Grano dzisiaj, czyli mecze Legii z 18 października – Spotkanie z Realem Madryt

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net

18-10-2021 / 07:30

(akt. 18-10-2021 / 00:19)

Osiemnastego października legioniści rozegrali 19 meczów. Minęło 26 lat od wygranej stołecznego klubu z Blackburn Rovers. Poza tym, tego dnia "Wojskowi" rywalizowali z Realem Madryt na Santiago Bernabeu.

Pięć lat temu legioniści grali z... Realem Madryt, na Santiago Bernabeu. Warszawiacy przegrali na wyjeździe 1:5. Strzelili "Królewskim" jednego gola, wówczas pierwszego w Lidze Mistrzów od dwudziestu lat. Autorem trafienia był Miroslav Radović, który najpierw wywalczył rzut karny, a później pewnie go wykorzystał. Bramki dla rywali zdobywali: Gareth BaleMarco AsensioLucas Vazquez i Alvaro Morata. Padło również trafienie samobójcze, autorstwa Tomasza Jodłowca. Szczegółową relację można przeczytać tutaj. Zdjęcia są dostępne w tym miejscu.

Przegraliśmy wysoko. To nie jest ani łatwa, ani miła sprawa. Mogliśmy strzelić jeszcze dwa gole, mieliśmy okazję. Osobiście, żałuję, że nie strzeliliśmy pierwsi gola. Nie wiadomo jak spotkanie dalej by się potoczyło. Na takim poziomie decydują detale. Skoro mamy spóźnioną reakcję przy takim zawodniku jak Bale, tracimy pięć, sześć metrów. Ponieśliśmy porażkę, lecz będziemy pracować dalej - powiedział trener LegiiJacek Magiera.

Wygrana z mistrzem Anglii

Równo 26 lat temu – w 3. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów - legioniści mierzyli się z Blackburn Rovers, nieoczekiwanym mistrzem Anglii, z gwiazdą i reprezentantem kraju Alanem Shearerem w ataku. Dobrą wiadomością okazał się powrót po chorobie do składu Jerzego Podbrożnego. Natomiast w ligowym spotkaniu z Siarką Tarnobrzeg (7:2) nogę w stawie skokowym skręcił Krzysztof Ratajczyk i jego występ był wykluczony. - Zagramy o zwycięstwo, ale dla Legii nie będzie to mecz ostatniej szansy. Wcale nie jest powiedziane, że Rosenborg wygra u siebie ze Spartakiem – zapowiadał Podbrożny („Przegląd Sportowy”, 201/1995).

To Anglicy byli pod presją, bo przegrali pierwsze dwa spotkania. Dla nich warszawski mecz był o być albo nie być w grze o 1/4 finału. Paweł Janas zagęścił strefę przed bramką Macieja Szczęsnego, obrońcom nakazał skupić się przede wszystkim na Shearerze. Istotną rolę odgrywał Zbigniew Mandziejewicz, który nie odstępował angielskiego napastnika nawet na krok. - W Warszawie sobie nie pograł. To był facet z klasą. Ani razu nie zagrał złośliwie – opowiadał potem Mandziejewicz. To on podał piłkę do Cezarego Kucharskiego w najważniejszej akcji meczu w okolice bocznej linii, ok. 30 m od bramki Blackburn.

Obróciłem się i ze zdziwieniem zobaczyłem, że nie ma żadnego Anglika. Widząc, że mam sporo miejsca, przyspieszyłem. Udało mi się minąć jednego obrońcę [Henninga Berga, późniejszego trenera Legii – przyp. red.], byłem coraz bliżej bramki. Zdecydowałem się na strzał, który na nasze szczęście w ostatniej chwili próbował zablokować Colin Hendry. Piłka odbiła się od jego nogi i poleciała lobem wzdłuż bramki. Nagle, jak spod ziemi, wyskoczył do niej Podbrożny i strzałem głową zdobył zwycięską bramkę – wspominał Kucharski.

