Koszykówka: Półfinał nie dla Legii

Logo Legia.Net

Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.Net

12-05-2019 / 15:00

(akt. 12-05-2019 / 15:27)

W piątym meczu ćwierćfinałowej rywalizacji między Arką Gdynia, a Legią Warszawa lepsi okazali się koszykarze z Trójmiasta, którzy wygrali 94:75 i w półfinale zmierzą się z Anwilem Włocławek. Rewelacyjne zawody rozegrał MVP sezonu zasadniczego James Florence zdobywając 35 punktów.

Na zwycięzcę piątego pojedynku między Legią Warszawa i Arką Gdynia w półfinale czekał już mistrz Polski Anwil Włocławek, który 3:0 pokonał Stal Ostrów Wielkopolski.

Oba zespoły niedzielny pojedynek rozpoczęły nerwowo od nieskutecznych akcji, ale wreszcie po cierpliwym długim rozegraniu za 3 trafił z rogu Bartłomiej Wołoszyn, jednak po stronie Legii od razu odpowiedział trafieniem trzypunktowym Michał Kołodziej. Obrona Arki do samego początku była dużo agresywniejsza. Jakuba Karolaka nie odstępował na krok Deividas Dulkys i przy każdym jego kontakcie z piłką, do lidera Legi szło podwojenie. Kiedy problemy mieli najlepsi zawodnicy "Wojskowych" w ostatnich spotkaniach, ciężar zdobywania punktów wzięli na swoje barki Kołodziej i Rusłan Patiejew. Jednak szybsza gra Arki pozwoliła gospodarzom wyjść na prowadzenie 9:7. Od początku widać było ciężar gatunkowy tego spotkania i oba zespoły grały chaotyczniej niż w poprzednich spotkaniach, co powodowało liczne straty i dużą ilość nieskutecznych akcji. Legia nie jest tak skuteczna w Gdyni jak na Bemowie, ale pomimo to po 7 minutach gry „Wojskowi” prowadzili 13:11. Legioniści doskonale wykorzystują akcje backdoor przy agresywnym nacisku obrony gospodarzy. Niestety w końcówce Legia grająca bardzo wysokim składem, kiedy na parkiecie jednocześnie przebywali: Adam Linowski, Patryk Nowerski i Keanu Pinder dała rozpędzić się rozgrywającym gospodarzy i po trójce Jamesa Florence’a na zakończenie kwarty było 20:17 dla Arki. 

Druga ćwiartka zaczęła się kiepsko dla Legii od serii punktowej gospodarzy 7:0. Dalej problemy rzutowe miał Karolak, który miał 0/5 z gry i rytm w ataku „Wojskowych” był zaburzony. Dokładając do tego liczne proste straty i dużo lepszą obronę Arki wynik i tak nie prezentował się najgorzej. Niemoc Legii przerwał Kołodziej trafiając zza łuku, ale kolejne dobre akcje w obronie i trafiane rzuty przez podopiecznych trenera Przemysława Frasunkiewicza pozwoliło im wrócić do swojego stylu gry. Po trafieniu trzypunktowym Krzystofa Szubargi prowadzenie gospodarzy urosło do 12 punktów, a weteran w barwach Arki miał na swoim koncie aż 10 „oczek”. Kiedy legioniści z wielkim trudem zniwelowali nieznacznie straty, ciężar gry wziął na siebie Florence i zdobywając 9 punktów z rzędu, wyprowadził Arkę na prowadzenie 44:26. W dalszych minutach legioniści zdobywali punkty wyłącznie z linii rzutów wolnych, a Florence, który uzbierał na swoim koncie 20 pkt., przy wsparciu Wołoszyna powiększył prowadzenie swoje drużyny do 20 „oczek”. Przy problemach ofensywnych Legii i braku punktów z gry do przerwy na tablicy wyników było 55:35.

W drugiej kwarcie agresywna obrona gospodarzy stała na bardzo wysokim poziomie, czego dowodem jest brak punktów i 0/5 z gry Karolaka, który nie istniał w pierwszej połowie nękany przez Dulkysa. Z dobrej defensywy wynikała lepsza gra w ataku Arki, która zaczęł grać taką koszykówkę do jakiej przyzwyczaiła kibiców w tym sezonie, a kiedy na wyższy poziom wszedł najpierw Szubarga, a potem Florence to prowadzenie Gdynian było nie zagrożone.

Rewelacyjnie drugą połowę zaczął Florence, szybko zdobywając trzy punkty po rzucie zza łuku i trzy na linii rzutów osobistych i było aż 61:37. Jednak w grze Legię utrzymywał najlepszy w niedzielę w ekipie trenera Tane Spaseva - Filip Matczak. Po jego kilku akcja prowadzenie gospodarzy zmalało do 19 „oczek”. Kiedy wreszcie po sześciu niecelnych rzutach, za trzy trafił Karolak Legia przegrywała 46:61 na 16 minut przed końcem. Niestety w kolejnych minutach pod koszem dominował Marcus Ginyard zdobywając 5 punktów z rzędu. W końcówce wreszcie legioniści zaczęli lepiej bronić, a gospodarze zaczęli grać z większą nonszalancją i po celnej trójce Mariusza Konopatzkiego oraz osobistych Karolaka straty zmalały do 12 punktów. Dobra gra w końcówce kwarty Konopatzkiego i przede wszystkim Keanu Pindera pozwoliła Legii zmniejszyć straty i wygrać tę część meczu 24:14.

