+22 291 19 16 1916energia.pl

Oficjalny Partner Legii Warszawa

Finanse Legii – część 3: Rozliczenie

Marcin Żuk

Źródło: Legia.Net

21-04-2018 / 09:50

(akt. 04-01-2019 / 13:11)

We wrześniu na łamach Legia.Net pojawiły się dwa obszerne teksty dotyczące sytuacji finansowej Legii po zakończeniu roku obrotowego 2016/2017. Było to ryzykowne choćby dlatego, że w tym czasie sam klub nie miał pewnie zatwierdzonych sprawozdań za ten okres. Na szczęście można było skorzystać z wywiadów jakich udzielili Maciej Wandzel i Dariusza Mioduski, odnoszących się do finansów klubu, jak również z danych zawartych w raporcie Ernst & Young „Ekstraklasa piłkarskiego biznesu 2017”. Potem można było dodać do tego własną wiedzę i z tych rozrzuconych puzzli spróbować ułożyć jakiś zrozumiały dla zwykłego kibica obrazek. Ostatnio klub upublicznił swój raport, więc mamy podstawę do rozliczenia się z tych analiz. Wniosek? Jest się czym chwalić, bo odchylenia nie okazały się znaczące, a co najważniejsze żadna z liczb zawartych raporcie nie przewraca zaprezentowanych w materiale wniosków.

Przychody
Było:

„W roku obrotowym 2012 Legia miała przychody 66 milionów. W tamtych czasach wydawało się, że to dużo, ale przyszedł nieznany szerzej Leśnodorski i wykorzystując mniej lub bardziej oczywiste rezerwy wprowadził je na poziom 100 milionów:
- 104 mln zł w okresie 2013/2014,
- 100 mln zł w 2014/2015,
- 121 mln zł w 2015/2016,
- 233 mln zł w 2016/2017.”

Jest:

Kwoty się zgadzają. Przychody z działalności podstawowej w roku obrotowym 2016/2017 wyniosły 233,2 mln zł. Ich struktura też się zgadza. Najważniejszym źródłem były wpływy z UEFA za udział w rozgrywkach Ligi Mistrzów – 117 mln zł. Inne przychody:


- 34 mln zł – sprzedaż biletów i karnetów (według sprawozdania klubu sprzedano wówczas 11 839 karnetów całorocznych oraz na rundę rewanżową, 9 960 karnetów na rundę mistrzowską, a także 34 589 kart kibica);
- 27,5 mln zł – reklama i sponsorzy (my podaliśmy przybliżoną kwotę 25 mln zł);
- 22 mln zł – wynajem lóż (według sprawozdania klubu skomercjalizowano 37 z 39 dostępnych lóż biznesowych, zorganizowano ok. 100 konferencji oraz imprez komercyjnych, a także ok. 650 "mniejszych spotkań w lożach");
- 16 mln zł – sprzedaż praw telewizyjnych w Polsce;
- 16,5 mln zł – pozostałe przychody, w tym głównie sprzedaż detaliczna w sklepie i za pośrednictwem Internetu. 

Koszty
Było:

Koszty działalności podstawowej określiliśmy na 186 mln zł w relacji do 141 mln zł rok wcześniej.

Jest:

Koszty działalności podstawowej w roku obrotowym 2016/2017 wyniosły w rzeczywistości 189,4 mln zł. Trafność ich struktury trudno porównać, ponieważ nasza była bardziej szczegółowa, a sprawozdanie spółki nie uwzględnia podziału na koszty rodzajowe. Mimo to liczby do siebie pasują. Zgodnie ze sprawozdaniem klubu największym kosztem w Legii są wynagrodzenia, które wyniosły 101 mln zł. My opierając się na raporcie E&Y podaliśmy kwotę 60 mln zł jako budżet wynagrodzeń piłkarzy. „Z tego 15 milionów stanowiły premie za Ligę Mistrzów i w mniejszym stopniu za mistrzostwo Polski (…). Oznacza to, że resztę (45 milionów) stanowiły wynagrodzenia stałe - pensja bazowa, wyjściówki, ale również jednorazowe wypłaty dla piłkarzy, którzy przyszli do Legii bez kontraktu, czyli bez konieczności płacenia ich poprzednim klubom.” Dochodzą do tego wynagrodzenia sztabów szkoleniowych Besnika Hasiego i Jacka Magiery, które oszacowaliśmy na około 15 mln zł. Reszta to wynagrodzenia pozostałych pracowników. Według sprawozdania inne istotne grupy kosztów to usługi obce (38 mln zł) oraz amortyzacja (16 mln zł).


