Liga Mistrzów, Bundesliga, dziewięć trofeów. Oto Filip Mladenović

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

01-07-2020 / 22:39

(akt. 02-07-2020 / 16:02)

Kibic Crvenej Zvezdy, a więc z Aleksandarem Vukoviciem nie będzie miał łatwo. Na pewno zdecydowanie lepiej, niż z Ricardo Sa Pinto w Belgradzie. W Polsce kojarzony z dobrymi dośrodkowaniami i dwucyfrową liczbą żółtych kartek. W Białorusi z dwóch goli strzelonych Romie.

Stało się to, o czym informowaliśmy od kilku tygodni. Filip Mladenović został zawodnikiem Legii Warszawa. Lewy obrońca nie przedłużył wygasającego 30 czerwca kontraktu z Lechią i zdecydował się na przenosiny do stolicy Polski. Zapraszamy do zapoznania się z sylwetką nowego piłkarza "Wojskowych".

Początki, spotkanie z Vesoviciem i Sa Pinto

Filip Mladenović urodził się 15 sierpnia 1991 roku w serbskim Cacaku. To właśnie w tym mieście rozpoczął przygodę z futbolem. Jest wychowankiem lokalnego Boracu, w której pierwsze kroki z piłką stawiali też m.in. Lazar Marković (w przeszłości reprezentował Liverpool, a obecnie – Partizan) oraz Darko Lazović (Hellas Verona). Do kadry pierwszego zespołu dołączył w 2010 roku.

Dwa lata później trafił do jednego z najsłynniejszych klubów w kraju – Crvenej zvezdy Belgrad. Z kim się tam spotkał? Z obecnym obrońcą Legii, Marko Vesoviciem. Praktycznie przez półtora roku, jeden i drugi regularnie pojawiali się na boisku. Bardzo często występowali w wyjściowym składzie. „Veso” grał jako prawy obrońca lub pomocnik, a Mladenović pełnił rolę lewego obrońcy.

- Czy dzieci w stolicy Serbii też dzielą się na kibiców jednej i drugiej drużyny? Tak, toczą o to bezustanne wojny przy grze na podwórkach, ulicach, w szkołach. Zresztą tak samo jest u dorosłych. To jest bardzo silnie zakorzeniona tradycja. Mamy tak z trenerem Vukoviciem. Zawsze mnie trochę prowokujemówił w rozmowie z nami Vesović. Reprezentant Czarnogóry będzie miał zatem wsparcie Mladenovicia w kibicowskich dyskusjach ze szkoleniowcem Aleksandarem Vukoviciem, który kiedyś grał dla Partizanu.

Nowy piłkarz Legii rozegrał dla Crvenej łącznie 60 meczów, w których strzelił dwa gole i miał dwie asysty, obejrzał również dziesięć żółtych kartek. Co ciekawe, przez trzy miesiące zarówno „Veso” jak i „Mlada” byli w Belgradzie prowadzeni przez Ricardo Sa Pinto. I jak pamiętamy z jednego z meczów Lechia - Legia (doszło do starcia brata Mladenovicia z Sa Pinto), nie rozstali się dobrych stosunkach i nie będą w nich pozostawać.

Dość często, jeszcze podczas treningów w Belgradzie, Portugalczyk nazywał Mladenovicia "Fabio". Trener wymyślił ten pseudonim, bo po pierwszych zajęcach stwierdził, że 28-latek przypomina mu Fabio Coentrao, czyli podłącza się do ofensywy, lecz za mało pracuje w obronie. Gdy spotkali się w Liege, to prezes Standardu przekazał Mladenoviciowi, że brakuje dla niego miejsca w składzie. Pewnego dnia zawodnik i trener natrafili na siebie w siłowni, ale Sa Pinto zachowywał się w taki sposób, jakby udawał, że go nie widzi - pisał dwa lata temu "Przegląd Sportowy".