Zrewanżowałem się Anglikom za porażkę z Manchesterem United. Wierzę, że za dwa tygodnie powalczymy w Blackburn o remis. Udowodniliśmy, że potrafimy grać równie dobrze głową jak Anglicy. Sutton i Shearer nie byli trudnymi zawodnikami do pilnowania, jak próbowano nam wmówić – komentował na gorąco Marek Jóźwiak („Przegląd Sportowy”, 203/1995). Obrońca legionistów był cichym bohaterem starcia z Blackburn, bo wyprowadził rywali z równowagi, kiedy czekali w tunelu na wyjście na murawę. Po prostu z całej siły uderzył głową w blaszaną ścianę. Huk był niemiłosierny, zrobił jeszcze kilka głupich min, a Anglicy patrzyli i nie dawali wiary. Może niezbyt wyszukany sposób, ale skuteczny. Dwa dni po ograniu mistrzów Anglii legioniści odebrali premie za grę w europejskich pucharach. Po trzech kolejkach Ligi Mistrzów byli wiceliderem, ustępowali jedynie Spartakowi Moskwa, który kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa. I tak było już do końca rywalizacji.

Mecz

Sezon

Strzelcy

Legia Warszawa - Zagłębie Lubin (2:1)

2020/2021

Pekhart II

Real Madryt – Legia Warszawa (5:1)

2016/2017

Radović

Legia Warszawa – Cracovia (3:1)

2015/2016

Nikolić III

ŁKS – Legia Warszawa (0:0)

2008/2009

 

Wisła Płock – Legia Warszawa (2:1)

2003/2004

Svitlica

Legia Warszawa – Valencia CF (1:1)

2001/2002

Karwan

Legia Warszawa – Wisła Kraków (1:1)

2000/2001

Kucharski

Legia Warszawa – Górnik Zabrze (0:1)

1998/1999

Sobczak

Legia Warszawa – Amica Wronki (2:0)

1997/1998

CzykierZeigbo

Legia Warszawa – Blackburn Rovers (1:0)

1995/1996

Podbrożny

Zagłębie Sosnowiec – Legia Warszawa (0:1)

1989/1990

Terlecki

Stal Mielec – Legia Warszawa (1:1)

1986/1987

Iwanicki

Legia Warszawa – Widzew Łódź (0:0)

1980/1981

 

Zagłębie Sosnowiec – Legia Warszawa (1:1)

1972/1973

Stachurski

Wisła Kraków – Legia Warszawa (0:2)

1967/1968

GadochaPieszko

Legia Warszawa – Unia Racibórz (5:0)

1964/1965

Brychczy IV, Żmijewski

Legia Warszawa – Lechia Gdańsk (3:3)

1953

Szymborski II, Janeczek

Legia Warszawa – Śląsk Świętochłowice (2:0)

1936

GburzyńskiŁysakowski

Wisła Kraków – Legia Warszawa (3:1)

1931

Nawrot

Komentarze (6)

Komentarze osób zarejestrowanych pojawiają się w tym artykule automatycznie. Komentarze osób niezalogowanych wyświetlą się po zatwierdzeniu przez moderatora.

Zaloguj się, by móc oceniać komentarze.

Punkty

1063

Ranking miesiąca
#11094
Ranking ogólny
#1094
Taki niezbyt dobry dzień. Podobnie jak nastroje po wczorajszym...
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Nastroje niezmiennie chvjowe - i chyba długo tak będzie :/
Przestań, nawet nie chcę o tym myśleć...
Marszałek Polski
  • 0 / 0
Niezbyt dobry?
Wygrana z mistrzem Anglii (mam jeszcze bilet z tego meczu) i remis z Valencią, to były świetne przeżycia.
A porażka z Realem to zalążek do świetnej reszty sezonu.
OK, Kacza,
tu masz rację, miałem na myśli całokształt tego dnia, czysty bilans. Wiadomo, że te poszczególne wydarzenia są niezwykłe, miałem na myśli ujęcie całościowe. Były takie dni, które, jeśli chodzi o bilans, wyglądały źle, ale dla mnie były fantastyczne, bo akurat miałem okazję (a coraz rzadziej mam) być na Ł3 i obserwować dane spotkanie. Muszę oddać Ci sprawiedliwość. W tym dniu patrzenie wyłącznie przez pryzmat bilansu nie jest właściwe.
Pozdrawiam
Marszałek Polski
  • 0 / 0
8-7-4, bramki 28-20, król strzelców Brychczy.