Koszykówka: Polski Cukier zdobyty

Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.Net

10-11-2018 / 20:49

(akt. 12-12-2018 / 17:09)

Koszykarze Legii w sobotni wieczór wygrali w hali na Bemowie z Polskim Cukrem Toruń 68:63. Legioniści dobrze weszli w mecz, uzyskali prowadzenie i nie oddali go już do końca spotkania. Licznie zgromadzeni kibice mieli więc powody do radości, podobnie jak żywo reagujący trener Tane Spasev. Do tej pory rywale byli jedyną drużyną w Energa Basket Lidze mającą status niepokonanej.

Zdjęcia z meczu (fot. Marcin Szymczyk)

 

Fotoreportaż z meczu (fot. Jan Szurek)

 

W sobotni wieczór w hali przy Obrońców Tobruku, komplet kibiców mógł obejrzeć bardzo dobre, emocjonujące widowisko. Legia Warszawa podejmowała Polski Cukier Toruń, jedyną jak dotychczas, niepokonaną drużynę Energa Basket Ligi. Przed spotkaniem w uroczystej atmosferze odśpiewano hymn Polski. Mecz rozpoczął się od 1-punktowej przewagi gości. Jak się potem okazało, jedynego w tym meczu. Legia po trafieniach zza łuku Sebastiana Kowalczyka, Jakuba Karolaka i Michała Kołodzieja zdobyła prowadzenie 9:4, którego nie oddała już do końca meczu. Po kolejnej "trójce", tym razem Omara Prewitta, legioniści prowadzili już nawet ośmioma "oczkami". Po stronie gości punktowali Rober Lowery i Krzystof Sulima. Jednak dzięki, aż 5 celnym rzutom za trzy, to Legia wygrała pierwszą kwartę 21:15.

 

W drugiej części gry Legia ponownie nabierała rozpędu. Pod koszem gwarancją punktów dla Legii był Rusłan Patiejew, a na dystansie na zmianę trafiali Kowalczyk, Kołodziej czy Jakub Karolak. Do pewnego momentu warszawiacy mieli na dystansie znakomitą skuteczność, trafiając 7 z 11 rzutów. Wtedy przewaga gospodarzy urosła do 10 punktów. Podobnie jak przed tygodniem w meczu z Treflem, rosyjski środkowy miał problemy z faulami po niespełna 15 minutach gry. Mając ich na  koncie aż 3, musiał opuścić plac gry. Pod jego nieobecność obrona podkoszowa Legii pozostawiała wiele do życzenia, co konsekwentnie wykorzystywali Tomasz Śnieg i Karol Gruszecki. Jednak lepsza końcówka kwarty pozwoliła podopiecznym Tane Spaseva zremisować tę część meczu 15:15.

 

Po zmianie stron „Zieloni Kanonierzy” grali rewelacyjnie w defensywie. Po wyrównanych pierwszych minutach to Legia zaczęła powiększać przewagę. „Twarde pierniki”, a przede wszystkim Lowery próbowali oprzeć swoją grę na penetracjach pod kosz, ale z agresywnie grająca w obronie Legią nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Efektem dobrej defensywy "Wojskowych" był 4,5 minuty kiedy goście nie potrafili zdobyć punktu i Legia wygrała ten fragment meczu 11:0. Przy wyniku 55:38 młodzi gracze z Warszawy poczuli się zbyt swobodnie i po głupich stratach i 4 punktach z rzędu Lowery’ego po 30 minutach było 55:42.

 

W czwartej kwarcie trener Dejan Mihevc zmienił ustawienie defensywne swojego zespołu na strefę. Po zatrzymaniu poczynań legionistów w ataku i bardzo dobrej końcówce w wykonaniu duetu Rob Lowery-Cheikh Mbodj’a w grę gospodarzy pojawiła się nerwowość. Po kolejnych pick&roll’ach tej dwójki prowadzenie legionistów zmalało do zaledwie dwóch punktów jednak trafienia legionistów z linii rzutów wolnych i niecelne trójki gości pozwoliły Legii pokonać Polski Cukier 68:63.

 

„Twarde Pierniki” zdecydowanie wygrały walkę na zbiórce 53-39, ale miał też 15 strat. W pozostałych elementach gry górowała Legia: miała więcej asyst, mniej strat i trafiła aż 10 razy za trzy punkty. Aż pięciu zawodników gospodarzy miało podwójną zdobycz punktową. Doskonale pod koszem grał Patiejew autor 10 punktów przy 100% skuteczności i 8 zbiórkach. Na dystansie brylował Sebastian Kowalczyk trafiając 4 z 6 trójek i rozgrywając swój najlepszy mecz w barwach Legii. Z kolei w trudnych momentach ciężar gry na siebie brał Omar Prewitt, który z 18 punktami był najlepszym strzelcem meczu. Legia po sobotniej wygranej z bilansem 4-2 zajmuje na tę chwilę 4 miejsce w tabeli i za tydzień zmierzy się na wyjeździe z beniaminkiem Spójnią Stargard. Trener Spasev na konferencji prasowej mówił, że wyznacza swojemu zespołowi małe cele, a jednym z nich było wygranie dwóch meczów z rzędu. Po realizacji tego założenia kolejnym celem było przysłowiowe zabicie lwa i złożenie deklaracji do walki o wyższe cele i w oczach szkoleniowca meczem z Polskim Cukrem Toruń ten cel udało się zrealizować.

 

Legia Warszawa - Polski Cukier Toruń 68:63
(21:15, 15:15,19:12, 13:21)


Legia: Omar Prewitt 18 pkt. 4 zb. 5 as., Sebastian Kowalczyk 16 pkt. 3 zb. 1 as., Jakub Karolak 11 pkt. 5 zb. 3 as., Michał Kołodziej 10 pkt. 7 zb. 3 as., Rusłan Patiejew 10 pkt. 8 zb., Patryk Nowerski 2 pkt. 3 zb. 2 as. 2 bl, Mo Soluade 0 pkt. 4 zb. 3 as., Mariusz Konopatzki 0 pkt. 1 zb., Keanu Pinder 0 pkt., Roman Rubinsztejn 0 pkt., Jakub Sadowski-, Dawid Sączewski-

 

Polski Cukier: Rob Lowery 16 pkt. 12 zb. 7 as. 4 str., Cheikh Mbodj 16 pkt. 11 zb., Karol Gruszecki 7 pkt. 4 zb. 2 as., 6 pkt. 7 zb., Tomasz Śnieg 6 pkt. 4 zb. 2 as., Aaron Cel 5 pkt. 9 zb. 1 as. 3 str., Bartosz Diduszko 5 pkt. 2 zb. 1 as. 3 str., Mikołaj Ratajczak 2 pkt., Ignacy Grochowski-, Przemysław Karnowski-  

Komentarze (3)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Domyślny awatar Podpułkownik
  • 0 / 0
Aż cytat z pewnego filmu mi się przypomniał - "Marysiu, cukier w cukrze".
Dodając poważnie, brawo !
~old_fan
  • 0 / 0
BRAWO PANOWIE!!!
nerwowa końcówka.....ale jest sukces. Brawo !!!