Oceny piłkarzy Legii za mecz z Lechią - rezerwowi plamy nie dali

Logo Legia.Net

Redakcja Legia.Net

Źródło: Legia.Net

18-07-2020 / 19:00

(akt. 18-07-2020 / 20:04)

W środę Legia w niemal całkowicie rezerwowym składzie zremisowała w przedostatniej kolejce Ekstraklasy w Gdańsku z Lechią 0:0. Redakcja jak zwykle oceniła piłkarzy Legii w skali 1-10, gdzie 1 oznacza sugestię zmiany profesji, 6 to ocena wyjściowa, a 10 występ idealny, gdzie wychodziło wszystko. W identycznej skali legionistów oceniliście Wy. Wasze oceny znajdują się w nawiasach oraz w grafice na dole. Zapraszamy do lektury.

Gra zespołu 6 (5,94 - średnia ocen zawodników Legii wg Czytelników Legia.Net). Jak trener powiedział, tak zrobił - w Gdańsku oglądaliśmy niemal całkowicie rezerwowy skład Legii, bo ogromna większość podstawowych do tej pory zawodników albo się leczy, albo dostała już wolne. Również Lechia, choć w znacznie mniejszym zakresie, mocno przemeblowała swój skład, także wpuszczając kilku młodzieżowców. Rezerwowi legioniści plamy nie dali i choć wydawało się, że są skazani na porażkę, przywieźli z Gdańska jeden punkt. Punkt ten zawdzięczają przede wszystkim bardzo dobrze grającej defensywie. Flavio Paixao i Łukasz Zwoliński zdobyli w tym sezonie razem 21 goli, a w środę było ich stać tylko na oddanie jednego celnego strzału. Poziom meczu generalnie był niski, obie drużyny prezentowały się lepiej z tyłu niż z przodu, sporo było gry długimi podaniami, oba zespoły też oddały tylko po dwa celne strzały - po jednym z akcji i po stałym fragmencie gry. Sytuacji podbramkowych było pod obiema bramkami bardzo niewiele. O ile defensywę legijną wspieraną przez Bartosza Slisza będziemy po środowym meczu chwalić, to z piłkarzy odpowiadających za konstruowanie akcji na dobrym poziomie zaprezentował się tylko Paweł Wszołek. Przeciętnie zaprezentowała się młodzież „Wojskowych”, która poziomu Ekstraklasowego chyba jeszcze nie osiągnęła, co gorsza, do jej poziomu dostroili się niestety piłkarze mający znacznie większe doświadczenie na najwyższym poziomie rozgrywkowym czyli Mateusz Cholewiak i Piotr Pyrdoł. Dodajmy, że w naszych ocenach nie będziemy stosować wobec juniorów żadnej taryfy ulgowej i ocenimy ich na podstawie tych samych kryteriów, co wszystkich innych legionistów przez cały sezon - skoro młodzieżowiec wychodzi na boisko w barwach Legii, będzie oceniany tak samo, jak jego doświadczony kolega z drużyny. Mimo wszystko w sumie jesteśmy jednak pozytywnie zaskoczeni, że legioniści w takim zestawieniu potrafili grać z Lechią na wyjeździe jak równy z równym i pomimo eksperymentalnego i niezgranego ze sobą składu wywieźć z Gdańska jeden punkt. Mieli nawet szansę wygrać, bo sędzia Tomasz Musiał nie podyktował rzutu karnego za faul na Williamie Remy, przy strzale Bartosza Slisza świetnym refleksem wykazał się Dusan Kuciak, a Szymon Włodarczyk, Inaki Astiz i Mateusz Cholewiak przestrzelili w bardzo dogodnych sytuacjach. Piłkarze, którym środowy mecz nie wyszedł, będą mieć okazję do poprawy w niedzielę, bo Aleksandar Vuković już zapowiedział, że rezerwowi i juniorzy zagrają również w ostatnim meczu z Pogonią. I dobrze, niech podstawowi zawodnicy odpoczywają i dochodzą do pełni sił przed nowym sezonem, a młodzież niech łapie cenne doświadczenie, nawet jeśli nie jest jeszcze przygotowana do gry na takim poziomie.

