Oceny piłkarzy Legii za mecz z Cracovią - trzy punkty po ciężkiej walce

Logo Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

24-04-2019 / 08:05

(akt. 24-04-2019 / 08:08)

W sobotę Legia pokonała przy Łazienkowskiej Cracovię 1:0. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 7 (6,62 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Aleksandar Vuković po meczu stwierdził, że to najlepszy występ legionistów za jego kadencji. Możemy się z nim zgodzić, jeśli chodzi o grę defensywną oraz odbiór piłki w środku pola i jej rozgrywanie przed polem karnym. Sytuacji podbramkowych jednak legioniści stworzyli sobie zdecydowanie mniej niż w meczach z Pogonią czy Jagiellonią. Owszem, należy pamiętać, że po przebiegnięciu w pierwszej połowie prawie sześćdziesięciu kilometrów piłkarze Cracovii opadli w końcowej fazie meczu z sił i postawili „autobus” przed własnym polem karnym, ale jednak trzeba było grać przed polem karnym szybciej i dokładniej, by tych okazji było więcej. Poza nieuznanym golem Medeirosa najgroźniejszą bronią w tym meczu były uderzenia z dystansu, w polu karnym Cracovii natomiast rzadko działo się coś groźnego, zarówno po akcjach, jak i po stałych fragmentach gry. Niemniej gdyby nie doskonała postawa Michala Peskovicia, „Wojskowi” rozstrzygnęliby mecz na swoją korzyść dużo wcześniej. Warto natomiast podkreślić znakomitą grę defensywną Legii, zarówno obrońców, jak i piłkarzy środka pola, waleczność i ambicję, a także dobre i odpowiedzialne operowanie piłką z niewielką liczbą strat, krakowianie do pozycji strzeleckich dochodzili bardzo rzadko. Mecz był ostry, agresywny i dobrze, że legioniści nie przestraszyli się przeciwnika i podjęli rywalizację z piłkarzami Michała Probierza również na tym polu. Niezależnie od sporów czy był to mecz w wykonaniu Legii tylko dobry, czy aż bardzo dobry najważniejsze jest, że mistrzowie Polski znów nie mieli na boisku słabych punktów, grali dobrze zespołowo, zdobyli trzy punkty i objęli prowadzenie w tabeli.

Radosław Cierzniak 6 (6,91 - ocena Czytelników). Oba strzały, które musiał bronić do specjalnie trudnych nie należały, przez większość meczu bramkarz Legii co najwyżej pograł sobie nogami w piłkę, raz wywalając piłkę w aut, raz też niepewnie wyszedł przy dośrodkowaniu. W sumie nie miał wiele do roboty dzięki bardzo dobrej postawie zespołu w defensywie i w związku z tym pozostajemy przy ocenie wyjściowej.

Marko Vesović 7 (7,51). Miał najwięcej pracy spośród wszystkich obrońców, bo Cracovia bardzo chętnie grała przerzuty na swoje lewe skrzydło, a w związku z ofensywnym ustawieniem skrzydłowych w tym meczu, Czarnogórzec często pozostawał osamotniony po prawej stronie. Radził sobie w tej sytuacji bardzo dobrze, odebrał najwięcej piłek spośród wszystkich legionistów, chętnie też biegał do przodu dając Medeirosowi alternatywę, dzięki której Portugalczyk nie musiał wyłącznie ścinać z piłką do środka, ale też miał szanse podawać wzdłuż linii. Jedno z takich wejść Vesovicia powinno zakończyć się asystą, ale Szymański nie potrafił z dwunastu metrów pokonać Peskovicia. Kolejny dobry mecz niezwykle równo grającego wiosną Czarnogórca.

