Koszykówka: Zwycięstwo po nerwowej końcówce

Logo Legia.Net

Michał Grzegorczyk

Źródło: Legia.Net

29-09-2020 / 20:32

(akt. 30-09-2020 / 09:01)

Legia Warszawa po ogromnych emocjach pokonuje przed własną publicznością PGE Spójnię Stargard 77:73. Spotkanie od samego początku było bardzo wyrównane, ale to skuteczne akcje najlepszego na boisku Michała Sokołowskiego przesądziły o wygranej "Zielonych Kanonierów".

fot. Maciej Biały i Jacek Prondzynski

We wtorek legioniści na Bemowie walczyli o 5 zwycięstwo w tym sezonie, podejmując na własnym parkiecie Spójnię Stargard, w której barwach występuje doskonale znany warszawskiej publiczności Filip Matczak. Po prawie dwóch minutach gry pierwsze punkty w tym spotkaniu zdobył Ricky Tarrant. Z kolei zdobycz punktową po stronie Legii, rzutem za trzy punkty, otworzył Michał Sokołowski, który po chwili podwoił swoją zdobycz punktową trafiając trzy rzuty osobiste. „Sokół” ponownie dobrze wszedł w mecz i w pierwszych 5 minutach zdobył 8 „oczek”. Głównie dzięki jego bardzo dobrej postawie gospodarze prowadzili 11:5. Jednak po bronionej stronie parkietu Legioniści mieli problem z powstrzymywaniem wspomnianego wcześniej Tarranta, który zdobył 11 z 12 punktów Spójni w pierwszych 7 minutach meczu. Po zmianach w składzie Legii, w drugiej części pierwszej kwarty, gra Legii zupełnie się posypała. Legioniści popełnili aż 6 strat i długo nie mogli zdobyć punktów z gry, niemoc strzelecką „Wojskowych” przełamał dopiero w końcówce Jamel Morris, ale podobnym trafieniem z drugiej strony odpowiedział Mateusz Kostrzewski i po 10 minutach był remis po 15.

Drugą kwartę legioniście rozpoczęli od ładnej dwójkowej akcji duetu Sokołowski-Morris. Oba zespoły mocno walczyły w obronie i miały duże problemy z egzekucją zagrywek ofensywnych. W tych ciężkich warunkach na początku lepiej spisywali się podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego i po pierwszych 3,5 minutach tej odsłony Legia prowadziła 10:0, między innymi dzięki dwóm celnym trójkom Dariusza Wyki. Niemoc strzelecką Spójni przerwał dopiero ładną akcją pod koszem Kostrzewski, a po chwili trafieniem za 3 punkty straty zmniejszył Raymond Cowells, a po kolejnych dwóch skutecznych kontratakcha Kostrzewskiego i serii punktowej 9:0, w 1,5 minuty, goście przegywali zaledwie jednym "oczkiem". Po przerwie na żądanie dla trenera Kamińskiego, Kostrzewski zanotował akcję 2+1 wyprowadzając gości na prowadzenie 27:25. Wreszcie na niespełna 3 minuty przed przerwą punkty dla Legii ładną penetracją zdobył Morris. W pierwszej połowie zupełnie nieobecny był Justin Bibbins. Amerykański rozgrywający nie zdobył punktu z gry (0/4) oraz popełnił 4 straty. "Wojskowi" popełniali za dużo strat, aż 12 i nie potrafili utrzymać odpowiedniego rytmu gry przez całą kwartę i podobnie jak w pierwszej odsłonie tak i w drugiej zdecydowanie przegrywali drugą część kwarty. Ostatnie 6 minut przed przerwą legioniści w fatalnym stylu przegrali 15:2 i w konsekwencji schodzili na przerwę przegrywając 27:30. W pierwszej połowię taktyczny pojedynek między dwoma bardzo doświadczonymi polskimi szkoleniowcami wygrał Jacek Winnicki.

Po zmianie stron oglądaliśmy zupełnie inne spotkanie. Już w pierwszej akcji drugiej połowy, Jakub Karolak doprowadził do remisu trafieniem zza łuku. Legia zdecydowanie poprawiła skuteczność, a oba zespoły dużo lepiej egzekwowały zagrywki ofensywne. Zdobycze punktowe znacznie wzrosły, a „Zieloni Kanonierzy” mieli problemy pod koszem z powstrzymywaniem dynamicznych podkoszowych gości Mateusza Kostrzewskiego i Baylee Steele’a. Wreszcie po 2,5 minutach drugiej połowy swoje pierwsze punkty z gry zdobył Bibbins wyprowadzając Legię na prowadzenie. W kolejnych minutach koszykarze z Warszawy grali bardzo zespołowo i efektownie. W ataku błyszczeli Earla Watson, Karolaka, Sokołowski oraz Bibins i w połowie trzeciej kwarty Legia prowadziłą 8 „oczkami”. Problemy ofensywne Spójni przerwał sprytną akcją Tomasz Śnieg, ale po chwili popełnił przewinienie niesportowe na Bibbinsie. Goście próbowali ograniczyć Legię obroną strefową, ale po trójce Morrisa i punktach spod kosza Wyki było 54:42. Legioniści w 7 minut tej ćwiartki zdobyli tyle samo punktów co w pierwszej połowie i po bardzo dobrej kwarcie -  wygranej 34:20, Legia prowadziła przed ostatnią odsłoną 61:50.