Radosław Cierzniak 7 (6,64 - ocena Czytelników). Miał do obrony dwa strzały, oba może nie z górnej półki, ale też nie takie znów łatwe. Popełnił jeden błąd przy dośrodkowaniu wypuszczając piłkę, a potem gdy ją złapał został pokopany przez piłkarza Lechii, co zignorował sędzia Musiał. Poza tą jedną sytuacją był to dobry i spokojny mecz w wykonaniu Cierzniaka, co z pewnością znów zawdzięczał w znacznym stopniu bardzo dobrze grającej linii defensywnej.

Paweł Stolarski 6 (5,65). W defensywie prezentował się dobrze, ale jedne bardzo poważny błąd mu się przydarzył - uciekł mu w 72. minucie Haydary, prawy obrońca Legii znów, podobnie jak w meczu z Cracovią nie wykazał się szybkością i Lechia miała swoją najlepszą okazję do strzelenia bramki. Do gry ofensywnej Stolarski w pierwszej połowie włączał się rzadko, a w drugiej prawie wcale. Pamiętamy tylko jeden jego rajd na początku meczu zakończony niezłym dośrodkowaniem. Całkiem dobrze natomiast wyprowadzał piłkę, zarówno krótkim, jak i długim podaniem. W sumie był to przeciętny mecz „Stolara”, najmniej wyróżniającego z czwórki dobrze grających w środę obrońców.

Inaki Astiz 7 (6,10). Kapitan Legii w Gdańsku gra na poziomie Ekstraklasy rzadko, ale w środę nie zawiódł. Nie popełnił żadnego błędu w obronie, jeśli nie mógł poradzić sobie w jakiejś sytuacji ze Zwolińskim, to umiejętnie go faulował na tyle daleko od bramki, by nie było po tym większego zagrożenia i na tyle delikatnie, by nie zarobić żółtej kartki. Bardzo spokojnie operował też piłką, 97% celności podań robi wrażenie. W samej końcówce meczu mógł nawet zdobyć bramkę, ale kropnął nad poprzeczką ze słabszej, lewej nogi. Naprawdę dobry mecz doświadczonego stopera Legii, pokazał chyba wszystkim niedowiarkom, że jest przydatny dla drużyny nie tylko w szatni i odsyłanie go na emeryturę jest stanowczo przedwczesne.

Mateusz Wieteska 7 (6,57). Gdyby nie 72. minuta, gdy po dośrodkowaniu Haydarego piłka przeszła do Flavio Paixao, ale Portugalczykowi się rozjechały nogi, byłby to występ w defensywie doskonały i ocena byłaby jeszcze wyższa. A tak uznamy go tylko za bardzo dobry. Paixao nie pograł sobie w środę w ogóle, bo był pilnowany przez Wieteskę tak skutecznie, że w ogóle nie dostawał piłek. Stoper Legii czyścił w polu karnym wszystko w powietrzu, przecinał dośrodkowania, przechwycił najwięcej piłek ze wszystkich legionistów dzięki dobremu ustawianiu się. Co ważne, tylko raz musiał się przy powstrzymywaniu portugalskiego snajpera uciec do faulu. Dobrze operował też piłką, nie tracił jej na własnej połowie, nie grał niecelnych długich podań, zapamiętaliśmy tylko jeden nieudany przerzut. Niedoceniony naszym zdaniem legijny bohater środowego meczu.