Koszty w roku 2016/2017 wzrosły w porównaniu z rokiem poprzednim o 48,4 mln zł, podczas gdy my ten wzrost oszacowaliśmy na około 45 milionów. Główne źródła wzrostu podane w materiale wrześniowym były następujące:


- 12 mln zł - wzrost wynagrodzeń stałych (jest to kwota sprowadzająca się głównie do różnicy  pomiędzy budżetem na płace zawodników przychodzących i odchodzących);
- 5 mln zł - odprawa dla ekipy Hasiego;
- 11,5 mln zł - premie dla zawodników i sztabu szkoleniowego za Ligę Mistrzów;
- 6 mln zł – amortyzacja (w rzeczywistości 4 mln zł);
- 2,5 mln zł - koszty sprzedaży i marketingu (w rzeczywistości 5,4 mln zł);
- 1,5 mln zł - wartość sprzedanych towarów (w rzeczywistości 1,9 mln zł);
- 9,9 mln zł – pozostałe (w rzeczywistości 8,4 mln zł; są to koszty logistyki meczów wyjazdowych, organizacji meczów domowych w związku z pucharami, koszty różne, w tym ogólnego zarządu i inne).


Wynik ze sprzedaży
Było:

Wynik ze sprzedaży (różnica między przychodami i kosztami działalności podstawowej)  określiliśmy na 48 mln zł w relacji do straty w wysokości 19 mln zł rok wcześniej.

Jest:

Rzeczywisty wynik ze sprzedaży w roku 2016/2017 wyniósł 43,8 mln zł.

EBIT
Było:

Bardzo ważnym źródłem przychodów Legii jest działalność transferowa. Żeby zrównoważyć budżet efekty tej działalności powinny być dodatnie. Dodając do tego inne zdarzenia zachodzące w spółce otrzymujemy wynik operacyjny (tzw. EBIT). My ten EBIT oszacowaliśmy na 83 mln zł.  

Jest:

Rzeczywisty EBIT w roku 2016/2017 wyniósł 75 mln zł.


EBITDA
Było:


We wrześniu napisaliśmy: „Jako że EBIT po stronie kosztowej uwzględnia amortyzację, która nie jest wydatkiem, bardzo ceniony przez analityków jest wskaźnik EBITDA, który pokazuje nie tylko rentowność firmy, ale i zdolność do generowania gotówki. Można mieć ujemny wynik, a dobrze żyć przy wysokiej amortyzacji i braku inwestycji. Żeby policzyć EBITDA, wystarczy EBIT powiększyć o amortyzację. (…) W „złotym” sezonie 2016/2017 EBITDA musiał sięgnąć 100 milionów złotych. To jest ogromna kwota, która w polskiej piłce może się już nie pojawić.” Według nas EBITDA miał wynieść 99 mln zł.  

Jest:

Rzeczywisty EBITDA w roku 2016/2017 to 91 mln zł.

Gotówka
Było:

We wrześniu napisaliśmy: „W listopadzie 2016 r. każdy z nas wiedział, że na koniec sezonu na koncie Legii zostanie 3-4 miliony euro plus ewentualne wpływy z transferów” – powiedział Wandzel w wywiadzie dla „Wirtualnej Polski” z 4 lipca 2017 r. „Na koniec zostanie jakieś 15-20 milionów” – powiedział Leśnodorski w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” z 13 kwietnia. Skierowałem w tej sprawie pytanie do klubu, ale ten na razie milczy. Moim zdaniem podane liczby trzeba zmniejszyć choćby z tego względu, że nie wiemy, do jakich zdarzeń doszło w klubie po ich odejściu. Zakładam ostrożnie, że w rok bieżący Legia weszła z 8 milionami płynnych aktywów, czyli dwukrotnie mniejszymi niż szacunki byłych właścicieli.”


Jest:

Okazuje się, że szacunki byłych właścicieli były prawidłowe. Środki pieniężne na 30 czerwca 2017 r. wyniosły 14,6 mln zł.


Tyle porównanie, ale dodajmy jeszcze kilka danych bilansowych, których z oczywistych względów nie byliśmy w stanie we wrześniu oszacować.

