Ernest Muci 24 lipca

Grano dzisiaj (24.07). Pierwsze gole Muciego i Mięciela

Redaktor Maciej Ziółkowski

Maciej Ziółkowski

Źródło: Legia.Net, Księga Stulecia Legii Warszawa

24.07.2024 06:00

(akt. 22.07.2024 20:31)

Dwudziestego czwartego lipca legioniści grali 9-krotnie. Tego dnia wygrali 4 razy, 3 spotkania zremisowali, a 2 przegrali.

Ostatni raz Legia grała 24 lipca 3 lata temu. Wówczas wygrała u siebie 1:0 z Wisłą Płock na inaugurację ligi. Jedynego gola – pięknego, z 25. metra – strzelił Ernest Muci. Dla Albańczyka było to jednocześnie pierwsze trafienie w barwach "Wojskowych".

– Cieszyłem się z bramki Muciego. Świadomie zdjąłem okulary, biegł w moją stronę, przecierałem oczy, że strzelił takiego gola. On na treningach zdobywał takie bramki. Jestem zadowolony, że zobaczyła to cała Polska, i to w takim meczu, w którym gol dał wygraną. Cieszymy się z jego szczęścia. Widać, że mu zależy – mówił ówczesny szkoleniowiec LegiiCzesław Michniewicz.

– Do momentu wyjścia na boisko w ogóle nie czułem stresu. Nie przyjąłem do siebie myśli, że wychodzę w pierwszym składzie, gram mecz. Może to i dobrze. Gdy wybiegłem na murawę, usłyszałem kibiców skandujących moje imię, od razu coś we mnie ruszyło. Lekki stres się pojawił, ale uważam, że sobie z nim poradziłem – opowiadał Kacper Tobiasz, dla którego był to debiut w pierwszym zespole Legii. Oprócz niego, pierwszy raz w "jedynce" zagrali Maik Nawrocki i Joel Abu Hanna.

PORAŻKA W ELIMINACJACH LM

Minęło 6 lat od pierwszego meczu 2. rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Wówczas legioniści przegrali u siebie 0:2 ze Spartakiem Trnawa po golach dwóch piłkarzy z przeszłością w Ekstraklasie – Erika Grendela (Górnik Zabrze) i Jana Vlasko (Zagłębie Lubin). Fotoreportaże są dostępne TUTAJ

– Nie jest człowiekiem, który chce szukać alibi. Nasi gracze wyglądali w meczu ze Spartakiem tak, jak wyglądali. Mieliśmy problem z wirusem, który sprawił, że wielu zawodników i członków sztabu musiało mierzyć się z gorączką, wymiotami i problemami zdrowotnymi. Straciliśmy wiele piłek, ale jestem dumny, że bez energii, moi gracze chcieli być jak najlepsi. Nie jestem też w stanie zrozumieć, jak rywal nie dostał czerwonej kartki po faulu na Krzysztofie Mączyńskim. Niestety, już wcześniej mieliśmy kłopot z kontuzjami. Wierzymy, że będziemy w stanie walczyć o awans w trakcie rewanżu. Kilkanaście lat temu Liverpool przegrywał z Milanem 0:3 po pierwszej połowie. Chcemy pokazać, że można to powtórzyć. Szanuję wynik i grę Spartaka, ale jesteśmy gotowi, by walczyć o to, by pokonać Słowaków – powiedział po meczu z mistrzem Słowacji Dean Klafurić, ówczesny trener Legii.

W rewanżu "Wojskowi" wygrali 1:0, lecz to nie wystarczyło do awansu do 3. rundy eliminacji Champions League.