Luis Rocha 8 (6,78). Jeden z najaktywniejszych legionistów. Dobrze prezentował się przede wszystkim w obronie, jego stroną nie przeszła ani jedna akcja Lechii. Udanych interwencji w obronie miał mnóstwo, doskonale też radził sobie z wyprowadzaniem piłki, wykonał najwięcej udanych dryblingów spośród wszystkich legionistów.. W odróżnieniu od Stolarskiego Portugalczyk był też aktywny w ofensywie, kilka razy dokładnie podał do wychodzącego na pozycję partnera, jak choćby do Cholewiaka w 26. minucie, ale były piłkarz Śląska akcję zepsuł. Wywalczył w końcówce pierwszej połowy jeden rzut rożny, ale potem bardzo źle go sam wykonał. Znakomita nota od InStata i bardzo dobry mecz lewego obrońcy Legii, który po raz kolejny pokazał, że zasługuje na przedłużenie kontraktu. Co ważne, zarząd klubu docenił jego postawę w ostatnich meczach i jest szansa, że Rocha zostanie przy Łazienkowskiej na przyszły sezon, o ile wyrazi na to zgodę.

Bartosz Slisz 7 (7,19). Pierwsza połowa dość przeciętna, udane interwencje w defensywie przeplatał niedokładnymi zagraniami, zresztą w pierwszej połowie to gospodarze w środku pola zdecydowanie częściej posiadali piłkę. Po zmianie stron zagrał znakomicie, zdominował niemal w pojedynkę środkową strefę boiska, pomagając zarówno obrońcom w defensywie, jak i piłkarzom ofensywnym w rozgrywaniu piłki. Oba celne strzały legionistów były autorstwa Slisza, pierwszy mocny z rzutu wolnego, drugi, kąśliwy w sam róg bramki, oba sprawiły mnóstwo problemów Kuciakowi. Gdyby w pierwszej połowie zagrał tak, jak w drugiej, byłby niekwestionowanym królem meczu, a tak poprzestaniemy na pochwałach za drugą część meczu i ocenieniu jego występu jako naprawdę dobry.

Radosław Cielemęcki 4 (5,85). W pierwszej połowie rzadko bywał przy piłce, prezentował się z nią przy nodze nieźle, dwa razy dobrze ją wyprowadził, raz rozrzucił na skrzydło. Po zmianie stron niestety notował już jedną stratę po drugiej. Największy jednak zarzut wobec debiutanta dotyczy gry w defensywie, poza bieganiem w niezbyt zresztą imponującym tempie, nie pomagał kolegom w obronie i nie odzyskał nawet jednej piłki grając niemal cały mecz. Wydaje nam się, że lepiej zaprezentowałby się na bardziej ofensywnej pozycji. W każdym razie w środowym debiucie wypadł na tej pozycji słabo, co zresztą potwierdzają również statystyki. Okazja do rehabilitacji dla juniora nastąpi już w niedzielę. Kiedy ma zacząć zbierać doświadczenie, jak nie w takich meczach, gdy Legia ma już zapewniony mistrzowski tytuł?

Paweł Wszołek 7 (7,26). Jako jedyny spośród piłkarzy ofensywnych zdał w środę egzamin i zagrał naprawdę dobry mecz. Słabsze miał tylko pierwsze dwadzieścia minut, gdy głównie tracił piłkę, potem jednak do końca meczu był głównym motorem akcji mistrzów Polski. Znakomicie przyjmował piłkę pod kryciem, sporo miał akcji skrzydłem i dośrodkowań, stworzył kolegom kilka niezłych okazji, mógł mieć też dwie asysty - jedną po kapitalnym dograniu do Włodarczyka, drugą przy strzale Slisza, wywalczył też jeden rzut rożny. Dobry mecz Wszołka, który mimo lekko sparingowej atmosfery tego meczu poważnie i profesjonalnie podszedł do swoich obowiązków. W ostatnim meczu nie zagra, dostaje wolne, by odpocząć i przygotować się jak najlepiej do następnego sezonu.