Kapitały własne
Dzięki wysokiemu zyskowi netto (66 mln zł) Legia ma znowu dodatnie kapitały własne. Ich wartość w ostatnich latach była następująca:
- 2,9 mln zł na 30.06.2014 r.,
- 0,5 mln zł na 30.06.2015 r.,
- minus 17 mln zł na 30.06.2016 r.,
- 30 mln zł na 30.06.2017 r.

Dla porównania łączne aktywa Legii wynoszą 104 mln zł.

Zadłużenie
Około 20 mln zł majątku ma pokrycie w pożyczkach, z czego 11 mln zł to pożyczka od „Skarbca” zaciągnięta w 2015 roku oraz 9 mln zł to zobowiązanie wobec jednostki powiązanej. Dodatkowo Legia miała 30.06.2017 r. około 32 mln zł zobowiązań krótkoterminowych (z terminem spłaty do 1 roku). Dla porównania łączna kwota najważniejszych aktywów obrotowych wynosi 46 mln zł, w tym zapasy 8 mln zł, należności 23 mln zł i środki pieniężne 15 mln zł, co w świecie finansów oznacza, że relacja między majątkiem obrotowym, a zobowiązaniami krótkoterminowymi jest w miarę bezpieczna (46 do 32).

Wnioski
Sytuacja finansowa Legii na 30 czerwca 2017 r. była dobra. Nie tak wspaniała, jakbyśmy sobie życzyli po romansie z Ligą Mistrzów, ale po prostu - dobra. 14,6 milionów gotówki na koncie, brak długu od ITI, zdrowa struktura źródeł finansowania, bezpieczne wskaźniki płynności wynikające z bilansu. Nic, tylko brać się do pracy i rozwijać firmę według własnych zasad – wymienić ludzi, zmienić procesy, spojrzeć krytycznie w koszty, szukać nowych sponsorów i nowych sposobów generowania przychodów. Do pełni szczęścia zabrakło większej „poduszki” finansowej z Ligi Mistrzów, która zabezpieczyłaby spółkę na wypadek niekorzystnych zdarzeń w przyszłości, ewentualnie stanowiłaby wkład w budowę ośrodka i inne inwestycje. Byłoby wtedy łatwiej.


Nie udało się z przyczyn różnych – obiektywnych (spłata ITI i innych długów, zwiększone koszty organizacji związane z Ligą Mistrzów, nagrody dla piłkarzy i trenerów za sukces), jak również tych wynikających z błędnych decyzji (odprawa dla ekipy Besnika Hasiego, nieudane transfery w okresie zimowym). Błędy można usprawiedliwić (choćby skupieniem uwagi na konflikcie wewnętrznym) albo lepić z nich naboje i strzelać. Jedni bronią, drudzy strzelają – jak w życiu. W sferę emocji nie ma sensu ingerować tym bardziej, że notowania czasów przeszłych potrafią zmieniać się w zależności od aktualnych wyników drużyny. I to też jest normalne w dziedzinie, w której najważniejsza jest tabela rozgrywek.       

Co czeka Legię w obecnym sezonie?
Krótko: będzie gorzej, ponieważ zespół nie stanął na wysokości zadania i przegrał z Astaną i Tyraspolem. W efekcie będą niższe przychody (100-110 mln zł), co przy kosztach na poziomie 130-140 mln zł (może nawet więcej) skutkuje stratą. Brak fazy grupowej to nie tylko mniejsze wpływy od UEFA, ale też negatywny wpływ na inne źródła zarobku. We wrześniu napisaliśmy: „żeby to wszystko hulało, trzeba mieć wyniki. Każdy z rodzajów przychodów w mniejszym lub większym stopniu zależy od wyników - w najmniejszym stopniu wynajem powierzchni i organizacja imprez, w większym handel, reklama i sponsorzy, w jeszcze większym wpływy z dnia meczowego i krajowych praw telewizyjnych, a już wprost od wyników zależą przychody z europejskich pucharów.” I to się sprawdza: nie słyszymy o nowych umowach sponsorskich, stadion nie zmienił nazwy, a frekwencja jest niższa, bo zespół przez cały sezon prezentuje się przeciętnie. We wrześniu zwolniono Jacka Magierę, w kwietniu Romeo Jozaka, którego zastąpił asystent, a teraz trwa konkurs na trenera, w którym będziemy pokładać nadzieje na postęp. Jego pierwszym celem będzie oczywiście awans do fazy grupowej Ligi Europy. Tam jest nasze miejsce i tam jest nasze kilkadziesiąt milionów, po które nie dojechaliśmy w tym roku.