Przy 10 punktowej stracie ostatnia odsłona ponownie zaczęła się nerwowo dla obu stron i po dwóch minutach czwartej kwarty swoje piąte przewinienie wykluczające z dalszej gry złapał center gospodarzy Adam Łapeta, po celnych osobistych Sebastiana Kowalczyka, było tylko 71:63, ale trudnym trafieniem za 3 odpowiedział Wołoszyn. Kiedy wydawało się, że legioniści mogą jeszcze postraszyć gospodarzy ponownie zza łuku trafił Florence, a w kolejnych minutach pod koszem zaczął dominować wprowadzony za Łapetę Robert Upshaw. Pomimo kilku zrywów legionistów w końcówce meczu, przy tak dobrej dyspozycji MVP sezonu zasadniczego, który rzucił aż 35 punktów, prowadzenie Arki było niezagrożone i mecz zakończył się wynikiem 94:75. Ostatecznie to podopieczni trenera Frasunkiewicza zmierzą się już w czwartek w półfinale EBL z Anwilem Włocławek, a Legia po udanym sezonie zasadniczym była bliska sprawienia ogromnej sensacji w playoffach, niestety młodym koszykarzom z Warszawy w końcówce zabrakło argumentów, aby wyeliminować naszpikowaną gwiazdami Arkę.

Arka Gdynia - Legia Warszawa 94:75

(20:17, 35:18, 14:24, 25:16)

Arka: James Florence 35 pkt. 2 zb. 4 as., Bartłomiej Wołoszyn 13 pkt. 4 zb. 1 as., Krzysztof Szubarga 12 pkt. 2 zb. 3 as., Marcus Ginyard 11 pkt. 5 zb., Robert Upshaw 9 pkt. 4 zb., Josh Bostic 7 pkt. 7 zb. 4 as., Marcel Ponitka 3 pkt. 1 zb., Dariusz Wyka 2 pkt. 3 zb., Adam Łapeta 2 pkt. 5 fl., Deividas Dulkys 0 pkt. 1 zb. 2 as. 3 str., Grzegorz Kamiński 0 pkt. 1 zb., Jakub Garbacz 0 pkt.

Legia: Filip Matczak 17 pkt. 3 zb. 2 as., Sebastian Kowalczyk 15 pkt. 4 zb. 1 as. 6 str., Keanu Pinder 14 pkt. 6 zb., Jakub Karolak 13 pkt. 8 zb. 1 as., Michał Kołodziej 8 pkt. 5 zb., Mariusz Konopatzki 6 pkt., Rusłan Patiejew 2 pkt. 2 zb. 2 as., Adam Linowski 0 pkt. 2 as., Patryk Nowerski 0 pkt. 3 zb., Jorge Bilbao 0 pkt., Michał Kucharski 0 pkt., Jakub Sadowski 0 pkt.

Komentarze (8)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Z tą kadra i tak osiągnęli sukces
Generał dywizji
  • 0 / 0
Czego nie można powiedzieć o ich kolegach klubowych.
Trudno, przez chwilę pojawiła się szansa na coś więcej a jak wiadomo apetyt rośnie w miarę jedzenia. To była świetna przygoda, a dla graczy pewnie najlepsze doświadczenie. Brawo nasi! Mimo wszystko zrobili 200% więcej niż ktokolwiek, łącznie z ekspertami, od nich wymagał.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Jedni robią więcej, inni robią mniej; nic w przyrodzie nie ginie.
Generał dywizji
  • 0 / 0
♪ ♫ ♬♪ ♫ ♬♪ ♫ ♬♪ ♫ ♬♪ ♫ ♬
Życiowy bilans szczęść i nieszczęść
Musi w efekcie wyjść na zero.
Szczęście to jakby w pewnym sensie
Początek nieszczęść jest dopiero.
Klęska przedtaktem bywa szczęścia,
Trud nieraz kończy się karierą,
Lecz i niekiedy po Austerlitz
Dość często zdarza się Waterloo.
To tylko dodam, że Legia wszystkie zwycięstwa w play-off odniosła we własnej hali.
Zatem receptą na sukces w play-off za rok jest zajęcie w sezonie zasadniczym jak najwyższego miejsca, żeby w jak największej liczbie meczów w drabince na każdym kolejnym szczeblu mieć przewagę meczów u siebie.
Najlepiej jakby to były miejsca 1-4.
Generał dywizji
  • 0 / 0
Nieszczęścia chodzą parami.
Też mi to przyszło do głowy...
Na pocieszenie, ja i moja ekipa swój mecz w kosza wygraliśmy dziś :-)