- W Standardzie w ogóle ze mną nie rozmawiał. Nie usłyszałem od niego ani słowa wytłumaczenia, dlaczego nagle przestałem być brany pod uwagę przy ustalaniu składu. To było przykre. Zresztą ten człowiek, prowadząc Crvenę Zvezdę, też nic nie osiągnął. Nie doprowadził nas do mistrzostwa kraju, graliśmy poniżej oczekiwań. Po trzech miesiącach już go nie było w klubie opowiadał Mladenović w rozmowie z "Przeglądem Sportowym".

BATE i Liga Mistrzów

Mladenović opuścił Crvenę w listopadzie 2013 roku. Przez cztery miesiące pozostał bez klubu, aż w marcu 2014 roku związał się z BATE Borysów. Klubem, który świetnie spisywał się w lidze i cztery z rzędu awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Serb miał okazję rywalizować w tym czasie w białoruskim zespole i złapać sporo doświadczenia w europejskich pucharach.

Niemalże z miejsca wywalczył podstawowy skład w BATE. W trakcie gry w Borysowie jego trenerem był Aleksandr Jermakowicz, który 2,5 roku temu został drugim szkoleniowcem CSKA Moskwa. Tuż przed końcem przygody Mladenovicia na Białorusi, nowym trenerem został Oleg Dulub, który aktualnie pełni obowiązki doradcy w Krumkachi.

Serbski obrońca radził sobie w BATE. W pierwszym sezonie (obowiązuje system wiosna-jesień) wystąpił w 28 spotkaniach. Statystyki? Zdobył trzy bramki i miał sześć asyst. Później było równie solidnie. Warto dodać, że 28-latek dwukrotnie rywalizował w Champions League – w 2014 i 2015 roku. Najpierw walczył na boisku z FC Porto, Athletic Bilbao i Szachtarem Donieck. Dwanaście miesięcy później - z Bayerem Leverkusen, AS Roma i FB Barceloną. W fazie grupowej opuścił tylko jedno spotkanie z Athletikiem w Bilbao. Dołożył natomiast olbrzymią cegiełkę do zwycięstwa zwłaszcza z klubem z Rzymu. BATE wygrało u siebie z Romą 3:2, a Mladenović strzelił dwa gole.

Lewy obrońca spędził w Borysowie prawie dwa lata. Przez ten czas zdobył 7 bramek i miał 13 asyst w 78 spotkaniach.

News: Filip Mladenović: Nie chciałbym iść do Sa Pinto

Bundesliga, Standard i Lechia

W styczniu 2016 roku Mladenović podpisał kontrakt z klubem z Bundesligi – FC Koeln. O ile w pierwszym półroczu pojawiał się na murawie dość często, to w drugim sezonie nie grał już tak regularnie. O miejsce w składzie rywalizował m.in. z Jonasem Hectorem i Konstantinem Rauschem. Pierwszy z nich to 43-krotny reprezentant Niemiec, który jest w klubie do dziś. Aktualnie pełni rolę kapitana i gra jako defensywny pomocnik. Rausch od 2018 roku reprezentuje Dynamo Moskwa, a więc klub, w którym gra były piłkarz Legii, Sebastian Szymański.

Mladenović grał w lidze niemieckiej przez rok, w trakcie którego rozegrał 16 meczów (11 w wyjściowym składzie) i wywalczył 2 asysty. Miały one miejsce w spotkaniach z Eintrachtem Frankfurt oraz Schalke.

Następnie zmienił otoczenie i na rok trafił do Standardu Liege na zasadzie transferu definitywnego. Po przejściu do belgijskiego klubu spotkał w szatni Milosa Kosanovicia, który w przeszłości grał dla Cracovii, oraz Orlando Sa, czyli byłego napastnika Legii. Jednym z pomysłodawców zatrudnienia 28-latka był Aleksandar Janković, z którym zawodnik znał się z pracy w Belgradzie. Pod jego wodzą Mladenović zagrał tylko w pięciu spotkaniach belgijskiej ekstraklasy.