Piotr Pyrdoł 3 (4,53). O Pyrdole nie można już mówić jako o bardzo młodym zawodniku - w jego wieku Maciej Rybus, Ariel Borysiuk, Michał Żyro i kilku innych było już od dłuższego czasu podstawowymi graczami Legii, młodszy od niego Michał Karbownik ma pewne miejsce w pierwszym składzie, a równolatek byłego ełkaesiaka, Bartosz Slisz, coraz bardziej się do niego zbliża. Zimowy nabytek Legii ma też już jakieś doświadczenie Ekstraklasowe nabyte jesienią w Łodzi. Tym smutniejsze jest to, że dostawszy szansę w Gdańsku nie potrafił jej kompletnie wykorzystać. Mnóstwo piłek stracił, zaledwie raz udało mu się przedryblować rywala, nie przypominamy sobie ani jednego podania mogącego przyczynić się do skonstruowania groźnej ofensywnej akcji, nie oddał też ani jednego celnego strzału. Najlepszą jego akcją był znakomity powrót do obrony na początku drugiej połowy i odebranie piłki rywalowi przed własnym polem karnym. Nie dziwi nas, że opuścił boisko jako pierwszy, bo zaprezentował się bardzo słabo. Okazję do rehabilitacji z pewnością będzie miał w niedzielę, gdzie oczekujemy od niego znacznie lepszego występu.

Mateusz Cholewiak 4 (4,58). Zdecydowanie więcej oczekiwaliśmy od doświadczonego skrzydłowego Legii, który niestety poziomem gry dostroił się legijnych młodzieżowców, a przecież grywał już przy Łazienkowskiej w pierwszym składzie. Bardzo słabą miał zwłaszcza pierwszą połowę, gdy poza jedną dobrą interwencją w obronie nie przypominamy sobie ani jednego udanego zagrania, za to sporo akcji zepsutych, w tym najdogodniejszą po dobrym podaniu Luisa Rochy. Nieco lepiej było po zmianie stron, Cholewiak był mocno zaangażowany w grę obronną, miał kilka dobrych interwencji, ale z przodu jakości niestety brakowało. Poza niezłym przyjmowaniem piłki pod kryciem zapamiętaliśmy głównie dwa bardzo niecelne strzały w końcówce meczu, zwłaszcza ten w doliczonym czasie gry, gdy mógł podać i stworzyć stuprocentową sytuację kolegom. Słabo w środę zaprezentował się były piłkarz Śląska.

Maciej Rosołek 4 (5,25). Całkiem przyzwoicie zaprezentował się w pierwszej części meczu, nie wyczekiwał na piłki w polu karnym, ale szukał gry, był ruchliwy, kilka razy dobrze odegrał kolegom z pierwszej piłki, nieźle radził sobie w przyjmowaniu piłki pod kryciem, wywalczył jeden rzut rożny i dwa razy przydał się we własnym polu karnym przy stałych fragmentach gry. Niestety po zmianie stron zniknął kompletnie z pola widzenia i nie możemy o jego grze powiedzieć nic pozytywnego. Kiepsko wygląda statystyka, który nie oddaje nawet jednego strzału. Generalnie był to słaby występ Rosołka, choć w odróżnieniu od pozostałych młodych ofensywnych piłkarzy pokazał kilka udanych zagrań.

Szymon Włodarczyk 3 (5,13). Ze wszystkich młodych legionistów to po Włodarczyku było najbardziej widać przepaść między piłką juniorską i seniorską. Przez ponad pół godziny gry syn zasłużonego dla Legii „Nędzy” dotknął ledwie sześć razy piłkę i tylko dwa razy ją podał. Zaczął nieźle, od wywalczenia rzutu wolnego, dwie minuty później niestety zrewanżował się gdańszczanom pod własną bramką dając im najgroźniejszy stały fragment gry w meczu. Raz zaledwie przyjął piłkę pod kryciem, a do tego zmarnował kapitalną okazję po idealnym podaniu Wszołka przenosząc piłkę z bliska wysoko nad bramką, co rzecz jasna starszym kibicom przyniosło pewne skojarzenia. Najniższa nota od InStatu i słaby występ siedemnastolatka. Przed nim dużo pracy i zbierania doświadczeń na seniorskim poziomie. Pierwsza okazja do poprawy już w najbliższą niedzielę.

William Remy (6,17) i Ariel Mosór (5,52) grali zbyt krótko, by ich oceniać.

Najlepszym legionistą środowego meczu według Czytelników był Paweł Wszołek, nam natomiast najbardziej zaimponował bardzo aktywny Luis Rocha, który wraz z resztą obrońców znakomicie zatrzymał parę zawsze groźnych napastników Lechii.