Klub w trudnych czasach sobie radzi, m.in. tnie koszty. Na szczęście nie słyszymy o opóźnieniach w wypłatach. Trwa proces licencyjny, którego wyniki poznamy w maju. Legia dostanie licencję, bo jeśli licencję przez lata dostawał Ruch Chorzów, to oczywiste jest, że od tej pory dostawać ją będą wszyscy… Nie wiemy tego, ale Legia prawdopodobnie musi pożyczać pieniądze, skoro w zimie nie wygenerowała znaczącej gotówki z transferów. Być może uda się latem, bo na przykład zaczął dobrze grać Sebastian Szymański i coraz lepiej prezentuje się Michał Pazdan. Ujemny wynik finansowy wydaje się jednak nieunikniony, w efekcie spadną kapitały własne, będzie więcej zobowiązań, ale jeden rok można tak przetrwać. W kolejnym roku (2018/2019) ważny będzie jego początek (batalia piłkarzy o fazę grupową europejskich pucharów), a jeszcze ważniejszy koniec, czyli batalia prezesa o jak najwięcej pieniędzy z nowego rozdania TV. Z jednej strony jest kilku chętnych, a z drugiej wierzyć się nie chce, żeby ktoś chciał płacić za Ekstraklasę znacząco więcej niż dotychczas. Ale może zapłaci. Ten przetarg jest ekstremalnie ważny, bo strategicznym priorytetem Legii powinno być uniezależnienie się od pucharów. Tak duży organizm nie może po prostu żyć na krawędzi, od jednej kampanii sierpniowej do kolejnej. 


Jeśli ktoś jest ciekawy, to teksty można znaleźć pod następującymi linkami:


- Finanse Legii część 1 - Gdzie są pieniądze z Ligi Mistrzów


- Finanse Legii część 2 - Legia potrzebuje kapitału

Komentarze (38)

