Koszykówka: MKS lepszy od Legii. Druga porażka z rzędu

Logo Legia.Net

Marcin Szymczyk

Źródło: legiakosz.com

19-12-2020 / 17:52

(akt. 19-12-2020 / 17:53)

Mecz koszykarzy Legii Warszawa w Dąbrowie Górniczej miał być zmazaniem plamy po niespodziewanej porażce poniesionej tydzień wcześniej w Radomiu. MKS postawił stołecznej ekipie twarde warunki dzięki którym zdołał odnieść cenne zwycięstwo nad wiceliderem Energa Basket Ligi.

Spotkanie udaną akcją rozpoczął jeden z liderów MKS-u, Elijah Wilson, a po trzech minutach gry gospodarze prowadzili 10:4. Straty celnymi rzutami z dystansu zmniejszyli Jakub Karolak i Nick Neal, ale nadal to dąbrowianie dyktowali warunki gry. Podopieczni trenera Alessandro Magro skutecznie zmuszali legionistów do błędów, a sami umiejętnie wykorzystywali wypracowane pozycje w strefie podkoszowej. Pierwsza kwarta zakończyła się zwycięstwem MKS-u, 22:18.

Po 80 sekundach gry w drugiej kwarcie to Legia była na prowadzeniu, które swojej drużynie zapewnił Jamel Morris. Miejscowi nie byli dłużni odpowiadając punktami Michała Kroczaka i Wilsona. Kolejne minuty stały pod znakiem błędów z obu stron i przede wszystkim bardzo słabej skuteczności. Niemoc przełamał Andy Mazurczak dzięki czemu MKS prowadził w połowie tej części meczu 32:25. Po przerwie na żądanie trenera Wojciecha Kamińskiego gra legionistów nie uległa poprawie – przewaga MKS-u urosła w pewnym momencie do 12 punktów, a na półmetku spotkania dąbrowianie prowadzili 47:32.

Po powrocie z szatni warszawianie wciąż nie mogli znaleźć odpowiedniego rytmu. Pierwszą opcją w ofensywie stał się Karolak, który w ciągu kilkudziesięciu sekund zdobył osiem punktów. Podopieczni trenera Kamińskiego zaczęli grać szybciej na co zdawali się być przygotowani gospodarze, którzy wciąż potrafili utrzymać dwucyfrową przewagę. Zmiana nastąpiła na trzy minuty przed końcem trzeciej kwarty, kiedy to defensywa Zielonych Kanonierów stała się bardziej szczelna a kolejne punkty na swoim koncie zapisywał wspomniany Karolak. Legia zmniejszyła straty do zaledwie siedmiu „oczek” przed decydującą kwartą spotkania.

MKS błyskawicznie odpowiedział skutecznymi i efektownymi akcjami wykończonymi przez Malcolma Rhetta i po dwóch minutach gry w czwartej kwarcie powadził 70:59. Coraz większy nacisk na rywala w wykonaniu stołecznych koszykarzy przynosił kolejne błędy dąbrowian, ale legioniści nieco zatracili skuteczność. Pięć minut przed końcem spotkania faul niesportowy popełnił Wilson, co wykorzystali Zieloni Kanonierzy zmniejszając straty do czterech punktów. Końcówka starcia w Dąbrowie Górniczej przyniosła wiele emocji. Przy próbie rzutu za trzy punkty faulowany był Kroczak, który nie pomylił się na linii rzutów wolnych.
Skuteczny był też Rhett, a rzuty Neal’a i Karolaka to było za mało na skoncentrowanych dąbrowian. MKS wygrał 89:79. Dla Legii jest to druga porażka w rundzie rewanżowej sezonu zasadniczego Energa Basket Ligi.

MKS Dąbrowa Górnicza – Legia Warszawa 89:79 (22:18, 25:14, 15:23, 27:24)

MKS: Malcolm Rhett 25, Elijah Wilson 17, Michał Kroczak 13, Lee Moore 11, Andy Mazurczak 10, Michał Nowakowski 9, Marek Piechowicz 2, Milivoje Mijović 2, Jakub Motylewski 0, Patryk
Wieczorek 0, Konrad Dawdo -, Franciszek Bigaj -.

Trener: Alessandro Magro, as. Radosław Soja

Legia: Jakub Karolak 23, Jamel Morris 12, Dariusz Wyka 10, Nick Neal 9, Lester Medford 9, Earl Watson 6, Grzegorz Kulka 6, Adam Linowski 4, Grzegorz Kamiński 0, Mariusz Konopatzki 0,
Jakub Sadowski -.

Trener: Wojciech Kamiński, as. Marek Zapałowski

Komentarze (10)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Dwie przegrane z zespołami końca tabeli, coś tutaj sypie się.
Będzie nam brakowało Bibinsa, zwłaszcza jego punktów i asyst. Zdania nie zmieniam. To był gość bez którego możemy o zwycięstwach jedynie pomyśleć.
Starszy sierżant
  • 0 / 0
Bez przesady, ale rzeczywiście trzeba kogoś lepszego za niego sprowadził, bo Medford jest słaby niestety
Plutonowy
  • 0 / 0
Jednak odeszło trzech podstawowych koszykarzy i już nie jest tak wesoło.
Starszy sierżant
  • 0 / 0
Chyba dwóch, Sokołowski i Bibbins
No i się maszyna zacieła. Kiedyś musiał przyjść słabszy okres. Byle nie trwał długo.
Podpułkownik
  • 2 / 0
Maszyna się nie zacięła. Już tydzień temu pisałem, że ta runda będzie słabsza, żeby nie powiedzieć, że słaba. Większość wyjazdów, ale przede wszystkim odejście lidera i ściągnięcie na jego miejsce zawodnika o klasę lub dwie słabszego. A wcześniej odejście najlepszego podkoszowego. Nie ma zmiłuj, nie liczyłbym na jakieś mega osiągnięcie.
Podpułkownik
  • 0 / 0
Maszyna się nie zacięła. Już tydzień temu pisałem, że ta runda będzie słabsza, żeby nie powiedzieć, że słaba. Większość wyjazdów, ale przede wszystkim odejście lidera i ściągnięcie na jego miejsce zawodnika o klasę lub dwie słabszego. A wcześniej odejście najlepszego podkoszowego. Nie ma zmiłuj, nie liczyłbym na jakieś mega osiągnięcie.
Generał
  • 0 / 0
Było to do przewidzenia - zaczęły się wyjazdy, przyszły porażki.
Starszy sierżant
  • 0 / 0
@DH12 trzeba nam kogoś lepszego za Bibbinsa, bo rzeczywiście Medford jest dużo za słaby, 2 poziomy raczej niżej