Czwartą kwartę to goście zaczęli od trzech celnych trójek amerykańskich obwodowych i po niespełna półtorej minucie tej odsłony, prowadzenie Legii zmalało do 2 „oczek”. Legia ponownie wróciła do stylu gry z pierwszej połowy, gdzie każda akcja była bardzo nerwowa. W 34 minucie meczu mieliśmy remis po 61, a legioniści pierwsze punkty w czwartej kwarcie zdobyli dopiero chwilę później po wjeździe Bibbinsa, który przerwał 11 punktowy run gości. W następnej akcji piłkę w swoje ręce wziął Sokołowski i siłowa akcją powiększył prowadzenie Legii do 4 „oczek”, by po chwili pięknie obsłużyć podaniem Wykę, który efektownym wsadem doprowadził do wyniku 67:61. Po trójce Bibbinsa Legia odskoczyła na 7 „oczek”, ale w kolejnych akcjach trener Winnicki obniżył skład i gospodarze ponownie mieli problemy ze zdobywaniem punktów. Po celnej trójce Kostrzewskiego, a potem skutecznej akcji pod koszem Tarranta i dwóch celnych osobistych Śniega na 1,5 minuty przed końcem było 71:70 i mieliśmy bardzo nerwową końcówkę. W ostatniej minucie przy jednopunktowym prowadzeniu na linię rzutów osobistych powędrował Sokołowski, który wykorzystał tylko jedną z dwóch prób. Na szczęście piłkę w ataku zebrał Wyka i Sokołowski podwyższył przewagę Legii do 4 „oczek”. Podopieczni trenera Winnickiego nie poddawali się i po bardzo szybko trafionej trójce Cowelsa znowu było tylko 74:73, tym razem na linii rzutów wolnych perfekcyjny był Sokołowski i „Wojskowi” wygrali,  po bardzo wyrównanym spotkaniu, 77:74 odnosząc tym samym piąte zwycięstwo w tym sezonie.

Legia Warszawa – PGE Spójnia Stargards 77:73 (15:15, 12:15, 34:20, 16:23)

Legia: Michał Sokołowski 22 pkt. 4 zb. 5 as., Justin Bibbins 19 pkt. 1 zb. 7 as. 4 prz. 4 str., Jakub Karolak 12 pkt. 4 zb. 1 as. 4 str., Dariusz Wyka 10 pkt. 9 zb., Jamel Morris 10 pkt. 3 zb. 1 as. 4 str., Earl Watson 4 pkt. 6 zb. 1 as., Adam Linowski 0 pkt. 2 as., Grzegorz Kamiński 0 pkt. 1 zb., Grzegorz Kulka 0 pkt. 1 zb., Mariusz Konopatzki 0 pkt, Benjamin Didier-Urbaniak-, Przemysław Kuźkow-

Spójnia: Mateusz Kostrzewski 21 pkt. 7 zb. 4 str., Ricky Tarrant 18 pkt. 6 zb. 4 as., Raymonds Cowels III 16 pkt. 4 zb. 2 as. 3 prz. 3 str., Baylee Steele 8 pkt. 7 zb., Tomasz Śnieg 6 pkt. 3 zb. 3 as., Kacper Młynarski 3 pkt. 2 zb., Omari Gudul 1 pkt. 6 zb. 1 as., Filip Matczak 0 pkt. 4 zb. 7 as., Filip Siewruk-, Piotr Potap-, Szymon Walczak-

Komentarze (24)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Gratulacje dla koszykarzy
Dziękuję w imieniu koszykarzy.
Nie napisałeś czy chodzi Ci tylko o tych z artykułu ;)
Choć to bardzo prawdopodobne :-)
Pleciesz koszyki?
Generał broni
  • 0 / 0
Nick zobowiązuje - chyba z wikliny wyplata :D
Grywam w koszykówkę, no przecież nie napisałem, niedopowiedzenie za niedopowiedzenie ;)

Starczy plecenia adronów i trzy po trzy na dziś ;)
Chorąży
  • 0 / 0
zeby L3 byla tez taka twierdza , brawo panowie!!!!
Generał broni
  • 0 / 0
U siebie 5:0, zobaczymy, jak się zaczną serie wyjazdowe.
Jeden wyjazd już był, ale to pierwsze koty za płoty, no i nie z byle kim...
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Wygląda na toże po okresie burzy coś się w legijnym koszu odradza.
Cieszy. Fajnie byłoby miec kilka znaczących sekcji.
Jaosobiście marzę o hokeju... nawet był taki czas że "się działo"...
Ostatnio coś nie poszło z hokejem, chociaż bardzo próbowali...
Dziękuję w imieniu koszykarzy.
Nie napisałeś czy chodzi Ci tylko o tych z artykułu ;)
Te podziękowania to wyżej miały być :-)
Generał broni
  • 0 / 0
Brawo, panowie - lider w stolicy, kto by się spodziewał :) Szkoda, że Sokół niedługo odleci :(
Generał brygady
  • 0 / 0
Brawo Panowie, niech ta seria trwa. Apetyt rośnie w miarę jedzenia, chcemy więcej :)
Coraz lepiej. Mamy lidera.
No nareszcie jakiś wynik na styku ;) już myślałem, że wszystkich będą lać różnica 20 pkt ;) żarcik.
Gratki panowie, świetny początek ligi !
Nie no, to byłoby nudne ;)
Super, co najmniej do jutra Legia jest liderem
~mietek
  • 0 / 0
Nie spodziewałem się takiego wyniku po pierwszych dwóch kwartach, których się nie dało oglądać (dlatego przestałem). Skuteczność obu drużyn w tym okresie dramatycznie słaba, podwórkowe błędy u jednych i drugich. A tu potem niespodzianka.
No znakomita trzecia kwarta, brawo!
Brawo! :)
Bardzo fajnie, zapowiada się ciekawy i owocny sezon.
Coraz lepiej, coraz lepiej.
Ciekawe czy oglądali finały Konferencji NBA?
Brawo, brawo. Gratulacje