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Domyślny awatar Sierżant
  • 0 / 0
Czyli co w Chorzowie złodzieje już zbankrutowali i nas czeka to samo? Kibice powinni być przeciwni jeździe po bandzie. Nie może tak być ze klub piłkarski jedzie na krawędzi w taki sposób. Niech to co się stało z Ruchem będzie dla nas przestępca. Tam narobiło długu na 45 milionów. Zgroza
~Mlynow
  • 0 / 0
Jakiś czy temu czytałem artykuł,że jak Legia awansuje do LM dwa razy pod rząd to wzrasta dług ITI o 20ml ,więc dwa razy trzeba się zastanowić czy się opłacało Mioduskiemu awansować i stracić nie małych pieniędzy.Do tego premie,kontrakty,koszty ,moim zdaniem DM wybrał świadomie mniejsze zło i startuje od zera.
"5 mln zł - odprawa dla ekipy Hasiego"
Przecież Żewłak i Leśny opowiadali, że Hasi zrzekł się góry pieniędzy i wziął odprawy bodajże 250-350 tysi euro.
To ilu dr.alban miał pomagierów, że ci wzięli 3.5mln złoty odprawy...
~Axen
  • 2 / 0
To była ściema Żewłaka i Leśnego
~dvd
  • 1 / 0
Ładnie leśny szalał żeby nie zimowa wyprz to bylibyśmy na minusie mimo awansu do LM
~Raster
  • 0 / 3
Ciekawe czy otrzymamy licencje bo pewnie dług operacyjny wzrosnie do 80-90 mln
Nie, nie dostaniemy. Ruch to jedynie wyjątek,który już nas nie dotyczy...
PS teraz Leśny dla niektórych jest prawie jak Bóg, a wcześniej pewni ci sami pisali o nim vel Koralik, Bredzisław itp. Też Mioduski jest be, a jak jakimś cudem we wrześniu będzie LM czego wykluczyć się nie da choć szansę to pewnie z 15% to ciekawe co wtedy napiszą.
Tak naprawdę skład mamy niezły, tylko potrzebny fachowiec z mocnym charakterem i twardą ręką na trenejro, ze 2 wzmocnienia i tyle. Sezonu gorszego pod względem punktów trudno sobie wyobrazić.
A jak będzie "LM we wrześniu" to i Mioduski będzie super :)
~A
  • 0 / 5
Ha ha ha we wrzesniu LM. Co ty bierzesz człowieku ha ha ha. We wrzesniu to bedzie po pucharach bo w lipcu bedzie lanie od kazachów lub armencow w 1/264 pucharu UEFA. W sumie to Legia powinna startowac juz w maju do tych rozgrywek jako najslabszy zespół ogórów.
~dr
  • 0 / 0
Jest połowa sierpnia. To nadal mam czekać na tą wrześniową LM czy już mogę sobie odpuścić?
Gdyby nie Leśnodorski to moglibyśmy pomarzyć o LM i dobrych meczach w LE. Mówicie o zbędnym ryzyku? spoczko teraz odpadamy z Tyraspolem i to wam pasuje mówicie? Wolicie stabilny klub, ale dostają wpier.. od amatorów z Mołdawii? Prosze bardzo
Żeby mieć wyniki trzeba zainwestować. Lepsi piłkarze i trener fachowiec. Reszta przyjdzie sama.
No już Cupiał zainwestował. Wojciechowski zainwestował.
Tak samo skończyłoby się inwestowanie Leśnego.
Przecież to on zostawił w spadku Loczkowi Legię bez napastnika z kontraktami Chukwu, Necida, Jędzy, Sadiku itp.
Nie Bronię Mioduskiego bo ma sporo za uszami. Popełnił błędy, zobaczymy czy wyciągnie z nich wnioski (jakiego trenera zatrudni).
Tylko że on jeszcze nic nie przegrał, choć wiele wskazuje że przegra Mistrza w tym sezonie. Leśny zrobił majstersztyk z całym szacunkiem dla niego i jego wyników. Ale żył przez klika lat ponad stan, na koniec sprzedał najlepszych wziął 20 baniek i co złego to nie ja :)
"Tylko że on jeszcze nic nie przegrał" fakt dadi, europuchary w tym sezonie to nic :) I odnośnie Leśnodorskiego... Wszystko pięknie ale po pierwsze primo ultimo - Mioduski go zatrudnił i na tym się kończy historia złego Leśnego,który bądź co bądź był mniejszościowym udziałowcem w tej spółce.
Domyślny awatar Porucznik
  • 0 / 0
Podsumowując - liczby są za Leśnym. Sytuacja finansowa klubu była dobra, gablota z trofeami pełna. Teraz zobaczymy jak sobie poradzi korpo-mistrz Mioduski. Już wiadomo, że na razie gorzej. Życie to nie Power Point. Mnóstwo takich korpo-mistrzów jak on przekonanych o swej nieomylności spotkałem. Tacy poza korpo nic zdziałać nie potrafią. Zaletą Leśnego była pokora - uczył się i słuchał ludzi a nie ciągle wymądrzał.
~Lesny Dziadek
  • 0 / 2