THE NEW SAINTS

Dziewięć lat temu legioniści mierzyli się z The New Saints w drugim meczu 2. rundy kwalifikacji do Ligi Mistrzów. W pierwszym spotkaniu "Wojskowi" zwyciężyli 3:1, a w drugim wygrali 1:0 po trafieniu Wladimera Dwaliszwilego. Fotoreportaż jest dostępny TUTAJ. – Przeważaliśmy przez całe spotkanie. Zabrakło nam trochę skuteczności, bo gdybyśmy szybciej trafili do siatki, to grałoby nam się łatwiej. Kibice oczekiwali wyższego wyniku, tak jak my. Jesteśmy rozstawieni w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów, więc do Molde pojedziemy z łatką faworyta. Nie ma co wracać do gier z Rosenborgiem, bo przez rok, wiele w futbolu się zmienia. Myślę, że obecna Legia jest lepsza – wzmocniona i silniejsza przez mistrzostwo – opowiadał Jakub Rzeźniczak

BEZ GOLI

Dziewiętnaście lat temu piłkarze Legii bezbramkowo zremisowali z Arką Gdynia na inaugurację sezonu ligowego 2005/06. Drużyna ze stolicy była wyraźnie lepsza, a w dodatku przez 55 minut grała z przewagą jednego zawodnika. W 35. minucie sędzia usunął z boiska Benjamina Imeha, który kopnął Wojciecha Szalę. "Wojskowi" przez całe spotkanie nie byli w stanie udokumentować przewagi. Gra była zbyt czytelna i niedokładna, a przede wszystkim za wolna. Zdjęcia można pooglądać w TYM MIEJSCU.

Wówczas debiut w lidze miał Łukasz Fabiański. – Posiadaliśmy większą przewagę, gdy składy były wyrównane. Później przeciwnik się cofnął i jeszcze bardziej nastawił na obronę. Nasze akcje były za wolne, żeby się temu przeciwstawić – powiedział ówczesny trener Legii, Jacek Zieliński.

PUCHAR UEFA, POŻEGNANIE PISZA

Dwudziestego czwartego lipca 1996 roku "Wojskowych" czekał drugi mecz z Jeunesse Esch w eliminacjach Pucharu UEFA. W pierwszym spotkaniu Legia wygrała 4:2. Zgodnie z oczekiwaniami drużyna z Łazienkowskiej bez problemu wygrała też w rewanżu, tym razem 3:0. Mecz zszedł na drugi plan wobec pożegnania z Leszkiem Piszem. O mało nie uczcił ostatniego występu strzeleniem gola. Minutę przed opuszczeniem murawy minimalnie chybił z rzutu wolnego. Kiedy opuszczał boisko, a była 65. minuta spotkania, 3000 kibiców zgromadzonych na stadionie gromkimi brawami podziękowało mu za 10 lat gry przy Łazienkowskiej.

– Wiadomo, że trochę jest żal. Któregoś dnia drogi musiały się rozejść. Taka jest kolej rzeczy. Wyjechałem jako ostatni. Wyczekałem do końca. Większość moich kolegów opuściła Legię wcześniej. Patrzyłem na to i w końcu też zrezygnowałem. Kto wie, czy za rok nie wrócę? – mówił na odchodne Pisz ("Przegląd Sportowy", 146/1996). W innych okolicznościach zapewne żegnano by go z pompą, wręczono kwiaty, pamiątkowe odznaczenia. Ale atmosfera w tamtym czasie temu nie sprzyjała, bo nikt nie był pewny jutra.

SUPERPUCHAR

Dokładnie 30 lat temu drużyna z Łazienkowskiej sięgnęła po kolejne trofeum. W upalne popołudnie na stadionie w Płocku zdobyła drugi w historii Superpuchar. Słońce tak doskwierało piłkarzom, że postanowili urządzić sobie ostre strzelanie. Kibice, których przyszło zaledwie 5000, zobaczyli 10 bramek. Sześć z nich zdobyli legioniści i Pisz mógł odebrać z rąk Ryszarda Parulskiego Puchar "Gloria Victis".

Gracze ŁKS i tak zaskoczyli pozytywnie, bo akurat borykali się z poważnymi problemami finansowymi i przyjechali na mecz w odmłodzonym składzie. Na stadion dotarli zaledwie 50 minut przed rozpoczęciem spotkania, bo… zatrzymali się nad jeziorem pod Płockiem, żeby trochę odpocząć. W pewnym momencie organizatorzy nie byli pewni, czy łódzki zespół w ogóle przyjedzie. Trzy gole strzelił Jerzy Podbrożny, dwa Radosław Michalski, a ostatniego Marcin Mięciel debiutujący w Legii. W drugiej połowie w bramce legionistów zagrał Arkadiusz Onyszko, który dał się pokonać trzy razy i kariery w Warszawie nie zrobił. Był to jego jedyny występ w koszulce Legii.