William Remy 8 (7,53). Powrót człowieka - skały. Wygrał wszystkie pojedynki w powietrzu, większość na ziemi, nie popełnił w defensywie ani jednego błędu, ale najbardziej imponowało nam ustawienie Francuza, który bezbłędnie czytał grę i potrafił zawsze ustawić się na drodze podania do wychodzącego na pozycję przeciwnika. Nawet faul taktyczny w 45. minucie trzeba ocenić jako mądrą decyzję, uniemożliwił bowiem rywalowi groźny kontratk po stracie Luisa Rochy. Jakby tego było mało, to faul na nim zadecydował o losach meczu w doliczonym czasie gry. Popełnił jeden faul w końcówce meczu niedaleko pola karnego, to chyba jedyny minus w tym meczu. Najwyższa nota wg InStata spośród wszystkich piłkarzy na boisku i również najwyższa nota od nas.

Artur Jędrzejczyk 7 (5,68). Pewne problemy miał tylko na początku spotkania, później radził sobie z rywalami bardzo pewnie. Nawet gdy Cabrera raz ustawił się przed nim w polu karnym przy dośrodkowaniu, był tak mocno naciskany przez Jędrzejczyka, że Cierzniak nie miał najmniejszych problemów z obroną strzału Hiszpana. Napastnicy Cracovii nie pograli sobie ani przy nim, ani przy Remim. Kolejny spokojny i pewny mecz „Jędzy”, niestety zarobił ósmą żółtą kartkę znów wskakując przeciwnikowi na plecy w powietrznym pojedynku i w Poznaniu nie zagra.

Luis Rocha 7 (7,45). Bardzo dobra gra w defensywie, dobre operowanie piłką poza fatalną stratą w końcówce pierwszej połowy, dużo wejść ofensywnych zarówno przy linii, jak i w środku pola. Jedyne, do czego trzeba się przyczepić, to jakość dośrodkowań, praktycznie wszystkie lądowały na głowach rywali, albo wręcz za linią końcową. Portugalczyk nie zawodzi w ostatnich meczach, dobrze łącząc zadania ofensywne i defensywne.

Andre Martins 7 (7,53). Tym razem Portugalczyk był nieco w cieniu kolegów, choć też zagrał dobry mecz, głównie w destrukcji. Brakowało nieco jego szybkiego wyprowadzania piłki i podłączania się do akcji ofensywnych, sporo też jak na siebie miał strat. Oprócz walki w defensywie zapamiętamy też jego piękny strzał z dystansu w niewiarygodny sposób zbity na poprzeczkę przez Peskovicia. Nie zagra w Poznaniu za nadmiar żółtych kartek, ale wydaje się, że po ciężkiej walce w sobotnim meczu przyda mu się w sumie odrobina odpoczynku.

Domagoj Antolić 7 (6,90). Tym razem to Antolić, nie Martins był piłkarzem dominującym w środku pola. Można narzekać, że Chorwat rzadko gra do przodu, że prawie wcale nie podchodzi pod pole karne, ale jeśli będzie grał w defensywie tak, jak w sobotę, to nie będziemy mieć do niego pretensji. Dużo odbiorów, wygranych stykowych piłek i powietrznych pojedynków w środku pola pozwoliło legionistom kasować akcje Cracovii w zarodku. Antolić w sobotę czyścił środek pola niczym odkurzacz i rywale nie byli w stanie przez środek pola zagrać żadnej akcji, ograniczając się do długich podań ponad środkowymi pomocnikami. Raz wszedł w końcówce pierwszej połowy w pole karne i było to chyba nawet zaskoczeniem dla jego kolegów, bo nikt mu wtedy nie zagrał zwrotnej piłki w „szesnastkę”. Naprawdę dobry mecz Chorwata, chyba najlepszy w tym sezonie.

Iuri Medeiros 7 (7,64). Najbardziej kreatywny w tym meczu legionista, choć wiele dryblingów mu nie wychodziło, to niewiele sobie z tego robił wiedząc, że kiedyś w końcu rywale dadzą się nabrać na jego firmowy zwód do środka. I w 60. minucie się udało, piłka wylądowała w siatce po bardzo precyzyjnym uderzeniu Portugalczyka, ale niestety Sebastian Szymański znajdował się na pozycji spalonej utrudniając bramkarzowi interwencję. Trudno powiedzieć, czy i to uderzenie byłby Pesković w stanie obronić, gdyby miał pełne pole widzenia. Kwadrans później bowiem słowacki bramkarz znów fantastycznie zbił na poprzeczkę świetny strzał z dystansu, tym razem właśnie Medeirosa. Mógł Portugalczyk mieć też asystę, bo dobrze rozprowadził Szymańskiego w 57. minucie, ale młody Polak uderzył za słabo. Dobry mecz Medeirosa, ładnie współpracował zwłaszcza w ataku z Vesoviciem, w czym spora zasługa obu zawodników.

