drobne błędy wytrącały Legię z rytmu. Nie mieli  warszawianie odpowiedzi na świetną dyspozycję Justina Edwardsa, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią meczu  - w ciągu niemal 19 minut spędzonych na boisku zapisał na swoim koncie 19 punktów. Po dwukrotnym zakończeniu akcji wsadami Travisa Taylora, Egis wygrywał już 55:43 na trzy minuty przed końcem trzeciej odsłony pojedynku, a przed decydującą częścią meczu tablica wyników wskazywała 61:46 dla Węgrów.

Legia opadła z sił, zdominowana przez przeciwników zaczęła czwartą kwartę od 0-8 czym w zasadzie przekreśliła swoje szanse na zwycięstwo. Węgrzy wygrywali już różnicą 23 punktów na sześć minut przed ostatnią syreną. Zespół prowadzony przez trenera Tane Spaseva wciąż jednak chciał gonić rywala i wkrótce strata zmalała o 10 „oczek”. Dorobek zespołu powiększali m.in.  Jakub Sadowski, Przemysław Kuźkow, Michał Michalak i Adam Linowski. Egis Kormend nie pozwolił jednak na niesamowitą pogoń w wykonaniu Legii i zdołał  zwyciężyć 78:68 czym przypieczętował awans do drugiej rundy FIBA Europe Cup.

Dla Legii ta porażka to koniec szans na grę w gronie szesnastu najlepszych zespołów tych rozgrywek. Za tydzień pożegnanie warszawian z tegorocznymi zmaganiami na arenie międzynarodowej - 27 listopada zagrają w Aarhus z mistrzem Danii, Bakken Bears. Wcześniej stołeczny zespól rozegra kolejne ligowe spotkanie  -w sobotę o godzinie 15:00 w hali Koło podejmie Polpharmę Starogard Gdański.

Legia Warszawa – Egis Kormend 68:78 (18:24, 18:16, 10:21, 22:17)

Legia: Przemysław Kuźkow 14, Jakub Nizioł 10, Filip Matczak 9, Michał Michalak 7, Jakub Sadowski 6, Dawid Sączewski 5, Michael Finke 5, Adam Linowski 4,  Patryk Nowerski 4, Drew Brandon 2, Milan Milovanović 2,
Trener: Tane Spasev, as. Marek Zapałowski, Renatas Kurilionokas

Egis: Justin Edwards 23, Frank Turner 15, Travis Taylor 12, Jordon Varnado 11, Csaba Ferencz 9, Akos Nemeth 5, Erjon  Kastrati 3, Bence Oroszi 0, Krisztofer Durazi 0, Matyas Kiss 0, Stefan Filipović -, Kristof Takacs -.
Trener: Matthias Zollner, as. Ziga Mravljak

QUIZ Historia Legii: Co wiesz o początkach klubu

Komentarze (11)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Kapral
  • 0 / 0
aby w sobotę wygrali w lidze bo dużo kontuzji jest
Młodszy chorąży
  • 0 / 0
Ja to mam wrażenie że ta drużyna jest w budowie i w przyszłym roku będzie lepiej.
Chorąży
  • 0 / 0
Myslalem ze dadza rade, ale niestety mielismy mase bledow indywidualnych i te cholerne kontuzje ktore nas w tym sezonie zlapaly. W kazdym badz razie bylo duzo walki i chlopaki walczyli jak mogli do konca. Teraz liga jest co nadrabiac.
Chorąży
  • 0 / 0
Zapomnialem dodac ze 3 kwarta to byla totalna porazka, dawno tak slabej kwarty nie widzialem. Nie mam totalnie pojecia co za demon wtedy wszedl w naszych zawodnikow.
~andreas
  • 0 / 0
Spoko 2 sezon w najwyższej lidze w Polsce i pierwsze mecze w Europie. Ważne że łapią doświadczenie, choć na dziś bolączką są kontuzje. Będzie procentować w lidze.
ta grupa powinna być lekko wygrana a tu takie rzeczy, to dramat że nie dajemy rady z jakimiś węgrami czy innymi ogórami, sytuacja podobna jak w piłce
Kontuzje, sprawdź zanim coś napiszesz mądrego kolejny raz
~dd
  • 4 / 1
bez 5 ludzi i z Kuźkowem nie do końca jeszcze gotowym po kontuzji byłó wiadomo, że będzie ciężko
To nie jest skład na puchary obiektywnie
Szkoda. Chyba jesteśmy biedniejsi od rywali.
Widocznie mają lepiej opłacanych zawodników z USA niż my.