Koszykówka: Legioniści rozbili Spójnię

Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.Net

17-11-2018 / 14:53

(akt. 21-12-2018 / 22:31)

Koszykarze Legii Warszawa wygrali na wyjeździe z Spójnią Stargard 94:72. Spotkanie było rozegrane w ramach VII kolejki Energa Basket Ligi. Gracze Tane Spaseva odnieśli czwarte zwycięstwo z rzędu, a piąte w tym sezonie.

W sobotnim meczu Legia Warszawa na wyjeździe w Stargardzie zmierzyła się z miejscową Spójnią. Beniaminek przez wielu specjalistów był wskazywany jako jedna ze słabszych drużyn ligi. Jednak zespół trenera Krzystofa Koziorowicza po bardzo słabej inauguracji sezonu, wygrał już dwa spotkania, w tym jedno wyjazdowe z mistrzem Polski – Anwilem Włocławek i z każdym meczem wygląda coraz lepiej.   

 

Spotkanie trafieniem za trzy punkty otworzył Michał Kołodziej. Tym samym po drugiej stronie parkietu odpowiedział Marcel Wilczek, były zawodnik Legii. W kolejnych minutach zaciętego meczu wreszcie przełamał swoją niemoc strzelecką Mo Soluade, który od dwóch spotkań nie mógł trafić z gry i zmagał się ze stłuczeniem pięty. Sobotni mecz Anglik zaczął od dwóch celnych trójek i był najlepszym zawodnikiem Legii w pierwszej kwarcie. „Zieloni Kanonierzy” w pierwszej kwarcie wyglądali bardzo dobrze w ataku, ale nie radzili sobie z obroną strefy podkoszowej. Silny rozgrywający gospodarzy Marcin Dymała bez problemów ogrywał obwodowych gości, a dobry fragment w pierwszej kwarcie zaliczył nowy nabytek Spójni, litewski podkoszowy Norbertas Giga, który jak tylko pojawił się na parkiecie to zdobył 4 punkty z rzędu. Równo z syreną kończącą kwartę Sebastian Kowalczyk rzutem za trzy punkty wyprowadził Legię na prowadzenie 27:21.

 

Początek drugiej kwarty nie zapowiadał się źle dla legionistów. Po dwunastu minutach meczu Legia trafiła już sześć "trójek" na bardzo dobrej skuteczności. Jednak schody dla warszawiaków zaczęły się, kiedy rzuty dystansowe przestały wpadać do kosza. Występujący w nowej roli faworyta legioniści zaczynali grać coraz bardziej nerwowo. W większości spotkań to podopieczni trenera Tane Spaseva są tym walecznym, grającym agresywnie zespołem, jednak tym razem to Spójnia wykazywała większą wolę walki. Gospodarze dzięki poprawie gry defensywnej i tragicznej grze w sytuacjach 1 na 1 legionistów, powoli zaczynali odrabiać straty. „Wojskowi” nie potrafili znaleźć sposobu w obronie przede wszystkim na Anthony’ego Hickey’a i silnego Marcina Drzymałę. Indywidualne akcje tych dwóch zawodników dały Spójni prowadzenie do przerwy 46:45.

 

Po zmianie stron, koncert gry w ataku kontynuował Hickey. Amerykanin zaczął kwartę od trzech celnych rzutów za trzy punkty i dał gospodarzom najwyższe prowadzenie w tym meczu - 57:51. W końcu na niemoc defensywną legionistów zareagował trener Spasev i nakazał swoim zawodnikom ustawić strefę. Zmiana obrony pomogła zniwelować poczynania ofensywne Spójni, ale nie poprawiło to gry w ataku Legii. Ostatecznie goście wygrali trzecią kwartę minimalnie, 18:17.

 

Początek czwartej kwarty nie zapowiadał dominacji legionistów, jednak obrona strefowa całkowicie ograniczyła akcje dwójkowe zawodników Spójni. Napędzani dobrą defensywą „Wojskowi”, pewniej poczynali sobie w ataku. Wreszcie przypomnieli sobie o grze w strefie podkoszowej i wykorzystywaniu niewidocznego w dzisiejszym meczu Patiejewa. W najważniejszych momentach czwartej kwarty przebudził się Soluade i niezawodny Omar Prewitt. Po bardzo ważnym przechwycie Soluade, przy wznowieniu piłki spod kosza przez Spójnię, za trzy punkty trafił Prewitt i na 5 minut przed końcem Legia prowadziła 78:69. Od tego momentu prowadzenie „Zielonych Kanonierów” było już niezagrożone i dzięki kolejnym skutecznym akcjom legioniści nabierali dalszego rozpędu. Po dziewięciu minutach czwartej kwarty, legioniści prowadzili aż 29:6 deklasując beniaminka w tej części meczu i wygrywając całe spotkanie 94:72.

 

Ozdobą meczu był pojedynek dwóch Amerykanów. Lidera Spójni, Hickey’a, który przez większość meczu ciągnął grę gospodarzy zdobywając aż 26 punktów i trafiając 6/9 rzutów za trzy, z Omarem Prewittem, najlepszym strzelcem meczu z 27 „oczkami”.

 

Legia z bilansem 5-2 i czwartą wygraną z rzędu już za tydzień w Arenie Ursynów będzie miała okazję zmierzyć się z dużo mocniejszym przeciwnikiem, mistrzem Polski, Anwilem Włocławek.

 

Spójnia Stargard-Legia Warszawa 72:94 
(21:27, 25:18, 17:18, 9:32)

 

Spójnia: Anthony Hickey 26 pkt. 4 zb. 3 as., Marcin Dymała 14 pkt. 5 zb. 1 as., Nick Madray 10 pkt. 4 zb. 2 as. 3 str., Norbertas Giga 7 pkt. 5 zb., Maciej Raczyński 7 pkt. 2 zb. 1 as., Marcel Wilczek 3 pkt. 2 zb., Dawid Bręk 3 pkt., Hubert Pabian 2 pkt. 2 zb., Konrad Koziorowicz 0 pkt. 1 zb., Mateusz Pryć 0 pkt., Bartłomiej Berdzik-, Wojciech Fraś-

 

Legia: Omar Prewitt 27 pkt. 7 zb. 2 as., Sebastian Kowalczyk 16 pkt. 6 zb. 7 as. 3 str., Jakub Karolak 14 pkt. 5 zb. 1 as., Mo Soluade 13 pkt. 4 zb. 5 as. 3 prz., Michał Kołodziej 10 pkt. 5 zb. 1 as., Patryk Nowerski 5 pkt. 3 zb., Rusłan Patiejew 4 pkt. 4 zb. 2 as. 2 bl., Mariusz Konopatzki 2 pkt. 1 as., Dawid Sączewski 2 pkt. 1 zb., Roman Rubinsztejn 1 pkt., Keanu Pinder 0 pkt., Jakub Sadowski 0 pkt.

Komentarze (5)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Domyślny awatar Pułkownik
  • 0 / 0
Fajnie, że Legia stara się rozwijać nie tylko na bazie piłki nożnej, ale także w koszykówce, czy hokeju i innych sportach w tym indywidualnych.
Powodzenia i oby za ileś lat, Legia była hegemonem w Polsce nie tylko w piłce nożnej.
Domyślny awatar Generał brygady
  • 0 / 0
Brawo Legia!
Gratulacje dla drużyny!! Autorze, odnieśli piąte zwycięstwo. Byłoby miło gdybyście wiedzieli o czym piszecie. Pzdr.
Otóż to !

Jak już to autor mógł napisać że odnieśli 4 zwycięstwo z rzędu
Już poprawili :)