W ten sposob mozna zbilansowac firme, ale nie klub pilkarski, na ktory trzeba miec kase, jak na kosztowne hobby. Pisanie o zarabianiu na futbolu jest pomylka. ,,Szymanskiego i Pazdana mozna sprzedac, bo zaczeli lepiej grac...,,. To nie jest warzywniak, gdzie kapuste, czy kalafiora, pieknie przystrojone ktos kupi za pare zlotych i jest ok. Piszemy lub mowimy o klubie pilkarskim, z wieloletnia tradycja.To jest MARKA, ktora przynosi przychody, ale nie dochod. Jezeli ktos mysli, ze na Legii zarobi, obudzi sie z reka w nocniku. Od siebie napisze - niech spada na szczaw i mirabelki. Tu trzeba powaznego sponsora, z kasa. Ale po ostatnich kompromitacjach, tylko ,,gluchy i slepy,, zainwestuje w zle zarzadzany klub. Tu jest problem i to jest do poprawienia panie prezesie. Dla nas -
kibicow Legii nie ma znaczenia, kto bedzie sternikiem klubu (nazwiska nic maja znaczenia). Wazne jest, zeby mial i serce, i rozum. I kase - swoja lub sponsorow. Bo dosc tego zasciankowego myslenia o zwojowaniu Europy burakiem cukrowym... Z wuja maki, gdy mlyn nieczynny....???
Macie zobrazowane ile Mioduski musi dołożyć żeby dopiąć budżet.Minimum 30mln złotych inaczej Legia mogłaby nie dostać licencji na nowy sezon.
Do tego doprowadził leśnodorski,który żył mocno ponad stan.Brał pożyczki.Zimą 2017 gdy Mioduski wycofał się z działalności on dawał bardzo wysokie kontrakty dla chukwu,Necida czy jędrzejczyka mimo iż nie miał żadnego zabezpieczenia finansowego. Wielu zapomina,że Bredzisław był tylko nastawiony na sukces i wiedział kiedy się zwinąć. Wiedział,ze to co zostawi to już nie jego problem. Odszedł w chwale z walizką 20milionów w ręku za sprzedanie udziałów.Tylko pogratulować "Wielkiemu" legioniście troski o klub.Teraz te miliony może inwestować w esport i inne przyjemności.
I tutaj należy pamiętać,że tego "wielkiego" legionistę sprowadził do Legii Mioduski.
Nikt nie odbierze mu tego co osiągnął z Legią.Gdyby był w minionym roku awans do fazy grupowej minimum Ligi Europy(a to był obowiązek grając z Sheriffem) to nie byłoby żadnej dziury w budżecie.Byłoby 18mln złotych od Uefy+ przychody z 3meczów domowych u siebie.Taki klub jak Legia nie może opierać budżetu o szczęście(losowanie).Dlatego od nowego sezonu będą mieli umowe sponorską z silną linią lotniczą,która zagwarantuje te dodatkowe 4-5mln euro.Jestem spokojny,że Mioduski sobie poradzi.
~Lesny Dziadek
  • 0 / 2
Gratuluje optymizmu. Niestety jest on nieuzasadniony. Patrzac na dzialalnosc obecnego prezesa nie ma zadnych podstaw do jakichkolwiek dobrych mysli. Ale moze i czyms nie wiemy...oby...Ps. Lesny mial mnostwo szczescia, ale w temacie prowadzenia klubu pilkarskiego, niewiele roznil sie od obecnego prezesa...Jechalo i jedzie totalna amatorszczyzna. Podsumujmy - Od Celticu do Romeo, radosna tworczosc, okraszona radoscia kobyly lejacej na blache...
~
  • 1 / 0
No ja też tu szału nie widzę. Po ogromnym zastrzyku z LM nic nie zostało. 15 mln w kasie to śmiech na sali, za to można zapłacić wszystkim piłkarzom ze 3 pensje, kto wie może nawet gdyby Legia Sheriff przeszła to i tak pewnie musiałby się Mioduski lekko zadłużyć, bo kasa z UEFA tak szybko nie przychodzi. Były prezes sprzedał cały atak Legii, przytulił 117 mln z LM i nie zostawił Mioduskiemu nic na inwestycje ani na wzmocnienia. Fakt, że tak dużo poszło na spłatę długów (rata od ITI to nawet nie połowa z tego co poszło) oznacza, że latami Leśnodorski jechał po bandzie żyjąc ponad stan, a wystarczyło to tylko żeby z kosztami na ok 190 mln zł przeganiać Jagiellonię o 2 punkty czy ze 141 mln Piasta o 3 punkty (gdzie te drużyny wydają ok. 20-25 mln max). A jak widać jakieś pożyczki nadal są i klub na zero nie jest. Przecież to są wyniki i decyzje na poziomie Janusza piłkarskiego biznesu. Gdyby nie upadek Wisły Kraków (=nie ma żadnego poważnego rywala w lidze który potrafi seryjnie wygrywać po 5 meczów z rzędu) i reforma Platiniego (nie wpadamy od razu na jakieś Schalke czy inny Tottenham z którymi jak pokazał Ajax mamy takie same szanse jak 15 lat temu jak nie mniejsze) to patrzylibyście na niego jak na Miklasa, Kosmalę czy Zygo. Wszystko zostało przejedzone, drużyna sportowo mocno osłabiona, a na dodatek Bogusław zostawił znacznie wyższe koszty stałe pozostawiając Darkowi znacznie mniejszy margines błędu niż sam miał.
Autor napisał: "Nie udało się z przyczyn różnych – obiektywnych (spłata ITI"