Od początku marca do końca 2017 roku ani razu nie pojawił się już na murawie w spotkaniach o stawkę. Nie otrzymał szansy od Jose Jeunechampsa oraz... Sa Pinto. Tamtejsze media spekulowały o możliwym sporze pomiędzy piłkarzem a byłym szkoleniowcem. – Nie miałem z nim problemów, za to on miał najwyraźniej problem ze mną. Chodziło o jakieś sprawy z przeszłości, gdy pracowaliśmy razem w Crvenej. Nie rozumiem tego, bo wtedy normalnie u niego grałem – wyjaśniał Mladenović w rozmowie z serwisem sport.trojmiasto.pl, chwilę po tym jak został zawodnikiem Lechii Gdańsk.

Serbski piłkarz odbudował się w ekstraklasie. Wyrósł na jednego z najlepszych obrońców w polskiej lidze. Od początku aż do końca pobytu w Gdańsku był wiodącą postacią w zespole prowadzonym najpierw przez Adama Owena, a potem przez Piotra Stokowca. W trakcie 2,5-letniej kariery w Lechii, Mladenović rozegrał 86 spotkań: strzelił 3 gole i miał 16 asyst. I obejrzał 28 żółtych kartek.

- Ile na wartości traci Lechia bez Filipa Mladenovicia? Nie wiem, na ile jestem wyceniany na Transfermarkcie. Może tyle, haha (obecnie 1,2 mln euro). Nie wiem, naprawdę. Nie umiem oceniać siebie. Mogą to robić zawodnicy albo sztab szkoleniowy. Wiem, że Lechia zostanie w dobrych rękach. I wiem, że sobie beze mnie poradzi – mówił zawodnik w rozmowie z oficjalną stroną klubu z Gdańska (wideo poniżej). 

Dziewięć trofeów, kadra i krótkie podsumowanie

W dotychczasowej karierze piłkarskiej Mladenović wywalczył dziewięć trofeów. Idąc po kolei: z Crveną sięgnął po Puchar Serbii oraz mistrzostwo. Został dwukrotnym mistrzem Białorusi z BATE. W Borysowie dwa razy wywalczył Superpuchar i raz krajowy puchar. W barwach Lechii cieszył się z Superpucharu i Pucharu Polski.

28-latek ma na koncie także 10 występów w reprezentacji Serbii. W dorosłej kadrze zadebiutował w 2012 roku, a po raz ostatni zagrał dla niej siedem miesięcy temu (eliminacje mistrzostw Europy).  - To czołowy lewy obrońca w lidze. Gdyby nie Michał Karbownik, to może byłby nawet najlepszykomentował trener Vuković na konferencji przed meczem z Piastem.

Stołeczny klub zabezpieczył sobie pozycję lewego obrońcy na wypadek transferu Michała Karbownika oraz ewentualnego opuszczenia stolicy przez Luisa Rochę, który nie przedłużył jeszcze kontraktu z legionistami (oprócz podpisania aneksu do końca tego sezonu). Warszawiacy ściągnęli zawodnika ogranego. Takiego, który pokazał jakość na boiskach w Polsce. Wydaje się, że przejście 28-latka to bardzo dobry ruch ze strony Legii.

Statystyki Mladenovicia (bez gry w reprezentacji):

Klub

Przedział czasowy

Mecze

Gole

Asysty

Borak Cacak

lipiec 2010 – grudzień 2011

33

-

1

Crvena zvezda Belgrad

grudzień 2011 – listopad 2013

60

3

2

BATE Borysów

marzec 2014 - styczeń 2016

78

7

13

FC Koeln

styczeń 2016 – styczeń 2017

16

-

2

Standard Liege

styczeń 2017 – styczeń 2018

5

-

-

Lechia Gdańsk

styczeń 2018 – czerwiec 2020

86

3

16

QUIZ Czy pamiętasz tych piłkarzy. Cz. 1.