Kasper Hamalainen 6 (5,63). Mógł bardzo szybko zdobyć pierwszego gola, ale wrzutka Rochy w trzeciej minucie była minimalnie za wysoka i Fin nie był w stanie skierować piłki głową do siatki. Do główek zresztą w polu karnym dochodził aż trzy razy, ale uderzenia te były albo za słabe albo zablokowane, zblokowano również jego strzał nogą, bo „Hama” nieco za długo się do niego składał. Chętnie wracał się po piłkę i wspomagał środkowych pomocników w jej wyprowadzaniu, podobnie jak pozostali ofensywni piłkarze pracował też nieźle w odbiorze. Najlepszą akcję zrobił w 30. minucie, gdy wszedł na obieg i dobrze podał w pole karne, ale żaden z piłkarzy przed bramką Peskovicia nie potrafił się oderwać od przeciwnika i wyjść na pozycję. Przeciętny w sumie mecz Hamalainena, tym razem nie był tak kreatywny i nie dochodził tak łatwo do pozycji strzeleckich, jak w poprzednich meczach,

Sebastian Szymański 5 (5,13). Od początku meczu Szymański nie grał zbyt dobrze i tak niestety pozostało aż do końca jego pobytu na boisku. Bardzo dużo dryblingów miał kompletnie nieudanych, wygrał ledwie co piąty pojedynek z przeciwnikiem. Jak zwykle był ruchliwy, ale nawet dobrych okazji do zdobycia gola, jak w 57. i 59. minucie nie potrafił wykorzystać, dwa razy oddając zbyt łatwe strzały do obrony dla świetnie dysponowanego w sobotę Peskovicia. Odebrał Medeirosowi gola, stojąc biernie na pozycji spalonej, stracił raz piłkę na swojej połowie, z wolnego tuż sprzed pola karnego uderzył za wysoko, a do tego w obronie raz uciekł mu Rapa, na szczęście z czystej pozycji Rumun oddał bardzo niecelny strzał - była to najgroźniejsza akcja Cracovii w tym meczu. Nie będziemy zaprzeczać, że młody legionista biegał, walczył, pokazywał się do gry i wspomagał kolegów w obronie, ale efekty tego były w sobotę naprawdę mizerne. Nic dziwnego, że to jego pierwszego zmienił Aleksandar Vuković.

Carlitos 7 (7,40). W grze tyłem do bramki toczył ciężkie boje z Helikiem i z reguły je wygrywał, zazwyczaj kończyło się to po prostu faulem na Hiszpanie. Kopanie po nogach Carlitosa okazało się dość skuteczną receptą na hiszpańskiego napastnika, bo Carlitos nie oddał przez 94. minuty ani jednego strzału na bramkę. Doceniamy jego rolę w rozgrywaniu piłki i inicjowaniu akcji, ale napastnik powinien przede wszystkim stwarzać zagrożenie pod bramka rywala. Hiszpan tego nie robił, bo nie potrafił najczęściej uwolnić się spod krycia przylepionych do niego stoperów, którzy nie odpuszczali go niezależnie od tego czy był w polu karnym, czy daleko poza nim. Jedno trzeba przyznać, że przy tak agresywnej grze obrońców Carlitos stracił naprawdę niewiele piłek. Ocenę otrzymałby pewnie przeciętną za sobotni występ, ale w doliczonym czasie gry pewnie wykonał rzut karny, dając tym samym Legii trzy punkty. A to w końcu najważniejsza rzecz dla napastnika.

Dominik Nagy (5,65), Sandro Kulenović (5,94) i Cafu (5,77) grali zbyt krótko, by ich oceniać.