Oceń zawodników

Głosowanie zostało zakończone!

7.26 Paweł Wszołek

7.19 Bartosz Slisz

6.78 Luis Rocha

6.64 Radosław Cierzniak

6.57 Mateusz Wieteska

6.17 William Remy

6.1 Inaki Astiz

5.85 Radosław Cielemęcki

5.65 Paweł Stolarski

5.52 Ariel Mosór

5.25 Maciej Rosołek

5.13 Szymon Włodarczyk

4.58 Mateusz Cholewiak

4.53 Piotr Pyrdoł

Komentarze (15)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał brygady
  • 1 / 0
Wydaje mi się, że właśnie ze względu na łatwość operowania piłką warto, aby Astiz zagrał w duecie ze Sliszem w środku pomocy. Wtedy Cielemęcki mógłby zagrać w przodzie.
Pyrdoł natomiast, wobec nieobecności Wszołka, mógłby dostać szansę na rehabilitację na prawym skrzydle, gdzie głównie grał przed przyjściem do Legii. Chociaż zastanawiam się nad tym czy na przykład nie można by było spróbować Niskiego na prawej pomocy?
Porucznik
  • 1 / 0
A ja bym zaproponował Astiz-Mosór na stoperach i Wieteska, a potem Remy na pomocy.
Generał brygady
  • 0 / 0
Yorick

Masz rację, Astiz i Mosór znają się dobrze z Dwójki. Nie ma co rozbijać duetu, który dobrze się rozumie.
Porucznik
  • 2 / 2
Uważam, że ocena ogólna za grę jest za wysoka (a zwykle uważam, że jest za niska). Mecz był słaby, przeciwnik był bardzo słaby i słabo zmotywowany, mi wychodzi ocena 3 albo 4. Na pewno był to gorszy mecz Legii niż np. porażka z Górnikiem czy z Cracovią w PP. Obrońcy OK, ale też j.w. poprawka na drużynę przeciwnika i jej stopień motywacji. Dałbym im oceny o 1 niższe, w tym Rochy za b. głupią kartkę. Tak samo młodym dałbym oceny o oczko niższe, bo tyle pokazali. Na plus na pewno Wszołek i Slisz. Włodarczyk słabo, z oceną 3 się zgadzam, ale plusik za zgubienie obrońcy.
Generał brygady
  • 4 / 0
"zmarnował kapitalną okazję po idealnym podaniu Wszołka przenosząc piłkę z bliska wysoko nad bramką, co rzecz jasna starszym kibicom przyniosło pewne skojarzenia"

Qrva - jestem już starszym kibicem

WTF - kiedy to się zdążyło zadziać?!...

Ale fakt faktem - jak zobaczyłem co odwalił młody Nędza przed oczami stanął mi jego tatuś, który "otwierał oczy niedowiarkom" i udowadniał, że żadna sytuacja nie jest zbyt prosta i absolutnie każdą można zmarnować

No, ale za bramkę w Kurniku dozgonny szacun...
Generał brygady
  • 2 / 0
Wydaje mi się, że przekleństwem Nędzy stało się odejście Saganowskiego. Razem tworzyli duet, od którego lepszy był tylko Żurawski-Frankowski. Włodar sprawdzał się dobrze jako zawodnik schodzący ze skrzydła, cofający się do drugiej linii. Miał dobre wejście do Kadry, strzelając gola chyba USA, jeśli dobrze pamiętam. Moim zdaniem Janas zbyt szybko go skreślił.
Problem zaczął się gdy odszedł Sagan i kolejne okienka były popisem nieudolności(Klatt, Gottwald) lub pecha(Elton - dobry piłkarsko napastnik, ale ze słabą głową), w poszukiwaniach odpowiedniego snajpera. Cały ciężar formacji napadu spoczął na Włodarczyku, a to było po prostu ponad jego możliwości. I tak moim zdaniem robił to, do czego nas przyzwyczaił - strzelał po 10 goli na sezon. I to ważnych bramek. Moim zdaniem inaczej wyglądałaby efektywność Włodara, gdyby nie kolejne, fatalne transfery do napadu Legii po odejściu Saganowskiego. Nie usprawiedliwiam Nędzy z przestrzelonych setek, ale mam też szacunek za jego zaangażowanie i wkład w grę oraz ówczesne sukcesy Legii.