Komentarze (25)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Generał broni
  • 0 / 0
Z kim się nie przetną drogi Sa Pinto ten ma złe wspomnienia .
Chorąży
  • 0 / 0
Dobry piłkarz z nietypową ilością zębów.
Ma ich zbyt dużo czy zbyt mało?
Generał broni
  • 0 / 0
Spodziewam sie potwierdzenia słów na murawie.
Plutonowy
  • 0 / 0
CV bardzo dobre , ale już mieliśmy niedawno niejakiego Eduardo, z jeszcze lepszym , oby się spalił
Marszałek Polski
  • 1 / 0
W ogóle bez porównania. Nie ten wiek, nie ten moment kariery. Porównanie bez sensu
Generał brygady
  • 0 / 0
Szczerze mówiąc nie wiedziałem, że Mladenović ma tak wielkie pucharowe doświadczenie. A dwie bramki wbite Romie w wygranym meczu Ligi Mistrzów mają swoją wymowę. Tym bardziej warto, że taki piłkarz do nas przyszedł, bo ogranie w pucharach może być na wagę złota.
Generał brygady
  • 0 / 0
*tym bardziej cenne - miało być
Generał brygady
  • 0 / 0
*tym bardziej cenne - miało być
Generał brygady
  • 0 / 0
*tym bardziej cenne - miało być
Generał brygady
  • 3 / 0
*tym bardziej cenne - miało być
Pułkownik
  • 2 / 0
Może wreszcie szukamy zawodników z jakimś doświadczeniem w pucharach?

Bułgarski atleta
@rumcajson
Bohar 50 meczów w europucharach (12 w grupie LM)
Sehic 49 meczów w europucharach (6 w grupie LM)
Mladenovic 32 mecze w europucharach (11 w grupie LM)

Jest tu pewnie schemat #Legia
Generał brygady
  • 1 / 0
Kowal79

To rzeczywiście dobry trop. Jeżeli piłkarz jest sprawdzony dwa sezony z rzędu w polskiej lidze i ma doświadczenia puchorowe, to dlaczego nie? Moim zdaniem np. w przypadku Bohara właśnie to powinno być też ważniejszym kryterium niż wiek, który ma dobry jak na piłkarza, od którego wymagamy jakości w ciągu 2 lat.
Moim zdaniem są piłkarze, głównie młodzi, na których sprzedaży zarabiamy i są piłkarze, którzy przede wszystkim mają "przynieść" pieniądze do klubu swoją grą. Dać jakość i doświadczenie w meczach pucharowych.
Trzeba tylko znaleźć odpowiednie proporcje dla każdej grupy.
Chorąży
  • 0 / 0
ale co miało być cenne, możesz powtórzyć?
Generał brygady
  • 1 / 0
Sorry, bo pisałem w nocy i nie dość, że zamotałem, to jeszcze multikomentarz mi się zrobił. ;-)

Chodziło mi o takie zdanie: "Tym bardziej cenne, że taki piłkarz do nas przyszedł, bo ogranie w pucharach może być na wagę złota." :-)
Witamy w klubie, 3 lata to okazja do wywalczenia 9 kolejnych trofeów, także do roboty :)
Sen o Warszawie.
Właśnie się skończył w TVP1 film o Niemenie.
W finałowej sekwencji - piosenka Sen o Warszawie.
Dziękuję.
Zawodnik, który się nie zatrzymuje, wykonuje najwięcej sprintów w lidze. Na pewno będzie wzmocnieniem.
Podpułkownik
  • 1 / 1
Crvenej, do licha!
Polecam obejrzeć jak w 2015 2x załadował bramy Szczęsnemu w LM. Do takich bramek trzeba mieć charakter i fantazję.
Marszałek Polski
  • 0 / 0
https://www.youtube.com/watch?v=0W4sdDXRwcY&t=1m26s
Marszałek Polski
  • 3 / 0
No to oby z Veso szybko stworzyli duet najlepszych bocznych obrońców w lidze
Oby nie czekał tych 8 miesięcy na Veso i stworzył taki duet szybciej, na przykład ze Stolarskim:P
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Tylko coś Vuko nie widzi tego Stolara. A szkoda bo co wejdzie to minimum solidnie się pokazuje. Jędza też lepiej wypada na stoperze niż boku
~Mieczysław
  • 0 / 0
Na prawą obronę można dać przecież Karbo i będą najlepszą boczną obroną w lidze do powrotu Veso.