Znów przyjemnie dokonywało się wyboru najlepszego legionistę meczu, bo wielu piłkarzy zagrało dobre zawody. Na redaktorach największe wrażenie zrobiła gra Williama Remiego, a na Czytelnikach po raz drugi z rzędu Iuri Medeirosa.

Oceń zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

7.64 Iuri Medeiros

7.53 William Remy

7.53 Andre Martins

7.51 Marko Vesović

7.45 Luis Rocha

7.4 Carlitos

6.91 Radosław Cierzniak

6.9 Domagoj Antolić

5.94 Sandro Kulenović

5.77 Cafu

5.68 Artur Jędrzejczyk

5.65 Dominik Nagy

5.63 Kasper Hamalainen

5.13 Sebastian Szymański

Komentarze (14)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Cierzniak moim zdaniem wcale źle nie zagrał a już czepianie się gry nogami i wybicia w trybuny oraz jednego wyjścia do górnej piłki na przedpolu jest słabe. Tylko wyjscowa 6 się należy, ostatni poprzednicy w tym elemencie byli o klasę lepsi? Drugi Jędza ostatnio mocno spuścił z tonu, niema tragedii ale 7 o wiele za wiele.
Starszy szeregowy
  • 1 / 10
Wystawianie Hamalajnena i człapaka Antolića /któremu CZASEM wyjdzie pół meczu/ za Cafu - to zwykłe kolesiostwo VUKO - / aż w oczy szczypie/ . A myślałem że czasy typu Magiera & ,,kapitan '' Kopczyński bezpowrotnie mineły ...... .
Dopóki to działa niech robi co chce! Cel jest jeden, nie ważne jak go osiągniemy, ważne żeby na koniec każdy był zadowolony!
Hamalainen - z tej mąki chleba już nie będzie. Natomiast u Antolicia widać, że potrzebował parę spotkań aby się rozegrać, decyzja trenera na ten moment broni się w 100%. Gdyby grali cały czas Cafu i Martins to dzisiaj Antolić zagrałby na pewno na słabym poziomie, a tak nie ma się raczej o co martwić
Kapitan
  • 0 / 0
A znasz w ogole wynik?
Sierżant
  • 1 / 1
Panie Mioduski, lepiej niech Pan już coś organizuje aby Medeiros grał u nas jak najdłużej a nie tylko do końca sezonu! Z Vadisem Pan się nie popisał to może chociaż z Iurim coś się Panu uda (coś wreszcie uda).
Sierżant
  • 2 / 1
Może uda się go wypożyczyć jeszcze na pół roku, a w przypadku awansu do LM za 3 mln euro kupić 50% praw do zawodnika?
Kapitan
  • 0 / 0
Tylko wypożyczenie wchodzi w gre - pomijam ze brak kasy nawej przy dużej obniżce - ale kontrakt tez będzie chciał mysle w okolicach Jedzy co najmniej - wiec bez szans moim zdaniem
Sierżant
  • 1 / 0
Niby z kontraktem masz rację ale pamiętam że Miodek Vadisowi dawał 1 mln euro za sezon a więc 2 razy więcej niż ma Jędza - Iuri musi pokazać że zasługuje na odpowiedni kontrakt. Poza tym z tego co pamiętam to we Włoszech zarabiał ok 450 tys euro netto czyli wychodzi (wg systemu podatkowego w Polsce) ok 610 tys euro brutto - niewiele więcej niż u Jędzy (550)
Zwyciezcow sie nie sadzi. Oby po dzisiejszym meczu doposac sobie kolejne 3pkt. O stylu nikt nie bedzie kiedys pamietal.
Na ten moment niczego innego nie pragnę:-)
Pozdrawiam
Antolić był najlepszy na boisku i też grał do przodu,wyprowadzał niezłe akcje
Porucznik
  • 0 / 3
Gdzie są Polacy... oj cieniutko.
A jaka to różnica? Oceniamy PIŁKARZY LEGII, nie przynależność narodową. A że akurat obcokrajowcy wypadli teraz lepiej? Tak się złożyło, tyle, nie ma co do tego dorabiać ideologii.
Pozdrawiam