Wierzę, że młody Włodar przebije dokonania ojca, ale i senior moim zdaniem nie ma się czego wstydzić.
Generał brygady
  • 3 / 0
Dużo racji jest w tym co piszesz,

Troszkę się z niego naigrywając doceniam, że mimo partolenia sytuacji 100% potrafił strzelać czasem z niczego, a często były to bramki niezmiernie istotne...
Generał brygady
  • 3 / 0
ArtiQ

Tak też odczytałem Twoją wypowiedź. :-) Myślę, że jak zauważyłeś, było we Włodarczyku coś takiego, że z jednej strony łapaliśmy się za głowy, rwaliśmy włosy z głowy, a z drugiej można sobie tylko wyobrazić co by było bez jego zaangażowania, ważnych bramek. Czekaliśmy na różne asy, a chłopak po prostu robił swoje tak jak umiał. :-) Poza tym, wydaje mi się, że to gość, którego po prostu się nie da nie lubić - Władeczek po prostu :-D
A tyle osób się krzywiło na wieść że zagra Astiz. Zagrał i zrobił swoje.
Marszałek Polski
  • 2 / 0
Ja się krzywiłem przed meczem ale tylko trochę - jakzobaczyłem zestaw stoperów. Alew trakcie meczu się stopniowo coraz bardziej odkrzywiałem. Miła niespodzianka.
Generał brygady
  • 3 / 0
Ja też się krzywiłem, ale nie dlatego, że nie wierzę w Inakiego czy go nie lubię - po prostu widziałem już wiele razy jak gra i na co go stać

Nie widziałem natomiast na oczy młodego Mosóra i jego wolałem ujrzeć w pierwszej "11", tym bardziej, że nie prędko nadarzy się okazja bezkarnej gry o pietruszkę na najwyższym szczeblu rozgrywek,

Pewnie najwcześniej na 3-4 kolejki przed końcem kolejnego sezonu...
Generał brygady
  • 2 / 0
Ja liczyłem też, że Mosór zagra więcej. Grał w parze z Inakim w rezerwach i miałem nadzieję, że wystąpi u boku Hiszpana również w Ekstraklasie, od początku. Może w meczu z Pogonią się to zdarzy?
Po prostu czasu nie oszuka, każdy z nas ma do niego wielki szacunek za jego wkład w wyniki Legii na przestrzeni lat. W tym meczu zagrał dobrze, ale tylko i wyłącznie dlatego że mecz był prowadzony własnie w tempie dla oldboyów. Inaki ma dalej mentalne umiejętności ustawiania się, czytania gry czy nawet potrafi dobrze krótko podać, natomiast w poważnym meczu o stawkę kiedy musiałby wykonać kilka sprintów z napastnikiem przeciwnika skończyło by się to dla nas katastrofą. W takim meczu właśnie Mosór z nim w parze mógłby dużo się nauczyć, zobaczył by jak grają bez parametrów fizycznych można mądrze ustawiając się i przesuwając grać w środku obrony.
Marszałek Polski
  • 2 / 0
Inaki po przegranym sezonie 2007/8 powiedział coś w stylu "nie wyjadę stąd dopóki nie zdobędę z "egią mistrzostwa Polski". Kozacka deklaracja, którą pamietam i którą zamienił w czyn. A trzeba było chwilke popracować, bo do 2013. Czyli pięć lat. W międzysczasie dwa drugie i dwa trzecie miejsca.
Marszałek Polski
  • 2 / 0
Korekta - ten tekst padł w 2011 roku:
"To pana czwarty sezon w Legii. Nie chce pan zmienić środowiska?

- Nie wyjadę stąd, dopóki nie zdobędziemy mistrzostwa."
Także i tak wielkie dzięki Panie Kolego:)