Panie "obiektywny" autorze, koń by się uśmiał, ponieważ spłata ITI mogła poczekać spokojnie na dogodniejszy czas. Prezes stulecia, "jedziemy po bandzie", kto nie ryzykuje nie pije szampana" uczynił to tylko po to, by wyczyścić własną hipotekę i Wandzla.
Dogodniejszy czas niż po awansie do LM to..?
~AndyW
  • 0 / 1
Spłata ITI? Ciekawy zwrot. O spłacie ITI słyszymy... no właśnie nie wiadomo, najstarsi górale nie pamiętają. Oklepany frazes usprawiedliwiający wydrenowanie klubu z pieniędzy. Tylko spłata i spłata. Założę się, że spłacać będziemy do 2050. Widać w klubie sami filantropi i dobre dusze, Mioduski, Leśny, wszyscy tylko do biznesu dokładają i spłacają.
~Prawnik stojący z boku
  • 0 / 0
Dobry menedżer ekstra kasę wkłada w ekstra inwestycje na przyszłość, a nie wydaje na pierdoły.
~AndyW jak się coś kupuje to trzeba w końcu zapłacić rachunek. Takie jest życie.
ale dlaczego spłata ITI jest z budżetu klubu tego nie rozumiem gość kupił klub i zapłacił za niego z pieniędzy tego właśnie klubu a w przypadku sprzedaży na tą chwilę 104miliony idą dla Właściciela to bez sens skoro klub sam się spłacił czemu pieniądze mają iść dla Mioduskiego skoro on nic nie włożył a chce wyjąć
~Andrzej Legia
  • 0 / 1
Czy jednym słowem Legia przegra PP i skonczy sezon na 4 miejscu to zbankrutujemy? Brawo Mioduski&Leśniodorski&Wendzel jestescie żałosni
Leśnodorski to był idealny Prezes dla Legii .Szkoda,że jego drogi z Mioduskim się przecieły,ale to wszystko popsuło się gdy przyszedł Wandzel to on namieszał między nimi.Pamiętam jak Leśny świeżo po wzięciu kredytu dogadał się w 3minuty z Linettym(tacy wielcy wychowankowie Amiki) i chciał wysłać do Poznania 1,5mln euro w jednej racie.Mioduski też to zaakceptował ,ale wtedy Wandzel (jego przyjaciel z Poznania) zaczął prosić Bogusia żeby tego nie robił bo oni tego nie wytrzymają nerwowo.
Może nie idealny ale wg mnie z Mioduskim mogli stworzyć duet na lata w kontekście zarządzania.
Domyślny awatar Chorąży
  • 0 / 0
http ://ujeb.se/KXANu Polecam
Domyślny awatar Chorąży
  • 2 / 0
I zaraz się zacznie wojna polsko-polska . To wina Miodka, nie to wina Leśnego............
I tego szczerze nie ogarniam... Tzn rozumiem narzekania.. ale dziś już chyba wszyscy powinni ogarnąć,że łatwo się mówi "można lepiej" a trudniej to "lepiej" wprowadzić unikając rażących błędów.
Domyślny awatar Chorąży
  • 1 / 0
Po fakcie, to każdy jest mądry. Najlepsi są tzw dziennikarze (znafcy futbolu), potrafią wymienić błędy , pokazać co gdzie poszło nie tak, a przed faktem, to który z tzw analityków wskazywał błędy? Tak to ja też bym umiał być tzw. dziennikarzem
Byczek ale nie uważasz,że to ich praca..? Przecież w większości przypadków płacą im za klikalność etc a nie za "fachowość",za którą moglibyśmy ich cenić. Za o wiele większą patologię uznaję "pracę",na którą miały wpływ relację między np autorem a stroną,o której się pisze. Podobnie w kontekście zatrudnianych "ekspertów" najczęściej w osobach byłych piłkarzy.. Kowala nie brali,bo był ekspertem a dlatego,że jako osoba przykuwał uwagę swoimi "eksperckimi" wypowiedziami. Tak samo jest z Hajto. Mimo wszystko uważam,że nawet tam znajdzie się jakiś procent treści przydatnej w prowadzeniu klubu :)
Domyślny awatar Chorąży
  • 0 / 0
Pewnie masz rację. To tylko net, napisałem to na dużym uogólnieniu ;)
A nie można tak po prostu streścić w stylu... Sukcesy kosztują równie dużo, co związane z nimi ryzyko? :)