– Nie można tego spotkania traktować zbyt poważnie. Oczywiście, był to mecz o Superpuchar, ale w sumie tylko dla pięknej idei Gloria Victis, bez większej stawki. Oba zespoły zagrały bez stuprocentowego zaangażowania – podsumował Paweł Janas ("Przegląd Sportowy", 143/1994).

INAUGURACJA

Dwudziestego czwartego lipca 1993 r. obiekty przy ul. Łazienkowskiej przypominały twierdzę. Radiowozy, dwie armatki wodne. Legia inaugurowała rozgrywki meczem z Zagłębiem Lubin (2:2). Zastępy policji pilnowały porządku, na Torwarze odbywał się koncert Iggy’ego Popa. Kibice rozklejali nekrologi zawiadamiające o "śmierci PZPN", na stadionie pojawiły się transparenty oskarżające krajowy związek o kradzież. Na szczęście nic złego się nie wydarzyło. Dużo dobrego zrobiła Legia, która starała się uspokoić krewkich fanów.

– Piłkarze Legii z godnością przyjęli niesprawiedliwość. Jak przystało na prawdziwych sportowców, wiedzą, że trzeba umieć nie tylko wygrywać, ale również potrafić przegrywać. To drugie jest jeszcze trudniejsze, tym bardziej gdy porażka jest niezasłużona. Piłkarze swych racji będą dochodzili na boisku i liczą, że kibice przyjmą podobną postawę – napisano w oficjalnym informatorze meczowym. Kibice zorganizowali w swoich szeregach zbiórkę pieniędzy, ufundowali zawodnikom i trenerowi okolicznościowe medale oraz trofeum mające symbolizować zdobycie Superpucharu – mecz o niego został odwołany, więc w tym czasie legioniści rozegrali sparing z GKS Katowice (1:0).

PORAŻKA

Runda rewanżowa w 1927 roku zaczęła się dla Legii 24 lipca – tradycyjnie od porażki z Warszawianką (1:2). Trudno odgadnąć, co sprawiało, że w latach 20. ten zespół wygrywał większość meczów z Legią. Tym bardziej że biało-czarni byli drużyną, która w 1927 r. od początku rozgrywek rywalizowała z Jutrzenką o uniknięcie miana "czerwonej latarni" ligi. Przegranej nie tłumaczyła nieobecność Józefa Nawrota, bo dzięki temu – po aklimatyzacji w rezerwach – zadebiutował Marian Schaller, wartościowy ofensywny piłkarz, którego Legia pozyskała z Pogoni Wilno.

MECZE LEGII Z 24 LIPCA:

Mecz

Sezon

Strzelcy

Legia Warszawa – Wisła Płock (1:0)

2021/2022

Muci

Legia Warszawa – Spartak Trnawa (0:2)

2018/2019

 

Legia Warszawa – The New Saints (1:0)

2013/2014

Dwaliszwili

Arka Gdynia – Legia Warszawa (0:0)

2005/2006

 

Górnik Zabrze – Legia Warszawa (2:2)

1999/2000

KarwanSawicki

Legia Warszawa – Jeunesse Esch (3:0)

1996/1997

Mięciel II, Oreszczuk

Legia Warszawa – ŁKS (6:4)

1994/1995

Michalski II, Podbrożny III, Mięciel

Legia Warszawa – Zagłębie Lubin (2:2)

1993/1994

FedorukKruszankin

Warszawianka – Legia Warszawa (2:1)

1927

Ciszewski

Polecamy

Komentarze (9)

Odśwież

Dodając komentarz zobowiązujesz się do przestrzegania

Komentarze osób niezalogowanych, a także zalogowanych, którzy zarejestrowali konto w ostatnich 3 dniach wymagają akceptacji administratora.